Czy z generacji na generację sprzęt może zmienić się tak mocno, by wprawić w zachwyt? Cóż, wygląda na to, że tak, a Asus Zenbook Duo 2026 jest tego idealnym przykładem.
No dobrze, ale właściwie czym jest ten Asus Zenbook Duo? W sporym uproszczeniu – to laptop. Ale taki nie byle jaki. A już na pewno nie po prostu laptop. Zamiast jednego ekranu – ma dwa o przekątnej 14”, łącznie tworząc przestrzeń roboczą o przekątnej 19,8”. Klawiatura nie jest integralną częścią urządzenia, a dodatkowym akcesorium na Bluetooth, które kładziemy na dolnym ekranie. Jest też nóżka zintegrowana z obudową i ogólnie można z niego korzystać w aż pięciu różnych pozycjach.
W marcu zeszłego roku testowałam poprzednią wersję tego sprzętu, Asusa Zenbook Duo 2025 (UX8406CA), który pozostawił mnie z przekonaniem, że to zdecydowanie sprzęt dla takich osób jak ja. Gdyby tylko miał lepszą baterię… i mniej błyszczący ekran… No, to już możecie się domyślać, co uległo znacznej poprawie. Ale nie tylko to.
Dużo zmian o naprawdę ogromnym znaczeniu
Zanim zajrzymy do środka, kilka słów o dużych zmianach, które zaszły na zewnątrz, bo to pierwsze, co rzuca się w oczy. I nie mam tu wcale na myśli, że logo Asus Zenbook zostało przeniesione na środek i jest większe (hermetyczne, wybaczcie :D). Zwróćcie uwagę przede wszystkim na zawiasy – podczas gdy w poprzedniej generacji były dwa, tak teraz jest jeden, ciągnący się przez całą długość ekranu.

Według mnie jest to dużo bardziej przemyślane – przede wszystkim lepiej wygląda i zapowiada większą trwałość. A co ważniejsze sprawia, że ekran rozkłada się na płasko bez chowania górnego panelu za dolny, jak to miało miejsce w poprzedniej generacji. Żeby tego było mało – dzięki temu doszło do znacznego zmniejszenia dolnej ramki pod ekranem, a współczynnik ekranu do obudowy wzrósł z 91 do 93%.




Niech to wybrzmi: w poprzedniej generacji odstęp pomiędzy ekranami był gigantyczny, choć nie ukrywam, że nieszczególnie mi to przeszkadzało, ale zdania na ten temat były podzielone. Tutaj tej odstęp został naprawdę znacznie zmniejszony i, choć dalej nie można powiedzieć, by korzystając z laptopa pionowo ekran stanowił jedną całość, to wygląda to o wiele lepiej niż generację temu.
Pozytywnie oceniam też zabezpieczenie antypoślizgowe – w poprzedni modelu były cztery nóżki, teraz z kolei są trzy: dwie mniejsze z przodu i jedna długa, praktycznie przez całą szerokość podstawy laptopa, z tyłu. Korzystając z tego sprzętu jak z typowego laptopa daje to naprawdę dobrą przyczepność do biurka.

Osobiście cieszy mnie jeszcze jedna zmiana – dioda, informująca o ładowaniu czy też rozładowywaniu sprzętu – została przeniesiona. Wcześniej znajdowała się nad dolnym ekranem, przez co – aby podejrzeć jej stan – trzeba było podnieść klapę laptopa. Teraz dioda jest w dużo bardziej intuicyjnym miejscu, czyli przy porcie USB na krawędzi urządzenia, dzięki czemu z daleka widać czy ładowanie wciąż trwa (czerwona dioda) czy już się zakończyło (biała dioda).
Dla porządku dodam jeszcze, że włącznik też został przeniesiony – znad klawiatury na prawą krawędź laptopa.




