Recenzja Samsunga Galaxy S22 Ultra. Pełnoprawny Note w rodzinie eSek

Gdy pojawiły się pierwsze informacje na temat tego, że Samsung oficjalnie chce się pożegnać z serią Galaxy Note, trudno było w nie uwierzyć. Jakiś czas później, gdy faktycznie okazało się, że znaki rozpoznawcze (kanciastą obudowę i rysik S Pen) przejmie najwyższy model z serii Galaxy S, wszystko stało się jasne i klarowne. I choć wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że korzystam z Galaxy S22 Ultra, a nie Galaxy Note 22 Ultra, to nie zmienia faktu, że to świetny sprzęt. Zapraszam na jego recenzję.

Reklama

Zacznijmy nietypowo: problemy z Galaxy S22 Ultra

Od momentu premiery serii Samsung Galaxy S22 minęły już prawie dwa miesiące. Przez ten czas smartfony zdążyły zaliczyć spore opóźnienia w Polsce, jak i – model Galaxy S22 Ultra – okryć się złą sławą związaną z występującymi problemami.

Początkowo mówiło się o artefaktach ekranu, pojawiających się w specyficznych warunkach – zostały usunięte w marcowej aktualizacji. Później pojawiły się wieści o problemach z działaniem GPS – Samsung długo pracował nad rozwiązaniem, które miało się pojawić wraz z kolejnym updatem oprogramowania i wygląda na to, że faktycznie się udało. Najnowsza aktualizacja (S908BXXU1AVCJ) pojawiła się 31 marca, ważyła ponad 1,3 GB i zawierała poprawki bezpieczeństwa z 1 kwietnia.

Co prawda changelog nie wskazywał na żadne znaczące zmiany, tak użytkownicy raportują, że w większości przypadków problemy z GPS zostały rozwiązane. W przypadku testowego modelu problemy pojawiały się wyłącznie podczas nawigacji pieszej – po aktualizacji również ich nie doświadczam.

Ale to nie wszystkie problemy, z jakimi spotkałam się w testowym modelu. O ile problem ze wspomnianymi artefaktami nie miał dla mnie najmniejszego znaczenia, bo wystarczyło zmienić ustawienia ekranu, a GPS u mnie potrafił wariować wyłącznie podczas nawigacji pieszej, z której właściwie nie korzystam (a i tak już został naprawiony), tak błąd, o którym zaraz wspomnę, był najbardziej irytujący. Był, bo ostatnia aktualizacja również go wyeliminowała. A były to zawiechy smartfona i to takie poważne – trwające kilkadziesiąt sekund.

Było to o tyle wkurzające, że nigdy nie było wiadomo, kiedy się wydarzy i jak długo nie będziemy w stanie skorzystać z telefonu. Podczas testów zdarzało się, że problem pojawiał się kilka razy dziennie, by przez kilka kolejnych dni wystąpić tylko raz. Nie byłam w stanie w żaden sposób odtworzyć go, by móc domniemywać, gdzie leży problem. Wiem natomiast, że nie byłam osamotniona i problem nie leżał po stronie testowego egzemplarza:

Trudno mi było uwierzyć, że flagowiec jest w stanie zawierać aż tak dużo błędów. Na szczęście Samsung stanął na wysokości zadania i – wreszcie – wraz z ostatnią aktualizacją, wszystko naprawił, dzięki czemu sprzęt wreszcie działa tak, jak należy.

Osoby, które kupiły Galaxy S22 Ultra w przedsprzedaży i ich modele były podatne na wspomniane problemy, z całą pewnością były poirytowane sytuacją i wcale mnie to nie dziwi. Równie dobrze mogły poczekać dwa miesiące do momentu ich rozwiązania kolejnymi update’ami softu i – być może – pierwszych obniżek ceny urządzenia (ostatnio było promocja -500 złotych w jednym ze sklepów).

Jednocześnie wiem, że nie wszystkie egzemplarze cierpiały na powyższe problemy – zdaje się, że trzeba było mieć mało szczęścia, by trafić na modele na nie podatne. Jakkolwiek – trudno to było bagatelizować, a moim zadaniem jest poinformować Was, czego możecie spodziewać się po sprzęcie, w którego posiadanie być może chcecie wejść.

