Recenzja realme GT Master Edition
realme GT Master Edition (fot. Tabletowo.pl)

Recenzja realme GT Master Edition – elegant ze średniej półki

Marka realme coraz śmielej poczyna sobie na naszym rynku. Spore portfolio i bardzo konkurencyjne ceny pozwoliły firmie błyskawicznie przedrzeć się do serc klientów. Model realme GT Master Edition ma być kolejnym poważnym argumentem za wyborem smartfona właśnie tej marki. Czy bezkompromisowa prędkość i odrobina luksusu pozwoli przekonać kolejne osoby? Zapraszam serdecznie do recenzji!

Czas na GT!

Giganci branżowi muszą coraz częściej spoglądać za swoje plecy, bo to właśnie firmy, takie jak realme, potrafią znienacka zaskoczyć nawet największych. Przyjęta przez Chińczyków strategia przynosi efekty, czego dowodem są chociażby ogromne wzrosty w ostatnich miesiącach.

Reklama

Jak pokazał raport firmy Canalys, realme w drugim kwartale 2021 roku zajęło trzecie miejsce w Polsce pod względem liczby dostarczonych na rynek smartfonów, a w szerszym ujęciu, na całym Starym Kontynencie była to już bardzo silna piąta lokata.

Ostatnimi czasy dowiedzieliśmy się, że od teraz najważniejszą linią smartfonów realme będą stanowić te z dopiskiem „GT”, które mają zastąpić serię urządzeń sygnowaną literką „X”. Do tej pory to właśnie te smartfony stanowiły najmocniejszy punkt portfolio producenta.

Nie tak dawno na nasz rynek trafił do sprzedaży model realme GT, który zaoferował bezkompromisową, flagową moc, w niebywale konkurencyjnej cenie. Czy teraz świeżo wydany wariant „Master Edition” zwojuje średniaki? Takie ambicje ma producent, a to, czy udało się je spełnić, sprawdzimy właśnie teraz.

Recenzja realme GT Master Edition
Czy realme GT Master Edition podbije serca użytkowników? (fot. Tabletowo.pl)

Specyfikacja realme GT Master Edition

Do jakiej kategorii urządzeń należy najnowsze dziecko realme? Jeśli spojrzymy na poszczególne parametry, to myślę, że najstosowniej będzie powiedzieć, że to sam szczyt średniej półki. Mamy mocny, ale nie flagowy procesor, wykonany w 6-nanometrowej litografii oraz wyświetlacz mogący pochwalić się 120 Hz odświeżaniem, lecz „tylko” w rozdzielczości Full HD. Prawda jest taka, że dla zdecydowanej większości użytkowników, takie specyfikacyjne kruczki nie będą miały absolutnie żadnego znaczenia. W swoim przekazie marketingowym producent rzuca hasłem „gwiazdy średniej półki 2021” i w istocie jestem w stanie w pełni zgodzić się z tym określeniem.

To, co jest najistotniejsze z punktu widzenia modelu realme GT Master Edition to to, z jakiego materiału jest wykonana obudowa, a ta różni się w zależności od wybranego przez nas wariantu kolorystycznego. W Polsce omawiany model dostępny jest w dwóch wariantach pamięciowych 6/128 i 8/256 (różniących się ceną o 300 złotych), a także w trzech różnych wersjach kolorystycznych: białej, czarnej i szarej. Mi do testów przypadła ta ostatnia i bardzo się cieszę, że właśnie tak się stało. Dlaczego? W przypadku dwóch pierwszych wersji kolorystycznych plecki urządzenia są plastikowe.

Wersja szara (Voyager Grey) może pochwalić się zupełnie innym wykończeniem. Producent zdecydował się na użycie wegańskiej skóry i to właśnie ten materiał zdobi tył realme GT Master Edition, co jednocześnie wpływa nieco na takie parametry urządzenia jak waga czy grubość. Szerzej na ten temat wypowiem się w części recenzji poświęconej designowi. Teraz jednak, zgodnie z tradycją, spójrzmy na to, co na temat smartfona mówi sam producent.

