Recenzja Redmi Note 12. Dla kogo jest ten smartfon…?

fot. Katarzyna Pura / Tabletowo.pl

Xiaomi Redmi Note 12 wydaje się całkiem ciekawym urządzeniem, kuszącym potencjalnego nabywcę niską ceną i niezłą konfiguracją. Brzmi niczym marzenie, którego nie sposób osiągnąć, jednak czy Chińczykom się to udało? Jak sprawuje się ten smartfon w rzeczywistości?

Xiaomi lepsze…

W Polsce (i nie tylko) przyjęło się twierdzenie, że produkty wielkiego Mi są lepsze, przez wzgląd na podobne do konkurencji podzespoły, przy zachowaniu zauważalnie niższej ceny. Co prawda obecnie próżno szukać potwierdzenia tej „prawdy ludowej” w rzeczywistości (szczególnie porównując Xiaomi 13 z Samsungiem Galaxy S23), jednak tekst z nagłówka tego fragmentu możecie wciąż usłyszeć w wielu miejscach. Dobrze, ale Redmi Note 12 nie próbuje nawet udawać, że jest sprzętem flagowym – czy w takim wypadku zasługuje na miano ciekawego średniaka?

Po ponad dwóch tygodniach spędzonych z tym urządzeniem mam względem niego mieszane uczucia. Ewidentnie brakuje mu mocy w bardziej wymagających aplikacjach, głośniki mają swoje grzeszki, a i bateria mogłaby być lepsza. Jednocześnie ma on naprawdę dobry ekran, całkiem przyjemny aparat (w trybie automatycznym!) i dla mało wymagających użytkowników prawdopodobnie będzie wystarczający…

Rozwińmy jednak te rewelacje.

Specyfikacja techniczna Redmi Note 12

Robiłem to przy okazji realme C55, robiłem to przy Hammer Energy X, zrobię to więc przy Redmi Note 12. Mowa rzecz jasna o tabelce, zawierającej szczegółową specyfikację techniczną smartfona, który miałem możliwość testować. Nie ma co się nad tym przesadnie rozwodzić, przejdźmy więc do cyferek i danych:

ProcesorQualcomm Snapdragon 680 [4x Kryo 265 (A53) + 4x Kryo 265 (A73)], proces 6 nm
GPUAdreno 610
RAM4 GB / 6 GB / 8 GB (możliwość wirtualnego rozszerzenia o 5 GB), LPDDR4X 2133 MHz
Pamięć wewnętrzna128 GB, UFS 2.2
System operacyjnyMIUI 14 (bazujący na Androidzie 13)
WyświetlaczAMOLED 6,67”, częstotliwość odświeżania 120 Hz, rozdzielczość 2400 x 1080 (FHD+), 395 ppi
Aparat tylnygłówny: 50 Mpix, f/1,8, 1/2,76″, 0,64μm – 1,28 μm; ultraszerokokątny: 8 Mpix, f/2,2, 120˚ FOV, 1/4″, 1,12 µm; makro: 2 Mpix, f/2,4
Aparat przedni13 Mpix, f/2,45, 1/3,0″
AkumulatorLi-poly, 5000 mAh, wsparcie dla szybkiego ładowania 33 W (MI-FC + MMT)
ŁącznośćWi-Fi, Bluetooth, GPS, GLONASS, GALILEO, LTE, port podczerwieni, czujnik zbliżeniowy, żyroskop, czujnik przyspieszenia, czujnik oświetlenia, elektroniczny kompas, radio FM, NFC
Slot na kartę microSDtak, wsparcie dla kart o pojemności do 1 TB
Port słuchawkowy 3,5 mmtak
Głośnikimono
Wymiary165,66 x 75,96 x 7,85 mm
Waga183,5 g
Dostępne wersje kolorystyczneMint Green, Ice Blue, Onyx Grey
Cena4 GB / 64 GB – 779 złotych
4 GB / 128 GB – 949 złotych
8 GB RAM / 128 GB – ?