Samsung Galaxy S22 Ultra

Specyfikacja Samsunga Galaxy S22 Ultra:

  • wyświetlacz Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,8” i rozdzielczości 3200×1440, częstotliwość odświeżania 24-120 Hz, jasność szczytowa do 1750 nitów,
  • procesor Exynos 2200 4 nm z Xclipse 920,
  • 12 GB RAM,
  • 256 GB RAM,
  • Android 12 z One UI 4.1,
  • aparat główny 108 Mpix f/1.8 + ultraszeroki 12 Mpix f/2.2 + tele 10 Mpix 3x zoom f/2.4 + tele 10 Mpix 10x zoom f/4.9,
  • aparat przedni 40 Mpix f/2.2,
  • dual SIM + eSIM,
  • NFC,
  • GPS,
  • WiFi 
  • Bluetooth 5.2,
  • głośniki stereo,
  • ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • 5000 mAh, 45 W przewodowe 15 W bezprzewodowe Wireless PowerShare,
  • wymiary: 163,3 x 77,9 x 8,9 mm,
  • waga: 229 g,
  • IP68.

Cena Samsunga Galaxy S22 Ultra (12 GB RAM / 256 pamięci) w momencie publikacji recenzji: 6399 złotych

Samsung Galaxy S22 Ultra

Wzornictwo, jakość wykonania

Patrząc na Galaxy S22 Ultra trudno uciec od porównywania go do smartfonów z serii Galaxy Note. To właśnie one, od zawsze, charakteryzowały się kanciastą obudową, podczas gdy eSki były bardziej obłe – widać to zresztą, zestawiając ze sobą Galaxy S22, Galaxy S22+ i Galaxy S22 Ultra. 

Naprawdę trudno jest powstrzymać się od mówienia na Galaxy S22 Ultra inaczej niż Galaxy Note 22 Ultra i jestem przekonana, że w dalszej części tego tekstu wielokrotnie napiszę o nim Note (i pewnie poprawię to tuż przed publikacją ;)).

Budowa smartfona to klasyczna kanapka. Z przodu i z tyłu mamy szkło, pokryte Gorilla Glass Victus+, które przedzielone jest aluminiową ramką. Od razu można zauważyć, że ramka jest błyszcząca, a plecki matowe, co – w mojej opinii – wygląda naprawdę dobrze (zwłaszcza w testowanej wersji kolorystycznej, zielonej).

Jeśli chodzi o odporność Galaxy S22 Ultra, obudowa po prawie dwóch miesiącach nie nosi żadnych śladów użytkowania. W żadnym miejscu nie dopatrzyłam się nawet mikrorysek, za co spory plus. Gorzej jest natomiast z samym ekranem, który fabrycznie nie jest pokryty żadną, nawet podstawową folią ochronną – na ekranie dostrzegam dwie długie rysy (po 3 cm) i jedną krótszą. Najgorsze, że nawet nie wiem kiedy powstały.

Obudowa zbiera odciski palców, ale przez wzgląd na zmatowienie, nie są one zbyt mocno widoczne. Tym, co mi się z kolei nie podoba, są aparaty, które – zamiast na eleganckiej wyspie, jak miało to miejsce choćby w Galaxy S21 Ultra, zostały umieszczony każdy osobno, co powoduje zbieranie się kurzu wokół każdego z nich. Jak zatem widzicie – nie jestem fanką tego rozwiązania pod żadnym względem. Podobnie zresztą drobinki kurzu uwielbiają się zbierać we wszelkiego rodzaju szczelinach – między ramką a ekranem i ramką a obudową.

Samej jakości wykonania sprzętu nie mam nic do zarzucenia. Galaxy S22 Ultra to kawał solidnej elektroniki, w którym nic nie skrzypi, ani nie ugina się pod palcami. Przyciski na prawej krawędzi osadzone są dość nisko, jednocześnie nie sprawiają problemów podczas użytkowania – mają wyczuwalny skok.

A skoro już o krawędziach mowa – na prawej znajdziemy długi przycisk regulacji głośności i krótszy włącznik (domyślnie dłuższe przytrzymanie uruchamia Bixby). Lewy bok z kolei nie został zagospodarowany, widoczne są na nim jedynie miejsca rozmieszczenia anten.