Recenzja realme GT Master Edition
Zestaw sprzedażowy (fot. Tabletowo.pl)
Modelrealme GT Master Edition
Opcje kolorystyczneszara – Voyager Grey (testowana), Biała – Luna White, Czarna – Cosmos Black
Wymiary i wagaw zależności od wersji kolorystycznej (biała,czarna/szara)
159,2 mm x 73,5 mm x 8,0/8,7 mm
174/180 g
Ekran6,43 cala, Super AMOLED 120 Hz, 1080 x 2400, 409 ppi
ProcesorQualcomm Snapdragon 778G 5G (6 nm)
GrafikaAdreno 642L
RAM8 GB
Pamięć wewnętrzna256 GB
Aparatyfront: 32 Mpix, f/2.5
tył: 64 Mpix, f/1.8 – główny
8 Mpix, f/2.2, 119 stopnie z stałym focusem – ultraszeroki
2 Mpix, f/2.4 – makro
Zaplecze komunikacyjne5G, Bluetooth 5.2 A2DP, LE, NFC, Wi-Fi 6, GPS dwupasmowe A-GPS, GLONASS, GALILEO, BDS, SBAS, NavIC
Audiogłośnik mono, jack 3,5 mm
Wodoszczelnośćbrak deklarowanej
PortyUSB Type-C
GSMhybrydowy Dual-SIM na karty nano (5G + 5G)
Ładowanie przewodowe65 W
Ładowanie bezprzewodowebrak
Bateria4300 mAh
SystemAndroid 11, Realme UI 2.0
Zawartość pudełkasmartfon, silikonowe etui, ładowarka 65 W, Kabel USB-C – USB-A, szpilka do wyciągania tacki SIM, dokumentacja
Cenatestowana wersja 8/256 – 1799 złotych
wersja 6/128 – 1499 złotych

W kwestii zestawu sprzedażowego mogę powiedzieć tylko, że jest on kompletny. Oprócz samego smartfona, w pudełku znalazło się miejsce dla ultra-szybkiej ładowarki i całkiem przyjemnego, silikonowego etui.

Design i jakość wykonania, czyli… tu jest jakby luksusowo

Zaznaczyłem to już na samym początku recenzji, ale muszę o tym wspomnieć i tutaj. W ramach tej recenzji miałem przyjemność testować model realme GT Master Edition w wersji Voyager Grey, która różni się od pozostałych materiałem wykonania plecków. Tym razem to nie wszędobylski na średniej półce (a czasem i wyżej) plastik, a wegańska skóra, która istotnie zmienia charakter urządzenia.

Pierwszy kontakt z urządzeniem zupełnie nie wskazuje na jego cenę. Intrygujący wygląd plecków, przypominający walizkę (na co wskazuje sam producent), w połączeniu z delikatną skórzaną fakturą, wnoszą sobą powiew urządzenia z kategorii premium. Dodając do tego pewny chwyt smartfona i fakt, że obudowa jest bardzo odporna na wszelkiej maści zabrudzenia, trudno jest nie zachwycać się designem realme GT Master Edition. Chciałoby się rzec, że tak niewielka zmiana, jak ciekawy wygląd plecków i inny materiał, potrafią wlać tak dużo świeżości w urządzenie i zarazem dodać mu sporo charakteru. Brawo!

Warto też dodać, że pomimo zastosowania – wydawać by się mogło – droższego materiału, wszystkie trzy wersje kolorystyczne są dostępne w dokładnie tych samych cenach. Obawiam się, że jedyny problem może pojawić się w przypadku dostępności szarego wariantu, gdyż szczerze nie wyobrażam sobie, że przy takim układzie większość osób decydowała by się na mocno oklepane, błyszczące i plastikowe warianty.

Recenzja realme GT Master Edition
Design walizki… tego w branży jeszcze nie było (fot. Tabletowo.pl)

Wyspa z aparatami to dość klasyczne rozwiązanie. Prostokąt zaoblony na bokach z trzema obiektywami, umieszczonymi jeden pod drugim. Obok znalazło się miejsce dla pojedynczej diody doświetlającej LED i napisu firmującego fotograficzną stronę urządzenia. Warto zaznaczyć, że wyspa jest błyszcząca, ale – co ważne – nie zbiera odcisków placów. Po prawej stronie od aparatów znalazło się miejsce na srebrne, błyszczące logo producenta i delikatnie widoczny podpis autora omawianego designu – Naoto Fukasawa.

Niezależnie od wybranego przez nas wariantu, realme GT Master Edition ma plastikową ramę. Śpieszę jednak donieść, że jest ona na tyle solidnie wykonana, że nie wpływała negatywnie na całokształt odbioru urządzenia.