A co poza wyglądem i konstrukcją? Tu zmian jest naprawdę sporo i nie są to zmiany w żadnym wypadku błahe:
- Intel Core Ultra X9 388H zamiast Intel Core Ultra 9 285H,
- akumulator o pojemności 99 Wh zamiast 75 Wh,
- wyświetlacz:
- antyrefleksyjny ekran zamiast full błyszczącego,
- wyższa częstotliwość odświeżania – 144 Hz zamiast 120 Hz,
- wyższa jasność – 500 nitów zamiast 400 nitów (i HDR 1000 nitów zamiast 500 nitów),
- 31,01 x 20,86 x 1,96 ~ 2,34 cm zamiast 31,35 x 21,79 x 1,46 ~ 1,99 cm,
- ładowarka w zestawie 100 W zamiast 65 W.
I, nie ukrywam, muszę się nieco pobić w pierś, bo gdy zostałam zapytana czy chciałabym przetestować nowego Zenbooka Duo, w pierwszej chwili miałam oddać go kolegom z redakcji, bo byłam przekonana, że z generacji na generację nie zmieni się tak dużo, bym nie musiała się powtarzać względem zeszłorocznej recenzji.
A jednak – Asus bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Poprawił bowiem to, co mi osobiście najbardziej w poprzedniku przeszkadzało. Do tego stopnia, że już na tym etapie tekstu stwierdzę, że – tak – to mógłby być na ten moment mój laptop ostateczny. Taki do wszystkiego, spełniający zdecydowaną większość moich potrzeb (do pełni szczęścia brakuje wbudowanego czytnika kart pamięci).

Specyfikacja techniczna Asusa Zenbook Duo 2026 (UX8407AA):
- dwa dotykowe wyświetlacze OLED 14”, 3K (2880 x 1800 pikseli), czas reakcji 0,2 ms, częstotliwość odświeżania 144 Hz, jasność 500 nitów (HDR: 1000 nitów). DCI-P3: 100%, kontrast 1 000 000:1, 1,07 mld kolorów, screen to body ratio 93%,
- procesor Intel Core Ultra X9 388H o częstotliwości taktowania 2,1 GHz (16 rdzeni, 16 wątków, 18 MB cache, do 5,1 GHz) TDP do 45 W, z NPU AI i zintegrowaną grafiką Intel Arc,
- Windows 11 Pro,
- 32 GB LPDDR5X,
- 1 TB NVMe PCIe 4.0 SSD,
- kamera Full HD z obsługą Windows Hello,
- WiFi 7,
- Bluetooth 5.4,
- USB A 3.2 Gen,
- 2x Thunderbolt 4,
- HDMI 2.1,
- 3.5 mm jack audio,
- akumulator litowo-jonowy 99 Wh,
- wymiary: 31,01 x 20,86 x 1,96 ~ 2,34 cm,
- waga: 1,65 kg (laptop 1,35 kg + klawiatura 0,3 kg),
- MIL-STD 810H.




Czas pracy to jakiś kosmos. Uwielbiam!
6 godzin – tyle Zenbook Duo 2025 wytrzymywał typowej pracy biurowej, gdy korzystałam z dwóch ekranów jednocześnie (ich jasność ustawiona na 70%). Jakież było moje zdziwienie, gdy pierwszy cykl pracy w podobnych warunkach (tyle że z jasnością 60%) Zenbook Duo 2026 zakończył po 10 godzinach działania, a kolejne cykle nie trwały krócej niż 9 godzin. Rewelacja. Zakładając, że większość z nas pracuje 8 godzin, to ten sprzęt potrafi zapewnić czas pracy dłuższy niż moglibyśmy od niego oczekiwać. Powtórzę: w trybie z dwoma aktywnymi ekranami!
Możecie się zatem spodziewać, że korzystając z niego jak z typowego laptopa (tylko z jednym stale włączonym ekranem), czas ten będzie jeszcze dłuższy. I oczywiście dokładnie tak jest. O ile zeszłoroczny model w moich rękach działał w takiej konfiguracji przez ok. 8,5 godziny (z jasnością ekranu 60%), tak tegoroczny… po ośmiu godzinach potrafił mieć jeszcze 35% zapasu.
Oczywiście, akumulator – względem poprzedniego roku – znacznie urósł (99 Wh vs 75 Wh to jednak ogromna różnica), ale nie bez znaczenia jest też zastosowany nowy, zdecydowanie bardziej energooszczędny procesor z rodziny Panther Lake, który powinien być też wydajniejszy. Ja już wiem, że jest, Wy zaraz się o tym przekonacie na suchych liczbach.
Dodam jeszcze tylko, że w zestawie sprzedażowym jest mała 100-watowa ładowarka, z pomocą której szybko uzupełnimy energię w laptopie. Po 40 minutach ładowania urządzenie ma już 65%, natomiast 100% pokazuje się po równo 1,5 godzinie.


