Vivo V70 FE
Vivo V70 FE (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Recenzja Vivo V70 FE. Ten smartfon jest wielki

Nie mam niesamowicie wielkich dłoni i jest to jeden z powodów, dla których nie nazwałbym się fanem dużych smartfonów. Dlatego też Vivo V70 FE nie zrobił na mnie zbyt dobrego pierwszego wrażenia. Czy moje postrzeganie tego sprzętu zmieniło się po upływie trzech tygodni? Cóż, na razie zdradzę tyle, że jak na średniaka ten smartfon jest wielki… nie tylko rozmiarem. 

Test Vivo V70 FE zakończony. Wrażenia z przygody trwającej trzy tygodnie

Trzy tygodnie to wystarczająco dużo czasu, by poznać największe wady i zalety urządzenia. W przypadku Vivo V70 FE o tych pierwszych przekonałem się jeszcze pierwszego dnia. Im dłużej jednak miałem okazję korzystać z tego smartfona, tym bardziej wydłużała się lista tych drugich. Zanim jednak podzielę się konkretną opinią, zacznijmy klasycznie od zerknięcia na najważniejsze dane techniczne. Oto… 

Specyfikacja Vivo V70 FE: 

  • wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,83 cala, rozdzielczości 2800×1260 pikseli, częstotliwości odświeżania 120 Hz i jasności do 1900 nitów,
  • ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 7360 Turbo (4 nm, 2,5 GHz),
  • 8 GB RAM (LPDDR5X) i 256 GB pamięci na pliki (UFS 3.1),
  • aparat główny 200 Mpix (f/1.79) z OIS + ultraszerokokątny 8 Mpix (f/2.2) o polu widzenia 120 stopni,
  • aparat przedni 32 Mpix (f/2.45) o polu widzenia 90 stopni,
  • głośniki stereo,
  • akumulator o pojemności 7000 mAh, ładowanie do 90 W,
  • łączność Wi-Fi, Bluetooth 5.4, 5G i NFC,
  • GPS/GLONASS/BeiDou/Galileo/QZSS,
  • złącze USB 2.0 typu C,
  • 2 x nanoSIM + eSIM,
  • system operacyjny Android 16 (z OriginOS 6),
  • wymiary 163,7 x 76,2 x 7,59 mm i waga ~200 g,
  • pyło- i wodoodporność w klasach IP68 / IP69.

Za smartfon o takiej specyfikacji producent życzy sobie 2099 złotych (przy czym obecnie można go kupić za 1799 złotych). Przygotował dwie wersje kolorystyczne: granatową (którą miałem okazję testować) oraz fioletową z delikatnym motywem na pleckach. W jednym i drugim przypadku do pudełka dorzuca przewód USB (bez ładowarki), silikonowe etui, kluczyk do tacki na karty SIM i dokumentację. 

Gdzie kupić?

Vivo V70 FE

ok. 1799 zł
(Przybliżona cena z dnia: 5 maja 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

W polskich sklepach możesz również znaleźć model bez dopisku FE, który także reprezentuje średnią półkę, ale pod względem możliwości plasuje się wyraźnie wyżej (przez co też kosztuje o blisko tysiaka więcej). Na łamach Tabletowo.pl pojawiła się już recenzja Vivo V70, w której Bartek dokładnie omawia plusy i minusy tego smartfona. Z kolei Kasia sprawdziła, czy warto do niego dopłacić – zerknij na porównanie Vivo V70 vs Vivo V70 FE, by poznać odpowiedź. 

Tymczasem przejdźmy do bohatera tej recenzji.

Smartfon Vivo V70 FE jest wielki ciałem

Mogę o tym smartfonie powiedzieć wiele dobrego, ale na pewno nie to, że jest poręczny (no, przynajmniej dla mnie). Wprawdzie proporcje ekranu sprawiają, że nie jest aż tak szeroki, jak mógłby być, ale jednak jest to kawał klocka. Muszę równocześnie podkreślić, że nie jest to cegła, bo nie ma nawet 7,6 mm grubości, co jest naprawdę niezłym wynikiem. 