Na lewej krawędzi znajdziemy tackę SIM i dwa osobne przyciski do regulacji głośności. Po prawej zaś znalazło się miejsce tylko i wyłącznie dla guzika, odpowiedzialnego za zasilenie. Najwięcej dzieje się na dolnej krawędzi. Tutaj znajdziemy głośnik mono, wejście USB-C, głośnik do rozmów i uwielbiane przez większość użytkowników złącze słuchawkowe jack 3,5 mm. Górna krawędź to już tylko mikrofon odpowiedzialny za redukcję szumów.

Front urządzenia zdobi 6,43-calowy ekran Super AMOLED z wycięciem na pojedynczą kamerkę do selfie, umieszczoną w lewym, górnym rogu. Producent niestety nie podaje czy mamy do czynienia z jakąś generacją Gorilla Glass. Fabrycznie od momentu wyjęcia z pudełka ekran zabezpieczony jest folią, która zbiera kurz jak szalona.

Boczne i górne ramki wyświetlacza wydają się być symetryczne, dolna zaś istotnie większa, choć nie odbiega specjalnie od branżowych standardów średniej półki. Naszych rozmówców usłyszymy za sprawą niewielkiego, 15 mm głośnika umieszczonego nad ekranem.

Urządzenie jest typowym dual-SIM-em na dwie karty nano bez możliwości zamienienia jednego slotu na kartę microSD. Wejście nie jest uszczelnione, a sam producent nie mówi nic na temat jakiejkolwiek klasy odporności na kurz czy zachlapania. Lekki deszcz urządzenie przeżyło bez żadnego problemu. Jakby było w przypadku większej ulewy? Tego, niestety, nie wiem.

Gdybym miał podsumować to, jak korzystało mi się z realme GT Master Edition przez cały okres trwania testów, to muszę powiedzieć, że było to doświadczenie bardzo przyjemne. Sprzęt jest wykonany solidnie, materiały użyte w wersji szarej sprawiają, że urządzenie nie tylko wydaje się być dużo droższe, ale też po prostu dobrze leży w dłoni. Design inspirowany walizką jest czymś nowym i chwała producentowi za to, że próbuje czymś urozmaicić swój wynalazek.

Najnowszy model realme w wersji skórzanej waży 187 gramów (plastik 180 g), a jego grubość wynosi 8,7 mm (biała i czarna wersja są o 0,7 mm chudsze). Szczerze powiem, że bez większego zastanowienia poświęciłbym tych kilka gramów i milimetrów dla znacznie przyjemniejszego materiału w codziennym użytkowaniu. Projektanci urządzenia rozłożyli na tyle dobrze ciężar sprzętu, że smartfon wydaje się jeszcze lżejszy, a trzeba pamiętać, że 187 gramów na dzisiejsze czasy to i tak dość mało.

Wyświetlacz Super AMOLED 120 Hz – mocny punkt!

Ekran o przekątnej 6,43 cala pozwala wrzucić realme GT ME do urządzeń o średniej wielkości. Całe szczęście dla fanów mniejszych urządzeń, takie powoli zaczynają pojawiać się na rynku. Jeśli natomiast ktoś nie chce 6,7-calowej cegły, a chce coś nieznacznie mniejszego, tak ten model powinien przypaść takiej osobie do gustu.

Recenzja realme GT Master Edition
Oglądanie treści na 120 Hz ekranie to prawdziwa przyjemność (fot. Tabletowo.pl)

Matryca Super AMOLED, dostarczana przez Samsunga, mówiąc w skrócie – robi robotę. Śliczne kolory, prawdziwie czarne i całkiem przyzwoita jasność maksymalna, jak i minimalna sprawiają, że jeśli chodzi o wyświetlany obraz, to jest to mocny punkt najnowszego realme.

Producent oferuje trzy tryby wyświetlania kolorów. Są to: żywe (P3), delikatne (sRGB) i olśniewające. Urządzenie domyślnie jest ustawione w tym pierwszym i właśnie w takim trybie pozostawiłem go przez większość czasu. Bez zaskoczenia ostatni z trybów oferuje jeszcze bardziej podkręcone i nasycone barwy. Profil ten zapewne znajdzie swoich zwolenników, ale ja pozostałem przy tym nieco bardziej stonowanym.

