Przegłosowane, nie ma odwrotu: USB-C w każdym smartfonie, nawet iPhonie

USB-C 2.1

(źródło: Pixabay)

Ile razy zdarzyło się Wam, że chcieliście pożyczyć ładowarkę, żeby podładować swój smartfon, ale nie mieliście od kogo, bo adresat pytania ma urządzenie z innym złączem? Wkrótce ten problem zniknie – Parlament Europejski przegłosował przepisy, za sprawą których USB-C stanie się standardowym, powszechnym portem ładowania.

USB-C w każdym smartfonie, nawet iPhonie, i nie tylko od 2024 roku

Podczas dzisiejszego posiedzenia plenarnego Parlament Europejski przyjął nowe przepisy, na mocy których do końca 2024 roku wybrane urządzenia elektroniczne, m.in. telefony komórkowe i tablety, sprzedawane w Unii Europejskiej, będą musiały być wyposażone w port USB-C, a od wiosny 2026 roku również laptopy. 602 posłów głosowało „za”, 13 „przeciw”, a 8 wstrzymało się od głosu.

Nowy wymóg dotyczy wszystkich nowych telefonów komórkowych, tabletów, cyfrowych aparatów fotograficznych, słuchawek nagłownych i dousznych, przenośnych konsoli do gry, głośników, czytników elektronicznych, klawiatur, myszek, przenośnych systemów nawigacji oraz laptopów, które ładuje się przewodowo i które działają przy zasilaniu do 100 W. W przyszłości przepisy mogą zostać rozszerzone o kolejne urządzenia, ponieważ technologia USB jest nieustannie rozwijana – najnowsza wersja USB-C obsługuje ładowanie o mocy nawet 240 W.

źródło: Pixabay

Parlament Europejski na tym jednak nie poprzestał – przy okazji poinformował, że wszystkie urządzenia, które obsługują szybkie ładowanie, będą też obsługiwały tę samą prędkość ładowania. Dzięki temu użytkownicy naładują wszystkie urządzenia tak samo szybko z pomocą tylko jednej ładowarki.

Niestety, nie zostało sprecyzowane, z jaką mocą, ale jeśli ma to być powszechny standard, to prawdopodobnie będzie to zaledwie ~20 W, z prostego powodu. Po pierwsze najtańsze smartfony obsługują co najwyżej 18 W ładowanie – Parlament Europejski zapewne nie zmusi producentów do zapewnienia wsparcia dla ładowania o znacznie większej mocy. Po drugie nawet w droższych urządzeniach ładowanie nie zawsze jest superszybkie – Samsung implementuje co najwyżej 45 W, choć standardem w jego przypadku jest 25 W.

Jednocześnie nie wyklucza to implementacji autorskich technologii szybkiego ładowania. Tutaj warto przypomnieć, że niedawno Chiny ogłosiły nowy standard szybkiego ładowania UFCS – dwustopniowy, od 40 W do 65 W, dla którego wsparcie zapowiedziały m.in. Xiaomi, Huawei, OPPO i vivo. Od 2024 roku te firmy będą musiały zapewnić też obsługę dla standardu szybkiego ładowania w Unii Europejskiej.

Nowa dyrektywa zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, po tym jak zatwierdzi ją Rada. Akt wejdzie w życie 20 dni po publikacji. Państwa członkowskie będą miały następnie 12 miesięcy, by przenieść przepisy dyrektywy do prawa krajowego oraz kolejnych 12 miesięcy na wprowadzenie ich w życie. Nowe przepisy nie będą miały zastosowania do produktów, które weszły na rynek, zanim rozpoczęto stosowanie przepisów dyrektywy.

Powszechne USB-C to dopiero początek

Parlament Europejski przy okazji poinformował, że do 2024 roku Komisja Europejska ujednolici również wymogi interoperacyjności urządzeń i ładowarek bezprzewodowych. Podobnie jak w przypadku ładowania przewodowego, dzięki temu konsumenci unikną efektu lock-in, czyli uzależnienia od jednego dostawcy, co jest szczególnie widoczne w przypadku ekosystemu Apple z uwagi na złącze Lightning.

A skoro już mowa o Apple, to nowe przepisy prawdopodobnie nie będą dla giganta z Cupertino żadnym problemem, bowiem chodzą słuchy, że zarówno podstawowy iPad, jak i iPhone już wkrótce otrzymają złącze USB-C. A przynajmniej tak się mówi w kontekście iPhone 15 Pro i iPhone 15 Ultra, lecz mało prawdopodobne, aby iPhone 15 pozostał przy Lightning. Z drugiej strony nie można tego wykluczyć – w końcu amerykański gigant z Kalifornii może uznać to za emejzing super feature i zarezerwować go tylko dla topowych modeli.

Złącze Lightning w iPhonie 14 (fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl)

Tak samo pojawiają się głosy, że firma może „ominąć” europejskie przepisy… całkowicie eliminując złącze do ładowania ze swoich smartfonów – w końcu mają one dotyczyć tylko urządzeń, które ładuje się przewodowo. To jednak wyjątkowo czarny scenariusz i raczej mało prawdopodobny, choć już pojawiały się głosy, że Apple pracuje nad pozbawionym złączy iPhone’em. Nie zdziwi nas, jeśli taki smartfon rzeczywiście (kiedyś) pojawi się na rynku, lecz osobiście nie wierzę, że już do 2024 roku i po to, żeby wystrychnąć na dudka UE.

Po co jedno złącze ładowania?

Za ustanowieniem nowych przepisów – oprócz wygody dla użytkowników – stały zarówno względy ekonomiczne, jak i ekologiczne. Według wyliczeń, przedstawionych przez Parlament Europejski, pozwolą one konsumentom zaoszczędzić do 250 mln euro rocznie, a także ograniczyć ilość elektroodpadów, gdyż wyrzucane i niewykorzystywane ładowarki stanowią w Unii Europejskiej 11 tys. ton odpadów elektronicznych rocznie.

Exit mobile version