Ze smartfonami Samsunga nigdy nie było mi jakoś po drodze – moim ostatnim telefonem tej marki był… Samsung Monte (którego, swoją drogą, wspominam bardzo ciepło). Nowy flagowiec Koreańskiego producenta może jednak idealnie wpasować się w moje preferencje.
Nowy flagowiec Samsunga może być moim ideałem
W 2026 roku miały zajść rewolucyjne zmiany w portfolio koreańskiej marki, ponieważ mówiło się, że Samsung wprowadzi na rynek Galaxy S26 Pro, Galaxy S26 Edge i Galaxy S26 Ultra. Ostatecznie 25 lutego 2026 roku odbyła się premiera Galaxy S26, Galaxy S26+ i Galaxy S26 Ultra.
Samsung jednak nie zrezygnował z wprowadzenia zmian w swojej flagowej serii. Już w kwietniu 2026 roku dowiedzieliśmy się, że kolejna generacja tej linii ma składać się z czterech modeli: Galaxy S27, Galaxy S27+, Galaxy S27 Pro i Galaxy S27 Ultra.
Mówiło się wtedy, że smartfon Samsung Galaxy S27 Pro będzie pozycjonowany wyżej niż Galaxy S27 i Galaxy S27+ oraz na równi albo nieco niżej niż Galaxy S27 Ultra, z którym ma dzielić dużą część wyposażenia, w tym Privacy Display, jednak z wyłączeniem m.in. rysika S Pen.
Brzmiało to bardzo obiecująco, a teraz pojawiła się informacja, która sprawiła, że mnie również zainteresował smartfon Samsung Galaxy S27 Pro. Południowokoreański serwis ETNews doniósł bowiem, że zostanie on wyposażony w wyświetlacz o przekątnej 6,47 cala (w przekazie marketingowym może być podawane 6,5 cala).
Smartfon Samsung Galaxy S27 Pro jest brakującym ogniwem w ofercie tego producenta, ponieważ Galaxy S26 ma 6,3-calowy ekran, Galaxy S26+ o przekątnej 6,7 cala, a Galaxy S26 Ultra 6,9-calowy. Równocześnie tylko ostatni oferuje prawdziwie topową specyfikację techniczną, a nie każdy, kto chciałby korzystać z tego, co najlepsze – w tym ja – jest zwolennikiem takich „patelni”.
Kiedy przesiadłem się z Oppo Find X8 Pro na iPhone’a 17, poczułem ulgę. Po kilku miesiącach jednak mniejszy wyświetlacz coraz bardziej mi doskwiera – uważam, że jest za mały. Gdy jakiś czas temu wziąłem do ręki iPhone’a Air z 6,5-calowym ekranem, stwierdziłem, że byłby dla mnie idealny, lecz nie mogę go kupić, bo nie wiadomo, kiedy Vectra udostępni eSIM (a akurat mam numer w tej sieci i nie chcę zmieniać operatora). To tym bardziej „boli”, gdyż iPhone Air jest już ponad 1500 złotych tańszy niż w dniu premiery.
Smartfon Samsung Galaxy S27 Pro może mieć jednak istotną wadę
Z niecierpliwością czekam zatem, aż zadebiutuje smartfon Samsung Galaxy S27 Pro, aczkolwiek trochę obawiam się ceny. Nie zdziwię się, jeśli – z uwagi na wysokie ceny pamięci – będzie kosztował (prawie) tyle, ile Galaxy S26 Ultra, podczas gdy cena Galaxy S27 Ultra zacznie się od około 7000 złotych.
Poza tym nie jestem pewny, czy aby na pewno smartfon Samsung Galaxy S27 Pro będzie „mniejszym Galaxy S27 Ultra bez rysika”. Nie zdziwię się, jeśli ostatecznie okaże się „wykastrowany” jak Galaxy Z Fold 8 Wide w porównaniu do Galaxy Z Fold 8.