Ważny aspekt wyświetlacza w realme GT Master Edition to podwyższone odświeżanie ekranu na poziomie 120 Hz i, co tu dużo mówić… jest to uczta dla naszych oczu. Płynność, z jaką możemy się poruszać po interfejsie i aplikacjach wspierających taką częstotliwość odświeżania, to prawdziwa przyjemność. Dokładając do tego świetnie zoptymalizowany interfejs realme UI (o którym szerzej za chwilę), mamy uczucie korzystania ze sprzętu o absolutnie topowej wydajności.

Tak jak w przypadku barw, tak i tutaj mamy możliwość wybrania jednego z trzech trybów odświeżania ekranu, są to: auto (domyślny), standard i wysoki. Jak łatwo się domyśleć, standard utrzymuje stały poziom na 60 Hz, wysoki na 120 Hz, a auto dostosowuje częstotliwość do warunków.

Muszę jednak zaznaczyć, że tryb automatyczny spisuje się naprawdę dobrze. Nie zauważyłem nieuzasadnionych momentów zmiany trybów. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy dana aplikacja nie obsługuje 120 Hz lub gdy poziom baterii jest na poziomie niższym niż 20%.

Zajrzyjcie na naszego Tiktoka, gdzie wrzucamy ciekawostki z tech świata! (fot. Tabletowo.pl

Jest AMOLED, a to znaczy, że jest także tryb Always-on-Display. Jak przystało na telefony realme, dostępnych kompozycji i możliwości dostosowywania jest prawdziwy ogrom. Jestem święcie przekonany, że nikt nie będzie narzekał. Gdyby jeszcze tylko znalazło się gdzieś miejsce dla diody powiadomień, to w tej kwestii nie byłoby żadnych braków.

Warto odnotować, że producent nie wspomina w specyfikacji o wsparciu HDR. W opcjach wyświetlacza możemy jednak znaleźć ustawienia sugerujące, że taka obsługa jest na pokładzie urządzenia. Muszę też zaznaczyć, że na moment pisania recenzji maksymalna jakość obrazu w Netflixie to tylko SDR, jednakże to powinno zostać zmienione w jednej z pierwszych aktualizacji po oficjalnej premierze urządzenia.

Oprogramowanie – realme UI jest świetne!

realme GT Master Edition po wyjęciu z pudełka działa na systemie Android 11 z autorską nakładką realme UI w wersji 2.0. Z racji tego, że zdecydowanie nam bliżej do premiery kolejnej odsłony Androida, na temat funkcjonalności obecnej powiedziano już chyba wszystko i to nie jeden raz. Żeby zbędnie nie przedłużać recenzji daruję sobie kilkuakapitowe opisy.

Trzeba przyznać, że wszystkie nakładki firm wywodzących się z BBK Electronics (m.in. Oppo, OnePlus, Vivo czy właśnie realme) są do siebie w pewnych aspektach podobne. Mimo to oprogramowanie w wersji od realme wydaje się dawać najwięcej możliwości w kwestii dostosowywania wyglądu nakładki.

Trzy wersje trybu ciemnego, dostosowywanie koloru wiodącego, animacji odblokowania, spory wybór AoD, obsługa ikon firm trzecich… można wymieniać niemalże bez końca.

Oprócz tego Chińczycy chwalą się poszanowaniem naszej prywatności. Specjalna zakładka, poświęcona ochronie informacji osobowych czy strefa prywatna, pozwalająca ukryć pewne aplikacje czy multimedia, są w przypadku realme UI 2.0 obecne.

Pomimo mnogości opcji i możliwości, jaką daje nam producent, w dalszym ciągu oprogramowanie utrzymane jest w bardzo schludnej i przejrzystej szacie. Z reguły nie miałem żadnego problemu odnaleźć nawet mniej popularną opcję w ustawieniach, gdyż wszystko jest uporządkowane w logiczny sposób.

To, co jednak robi na mnie największe wrażenie w przypadku realme UI, to to, w jaki sposób działa system. Przejścia animacji, szybkość reakcji na zmianę danych opcji, jest absolutnie topowa. Śmiało mogę porównać to z produktami sygnowanymi przez nagryzione jabłko. Dodając do tego 120 Hz aktywne w każdym miejscu menu, jest po prostu rewelacyjnie.

