Gigabyte AORUS PRIME 5
Gigabyte AORUS PRIME 5 - fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl

Recenzja Gigabyte AORUS PRIME 5 Ryzen. Wydajny gotowiec w cenie składaka

Lokowanie produktu

W dobie kryzysu na rynkach ropy czy komponentów komputerowych dosłownie WSZYSTKO drożeje – od pojedynczego wentylatora po kartę graficzną. Dziś, by złożyć komputer, który będzie spełniać np. moje wymagania, musiałbym zapłacić o jakieś 80% więcej niż rok temu, dlatego to dobry moment, by przetestować i ocenić “gotowca”, czyli komputer, który kupujesz, odpalasz, działasz i nic więcej Cię nie interesuje (oprócz płacenia za prąd i robienia aktualizacji).

W moje ręce, a właściwie na moje biurko, trafił Gigabyte AORUS PRIME 5, który – jak się przekonacie w dalszej części materiału – mocno przypadł mi do gustu. Choć początkowo można się zastanawiać czy cena, którą życzy sobie za niego producent, nie jest przesadzona. To oczywiście zaraz wspólnie policzymy. Wnioski mogą Was zaskoczyć.

Do rzeczy!

Specyfikacja Gigabyte AORUS PRIME 5 AP551: 

  • procesor (CPU): AMD Ryzen 7 9800X3D (8 rdzeni, 16 wątków, taktowanie od 4,7 do 5 GHz w trybie Boost,
  • karta graficzna NVIDIA GeForce RTX 5080, a dokładnie GIGABYTE WINDFORCE OC SFF,
  • płyta główna GIGABYTE B850M C,
  • dysk SSD GIGABYTE AORUS Gen4 7300 2 TB,
  • pamięć RAM TeamGroup DELTA RGB 2×16 GB DDR5-5600 CL 40,
  • system operacyjny Windows 11 Home,
  • chłodzenie AiO 240 mm (producenta),
  • WiFi 7,
  • zasilacz GIGABYTE UD850GM PG5 V2,
  • wymiary: 46,9 x 21,1x 45,8 cm,
  • waga: 13,82 kg.

Cena Gigabyte AORUS PRIME 5 AP551 w dniu publikacji recenzji wynosi 12999 złotych.

Czy to dużo za high-endowego peceta? Czy kupienie podzespołów podobnej klasy samemu i samodzielne złożenie będzie tańsze? Sprawdźmy to!

Gigabyte AORUS PRIME 5
Gigabyte AORUS PRIME 5 – fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl

Gotowiec vs składak 

Założenie jest bardzo proste: opieramy się na aktualnych (maj 2026) cenach rynkowych:

  • AMD Ryzen 7 9800X3D: ok. 1800-1850 złotych,
  • NVIDIA GeForce RTX 5080 GIGABYTE WINDFORCE OC SFF: ok. 5900 złotych,
  • AMD B850M (Gigabyte): ok. 450-550 złotych,
  • 32 GB (2×16 GB) DDR5 5600 MHz: 1600-1800 złotych,
  • GIGABYTE AORUS Gen4 7300 2 TB: ok. 1200 złotych
  • zasilacz: 850 W z certyfikatem 80 Plus Gold (standard ATX 3.1): ok. 400-450 złotych,
  • chłodzenie procesora: AiO 240 mm (przykładowo budżetowe, ale dobra wersja): ok. 350-400 złotych,
  • obudowa markowa, w standardzie AORUS z podświetleniem ARGB i panelem szklanym: ok. 350-400 złotych,
  • Microsoft Windows 11 Home: ok. 509 złotych.

Jak łatwo policzyć, w najdroższym wariancie wyszła mi cena na poziomie 13109 złotych. W najtańszym myślę, że można zaoszczędzić może maks. tysiąc złotych, ale w mojej ocenie nie to jest najważniejsze.

Pamiętajcie bowiem, że w przypadku gotowca – po pierwsze – nie wy musicie złożyć całość (jeżeli oddacie to do specjalisty, to dodatkowy koszt rośnie o 200-300 złotych). Po drugie, macie jednolitą gwarancję – jeśli cokolwiek zawiedzie, wysyłacie na gwarancję całą „budę” i nie musicie sami diagnozować w domu, czy zepsuła się pamięć RAM, zasilacz czy karta graficzna. Po prostu sklep musi naprawić czy ewentualnie wymienić cały komputer. Po trzecie wreszcie… to serio jest dobrze wyceniony gotowiec!

Oczywiście można się pokusić o szukanie elementów z drugiej ręki, czekać na wyprzedaże czy okazje, które “spadły z ciężarówki”. Nie będę się kłócić co do tego, jak kto podchodzi do swojego portfela, ale zaznaczę to wyraźnie – pierwszy raz spotkałem się z tak dobrze wycenionym gotowcem, który pokrywa się z cenami pojedynczych podzespołów.