Do testów otrzymałem wariant z 8 GB RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej, który… nie jest sprzedawany w Polsce i raczej nigdy nie będzie. Musicie wiedzieć, że wersja ta różni się od tych dostępnych w naszym kraju nie tylko ilością pamięci operacyjnej, ale też NFC – w Polsce jest, w egzemplarzu testowym go nie ma. I to tyle, jeśli chodzi o różnice.

Pudło masz, co Mi dasz?

Wewnątrz pudełka znajduje się w zasadzie wszystko to, czego możemy oczekiwać po zawartości opakowania ze smartfonem. Mamy więc rzeczonego Redmi Note 12, komplet dokumentów oraz igłę do wyciągania tacki na karty SIM / microSD. Nie zabrakło także gumowego etui oraz ładowarki 33 W (których próżno szukać w Google Pixel 7a), z kablem USB. Nie ma tu nic nad wyraz ciekawego, przechodzimy dalej…

A tutaj mamy kabelek i ładowarkę! (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Ach, to MIUI…

Nie miałem zbyt wiele do czynienia ze sprzętami Xiaomi, jednak o nakładce systemowej wielkiego Mi słyszałem legendy. Swego czasu mówiło się o pracach nad nową nakładką systemową dla sprzętów chińskiego giganta, jednak plotki dość szybko zostały zdementowane. MIUI ponoć działa (lub nie), jak chce i kiedy ma na to ochotę. Nie dawałem temu wiary, jednak po dłuższym czasie z Redmi Note 12 uważam, że z Xiaomi łatwego żywota nie ma…

Po pierwsze, smartfon przychodzi ze śmieciowymi aplikacjami, preinstalowanymi na sprzęcie. To mały problem, bo można je usunąć i dość szybko o nich zapomnieć. Problemem jednak okazały się powiadomienia, a w zasadzie ich brak...

Podczas korzystania z Messengera, Discorda czy nawet Gmaila, kilkukrotnie mi się zdarzyło, że nie dostałem powiadomienia o nowej wiadomości. Raz powiadomienia ginęły w akcji, gdy telefon miał ponad 60% baterii, innym razem, gdy stan akumulatora był poniżej 5% – nie było reguły. Co ciekawe, problem ten nie występował w przypadku SMS, jednak zaznaczę uczciwie, że mejli oraz wiadomości via Discord i Messenger dostaję o wiele, wiele więcej niż SMS-ów. Być może dlatego nie dostrzegłem tutaj problemu.

Szefowa słusznie zauważyła, że może to być kwestia tego, iż nie przestawiłem ustawień oszczędzania energii. Troszkę się zdziwiłem, że to może mieć jakikolwiek wpływ na powiadomienia, gdy akumulator nie krzyczy, iż zaraz padnie, niemniej posłuchałem. Korzystałem przez większość czasu z domyślnych, ale po krótkiej konsultacji z Szefową i lekkim buszowaniu w smartfonie Xiaomi, zmieniłem ustawienia aplikacji w tle na tryb „bez ograniczeń”. Czy to coś zmieniło…?

Odpowiedź na powyższe brzmi „tak” i, szczerze pisząc, jestem rozdarty z tego powodu. Zacznijmy od pozytywów – powiadomienia zaczęły bezproblemowo docierać na czas i po zmianie wspomnianych ustawień, nie odnotowałem z nimi żadnego problemu. Niemniej niemiłosiernie mnie drażni fakt, że trzeba w ogóle bawić się w ten sposób z ustawieniami pojedynczych aplikacji. Wydaje mi się, że jeśli ktoś kupuje smartfon, to liczy na to, iż po wyjęciu z pudełka, ten będzie działał w najlepszy możliwy sposób.