Testowana przeze mnie wersja pracowała na wczesnej wersji systemu oznaczonej kodem RMX3363_11_A.03 z aktualizacjami zabezpieczeń datowanymi na 5 lipca 2021 roku. Producent nie stawia jasne deklaracji odnośnie liczby aktualizacji do kolejnych wersji systemu. Patrząc jednak na to, jak wyglądało to w przeszłości, wydaje się, że powinniśmy zobaczyć update do minimum dwóch kolejnych wersji Androida.

Wydajność, czas pracy i ładowanie – czy to „Androidowy prześcigacz”?

Sercem realme GT Master Edition jest 6-nanometrowy procesor Snapdragon 778G rozpędzający się maksymalnie do 2,4 GHz na najmocniejszym rdzeniu. Jeśli spojrzymy w wyniki testów syntetycznych, chip ten zapewnia bardzo podobną wydajność do takich jednostek, jak MediaTek Dimensity 1200 czy Snapdragon 780G, które znajdziemy w takich urządzeniach, jak recenzowane niedawno modele OnePlus Nord 2 czy Xiaomi Mi 11 Lite 5G. Można więc śmiało powiedzieć, że są to bezpośredni rywale omawianego dziś smartfona.

recenzja realme GT Master Edition
Urządzenie napędza 6-nanometrowy procesor Snapdragon 778G 5G (fot. Tabletowo.pl)

Mając na co dzień styczność z flagowymi jednostkami, moja przesiadka na Snapdragon 778G należała do doświadczeń przyjemnych, gdyż jest to po prostu bardzo dobry procesor. Pod względem czystej wydajności, myślę, że zdecydowana większość potencjalnych nabywców nie powinna mieć żadnych problemów w codziennej pracy, a także w okazjonalnych bardziej wymagających zadaniach.

Multitasking, Wiedźmin: Pogromca Potworów czy długie sesje wideo w wysokiej jakości nie potrafiły zmusić urządzenia do zadyszki. Oczywiście, że są pewne ustępstwa w stosunku do najbardziej wydajnych jednostek dostępnych na rynku, jednakże są one widoczne w takich sytuacjach i w takich proporcjach, że najprawdopodobniej będzie je w stanie dostrzec tylko geek lub osoba bardzo wyczulona na upływające, dziesiąte części sekundy.

Dla fanów rankingów i cyferek załączam wyniki benchmarków z Geekbench 5 i AnTuTu.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie czas pracy realme GT Master Edition na pojedynczym ładowaniu. W przypadku cyklu mieszanego SoT (Screen-on-Time) utrzymywał się na wysokim poziomie i kręcił się w okolicach 8 godzin. Samo Wi-Fi pozwalało wydłużyć ten czas o nawet 2-3 godziny w zależności od scenariusza. Jeśli zaś chodzi tylko i wyłącznie o internet sieciowy, SoT z reguły wynosił około 7 godzin z hakiem. Jak na dzisiejsze czasy uważam, że jest to świetny wynik.

W kwestii ładowania niemalże wszystkie telefony realme błyszczą i w tym wypadku nie jest inaczej. Producent zdecydował się zaimplementować w swoim średniaku flagową technologię ładowania SuperDart 65 W. Pozwala ona naładować baterię o pojemności 4300 mAh od 0 do 100% w niewiele ponad 30 minut.

Urządzenie, niestety, nie wspiera żadnej technologii ładowania bezprzewodowego. Obawiam się, że jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle zanim rozwiązanie to zacznie częściej trafiać do nie-flagowych smartfonów. Uważam jednak, że 65 W ładowanie po kablu w pełni to rekompensuje.

Biometria i łączność – praktycznie bez braków

Projektanci realme GT Master Edition zdecydowali się umieścić czytnik linii papilarnych pod ekranem i zapewne zdecydowana większość osób będzie preferowała właśnie ten system zabezpieczenia swojego smartfona. Osoby te nie powinny się zawieść, gdyż skaner, zamontowany w najnowszym realme, jest na iście flagowym poziomie. Działa błyskawicznie, a przez okres kilku tygodni testów nie pomylił się ani razu.

recenzja realme GT Master Edition
Czytnik linii papilarnych jest celny i błyskawiczny (fot. Tabletowo.pl

Trzeba mieć jednak na uwadze, że jest już wrzesień, a to oznacza, że zbliżają się chłodniejsze dni, które mogą zmusić nas do ubrania rękawiczek. W takim układzie korzystanie ze skanera będzie utrudnione, a więc pozostanie nam kilka innych opcji.