Na górnej krawędzi mamy mikrofon, z natomiast na dolnej dzieje się najwięcej – rysik S Pen, głośnik, USB typu C, mikrofon oraz slot kart (2x nanoSIM – bez microSD). Z racji tego, że mamy tutaj głośniki stereo, możecie się zastanawiać, gdzie został umieszczony drugi z nich – ten znajdziemy nad ekranem, w szczelinie tuż pod górną krawędzią telefonu.

Smartfon jest duży i ciężki, przez co korzystanie z niego jedną ręką może przysparzać trudności – zwłaszcza osobom o mniejszych dłoniach. Nie bez powodu mamy tu jednak rysik, który może nam obsługę sprzętu ułatwić. Cieszyć powinien również fakt, że zarówno obudowa, jak i ekran, są zakrzywione, a to z kolei ułatwia chwyt telefonu.

Na koniec tej sekcji dodam jeszcze tylko, że Samsung Galaxy S22 Ultra spełnia normę odporności IP68, co oznacza, że powinien przetrwać spotkanie z wodą na głębokości 1,5 metra przez 30 minut. Udało mi się niechcący sprawdzić czy poradzi sobie również z sokiem wypływającym z pierogów z malinami – dalej działa bez problemów, aczkolwiek nieco się kleił. Nie polecam podobnych eksperymentów.

Samsung Galaxy S22 Ultra

Wyświetlacz

Samsung Galaxy S22 Ultra został wyposażony w wyświetlacz Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,8”, rozdzielczości 3200×1440 pikseli, częstotliwości odświeżania 120 Hz i szczytowej jasności do 1750 nitów.

Początkowo w specyfikacji produktu Samsung podawał, że wartość częstotliwości odświeżania ekranu ma zakres od 1 Hz do 120 Hz. Po krótkiej chwili zmienił jednak wersję na zakres 24 – 120 Hz, który faktycznie występuje (w dodatku niezależnie od ustawionej rozdzielczości ekranu – w tym w maksymalnej WQHD+). W ustawieniach wyświetlacza możemy zdecydować czy korzystamy z płynności ruchu adaptacyjnej czy standardowej (60 Hz).

Samsung Galaxy S22 Ultra

Co do jakości wyświetlacza, cóż, nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest topowy. Rewelacyjne odwzorowanie czerni, świetna jasność, doskonałe kąty widzenia, bezproblemowa reakcja na dotyk – tu wszystko się ze sobą idealnie łączy. Nie znalazłam żadnego aspektu ekranu, który jakkolwiek by mnie zawiódł.

Nie inaczej jest też z działaniem czujnika światła, który w wielu smartfonach z różnej półki cenowej potrafi płatać figle i doprowadzać do szaleństwa, zmieniając jasność automatycznie na zbyt wysoką, gdy wcale tego nie potrzebujemy. Tutaj to nie występuje.

Jedyna rzecz, na którą ewentualnie można narzekać, to refleksy świetlne na krawędziach ekranu, ale – hej! – to charakterystyka każdego zakrzywionego wyświetlacza. Kupując taki smartfon musicie się z tym po prostu liczyć – nie ma na to żadnego rozwiązania (poza kupnem modelu z płaskim ekranem :P).

W ustawieniach wyświetlacza znajdziemy filtr światła niebieskiego (jako: ochrona wzroku) oraz zmienimy tryb wyświetlanych barw – do wyboru tryb ekranu naturalny lub żywy (w drugim z nich dostosujemy pod własne preferencje dodatkowo balans bieli). Oczywiście nie mogło również zabraknąć Always on Display (AoD).

AoD może działać w jednym z czterech trybów:

  • dotknij, aby pokazać,
  • zawsze wyświetlaj,
  • pokaż zgodnie z harmonogramem,
  • pokazuj przy nowych powiadomieniach.

Always on Display może przybierać różne formy – do wyboru jest sporo wyglądów zegara, jak również przeróżne kolory. Co więcej, AoD może pokazywać też naklejki, zdjęcia, bitmoji czy AR Emoji. AoD wyświetla godzinę, datę, dzień tygodnia, poziom naładowania baterii oraz ikony aplikacji, z których mamy oczekujące powiadomienia. Jest też podpowiedź lokalizacji czytnika linii papilarnych.