Mało tego, jestem dziwnie spokojny, że osoby poszukujące urządzenia w segmencie budżetowym, nie mają specjalnej ochoty na zabawę w ustawieniach systemu. Z tego, co przeczytałem jednak pod wpisami, które dotyczyły Xiaomi (głównie Redmi i POCO), to są to urządzenia, które trzeba ustawić pod siebie i mniej zaawansowani użytkownicy raczej nie mają możliwości, by wykorzystać pełen potencjał tego sprzętu. Trochę nie tak to powinno w moim odczuciu działać…

Wróćmy jednak do MIUI 14 i innych jego aspektów, zejdźmy z kwestii powiadomień. Jeśli chodzi o pracę samego systemu, to (nie licząc powyższego), jest w porządku. Smartfon nie wyświetlił mi też żadnych reklam, czego w sumie się spodziewałem oraz nie było problemu, jeśli chodzi o zawieszanie się urządzenia. Co ciekawe, Kuba, testując o wiele lepszego Xiaomi 13 Lite, borykał się z problemami, których ja nie uświadczyłem.

Dalej mnie śmieszy natomiast fakt, że testowany przeze mnie średniak pracuje na Androidzie 13, podczas gdy droższy Xiaomi 13 Lite wciąż stoi przy Androidzie 12. Witamy w świecie żelaznej logiki ;)

Redmi Note 12 w ujęciu od tyłu. Niech Was nie zmyli obudowa, nie ma tu ani grama szkła! (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Najszybszy to on nie jest, ale…

…nie ma problemu z łatwiejszymi i mniej wymagającymi zadaniami. Przeglądanie stron internetowych, czytanie dokumentów lub artykułów (ma do tego nawet dedykowany tryb) czy obsługa mediów społecznościowych i platform VOD. Do tego typu zastosowań sprawdzi się znakomicie, o podstawowych funkcjach, jak pisanie czy wykonywanie i odbieranie połączeń (chociaż o tym nieco później), nie wspominając.

Jeśli jednak pomyśleliście o tym, by skorzystać z niego przy okazji bardziej wymagających aplikacji, jak chociażby gry… Cóż, muszę Was bardzo mocno rozczarować. Mniej wymagające produkcje działają na nim całkiem dobrze i stabilnie, o ile nie dochodzi do jakichś bardziej wymagających scen. Bardziej ambitne produkcje jednak mają duży problem z działaniem.

Nie chodzi mi nawet o wydajność, a samo działanie – w przypadku Teamfight Tactics smartfon kompletnie nie reagował na dotyk, choć był on odczytywany. Po restarcie gry zrobiło się nieco lepiej, ale wciąż trzeba było kilkukrotnie dotknąć interesującego nas obszaru, aby Redmi Note 12 „zaskoczył”. Nie jest to więc najlepsza opcja dla graczy…

Jak wspomniałem, mniej wymagające produkcje radzą sobie dobrze i w takim Plague Inc., nie uświadczyłem żadnych problemów. W AFK Arena natomiast było różnie – przy mniej zaawansowanych animacjach postaci oraz bez przyspieszenia, wszystko działało w miarę płynnie. Przy maksymalnym przyspieszeniu (4x) oraz bardziej złożonych animacjach smartfon miał takie spadki w klatkarzu, że miało się wrażenie obcowania z pokazem slajdów, a nie animacją. Raz mnie nawet wyrzucił z gry, jednak do tej pory nie wiem, dlaczego tak się stało.

Co się zaś tyczy testów syntetycznych, tradycyjnie już odsyłam do galerii poniżej. Znajdziecie tam zebrane wyniki z CPDT, Geekbench 6 oraz 3DMark. W przypadku tego drugiego, po próbie wykonania testu Compute API Vulkan, smartfon wyłączał aplikację. Działo się tak każdorazowo, toteż po którejś nieudanej próbie z kolei, zwyczajnie ze wspomnianego testu zrezygnowałem…

Bateria mogłaby być lepsza…

Wsadzony w Redmi Note 12 akumulator litowo-polimerowy na pierwszy rzut oka zdaje się całkiem bogaty. Mamy w końcu do czynienia z 5000 mAh tworem, który w przypadku większości urządzeń wystarcza na spokojnie nawet na dwa dni użytkowania. Jednak w przypadku tego smartfona, rzeczywistość nie odpowiada oczekiwaniom.

