Wczorajsza premiera serii Samsung Galaxy S26 ogromnie mnie rozczarowała i uważam, że nikt rozsądny nie powinien kupować modeli Galaxy S26 i Galaxy S26+ w tym momencie, a dopiero wtedy, gdy stanieją. W przypadku Galaxy S26 Ultra cena nie poszła aż tak do góry, przynajmniej wersji 256 GB, więc tutaj trudno mieć zastrzeżenia. Wstrzymanie się z zakupem flagowca Samsunga może jednak się opłacić.
Bezczelność Samsunga sięgnęła zenitu
Już seria Galaxy S25, zaprezentowana 22 stycznia 2025 roku, była bardzo podobna do rodziny Galaxy S24, która miała premierę 17 stycznia 2024 roku, ale przynajmniej Galaxy S25 Ultra otrzymał aparat ultraszerokokątny o większej rozdzielczości (50 Mpix vs 12 Mpix w Galaxy S24 Ultra), a do tego jaśniejszy (f/1.9 vs f/2.2). I przede wszystkim nowsza generacja była na start tańsza w Polsce od starszej.
Przecieki na temat serii Galaxy S26, które podsumowałem dla Was na Tabletowo, nie wskazywały na większe zmiany. Wśród najbardziej istotnych należy wymienić jaśniejszą przysłonę w aparacie głównym i teleobiektywie peryskopowym oraz funkcję chroniącą przed wścibskimi spojrzeniami zza pleców i ładowanie o mocy 60 W w Galaxy S26 Ultra, a także smuklejsze obudowy.
Samsung poszedł po linii najmniejszego oporu i – moim zdaniem – w serii Galaxy S26 wspiął się na wyżyny bezczelności. Zmiany, choć na plus, są jednak nieliczne i kosmetyczne, a funkcja ochrony przed wścibskim wzrokiem (na dodatek wyłącznie w Galaxy S26 Ultra…), którą wszyscy się jarają (bo więcej nie ma czym…), mimo że może być przydatna, to zdecydowanie za mało.
Galaxy S26 Ultra „ratuje” jeszcze cena, ponieważ 100 złotych więcej niż za Galaxy S25 Ultra w dniu premiery jest jeszcze do przełknięcia, ale mowa tu tylko o wersji 256 GB, bo warianty 512 GB i 1 TB (z 16 GB RAM, a nie tylko 12 GB jak w poprzedniku) są już odpowiednio o 500 i 700 złotych droższe.
Samsung Galaxy S26 jest natomiast droższy o 300 lub 700 złotych droższy, a w jego przypadku jedyną istotną zmianą jest większa pojemność akumulatora (4300 mAh vs 4000 mAh) i minimalnie większy ekran (6,3″ vs 6,2″). Z kolei Samsung Galaxy S26+ to po prostu skok na kasę, gdyż jego cena wzrosła względem Galaxy S25+ o 600 lub nawet 1000 (!!!) złotych, a nie oferuje on nic, czym pokonałby poprzednika, bo na pewno nie mocniejszym o 5 W ładowaniem indukcyjnym.
To niewiarygodne, że Koreańczycy aż tak zniechęcają do zakupu smartfona, który i tak sprzedaje się najgorzej z całej trójki. Nikt, kto szanuje swoje pieniądze, nie powinien go kupić w regularnej cenie, a dopiero wtedy, gdy naprawdę mocno stanieje. Ewentualnie jeśli może teraz zbić cenę kodami rabatowymi i innymi benefitami, oferowanymi w przedsprzedaży.
Wstrzymanie się z zakupem flagowca Samsunga w 2026 roku może jednak się opłacić
Jeżeli ktoś zapyta mnie, czy warto kupić Samsunga Galaxy S26 w jakiejkolwiek wersji, odpowiem mu, że być może warto poczekać na kolejnego flagowego Galaxy, ponieważ producent zdaje się powoli przyswajać, że klienci oczekują większych zmian niż lekkiej kosmetyki okraszonej tonami marketingu.
Przy okazji premiery Galaxy S26, Joshua Cho z Samsunga, zapytany o to, czy planowane są zmiany sprzętowe w obszarze aparatów flagowych Galaxy, odpowiedział, że to często zadawane pytanie (no kto by się spodziewał…) i że trwają intensywne prace badawczo-rozwojowe nad udoskonalaniem sprzętu.
Producent z Korei Południowej chce bowiem znaleźć „odpowiednią kombinację we właściwym czasie” i można spodziewać się, że w przyszłości pojawią się nowe kombinacje sprzętu i oprogramowania. O „właściwym czasie” mówił też Moon Sung-hoon w kontekście akumulatorów – przyznał, że firma aktywnie przygotowuje smartfon wykorzystujący akumulator krzemowo-węglowy.
Moon Sung-hoon uzasadnił, że Samsung faktycznie pozostaje w tyle pod tym względem za chińską konkurencją, ale to dlatego, że priorytetem są bezpieczeństwo, trwałość i długoterminowa stabilność. Tutaj warto przypomnieć, że w 2025 roku pojawiły się informacje, według których Samsung prowadził testy akumulatora krzemowo-węglowego o budowie dwukomorowej i łącznej pojemności 20000 mAh (12000 + 8000 mAh). Testy nie poszły jednak pomyślnie, ponieważ pod ich koniec wykryto puchnięcie jednej z komór.
2026 rok powinien być dla Koreańczyków „rokiem przebudzenia” i momentem, w którym zdadzą sobie sprawę, że powinni bardziej się wysilić, a nie bazować na swojej popularności, renomie i marketingu. Szczególnie że Apple – największy konkurent – pokonał Samsunga w 2025 roku.