Jedną z nich jest odblokowywanie smartfona wizerunkiem naszej twarzy i jest to rozwiązanie równie szybkie, jak w przypadku skanera linii papilarnych. Zaskoczył mnie pozytywnie fakt, że urządzenie radziło sobie podobnie sprawnie nawet w gorszych warunkach oświetleniowych. Choć nie udało mi się oszukać realme GT ME za pomocą wydrukowanego zdjęcia, należy pamiętać, że rozwiązanie to nie należy do najbezpieczniejszych, gdyż cały proces odbywa się za pomocą pojedynczego oczka kamery, a nie skomplikowanego modułu 3D jak na przykład w iPhonach.

Fani old schoolu z pewnością docenią możliwość odblokowywania urządzenia za pomocą kodu lub wzoru rysowanego na obszarze kwadratu o dziewięciu punktach.

W kwestii łączności w realme GT Master Edition dostajemy: Bluetooth 5.2, Wi-Fi kat. 6, dwupasmowy GPS, a także moduł NFC. Niestety, producent zapomniał dorzucić obsługę bibliotek AptX, co odejmuje mu nieco w kwestii audio, o której szerzej w kolejnym dziale recenzji. Usługa VoLTE i VoWiFi jest obecna i współpracowała z kartą Orange Flex praktycznie z miejsca.

Na pokładzie nie zabrakło obsługi sieci 5-tej generacji (fot. Tabletowo.pl)

Pragnę zaznaczyć, że przez cały okres trwania testów urządzenie nie miało żadnych problemów z sygnałem satelitarnym, ani modułem Bluetooth. Zaników zasięgu także nie uświadczyłem.

Tak, jak i w „klasycznym” wydaniu GT, tak i w Master Edition znalazło się wsparcie dla sieci 5-tej generacji. Warto także odnotować, że urządzenie od realme zapewnia pokrycie wszystkich obsługiwanych aktualnie w Polsce pasm sieci 5G.

  • GSM [2G]: 850/900/1800/1900
  • WCDMA [3G]: 1/2/4/5/6/8/19
  • LTE FDD [4G]: 1/2/3/4/5/7/8/18/19/26/28a
  • LTE TDD [4G]: 34/38/39/40/41
  • NR [5G]: n1/n3/n5/n8/n28a/n41/n77/n78

Urządzenie jest dual-SIM-em na dwie karty nanoSIM (5G+5G).

Jakość audio – pięta achillesowa

Jeśli chodzi o kwestię audio, to bez wątpienia jest to najsłabsza strona omawianego dziś urządzenia. Jak już wspomniałem wcześniej na pokładzie realme GT Master Edition znalazło się miejsce tylko dla pojedynczego głośnika, umieszczonego na dolnej krawędzi. Dźwięk wydobywający się z urządzenia jest po prostu nijaki. Muzyka brzmi bardzo płasko, a o jakimkolwiek basie możemy zapomnieć. Co gorsza, sam głośnik jest też dość cichy. Trudno jest mi na temat tego aspektu urządzenia znaleźć jakikolwiek pozytyw.

recenzja realme GT Master Edition
Pomimo obecności złącza słuchawkowego, kwestie audio rozczarowują (fot. Tabletowo.pl)

To, co cieszy w kwestii audio, to obecność złącza słuchawkowego. Wydaje się, że w ostatnich miesiącach coraz więcej producentów zaczyna sobie o nim przypominać i umieszczać w urządzeniach, którym zdecydowanie bliżej do segmentu premium, a niżeli prostych budżetowców. Najnowszy realme gra na słuchawkach przyzwoicie, nie jest to nic specjalnie wysublimowanego, ale takie też być nie musi.

Jakość rozmów przez cały okres trwania testów była poprawna. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy, nie mieli problemów ze wzajemnym zrozumieniem. Mikrofon do redukcji szumów spełniał swoją rolę, gdyż nawet w najbardziej wietrzne dni (których ostatnio nie było mało) trzaski i szum nie były przenoszone do osób, z którymi prowadziłem rozmowę.

Zaplecze fotograficzne – miłe zaskoczenie

Jeśli chodzi o możliwości fotograficzne, w przypadku urządzeń realme bardzo często było dobrze, ale… zawsze było jakieś „ale”. Jak jest tym razem? Przyznam szczerze, że częściej towarzyszyło mi uczucie pozytywnego zaskoczenia, aniżeli smutnego rozczarowania.