Bateria wystarcza bowiem na około dzień użytkowania, a przy zmniejszonej aktywności na nieco dłużej. Żeby było ciekawie, producent deklaruje, że akumulator wytrzyma do 1,35 dnia. Postanowiłem więc to zweryfikować i przez weekend ograniczyłem użytkowanie tego sprzętu do absolutnego minimum. Od czasu do czasu coś napisałem, przez chwilę wykorzystałem go w charakterze mobilnego hotspota, ale korzystałem z niego znacznie mniej niż standardowo. Ile wytrzymał?

Niecałe 42 godziny – całkiem nieźle, ale obawiam się, że większość użytkowników korzysta ze swoich sprzętów na co dzień nieco intensywniej. Pełne naładowanie baterii zajmuje natomiast nieco ponad 70 minut – całkiem przyjemny czas.

Wyświetlacz to złoto

Nie czarujmy się, wykorzystanie ekranów OLED nie jest standardem w przypadku urządzeń ze średniej półki. W przypadku budżetowców, tego typu elementów znajdziemy jeszcze mniej (choć nie są niespotykane). Dlatego decyzja producenta, ażeby Redmi Note 12 oferował tego typu wyświetlacz, jest strzałem w dziesiątkę!

Ekran AMOLED wyróżnia bowiem smartfon Xiaomi na tle innych urządzeń, za które przyjdzie nam zapłacić trzycyfrową kwotę. Kąty widzenia także na plus, nie znalazłem pozycji, w której wyświetlacz byłby dla mnie zupełnie niewidoczny. Odwzorowanie kolorów jest świetne (dlatego wspomniałem o tym, że smartfon ten doskonale nadaje się do konsumpcji treści w serwisach VOD), a wartości maksymalnej oraz minimalnej jasności zdają się idealne.

W pełnym słońcu nie miałem problemu z odczytywaniem treści z ekranu, natomiast w zupełnej ciemności, po ustawieniu jasności na najniższy poziom, nie mogłem narzekać na to, by wyświetlacz mnie raził. Automatyczne wykrywanie jasności działa jednak tak sobie – nie potrafi dostosować się odpowiednio szybko, a i ma tendencję do ustawiania zbyt ciemnych wartości, jak na panujące wokół warunki. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że można to wyłączyć, mamy tu do czynienia z ledwie drobną niedogodnością…

Ten ekran naprawdę jest świetny! (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Głośniki mono…

Kiedy zauważyłem, że Redmi Note 12 nie ma głośników stereo (przypomnijmy, że Redmi Note 11 je oferował), byłem lekko zaskoczony. Potem jednak przypomniałem sobie, że producenci lubią się cofać w rozwoju, jeśli chodzi o swoje smartfony, gdyż motorola moto g53 5G też była gorsza od swojego poprzednika…

Koniec złośliwości, wracamy do myśli przewodniej – dźwięk z głośników. Jest słabo, ale nie ma tragedii, choć przyznam szczerze, że wolałem skorzystać z moich Soundcore VR P10 niż z wbudowanych w smartfon potworków. Jeśli jednak preferujemy podłączenie po kablu, to Redmi Note 12 daje nam możliwość skorzystania z wejścia słuchawkowego jack 3,5 mm. Po podłączeniu moich SteelSeries Arctis 3 dźwięk był o niebo lepszy, niż ten dobywający się ze smartfona.