Obudowa została wykonana w całości z tworzywa sztucznego. Jest przyjemna w dotyku, a matowe wykończenie bardzo dobrze się prezentuje i nie widać na nim każdego palucha. Równocześnie całość cechuje się pyło- i wodoszczelnością w klasach IP68 i IP69, co zdecydowanie należy docenić, bo wśród średniaków nie jest to jeszcze standard. 

Mówiąc o konstrukcji nie sposób nie wspomnieć też o wyspie fotograficznej, która ma tu postać kapsułki umieszczonej w lewym górnym rogu. Wygląda to całkiem subtelnie, ale niesymetryczna lokalizacja – w połączeniu z wyraźną wysokością – sprawia, że smartfon nie leży płasko i trudno z niego korzystać w takiej pozycji. 

Jeśli zaś chodzi o krawędzie, na lewej nie ma nic, na prawej zaś rozlokowano trzy przyciski: dwa do regulacji głośności oraz główny odpowiedzialny za włączanie ekranu i uruchamianie sztucznej inteligencji. Projektując ten model producent nie pokusił się o dodatkowy guzik pełniący funkcję fizycznego spustu migawki lub aktywujący asystenta AI, co spotykane jest coraz częściej. Wreszcie, u góry widzimy otwory audio, podobnie jak na dole, gdzie znajdują się też: port USB-C i tacka na karty SIM. 

Wyświetlacz klasy konkret

Wspominałem już, że nie jestem fanem jego rozmiaru. Poza tym jednak uważam, że wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 2800×1260 pikseli, częstotliwości odświeżania 120 Hz i jasności do 1900 nitów jest niezaprzeczalnym atutem tego smartfona. 

Patrzy się na niego z przyjemnością – także podczas oglądania filmów i seriali. Ostrość stoi na wysokim poziomie i jest tak również przy dynamicznych ujęciach, a kontrast i kolory prezentują się tak, jak powinny w przypadku panelu AMOLED, czyli rewelacyjnie. 

Maksymalna jasność mogłaby być minimalnie wyższa, ale 1900 nitów to wartość wystarczająca do komfortowego korzystania z telefonu na świeżym powietrzu – byle w ekranie nie odbijało się słońce. Automatyczna regulacja także działa prawidłowo.

Oczywiście co nieco można sobie też poustawiać. Do wyboru jest kilka trybów kolorów, temperaturę barwową można dostosować korzystając z koła kolorów i jest też tryb ochrony wzroku, który redukuje szkodliwe czynniki, takie jak emisja światła niebieskiego. 

Nie zabrakło także trybu Always on Display (AoD) – niestety, w okrojonej wersji, z wygaszaczem utrzymującym się jedynie przez kilka sekund (po wyłączeniu ekranu, otrzymaniu powiadomienia czy też poruszaniu urządzeniem).

Głośniki potrafią (pozytywnie!) zaskoczyć

Po głośnikach wbudowanych w smartfon nigdy nie spodziewam się rewelacji. Tymczasem Vivo V70 FE potrafi pod tym względem naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Telefon gra głośno i nawet przy wyższych poziomach zachowuje akceptowalną czystość. 

Brzmienie wydaje się w dodatku dobrze zbalansowane i nawet muzyki da się słuchać bez obaw o to, że z uszu puści się krew (no chyba że masz w tym kontekście wysokie wymagania, ale chyba żaden smartfon nie zdoła im sprostać). Z kolei w podcastach i wywiadach jest świetnie. 

Oczywiście nie ma się co nastawiać na nie-wiadomo-jaką jakość, ale jeśli zależy Ci na przyzwoitym i nieprzesadzonym w żadną stronę brzmieniu, to smartfon V70 FE powinien okazać się dobrym wyborem. 