Zabrania realme GT Master Edition na wakacje to może być całkiem dobry pomysł (fot. Tabletowo.pl

64 Mpix moduł główny domyślnie produkuje 16 Mpix zdjęcia za sprawą dobrze znanego mechanizmu łączącego 4 piksele w 1. Zaczynając od zdjęć zrobionych za dnia widzimy, że ilość szczegółów rejestrowanych przez smartfon realme jest całkiem imponująca. Dynamika jest bardzo dobra, ostrość przyzwoita, a kolory – choć mocno nasycone – zdecydowanie mogą się podobać. Balans bieli przez zdecydowaną większość czasu dobrze radził sobie z odpowiednim rozpoznaniem scenerii.

W przypadku 8 Mpix ultraszerokiego kąta także jest całkiem dobrze. Choć dynamika jest mniejsza, a ilość detali spada, w dalszym ciągu – jak na klasę urządzenia – zdjęcia oceniam pozytywnie. Co ważne, ujęcia z obu obiektywów są do siebie z reguły mocno zbliżone, co czasami nie jest regułą w dużo droższych urządzeniach.

Dedykowanego teleobiektywu nie ma, a więc wszelkie przybliżanie odbywa się na sposób cyfrowy. Zdjęcia z 2x zoomem wyglądają bardzo dobrze. Trudno jest dostrzec, że nie jest to optyczne zbliżenie. Idąc dalej ilość szczegółów spada, a rośnie natężenie szumów na zdjęciu. O ile 5x zbliżenie jest jeszcze znośne, tak dalsze zoomowanie to po prostu ciekawostka.

Trzeci moduł to 2 Mpix moduł do makro ze stałym fokusem na odległości około 4 centymetrów. Powiem szczerze, że spodziewałem się znacznie gorszych efektów zastosowania tego obiektywu. Jeśli tylko światła jest dużo i uda nam się wstrzelić w punkt ostrości, na ekranie smartfona zdjęcia wyglądają całkiem dobrze. Bez zaskoczenia, jeśli któryś z tych warunków nie jest zachowany, lepiej odpuścić sobie robienie zdjęć tym aparatem.

Istnieje możliwość zrobienia zdjęcia w pełnych 64 Mpix z obiektywu głównego, jednakże skutkuje to z przymusowym pożegnaniem z HDR-em i dodatkowym rozmiarem pliku. Ilość detali jest niemalże identyczna w stosunku do standardowych zdjęć. Uważam więc, że nie warto korzystać z tego trybu.

Zdjęcia portretowe, zrobione z wykorzystaniem realme GT ME, to dość nierówny temat. Czasem odcięcie krawędzi jest niemalże idealne, a zachowane przy tym detale, jak i kolory, potrafią cieszyć oczy, ale czasem wszystko to potrafi się kompletnie rozjechać. Czyżby to wina braku wsparcia w postaci obiektywu do wykrywania głębi? Trudno to ocenić, ale są modele radzące sobie i bez nich zdecydowanie lepiej.

Mocno polecam korzystać z trybu nocnego, kiedy korzystamy z aparatów po zmroku lub w bardziej pochmurne dni. W przypadku aparatu głównego, jak i ultraszerokiego kąta, ilość szczegółów spada, łatwo o rozmazaną fotografię (przez brak optycznej stabilizacji obrazu) i w ogólnym rozrachunku o dość „zmiękczone” ujęcia.

Dedykowany tryb nocy pomaga jednak znacząco i to nawet w przypadku obiektywu ultraszerokiego. Na fotografii lepiej kontrolowane są szumy i prześwietlenia, wyostrzenie jest obecne, jednakże nie jest przesadnie agresywne, a z cieni wygrzebywane są dodatkowe detale. Muszę przyznać, że Night Mode w realme GT Master Edition zrobił na mnie spore wrażenie. Widywałem gorsze zdjęcia w droższych smartfonach, a tutaj to naprawdę miła niespodzianka.

Oprócz standardowych trybów fotograficznych, producent oddaje w nasze ręce także takie opcje, jak: tryb gwiaździsty, panorama, skaner tekstu, ulica czy wreszcie tryb profesjonalny pozwalający zapisywać ujęcia w formacie RAW do późniejszej edycji.