Topowa wydajność
Wspominałam o tym, że czas pracy uległ poprawie, ale bynajmniej nie odbyło się to kosztem wydajności. Asus Zenbook Duo 2026 działa szybko i wydajnie, niezależnie od tego, co potrzebuję na nim zrobić – choć, przyznaję, grać nie próbowałam, bo to nie mój konik.
Dodatkowo w pracy biurowej jest niesamowicie cichutki, wręcz bezgłośny. Oczywiście zmienia się to odczuwalnie, gdy odpalimy program do montażu wideo – wtedy wentylatory dają o sobie znać i sprzęt robi się głośny.
Jak wypada Zenbook Duo 2026 na tle zeszłorocznego modelu w testach syntetycznych? Sprawdźmy to! Liczby w nawiasach to wyniki uzyskane rok temu przez Zenbooka Duo 2025. Różnica na korzyść tegorocznego modelu jest widoczna gołym okiem.
3DMark:
- Time Spy: 7793 (4510)
- Time Spy Extreme: 3621 (2166)
- Fire Strike: 14592 (9619)
- Fire Strike Extreme: 6672 (4837)
- Fire Strike Ultra: 3594 (2464)
- Wild Life: 35262 (19316)
- Wild Life Extreme: 11780 (5283)
- Night Raid: 49477 (33607)
Cinebench R23:
- CPU single core: 2220 (2113)
- CPU multi core: 18134 (16234)
Cinebench 2024:
- single core: 131 (127)
- multi core: 1139 (941)
Geekbench 6:
- single core: 3044 (2932)
- multi core: 17797 (15996)
- OpenCL: 56828 (40436)





















Dwa ekrany to sztos sam w sobie. A teraz są jeszcze lepsze
Czas pracy, który odnotował gigantyczny progres, to jedna z kluczowych zmian pomiędzy dwoma generacjami Zenbooka Duo. Drugą, równie istotną, jest zaimplementowanie antyrefleksyjnego ekranu. Wróóóóóć, dwóch antyrefleksyjnych ekranów. Bo nie ma nic bardziej irytującego niż wyświetlacz, w którym odbija się wszystko, co znajduje się wokół Ciebie, a nie to, co chcesz widzieć.
Żeby było jasne – ani dolny, ani górny ekran nie jest matowy. Oba są antyrefleksyjne, co oznacza, że zredukowane są – naprawdę bardzo znacznie (nawet o 65%) – odbicia światła. To robi niesamowitą robotę, zapewniając bardzo dobry komfort pracy na laptopie względem tradycyjnych błyszczących ekranów, również tego z zeszłorocznego Zenbooka Duo.


To jednak nie jest jedyna zmiana, jaka zaszła – wzrosła też bowiem jasność maksymalna i częstotliwość odświeżania. Wciąż ekrany są dotykowe i wspierają obsługę z użyciem rysika.