Działanie, oprogramowanie

Samsung Galaxy S22 Ultra działa w oparciu o procesor Exynos 2200 w połączeniu z Xclipse 920 i 12 GB RAM. Całością zarządza system operacyjny Android 12 z nakładką One UI 4.1. I wiecie co? Właściwie mogłabym napisać, że wszystko działa tu tak, jak należy i na tym zakończyć. Podczas kilkutygodniowego okresu użytkowania tego smartfona nie napotkałam na problemy z płynnością pracy ani żadnymi zacinkami. Działa tak, jak przystało na flagowca – pomijając oczywiście aspekty, o których wspomniałam na początku niniejszej recenzji, które już nie występują.

Czy czymkolwiek Galaxy S22 Ultra mnie zaskoczył? Zdecydowanie tak – i to w obszarze, po którym się tego nie spodziewałam. Chodzi o… wibracje. Przez bardzo długi czas korzystałam z Galaxy S21 Ultra i byłam przyzwyczajona do topornych wibracji, które potrafiły przenosić się po całym biurku czy stole. W przypadku jego następcy mamy do czynienia z haptycznymi wibracjami, które są po prostu bardzo dopracowane – delikatne i przyjemne. Niby mała rzecz, ale w przypadku osoby, która praktycznie stale ma wyłączone dźwięki w telefonie, odgrywa to spore znaczenie.

Standardowo na testowanym sprzęcie odpaliłam stress test, wbudowany w 3DMarka. Test obciążeniowy wykazał stabilność wyników na poziomie 64,6%, przy czym najwyższy wynik wyniósł 2193, a najniższy – 1419 punktów. To więcej niż Galaxy S22+, którego wyniki były następujące: 2073, 1238 i 59,8%. Tak samo jednak, jak w jego przypadku, wyniki Galaxy S22 Ultra spadały stopniowo, a nie gwałtownie. Jak słusznie stwierdził Andrzej: przy normalnym użytkowaniu raczej nie grożą nam sytuacje, w których telefon zacząłby się gwałtownie przycinać pod obciążeniem. I faktycznie, podczas tych siedmiu tygodni nie przydarzyła mi się tego typu sytuacja.

Fanów cyferek odsyłam do wyników pozostałych testów syntetycznych, które przeprowadziłam na Galaxy S22 Ultra:

  • GeekBench 5:
    • single core: 1142
    • multi core: 3495
  • 3DMark: 
    • Sling Shot: max
    • Sling Shot Extreme: max
    • Wild Life: 7677
    • Wild Life Extreme: 2123
  • PCMark Work 3.0 performance: 11350

Na temat oprogramowania jako takiego wydaje mi się, że nie ma sensu się zbytnio rozpisywać. Wszystko za sprawą tego, że mamy tu do czynienia z Androidem 12 z dobrze znaną i lubianą nakładką One UI w wersji 4.1 – a zatem mamy najnowsze wersje oprogramowania, spośród dostępnych. Poprawki bezpieczeństwa również są aktualne – z 1 kwietnia.

Największe znaczenie mają natomiast funkcje związane z rysikiem S Pen i to jest ten moment, w którym warto do nich przejść. Jednocześnie nie chciałabym się przesadnie rozpisywać na jego temat, bo… to doskonale wszystkim znany rysik ze wszystkimi swoimi zaletami i funkcjonalnością, znaną z Galaxy Note 20 / Galaxy Note 20 Ultra. I też z główną wadą – slot na rysik znajduje się po lewej stronie obudowy, a nie po prawej.

S Pen

Samsung Galaxy S22 Ultra jest pierwszym przedstawicielem serii smartfonów Galaxy S, w którego obudowie znalazło się miejsce na rysik S Pen. Jednocześnie nie jest pierwszym z tej linii produktowej, który oferował wsparcie dla rysika, przy czym sprzedawanego osobno, jako opcjonalne akcesorium wraz z etui. Można zatem uznać, że Galaxy S21 Ultra był przejściowym modelem, który miał nas przyzwyczaić do myśli, że jego następca będzie jeszcze bardziej nołtowy.

Wraz z wprowadzeniem S Pena do serii Galaxy S Samsung nie zdecydował się na zaprezentowanie żadnych dodatkowych funkcji rysika, co oznacza, że właściwie mogłabym Was teraz odesłać do recenzji Samsunga Galaxy Note 20 Ultra i mieć z głowy – ale nie będę taka ;).