Nie wydaje mi się, żeby to było w jakikolwiek sposób zaskakujące, jest jednak drobne ale. Mam wrażenie, że dźwięki są nieco przytłumione – podczas korzystania ze słuchawek Bluetooth ten sam utwór, odpalony z tego samego źródła, brzmiał o wiele lepiej. Żeby było śmieszniej, to na opakowaniu tego smartfona możemy znaleźć informację o Hi-Fi Audio…

Wyspa na aparaty ewidentnie się wyróżnia, choć wygląda to tak, jakby została przyklejona zbyt grubą warstwą kleju… (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Szefowa lubi to!

Przynajmniej jeśli chodzi o odcień, bo dostaliśmy do recenzji niebieską wersję kolorystyczną. Jest to ulubiony kolor naszej redaktor naczelnej (już wiecie, dlaczego Tabletowo.pl ma niebieski motyw). Mnie się ten Mi niezbyt spodobał, ale podobno przedstawiciele płci męskiej rozróżniają jedynie 3 kolory. Poprosiłem więc znajomych i znajome o wypowiedzenie się na temat wartości estetycznych tegoż urządzenia.

Odpowiedzi były różne, jednak w przeważającej większości biedny Redmi Note 12 został uznany za… mało atrakcyjny. Kolor, wyspa aparatów i umiejscowienie gniazda słuchawkowego na górze, zamiast na spodzie, były najczęściej powtarzającymi się zarzutami.

Jak już wspomniałem, mnie też się to urządzenie niespecjalnie podoba, jednak sama wyspa aparatów wygląda nad wyraz ciekawie! Ewidentnie wyróżnia się na tle całej obudowy i w moim odczuciu jest to zaleta. Przód natomiast nie wyróżnia się absolutnie niczym i na wystawie sklepowej można go pomylić z dowolnym smartfonem ze średniej oraz niskiej półki cenowej (a i pewnie z kilkoma modelami flagowymi ;) ).

Po prawej stronie obudowy znalazło się miejsce na włącznik (oraz czytnik linii papilarnych, który został weń wmontowany), a także przyciski odpowiedzialne za sterowanie głośnością. Po lewej – tacka na karty i nic więcej. Na górze jest wspomniane już gniazdo słuchawkowe, port podczerwieni oraz głośnik do prowadzenia rozmów. Na dole natomiast mikrofon, port USB-C i głośniki mono do multimediów.

Nie mogę narzekać też na to, jak leży w dłoni. Choć mamy do czynienia z obudową z tworzywa sztucznego, smartfon ten nie jest śliski i dobrze się z niego korzysta. Nawet bez gumowego etui, które zostało dołączone do tego zestawu.

Co się zaś tyczy zastosowanych modułów…

Wi-Fi, Bluetooth, dane mobilne i GPS działają bez zarzutów. Niby standard, bo jak to tak mieć smartfon, który nie obsługuje podstawowych funkcji, jednak – jak się okazuje – ten standard nie zawsze jest spełniany (na ciebie patrzę, module GPS w Hammer Energy X). Różnie natomiast bywa z połączeniami – wielokrotnie doświadczyłem przerywania sygnału. Połączenie trwało, ale słyszałem co drugie, trzecie słowo mojego rozmówcy, albo mój głos był przerywany po drugiej stronie słuchawki.

Mógłbym stwierdzić, że to wina mojego operatora i pewnie częściowo tak jest, ale… W przypadku korzystania z innych smartfonów, problemu tego nie uświadczyłem w takim stopniu, jak podczas korzystania z Redmi Note 12. Czasami jednak udawało mi się przeprowadzić pełną rozmowę, od początku, do końca, bez najmniejszych uszczerbków na jej jakości.

Jak już wyżej wspomniałem, w testowym egzemplarzu brakuje NFC, ale nie musicie się o to martwić – w wersjach sprzedawanych w Polsce NFC jest obecne na pokładzie. Nie rozumiem tej pokrętnej logiki, że opcja z największą ilością RAM-u jest pozbawiona tego modułu, ale tak jest i choć możemy na ten temat dyskutować, tak na producencie najpewniej nie zrobi to najmniejszego wrażenia. Najważniejsze – nie ma jej w Polsce.