A po co dwa ekrany? Ano po to, by wygodniej było pracować, gdy przydałaby się większa przestrzeń robocza niż jest dostępna standardowo w małym laptopie. Bez zmian, w moim przypadku najczęściej wykorzystywałam takie połączenia:
- dwie różne karty w przeglądarce,
- wideokonferencja + notatnik / Google Docs,
- Google Docs + YouTube,
- kalendarz + Discord,
- Excel + mejl,
- w Adobe Premiere Pro – podgląd na jednym ekranie, ustawienia i ścieżka do montażu na dole,
- program do obróbki zdjęć i Netflix.









To, co niezmiennie mógłby Asus poprawić w swoim laptopie, to przełączanie się i dostosowywanie aplikacji pomiędzy widokiem poziomym a pionowym (po obróceniu laptopa) – to wciąż potrafi działać z lekkim opóźnieniem. Ostatecznie jednak można przejść nad tym do porządku dziennego.
Wygodna klawiatura i fajny touchpad
Klawiatura, jak już wiecie, nie jest integralną częścią laptopa, a akcesorium, które podłączamy do laptopa z użyciem Bluetooth. Może działać zarówno położona bezpośrednio na dolnym ekranie, jak i całkowicie gdzieś z boku, zapewniając nam dowolność w jej użytkowaniu.
Podobnie, jak zeszłoroczny model klawiatury, także i ten jest świetny – i serio jestem w szoku jak dobra i wygodna może być tak smukła klawiatura. Co ważne, jest podświetlana, do naszej dyspozycji są trzy poziomy białego światła (i czwarty – wyłączony). Skok klawisza rok temu wynosił 1,4 mm, teraz wzrósł do 1,7 mm.
W teście 10fastfingers udało mi się uzyskać wynik 106 słów na minutę z dokładnością 96%. To doskonale pokazuje, że klawiatura ta przypadła moim palcom do gustu. Zresztą, nie bez powodu niniejszy tekst również wklepany został w całości właśnie na niej. I, co ważne, jest bardzo cicha.
Ponownie – najbardziej irytuje mnie w niej umiejscowienie przycisku Copilot, który zdarza mi się przypadkiem wcisnąć. A to, czego mi brakuje, to jakieś nóżki, które umożliwiałyby postawienie klawiatury pod kątem, korzystając z niej np. na biurku (gdy nie leży na dolnym ekranie, a jest odłączona). Tylko sama nie wiem jak producent miałby rozwiązać tę kwestię w tego typu akcesorium.
Sama klawiatura zasilana jest akumulatorem ładowanym z użyciem portu USB C. Jej największa wada? To, że uwielbia zbierać odciski palców i wszelkiego rodzaju smugi pozostawiane przez kontakt naszych dłoni z jej powierzchnią.
Touchpadowi nie chciałabym poświęcać zbyt wiele uwagi, bo to typowe asusowe rozwiązanie. Obsługuje oczywiście gesty dotykowe, ale to, co jest ważniejsze, to dodatkowe gesty przy krawędziach – przesuwając palcem w górę lub w dół przy lewej krawędzi zmieniamy głośność, przy prawej – jasność ekranu (jest ich więcej). Fajne.



Co jeszcze trzeba wiedzieć o Asusie Zenbook Duo 2026?
Nie ma skanera odcisków palców. Zamiast czytnika linii papilarnych znajdziemy tu natomiast kamerkę Full HD (jakości jako-takiej), obsługującą Windows Hello – rozpoznawanie twarzy, przyznaję, działa błyskawicznie. Brakuje nieco zasuwki prywatyzującej lub przynajmniej szybkiego skrótu, który by ją wyłączał – jak np. w Asusie ExpertBook Ultra, który ostatnio przeszedł przez moje ręce (był pod F4 z diodą sygnalizującą działanie kamerki).