Samsung Galaxy S22 Ultra

I tak, zacznijmy od chyba mojej najbardziej ulubionej funkcji rysika – możliwości notowania na wygaszonym ekranie. By to zrobić, wystarczy wyjąć S Pen ze slotu i rozpocząć pisanie – to świetna opcja na zapisywanie myśli, która zaraz potrafi odlecieć (np. gdy coś nam się przypomni powoli już zasypiając… znacie to skądś?).

Po wyciągnięciu rysika ze slotu pojawia się menu kontekstowe, z którego poziomu możemy przejść od utworzenia notatki, wyświetlić notatki, zrobić screenshota o nieregularnym kształcie, pisać po ekranie, wiadomości odręczne, włączyć AR Doodle, tłumacza czy PENUP.

Jest też sporo gestów. Wykorzystując rysik możemy na przykład zrobić zdjęcie (kliknięciem przycisku na S Penie) czy zmienić kamerę z głównej na selfie i odwrotnie (przytrzymując przycisk i przesuwając w powietrzu S Pen w górę lub w dół) lub też tryb fotografii (analogicznie, ale gestem w lewo lub w prawo). Możemy też sterować multimediami – sterować głośnością, wstrzymywać muzykę czy też zmieniać utwory.

Co istotne, a o czym wiele osób zapomina, rysik może posłużyć również jako alternatywa dla sterowania interfejsem. Obsługuje gesty wstecz, home, ostatnie aplikacje, inteligentny wybór czy pisanie po ekranie – w zależności od maziaja, jaki wykonamy w powietrzu przed ekranem (warto rzucić okiem na screeny poniżej, jeśli nie wiecie, co mam na myśli).

To oczywiście nie wszystko, co potrafi S Pen. Podgląd zdjęć w galerii, wycinanie zaznaczonego obszaru czy tłumaczenie zaznaczonego tekstu to tylko niektóre z jego możliwości.

Osobiście nie jestem jakąś wielką fanką rysika, bo jestem w stanie się bez niego obejść. Jednocześnie cieszę się, że jest obecny w chwilach, w których naprawdę się przydaje – nawet, jeśli te zdarzają się rzadko. Możliwość wprowadzenia ręcznych notatek na wszelkiego rodzaju prezentacjach czy podpisania mniej formalnych dokumentów, które nie wymagają podpisu kwalifikowanego, to dla mnie argumenty, które przemawiają „za” S Penem.

Moduły łączności

Samsung Galaxy S22 Ultra został wyposażony we wszystkie moduły łączności, jak to na flagowca przystało – dwuzakresowe WiFi (2,4 & 5 GHz), Bluetooth 5.2, NFC, 5G, eSIM i GPS. I właściwie tylko jednemu z nich chciałabym poświęcić dłuższą chwilę, bo pozostałe działają bez zarzutu.

Felernym modułem okazał się GPS. W sporej części egzemplarzy Galaxy S22 Ultra (nie wiem w jak dużej, ale sądząc po komentarzach w sieci – sporej), występował problem z lokalizacją urządzenia, a co za tym idzie – działaniem nawigacji. W przypadku mojego testowego egzemplarza problem występował na szczęście jedynie w przypadku nawigacji pieszej – nie wyobrażam sobie korzystać z telefonu, w którym nie działa nawigacja samochodowa, a to spotkało sporo użytkowników tego modelu. Problem był znany przez Samsunga i rozwiązanie pojawi ło się w formie aktualizacji, na którą – nie przesadzę – gros klientów czekało z wielką niecierpliwością.

Jeśli chodzi o jakość rozmów telefonicznych, stoją one na bardzo dobrym poziomie. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy, nie narzekaliśmy w żadnym stopniu na to, jak słuchać poszczególne strony. VoLTE i VoWiFi również funkcjonuje poprawnie. 

Testowy wariant jest wyposażony w 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 3.1, z czego użytkownikowi zostaje 224 GB do zapełnienia. W teście CPDT otrzymał następujące wyniki:

  • szybkość ciągłego zapisu danych: 239,52 MB/s,
  • szybkość ciągłego odczytu danych: 461,98 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 35,94 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 20,90 MB/s
  • kopiowanie pamięci: 14,23 GB/s.

Pamięci nie można rozszerzyć kartą ze względu na brak gniazda kart microSD. Do naszej dyspozycji są dwa sloty kart nanoSIM, których możemy używać równolegle z eSIM.