Czytnik linii papilarnych oraz odblokowywanie twarzą również działają bezproblemowo. Chciałbym w końcu mieć możliwość napisania „nie, Bluetooth absolutnie nie działa” albo „Wi-Fi lubi się samoistnie rozłączać”. Nawet „gniazdo jack nie działa”, będzie w porządku. Drodzy producenci, dajcie mi taką możliwość! ;)

Ach, właśnie, odnośnie gniazda jack – jego umiejscowienie na górze obudowy ma sens, gdy smartfon jest w pozycji poziomej. Podczas korzystania z urządzenia pionowo, odstający kabel od słuchawek działał mi na nerwy… Do mikrofonu, który jest całkiem dobry, nie mogę się przyczepić. Zresztą, będziecie mogli usłyszeć to, jak się sprawuje, na materiałach wideo poniżej.

Aparat (raczej) daje radę

Jeśli chodzi o zastosowane obiektywy, to ich jakość jest… niezła? Do wyboru mamy mnóstwo różnych trybów i opcji, a to wszystko w całkiem przejrzystym menu ustawień aparatu. Zresztą, ustawienia prezentują się tak, jak w galerii poniżej;

Tryb makro

Zacznijmy może od sprawdzenia trybu makro, który niby daje radę, ale przekłamuje kolory (są ciemniejsze niż w rzeczywistości). Szczegółowość zdjęcia też jest różna, w moim odczuciu Hammer Energy X znacznie lepiej się sprawował, jeśli o tego typu fotografie chodzi, a przecież jest to smartfon wzmocniony, dla którego odporność jest najważniejsza. Dopiero potem wchodzą inne kwestie…

Tryb nocny

Radzi sobie całkiem nieźle, jeśli chodzi o rozświetlenie ujęcia (najlepiej to w sumie widać przy zdjęciu z ławką) i nawet nie zaburza kolorów. Faktem jest też, iż nie jest on wybitny. Biorąc jednak poprawkę na to, że dokładnie taki sam wsadzony jest do Redmi Note 12 za mniej niż 800 złotych (wersja 4 GB RAM + 64 GB pamięci wewnętrznej), to zdecydowanie nie ma na co narzekać!

Tryb 50 Mpix Ultra HD

Tryb, który wyciska absolutnie wszystko z tego aparatu. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce tego nie zauważyłem. Zdjęcia nim wykonane swoje ważą, toteż tutaj do porównania dam tylko dwa – widzicie zatrważającą różnicę między nimi…?

Tryb portret

Tryb portretowy w testowanych przeze mnie do tej pory smartfonach sprawdzał się całkiem dobrze. Tym razem jednak jest inaczej i to tryb automatyczny robi o niebo lepsze zdjęcia portretowe niż dedykowany ku temu tryb (śmiać się czy płakać…?).

Tryb ultraszerokokątny i zbliżenie 10x

Obiektyw ultraszerokokątny sprawuje się nie najgorzej. Jeśli jesteście ciekawi, jak smartfon radzi sobie z najmniejszym oraz największym przybliżeniem, poniżej znajdziecie galerię, która odpowie na nurtujące Was pytanie. Ach i od razu zaznaczam – zdjęcia wykonane w maksymalnej wartości powiększenia są nieśmiesznym żartem (tylko czy ktokolwiek spodziewał się, że będzie inaczej…?).

Panorama

Tutaj jestem troszkę rozczarowany, ponieważ choć panorama wyszła całkiem ładnie, tak niestety, ale nie ma ona wystarczającego zasięgu, by uchwycić całą przestrzeń wokół nas. Trochę szkoda, ale hej, zawsze można zrobić dwie panoramy, nieprawdaż…?