To też dobry moment, by poruszyć kwestię rozmów głosowych. Smartfon Vivo pozwala je prowadzić komfortowo, choć brakuje mi technologii redukcji szumów, którą można już znaleźć nawet w tańszych modelach (za przykład niech posłuży Poco M8 Pro). 

System? Dobre minimum

Vivo V70 FE bazuje na systemie Android 16 z nakładką OriginOS 6. To całkiem estetyczne i przyjazne rozwiązanie. Rozmieszczenie poszczególnych elementów interfejsu wydaje się dobrze przemyślane i nie przypominam sobie, bym musiał jakiejś opcji szukać na tyle długo, by zacząć się irytować (a dużo mi nie potrzeba). 

Jeśli chodzi o design, królują obłości i półprzezroczystości – ostatecznie jest to, naturalnie, kwestia gustu, ale mnie całkiem podoba się to, jak prezentuje się interfejs. Dochodzą do tego ładne i płynne animacje, dzięki którym system wydaje się żywy i bardzo dynamiczny. 

W przeciwieństwie do wielu konkurentów, Vivo nie dorzuca do systemu swojego pakietu narzędzi AI i w sumie może to i dobrze, bo nierzadko są to po prostu śmieci, których używa się dwa dni po zakupie smartfona i o nich zapomina. Możemy za to skorzystać z rozwiązań Google – asystenta Gemini (uruchamianego poprzez przytrzymanie głównego przycisku) oraz Circle to Search. 

Jedynym miejscem, w którym faktycznie Vivo zdecydowało się na wprowadzenie sztucznej inteligencji, jest aparat. Algorytmy starają się poprawiać zdjęcia na bieżąco, a do tego można skorzystać z retuszu AI, aby skorygować kolory albo też usunąć niechciane obiekty. To ostatnie postanowiłem przetestować i poniżej możesz zobaczyć, że działa to naprawdę przyzwoicie (choć czasem wymaga kilku dodatkowych kroków). 

W kontekście systemu wypada również wspomnieć o tym, że Vivo obiecuje pełne 5-letnie wsparcie. Oznacza to nie tylko dostarczanie łatek bezpieczeństwa w tym czasie, ale też 5 dużych aktualizacji Androida. 

Jedyne, co mógłbym zarzucić firmie Vivo w szeroko rozumianym temacie systemu, to fakt, że w pakiecie otrzymujemy całkiem pokaźną liczbę śmieciowych aplikacji. Nie jest tragicznie i konkurenci potrafią mocniej dowalić, ale są i tacy, którzy robią to dużo lepiej. 

Biometria i łączność – co w tym zakresie oferuje Vivo V70 FE?

Jak na współczesny smartfon przystało, Vivo V70 FE jest w stanie strzec dostępu do systemu na dwa biometryczne sposoby. Pierwszy polega na skorzystaniu z technologii rozpoznawania twarzy. Funkcja ta działa jak najbardziej w porządku, nawet po zmroku, dzięki mocnemu rozjaśnieniu ekranu. Parę razy zdarzyło się, że nie zostałem prawidłowo zweryfikowany za pierwszym podejściem, ale nie było to na tyle nagminne, bym miał powody narzekać. 

Podobnie sprawnie działa optyczny skaner linii papilarnych umieszczony pod ekranem. Nie jest tak szybki i precyzyjny jak ultradźwiękowy czytnik (obecny między innymi w podstawowym modelu V70), ale i tak radzi sobie jak najbardziej w porządku. 

Jeśli zaś chodzi o dostępne opcje łączności, Vivo V70 FE oddaje do naszej dyspozycji 5G, dwuzakresowe Wi-Fi, Bluetooth 5.4 i NFC oraz złącze USB typu C w wersji 2.0 i dwa sloty na karty nano SIM. Smartfon obsługuje też eSIM. Nie ma z kolei gniazda mini jack. 