W kwestii selfie, 32 Mpix moduł „robi robotę”. Samopstryki cieszą oczy dynamiką, ślicznie odwzorowanymi kolorami i sporą ilością detali. Jak na tę półkę cenową, to są to jedne z najlepszych fotografii.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja z portretami. Jest to powtórka z rozrywki z aparatu głównego. Efekt to kompletna loteria. Raz fotografia zaskoczy pozytywnie, a raz negatywnie.

4K i 30 klatek na sekundę to maksymalne możliwości wideo w realme GT Master Edition. Nie ma możliwości przeskakiwania pomiędzy obiektywem głównym i ultraszerokim w trakcie nagrywania. Przybliżać możemy maksymalnie do 10 razy i jest to oczywiście najzwyklejszy crop z matrycy. Jakość nagrań z najnowszego realme jest poprawna. Ilość rejestrowanych szczegółów jest przyzwoita, kolory nasycone, a stabilizacja skutecznie niweluje drgania.

Niestety, w przypadku ultraszerokiego kąta nagrywać możemy tylko i wyłącznie w 1080p i, choć jakość takiego nagrania jest sama w sobie niezła, różnica pomiędzy 4K, a Full HD musi być i jest widoczna gołym okiem, nawet na ekranie smartfona.

Videoblogerzy z pewnością docenią obecność trybu dual-view, czyli nagrywania z przodu i z tyłu smartfoan jednocześnie. Oprócz tego urządzenie oferuje także takie tryby jak zwolnione tempo i film poklatkowy.

Podsumowanie – czy to rzeczywiście gwiazda średniej półki?

Podsumowując moją przygodę z realme GT Master Edition muszę powiedzieć, że był to miło spędzony czas. Próbując odpowiedzieć na pytanie z powyższego nagłówka muszę powiedzieć, że trudno jest mi zając jednoznaczne stanowisko. Wszystko z uwagi na sporą konkurencję. Modele, takie jak wspomniane w tekście OnePlus Nord 2 czy Xiaomi Mi Lite 11 5G, to twardzi przeciwnicy. Każde z tych urządzeń wydaje się kusić czymś nieco innym. realme wydaje się poważnie traktować każdy aspekt smartfona, nadając urządzeniu status najbardziej uniwersalnego, takiego, który w każdej sytuacji nie zawiedzie.

realme GT Master Edition
realme GT Master Edition to świetna propozycja, ale ma mocną konkurencję (fot. Tabletowo.pl)

Wersja z wegańską skórą nadaje realme GT Master Edition przewagę w jeszcze jednym aspekcie, a mianowicie unikatowym designie, kojarzonym raczej z urządzeniami premium, kosztującymi sporo więcej.

Uważam, że najnowszy smartfon realme to zdecydowanie jedna z lepszych propozycji w swoim przedziale cenowym. Biorąc pod uwagę, jak została wyceniona wersja 6/128 GB (1499 złotych), nawet Xiaomi – słynące z agresywnej polityki cenowej – musi się mieć na baczności, bo spory rywal rośnie tuż pod nosem. Konkurencja to jednak coś, na czym mogą skorzystać klienci, więc użytkownikom nie pozostaje nic, jak tylko się z tego cieszyć i bacznie obserwować kolejne ruchy na rynku.

A wy co sądzicie o modelu realme GT Master Edition? Czy wariant z wegańską skórą szybko zniknie z półek? Dajcie koniecznie znać w komentarzach!

Recenzja realme GT Master Edition
Recenzja realme GT Master Edition – elegant ze średniej półki
Zalety
wersja szara z wegańską skórą daje uczucie urządzenia "premium"
ekran AMOLED 120 Hz to czysta przyjemność z oglądania
procesor zapewnia odpowiednią wydajność
przyjemna nakładka systemowa
dobre aparaty w swojej klasie cenowej, świetny tryb nocny
świetne czasy pracy i błyskawiczne ładowanie
kompletny zestaw sprzedażowy
Wady
bardzo przeciętne audio
tylko szara wersja jest skórzana, biała i czarna plastikowa
nagrywanie z szerokiego kąta tylko w Full HD, brak możliwości zmiany obiektyw w trakcie nagrywania
brak jakiekolwiek normy odporności, slot SIM nie jest uszczelniony
zdjęcia portretowe to loteria
8.4
Ocena