Nie ma też czytnika kart pamięci, nad czym osobiście chyba najbardziej ubolewam, ale cieszę się z kolei z pełnowymiarowego portu USB i HDMI.
Kilka słów wypadałoby poświęcić głośnikom, przy czym odnoszę wrażenie, że są identyczne jak w poprzedniej generacji. W trybie laptopowym brzmią naprawdę świetnie, z kolei korzystając z urządzenia, gdy rozłożone są dwa ekrany poziomo, a przed nami stoi klawiatura, dźwiękowi brakuje przestrzenności i trochę jakby uciekał w tył.


Warto też dodać, że – niezmiennie – taka, a nie inna konstrukcja laptopa, wymaga, by przenosić go zawsze z klawiaturą pomiędzy ekranami. W przeciwnym wypadku powstaje ogromna luka, przez którą można zniszczyć sprzęt podczas transportu – coś tam wpadnie, porysuje ekrany, etc. Jednocześnie nie widzę sensu, by klawiatury nie nosić wewnątrz urządzenia. Wspominam o tym jedynie w ramach swego rodzaju ciekawostki.

Sama obudowa wykonana jest z Ceraluminum bardzo przyjemnego w dotyku, ale też odpornego – podobno też na odciski palców, ale rzeczywistość pokazuje, że niekoniecznie ;).
Jakości wykonania nie mam nic do zarzucenia – nawet tej nóżce, która odpowiada za użytkowanie laptopa w pionie z klawiaturą położoną przed nim. Ona sama pozwala regulować kąt, pod jakim stoi laptop.
Szybki test sieci (światłowód 1 Gb/s upload / 300 Mb/s download):

Podsumowanie
W zeszłym roku o Asusie Zenbook Duo napisałam tak:
Jest to tak fajny i tak nietypowy, a jednocześnie tak bardzo wpasowujący się w moje potrzeby sprzęt, że rozstanie z nim będzie dla mnie mocno odczuwalne. Jasne, nie poczuję go w domu, gdzie jednak mam sporej wielkości monitor. Odczuję ten brak natomiast gdy tylko wyruszę w pierwszą lepszą podróż. To, jak bardzo Asus Zenbook Duo podnosi produktywność podczas pracy na laptopie, jest wręcz niewyobrażalne.
I o ile mogłabym to odnieść również do tegorocznej odsłony urządzenia, tak wszystko, co napisałam dalej, nie ma już zastosowania. A co pisałam? Przywołajmy:
Jestem w stanie przymknąć oko na to, że wytrzymuje podczas pracy na dwóch ekranach ok. 6 godzin, czyli niepełny dzień pracy (to i tak dłużej niż jego poprzednik). Nie przeszkadza mi też fakt, że klawiatura zewnętrzna nie ma regulacji kąta nachylenia. Jestem wreszcie w stanie przejść do porządku dziennego nad błyszczącymi ekranami, choć akurat tego mi najbardziej szkoda – może kiedyś doczekam się zmatowionych lub po prostu matowych, ale wtedy cena pewnie jeszcze bardziej poszybuje.
Kończąc testy Asusa Zenbook Duo 2026 cieszę się, że producent uznał, że warto ten sprzęt usprawnić dokładnie w tych aspektach, które wymieniłam. Jasne, mogę się śmiać pod nosem, że na pewno ktoś z Asusa przeczytał moją recenzję i mocno wziął sobie te słowa do serca.
Faktem jest jednak, że jestem osobą z grona osób, do których ta koncepcja trafia wręcz w stu procentach i jestem przekonana, że inni twórcy – zapytani o to, co można poprawić w poprzedniku – odpowiedzieli po prostu dokładnie tak, jak ja w podsumowaniu testu.
Cóż, na koniec nie pozostaje mi napisać, że po prostu świetny jest ten Asus Zenbook Duo 2026 (UX8407AA). Piekielnie drogi, ale świetny. I z dużą przyjemnością wystawiam mu ocenę 9/10. Zasłużył.
Ah, jeszcze cena. Testowy wariant kosztuje 13999 złotych.