Procesor – może i nie demon, ale radzi sobie świetnie

Sercem smartfona jest chipset MediaTek Dimensity 7360 Turbo – to ośmiordzeniowy procesor wykonany w litografii 4 nm, oferujący częstotliwość taktowania do 2,5 GHz. W zagranicznych mediach kilkukrotnie natknąłem się na zarzuty, że rozczarowuje wydajnością i w codziennych zastosowaniach zdarza mu się dłużej pomyśleć. Moje doświadczenia są jednak zupełnie inne. 

Nie przypominam sobie, by choć raz przy normalnym użytkowaniu telefonu się zaciął lub potrzebował dodatkowej chwili na reakcję. Aplikacje może nie uruchamiają się błyskawicznie, ale też nie trwa to nie-wiadomo-jak-długo. Pod większym obciążeniem (na przykład przy szybkim przełączaniu się pomiędzy wymagającymi aplikacjami) – owszem, płynność spadała. Przy zwykłym korzystaniu z aparatu, przeglądaniu internetu, gadaniu na WhatsAppie czy nawet graniu w prostsze gierki żadnych problemów jednak nie uświadczyłem. 

Ogólnie oceniam płynność działania jak najbardziej na plus, naturalnie z tym zastrzeżeniem, że mówimy o reprezentancie średniej półki. Dorzucam też wyniki testów syntetycznych wykonanych przy użyciu popularnych benchmarków AnTuTu, 3DMark i GeekBench. 

  • 3DMark:
    • Wild Life: 3118
    • Wild Life Extreme: 855
    • Wild Life Extreme Stress Test: 866-873 (99,2%)
    • Sling Shot: 6493
    • Steel Nomad Light: 345
  • GeekBench:
    • CPU Single-Core: 1019
    • CPU Multi-Core: 2977
    • GPU OpenCL: 2526
    • GPU Vulkan: 2522
  • AnTuTu: 943502
    • CPU: 328114
    • GPU: 129004
    • MEM: 208666
    • UX: 277718
  • CPDT:
    • Zapis sekwencyjny: ~440 MB/s
    • Odczyt sekwencyjny: ~635 MB/s
    • Losowy zapis: ~14 MB/s
    • Losowy odczyt: ~12 MB/s
    • Kopia pamięci: ~4,9 GB/s

No i screeny:

Jeśli zaś chodzi o kulturę pracy, również oceniam ją pozytywnie. Zdarzyło mu się wprawdzie nagrzać nieco bardziej (szczególnie przy odtwarzaniu filmów w serwisie Spotify), ale nie do tego poziomu, by trzeba było narzekać.

Czas pracy – niekwestionowany atut tego smartfona

Pomimo że nie ma nawet 7,6 mm grubości, smartfon Vivo V70 FE może pochwalić się akumulatorem o pojemności aż 7000 mAh. To robi niemałe wrażenie na papierze, a w rzeczywistości… cóż, jeszcze większe. 

Przy typowym dla mnie użytkowaniu, czyli w cyklu mieszanym (Wi-Fi + 5G) i z dziennym SoT na poziomie 3-3,5 godziny telefon spokojnie był w stanie wytrzymać 3 dni (2,5 dnia przy bardziej intensywnym korzystaniu). To wartości, które zdecydowanie mogą się podobać, i powinny zadowolić nawet najbardziej wybrednych użytkowników.

Nieco (ale tylko nieco) gorzej sytuacja wygląda, gdy korzysta się tylko z łączności komórkowej. W takim scenariuszu – powtarzanym kilka razy – smartfon wymagał ładowania po dwóch dniach. 

Choćbym chciał ponarzekać, to absolutnie nie mam na co, szczególnie że telefon Vivo obsługuje również bardzo szybkie ładowanie – z mocą 90 W. Producent deklaruje, że pozwala to na naładowanie akumulatora od 0 do 100% w godzinkę. Niestety, nie miałem pod ręką ładowarki, która pozwoliłaby mi zweryfikować te twierdzenia.