Samsung Galaxy S22 Ultra

Audio

Od wielu modeli Samsung jak dla mnie jest pionierem i królem mobilnego dźwięku. Nie inaczej jest tym razem. Głośniki Galaxy S22 grają jak ja króla przystało – przepięknie. Genialna głębia dźwięku, tony wysokie i średnie perfekcyjne, do tego wszechobecny bas. To, czym Samsung mnie nigdy nie zawiódł, jest właśnie jakość audio. I w tym przypadku nic się nie zmieniło – w dalszym ciągu jest na piedestale.

Zabezpieczenia biometryczne

W przypadku sposobów odblokowywania dostępu do telefonu obeszło się bez niespodzianek – dostępny jest ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych oraz rozpoznawanie twarzy. Raczej nie będziecie zaskoczeni, gdy napiszę, że działają bez zarzutu.

Skaner odcisków palców umieszczony jest w odpowiedniej odległości od dolnej krawędzi, na optymalnej wysokości, by komfortowo z niego korzystać. Dodatkowo jest stale aktywny, co oznacza, że aby go użyć, nie trzeba podświetlać ekranu. Działanie? Nie przesadzę twierdząc, że właściwie każda próba odblokowania ekranu kończyła się sukcesem. Nie mam się pod tym kątem do czego przyczepić.

Podobnie jest zresztą, jeśli pod uwagę weźmiemy rozpoznawanie twarzy. Rozwiązanie to jest szybkie i skuteczne, choć – zwłaszcza w ciemniejszych okolicznościach – potrafi zająć nieco więcej czasu niż przy dobrym oświetleniu czy w ciągu dnia. Jednoczenie nie można go nazwać zawodnym.

Samsung Galaxy S22 Ultra

Czas pracy

Akumulator, w jaki został wyposażony Samsung Galaxy S22 Ultra, ma pojemność 5000 mAh. Czas pracy, jaki oferuje, jest wystarczający, ale w żaden sposób mnie nie zaskoczył. Dzień pracy to standard i to właściwie najważniejsza rzecz, jaką powinniście wiedzieć na ten temat. A po szczegóły zapraszam niżej i do załączonych screenów.

Na WiFi bezproblemowo wytrzymuje dzień, wskazując ok. 4,5-6 h SoT, a jeśli korzystamy z niego bardziej oszczędnie, to wieczorem potrafi pokazać nawet zapas ok. 50% baterii. W takiej sytuacji, w mniej intensywne dni, jak choćby weekend, jesteście w stanie pracować na nim niecałe dwie doby – rozładowuje się drugiego dnia ok. 18-19, mając na liczniku ok. 4-5 h SoT.

Na LTE jest sporo gorzej, ale też trudno się temu dziwić – to całkowicie naturalne. Czas pracy, jaki uzyskiwałam w takim scenariuszu, to ok. 3-4,5 h SoT, gdy w grę wchodziła najwyższa jasność ekranu. W trybie mieszanym (WiFi / LTE) udawało mi się dobijać do 5,5-6 h SoT.

Smartfon wspiera ładowanie przewodowe 45 W i bezprzewodowe 15 W. Dodatkowo można go wykorzystać również jako awaryjne ładowanie innych telefonów czy wearables. 

Pełny cykl ładowania Galaxy S22 Ultra (testowane ładowarką 68 W z zestawu moto edge 30 pro) trwa ok. godzinę i 15 minut, przy czym pierwsze 50% uzyskuje po 30 minutach. Spodziewałam się, że będzie się ładował trochę szybciej…

Samsung Galaxy S22 Ultra

Aparat

O aparacie Samsunga Galaxy Note 20 Ultra pisałam, że przywrócił mi radość z robienia zdjęć smartfonem. Cóż, optyka zastosowana w Galaxy S22 Ultra zachęca do jeszcze większego eksperymentowania, a to głównie za sprawą rewelacyjnej jakości zoomu – o czym zresztą wspomnę za chwilę.

Na ten moment ważne jest, że Samsung Galaxy S22 Ultra ma następujący zestaw aparatów: główny 108 Mpix f/1.8 + ultraszeroki 12 Mpix f/2.2 + tele 10 Mpix 3x zoom f/2.4 + tele 10 Mpix 10x zoom f/4.9. Co jednak najważniejsze – trudno znaleźć jakiś słaby punkt w rzeczywistych możliwościach tych jednostek.