Niestety, ale nie jest to widok 360 stopni… (fot. Wojciech Loranty)

Nagrywanie wideo

Jeśli chcecie posiadać ten smartfon Xiaomi, by robić całkiem niebrzydkie ujęcia, to nie ma problemu. Dopóki nie bawicie się w wyższe wartości przybliżenia, zdjęcia w trybie automatycznym wychodzą naprawdę przyjemnie. Jeśli jednak myślicie o nagrywaniu filmów tym cudem, to obawiam się, że muszę stanowczo to odradzić…

Teoretycznie obiektyw jest zdolny do nagrania materiału w 1080p i 30 klatkach na sekundę – można by rzec, że standard. Problem jest jednak taki, że jakość tego typu filmów jest… po prostu nędzna. Poniżej możecie zresztą zobaczyć, jak one wyglądają, wykorzystując zarówno przedni, jak i tylny obiektyw.

Powyższe materiały zostały nagrane i wrzucone na YouTube, bez żadnej edycji, i z wykorzystaniem światła naturalnego. Poniżej natomiast znajdziecie filmik, który nagrałem w całości przy pomocy Redmi Note 12, z wykorzystaniem sztucznego światła oraz programu do obróbki wideo (choć obróbka w tym wypadku ograniczała się w zasadzie do połączenia 3 osobnych filmów). Spoiler – nie jest wiele lepiej…

Czy warto pochylić się nad Redmi Note 12…?

Jeśli mówimy o dostępnej w Polsce opcji z 4 GB pamięci RAM / 64 GB pamięci wewnętrznej, to za niecałe 800 złotych wciąż mamy stosunkowo duży wybór wśród modeli konkurencyjnych firm. Jeśli budżet podniesiemy o kolejnych 200 złotych (a zatem do wersji z 4 GB RAM / 128 GB pamięci), to okaże się, że mamy sporo urządzeń, które parametrami połykają tę propozycję Xiaomi w całości (wliczając w to zacne grono starszych modeli tego producenta).

Dla mniej wymagającego użytkownika prawdopodobnie będzie to dobry smartfon, jednak muszę zaznaczyć, że testowany przeze mnie egzemplarz już na starcie potrzebował 2,4 GB pamięci RAM. Biorąc poprawkę na fakt, że poszczególne warianty Redmi Note 12 podobno niczym się nie różnią między sobą, nietrudno wyliczyć, że w wersji z 4 GB pamięci operacyjnej, do dyspozycji użytkownika pozostanie jedynie 1,6 GB. W obecnych czasach nie jest to najwyższa wartość i jest szansa, że gdybym w swoje ręce dostał taką wersję, to punkt dotyczący wydajności wyglądałby nieco inaczej…

Niby można tę pamięć wirtualnie rozszerzyć, jednak przypominam, że kosztem miejsca na dane. W wersji z 64 GB zostanie nam więc niewiele miejsca do przechowywania aplikacji (inne pliki możemy zapisywać na karcie microSD), jeśli byśmy się na taką zdecydowali. Z kolei zakup wersji ze 128 GB pamięci wewnętrznej jest w mojej skromnej opinii zupełnie pozbawiony sensu, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt istnienia na przykład Infinix Hot 20 5G czy… poprzednika, czyli Redmi Note 11.

No nie wiem, jestem rozdarty. A Wy co sądzicie?

Recenzja Redmi Note 12. Dla kogo jest ten smartfon…?
Ekran
9
System
7
Moduły łączności i blokada
7
Wydajność
6
Bateria
6
Design
6
Aparat
5
Dźwięk
5
Zalety
Świetny wyświetlacz AMOLED 120 Hz
Przyjemny aparat (tryb automatyczny)
Port podczerwieni
Wady / braki
Powiadomienia w MIUI zadziałają, jeśli dla każdej aplikacji przestawimy tryb oszczędzania energii
Oznaczenie Hi-Fi Audio na opakowaniu to chyba przez pomyłkę...
Tragiczna jakość nagrywanych materiałów wideo
Brak 5G (choć w tej cenie trudno uznać to za wielki minus)
6.8
Ocena
Exit mobile version