Uznaję je jednak za wiarygodne, bo przy użyciu szybkiej ładowarki laptopowej uzupełnianie energii zajmowało około 2 godzin. Dla porządku dodam: ładowania bezprzewodowego – brak.

Vivo V70 FE
Vivo V70 FE (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Jakie zdjęcia robi Vivo V70 FE?

Jeśli szukasz jednego konkretnego powodu, by zainteresować się smartfonem Vivo V70 FE (i nie jest nim akumulator), to bez wątpienia będzie nim główny aparat, w którym producent zastosował sensor Samsung Isocell HP5 o rozdzielczości 200 Mpix (ten sam, który można też spotkać w wyraźnie droższych modelach, takich jak Oppo Reno 15 Pro, a nawet Oppo Find X9 Pro, choć w tym drugim przypadku jest połączony z teleobiektywem).

Jeśli weźmie się poprawkę na to, że mówimy o średniaku, można pokusić się o stwierdzenie, że główny aparat smartfona Vivo V70 FE radzi sobie wyśmienicie i to właściwie w każdych warunkach. Charakterystyka zdjęć przypadnie do gustu przede wszystkim miłośnikom nasyconych kolorów i wyraźnego kontrastu (bardziej niż naturalnych barw). Trudno też zarzucić fotografiom brak ostrości, chyba że wiele obiektów równocześnie walczy o uwagę.

Poniżej możesz zobaczyć przykładowe zdjęcia:

Tak wysoka rozdzielczość pozwala też liczyć na spore zoomowanie cyfrowe (niestety, nie ma tu teleobiektywu, więc o optycznym przybliżaniu nie ma mowy). Konkretnie smartfon oferuje domyślne poziomy: 1x (23 mm), 2x (46 mm), 3x (69 mm), 5x (115 mm), 10x i wreszcie 30x.

Jakość – szczególnie pod koniec skali – pozostawia wiele do życzenia w kontekście ostrości, ale z pomocą spieszą algorytmy AI (tzw. ulepszenie teleobiektywu), które pozwalają wydobyć utracone detale, czasem nie do końca dobrze odgadując litery, ale ogólnie działa to naprawdę nieźle – spójrz:

Ostatnie zdjęcia w powyższej galerii przedstawiają nocne możliwości aparatu i widzisz już pewnie, że te również są niemałe. Poniżej możesz zobaczyć więcej przykładów z sesji po zmroku. Tryb nocny jest uruchamiany automatycznie i – jak zaraz się przekonasz – dobrze radzi sobie z wyciąganiem detali, nieco gorzej zaś z opanowaniem świetlnych refleksów.

I tylko szkoda, że głównemu aparatowi nie towarzyszy żaden mocny kompan. Do dyspozycji otrzymujemy jedynie ultraszerokokątny moduł 8 Mpix o polu widzenia 120 stopni, który jest poprawny, ale nic ponadto. Nie ma większego sensu rozpisywanie się na jego temat. Poniżej możesz zobaczyć kilka przykładowych zdjęć:

Z przodu natomiast zainstalowana została kamerka o rozdzielczości 32 Mpix, niestety bez autofokusa. Mimo to da się nią zrobić całkiem ładny autoportret, a efekt bokeh (w trybie portretowym właśnie) jest delikatny i wyważony.

Poza podstawowym trybem 1x aparat z przodu oferuje również szerszy kąt (0,8x) – co więcej, automatycznie przełącza się na ten format, gdy wykryje, że w kadrze znajduje się więcej niż jedna osoba. Fajnie!

Wspomnę jeszcze o ciekawostce, jaką jest tryb zdjęć analogowych. Vivo V70 FE oferuje interfejs nawiązujący do klasycznych Polaroidów – można go aktywować przeciągając palcem od dołu do góry w aplikacji aparatu. Z tego poziomu można też wybrać jeden z kilku filtrów zainspirowanych tradycyjną fotografią natychmiastową. Może komuś się to spodoba, we mnie nie wzbudziło żadnych emocji.