Gdybym miała ogólnie napisać coś o aparatach Galaxy S22 Ultra, mogłabym się zamknąć w kilku słowach: są doskonałe. Zapewniają bardzo dobrą jakość niezależnie od okoliczności. Są bardzo równe – nieistotne czy fotografuję głównym obiektywem, ultraszerokim czy tele – wiem, że wynikowe zdjęcie będzie co najmniej dobre. I właśnie tego oczekuję od aparatu w smartfonie – by był zawsze pod ręką i dotrzymywał mi kroku, cokolwiek i gdziekolwiek chcę fotografować.

Naturalne, piękne rozmycie tła za fotografowanym na pierwszym planie obiektem, dobrze odwzorowane kolory względem rzeczywistości, szczegółowość na wysokim poziomie, zachowana ostrość kadru, nieźle działający HDR i spora rozpiętość tonalna to największe zalety aparatów Galaxy S22 Ultra. 

Nie widać też różnicy w balansie bieli pomiędzy poszczególnymi obiektywami, co wcale nie jest takie oczywiste. Zauważalna jest jednak mniejsza liczba detali porównując ultraszerokokątny obiektyw z głównym, ale nie jest to nadmierne.

Największe wrażenie zrobił na mnie zoom – ale odnoszę wrażenie, że to jest zupełnie naturalny trend i wszyscy zwracają na to szczególną uwagę. Wszystko przez to, że Galaxy S22 Ultra potrafi robić zdjęcia o rewelacyjnej jakości z 10-krotnym zoomem, a jeśli warunki oświetleniowe są sprzyjające, to nawet i 30-krotny zoom potrafi okazać się zaskakująco użyteczny (czy też „wykorzystywalny”).

Wszystkie wyższe „krotności” to już typowa pokazówka, która ma niewiele sensu, ale faktem jest, że maksymalny, 100-krotny zoom, wygląda lepiej niż w poprzednim modelu Samsunga.

Tryb nocny też radzi sobie bardzo dobrze – widać, że algorytmy działają lepiej niż w Galaxy Note 20 Ultra, o czym zresztą będziecie mogli się przekonać za chwilę. Różnicę widać już w głównym aparacie, ale największy pazur pokazuje podczas fotografowania z zoomem – wtedy tryb nocny również sprawdza się zaskakująco użytecznie.

Aby urozmaicić Wam trochę niniejszą recenzję, postanowiłam porównać zdjęcia z Samsunga Galaxy S22 Ultra ze smartfonami, które miałam w rękach na przestrzeni ostatnich tygodni – Galaxy Note 20 Ultra, Huawei P50 Pro i Xiaomi 12. W pojedynku z pierwszym z nich największą różnicę, na plus względem testowanego modelu, robi zoom – głównie w nocy.

Sporo mówiło się, że Huawei P50 Pro charakteryzuje się świetnym zoomem. Starcie z Galaxy S22 Ultra pokazało jednak dosadnie, który z modeli oferuje wyższą szczegółowość i lepszą jakość ogółem.

Na koniec zostawiłam Xiaomi 12, który – o czym warto pamiętać – ze względu na cenę (5199 złotych) powinien być porównywany raczej z Galaxy S22 Plus, a nie Ultra. Pozwoliłam sobie go jednak dodać w ramach ciekawostki, byście zobaczyli różnicę i sami popatrzyli na te zdjęcia swoimi oczami.

Pozostając jeszcze chwilę przy możliwościach Galaxy S22 Ultra, zwrócę Waszą uwagę na jedną fajną funkcję. Otóż, po zrobieniu zdjęcia z widocznym sporym kawałkiem nieba, przechodząc do niego z poziomu galerii, możemy je zanimować – wygląda to tak, jakby algorytmy wykonały za nas super klimatyczny film ze zmieniającymi się porami dnia, w dodatku z dźwiękiem. Świetna sprawa, efektowna, a efekty są naprawdę zaskakujące. Przykład później:

Jeśli chodzi o selfie, kolejny raz złapałam się na tym, że zrobiłam ich tak mało, że trudno było cokolwiek wybrać do recenzji. Ale faktem jest, że te zdjęcia, które pojawiły się na Galaxy S22 Ultra, jakościowo cieszą oko – w dodatku nie tylko w trybie automatycznym, ale też portretowym. Fotografując się z większą gromadką znajomych lub gdy sztuczna inteligencja wykryje, że warto rozszerzyć kadr, to to robi automatycznie, pozwalając nam zrobić zdjęcie z szerszym kątem widzenia.