Jeśli natomiast chodzi o nagrywanie wideo, Vivo V70 FE pozwala ustawić jakość do 4K/30fps przy użyciu przedniej kamery oraz 4K/30fps lub 1080/60fps przy rejestrowaniu obrazu głównym aparatem. Ta pierwsza bardzo dobrze sprawdza się podczas wideorozmów – do tego zastosowania jest w zupełności wystarczająca.

Z kolei główny aparat podczas nagrywania filmów radzi sobie świetnie. Płynność i ostrość w ruchu stoją na bardzo wysokim poziomie, kolory i kontrast są niczego sobie, a szczegółowość – bez zarzutu. Nie bez znaczenia w tym kontekście jest optyczna stabilizacja obrazu (OIS).

Podsumowanie: jak wielki jest ten smartfon?

Vivo V70 FE to wielki smartfon. Nie tylko dlatego, że ma duży ekran, ale też ze względu na niemałe możliwości. Dysponuje bardzo dobrym aparatem głównym o rozdzielczości 200 Mpix i – choć nie ma mocnego towarzystwa – to sam w sobie potrafi dokonać wiele. 

Największym atutem tego modelu jest jednak według mnie coś innego, mianowicie: czas pracy. Trzy dni działania między ładowaniami to rewelacyjny wynik, a ładowanie w godzinkę to swoista wisienka na torcie.

Wydajność nie jest wybitna, ale w zupełności wystarczająca. Podobnie jak zaplecze komunikacyjne i formy zabezpieczeń. Jakość oferowana przez wyświetlacz i głośniki także zadowala, a pyło- i wodoszczelność w klasach IP68 i IP69 nie wymaga chyba szerszego komentarza.

Szkoda jednak, że konstrukcja jest w całości wykonana z tworzywa sztucznego, bo budzi to uzasadnione wątpliwości dotyczące wytrzymałości urządzenia. Szkoda by było, by upadek zakończył jego żywot, szczególnie że producent oferuje 5-letnie wsparcie. 

Z minusów wspomniałbym też o niemałej porcji śmieci w systemie, ale ogólnie rzecz ujmując twierdzę, że to naprawdę solidny średniak, który w swojej kategorii cenowej stanowi jeden z najlepszych wyborów. 

smartfon Vivo V70 FE
Vivo V70 FE (fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl)

Jakie są alternatywy dla Vivo V70 FE?

Bezpośrednim konkurentem wydaje się Realme 16 Pro 5G z podobnym systemem fotograficznym (200 + 8 Mpix), ale mniejszą baterią i wolniejszym ładowaniem (6500 mAh, 45 W). Na wspomnienie zasługuje też Redmi Note 15 Pro+ 5G o podobnej charakterystyce.

Zdecydowanie krótszy czas działania, ale za to szersze możliwości fotograficzne, oferuje Nothing Phone 4a, dysponujący dwoma aparatami 50 Mpix (główny i teleobiektyw) oraz ultraszerokokątnym modułem 8 Mpix. 

Z kolei (minimalnie droższy) Poco X8 Pro Max 5G może pochwalić się jeszcze pojemniejszym akumulatorem (8500 mAh) i zdecydowanie mocniejszym procesorem (MediaTek Dimensity 9500s), ale pod względem fotograficznym nie robi już tak dużego wrażenia.

Vivo V70 FE
Recenzja Vivo V70 FE. Ten smartfon jest wielki
Zalety
bardzo długi czas pracy i ekspresowe ładowanie,
aparat 200 Mpix radzi sobie świetnie w różnych sytuacjach,
w zupełności wystarczająca wydajność na co dzień,
wodoszczelność w klasach IP68 i IP69,
zaskakująco dobre głośniki stereo,
świetny wyświetlacz AMOLED, ale…
Wady
ekran jest olbrzymi (jak i cały smartfon),
brak konkretnego aparatu dodatkowego,
obudowa w całości z tworzywa sztucznego,
sporo śmieci w systemie.
8.5
Ocena
Redaktor