Przyznaję, że możliwościom wideo Samsunga Galaxy S22 Ultra poświęciłam najmniej czasu. Jednocześnie to właśnie ten sprzęt służy jako główny aparat do nagrywania naszych filmów na Tiktoka, więc co nieco na temat jakości nagrań z pewnością mogę powiedzieć.

Przede wszystkim w oczy rzuca się naprawdę świetna stabilizacja, dobry poziom szczegółów i szybkie łapanie ostrości na obiektach pojawiających się w kadrze – czyli właściwie wszystko to, czego potrzeba podczas nagrywania kamerą, którą można zmieścić w kieszeni.

Najwyższa dostępna jakość w głównym aparacie to 8K 24 fps, ale chyba się ze mną zgodzicie, że to – na ten moment – wyłącznie bajer (w przednim najwyższa jakość to UHD 60 fps). Sugeruje to zresztą fakt, że w tym ustawieniu kadr jest dużo węższy niż w niższych rozdzielczościach. Inna rzecz, że nagrywając w 8K brak stabilizacji zabija płynność – obraz się wręcz buja.

Podczas nagrywania wideo w UHD 60 fps nie możemy przełączać się pomiędzy głównym aparatem a ultraszerokim kątem (ale osobno oba umożliwiają nagrywanie w takiej jakości), a maksymalny dostępny zoom jest 10-krotny. Przełączając się na UHD 30 fps, opcja przechodzenia pomiędzy obiektywami jest dostępna, a zoom zwiększa się do 20-krotnego. Podobnie jest zresztą z Full HD 60 fps.

Samsung Galaxy S22 Ultra

Podsumowanie

To było aż nieprawdopodobne, by smartfon, który w podstawowej wersji sprzedawany był za 5899 złotych, borykał się z problemami z działaniem GPS-u czy pojawiającymi się znikąd zawiechami interfejsu, które uniemożliwiały korzystanie z telefonu przez nawet kilkadziesiąt sekund, które w niektórych przypadkach (tfu tfu!) mogą okazać się kluczowe. Na szczęście to już przeszłość.

Jak być może się domyślacie, pierwotna wersja podsumowania była dużo bardziej krytyczna. W związku z tym jednak, że mój egzemplarz testowy przestał wykazywać znamiona problemów, które opisałam na początku recenzji, a i w sieci można znaleźć sporo komentarzy potwierdzających rozwiązanie problematycznych kwestii, nie pozostaje mi nic innego, jak oceniać produkt – wreszcie – dopracowany.

Samsung Galaxy S22 Ultra to smartfon, który oferuje genialny i, przede wszystkim, równy aparat, doskonałą wydajność, rysik S Pen i po prostu dotrzymuje kroku najbardziej wymagającym użytkownikom. Z całą pewnością Samsung Galaxy S22 Ultra jest jednym z najlepszych smartfonów, które można aktualnie kupić – i jednym z droższych ;). Ale oczywiście nie jest pozbawiony braków, które niektórzy mogą traktować w kategorii wad.

Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o Galaxy S22 Ultra, a jeśli go macie, to czy też spotkaliście się z problemami, które opisywałam i czy najnowsza aktualizacja je w Waszym przypadku rozwiązała?

Recenzja Samsunga Galaxy S22 Ultra. Pełnoprawny Note w rodzinie eSek
Zalety
S Pen
rewelacyjny aparat z super zoomem
doskonałe głośniki
wydajność i kultura pracy
świetny wyświetlacz z odświeżaniem 120 Hz w QHD+
błyskawiczny czytnik linii papilarnych w ekranie
możliwości wideo - jakość, stabilizacja (poza 8K)
IP68
pełne zaplecze komunikacyjne
dual SIM + eSIM
ładowanie indukcyjne i zwrotne
Wady / braki
brak ładowarki w zestawie
szybkie ładowanie powinno być szybsze (patrz: konkurencja)
brak slotu kart microSD
brak 3.5 mm jacka audio
wielkość i waga
9.5
Ocena