Design, czyli czy się podoba?

W dzisiejszych czasach zwracamy uwagę nie tylko na cenę czy wydajność jednostki, ale też na wygląd – w końcu całość musi się nam podobać. Dla mnie design testowanego komputera jest OK. Nie powiem, by to była jakaś totalna wizualna petarda, jest po prostu OK, dzięki czemu może się spodobać osobom preferującym proste, nieprzesadzone bryły.

Mamy tu do dyspozycji nawet RGB, którego jednak nie jest zbyt wiele – oświetlenie znajdziemy na sześciu wentylatorach, kościach RAM i chłodzeniu AiO. Jesteśmy zatem w stanie jakoś rozświetlić swoje gamingowe życie, ale bez żadnej przesady w tym zakresie. Całością sterujemy za pomocą panelu Gigabyte Control Center.

Wydajność, bo w końcu o to chodzi

Zacznijmy od podstaw, czyli wyniki 3DMarka: 

  • Speed Way: 9085
  • Steel Nomad: 8695
  • Steel Nomad Light: 35949
  • Port Royal: 23214
  • Solar Bay: 171181
  • Solar Bay Extreme: 32532
  • Time Spy: 27841
  • Time Spy Extreme: 13833
  • Fire Strike: 56576
  • Fire Strike Ultra: 21809
  • Night Raid: 85033
  • Profil Procesora max. wątków: 10010
  • DirectX Raytracing: 100,39 kl/s
  • Cieniowanie Siatki: 363,04 kl/s
  • Przepustowość PCI Express: 52,34 gb/s

Ocena AMD FSR:

  • FSR 2 wył. 119.87 kl./s
  • FSR 2 wł. 199.52 kl/s 
  • różnica wydajności 66,5%

Ocena Intel XeSS:

  • XeSS wył. 99.73 kl/s
  • XeSS wł. 209.22 kl/s
  • różnica wydajności 109,8%

Ocena NVIDIA DLSS:

  • DLSS wył. 51,48 kl/s
  • DLSS wł. 187,51 kl.s

Komputer pozytywnie przeszedł również testy obciążeniowe Steel Nomad oraz Speed Way, uzyskując – odpowiednio – 99,5% oraz 99,4%, co jest świetnym, stabilnym wynikiem.

A jak się na tym gra?

Zanim zaczniemy, wpierw garść informacji o mojej metodyce testowej – tytuły testowałem w natywnej rozdzielczości testowanego w zestawie z komputerem monitora 2560×1440 pikseli oraz na maksymalnych nastawach graficznych, jakie oferował dany tytuł (oprócz Escape from Tarkov, ten tytuł jest tak zepsuty na wielu poziomach, że tutaj zawsze muszę indywidualnie podchodzić do tematu… jestem wręcz uzależniony od tej gry, ale producentom wielki drągal w… w wiecie co za optymalizację :))

Far Cry 6

Doskonale zdaję sobię sprawę z tego, że tytuł ten już ma swoje na karku, ale ciągle w niego gram, więc dlaczego by nie pokazać czego możemy się tutaj spodziewać. A spodziewać możemy się naprawdę fajnego wyniku od 200 do 250 FPS przy temp. podzespołów w okolicach 60 stopni celsjusza (i bardzo cichej pracy komputera).

Battlefield 6

Tutaj również bez zaskoczeń. PC się nie zmęczył – od 150 do 180 FPS. Widać tu jednak większe wykorzystanie możliwości procesora oraz jego obciążenie, ale chłodzenie 240 wciąż daje radę, stabilizując temp. na poziomie około 72 stopni Celsjusza.

Stellaris

Ten tytuł to dinosaur Paradoxu, ale wciąż potrafi wydusić z najlepszych komputerów ostatnie zapasy pamięci :) Przy mocno obciążonej rozgrywce przy maksymalnej ilości przeciwników nierzadko przy najlepszych podzespołach potrafi chrupnąć wydajnością poniżej 60 FPS, ale tutaj było naprawdę dobrze – stałe okolice 90 klatek.

Escape From Tarkov

Jak już pisałem wcześniej, ten tytuł potrzebuje zawsze indywidualnego podejścia, tutaj akurat mapa Custom, która słynie z niespodziewanych dropów FPS-ów w różnych sytuacjach (i lokalizacjach). A tu magia – od ponad 100 do 250 FPS, co jest totalną rzadkością w tym tytule… a temp. dalej na bardzo, BARDZO dobrym poziomie.

Escape From Tarkov Arena

To może coś bardziej arcade? W ten “podtytuł” gra coraz więcej osób i trzeba przyznać, że studio bardziej się postarało z optymalizacją – od 180 do prawie 300 FPS.

Arc Raiders

Ostatnio podobno wielu graczy uciekło od tego tytułu, nie wiem czemu, w końcu to całkiem przyjemna gra, którą podzieliłem na część z wykorzystaniem DLSS oraz bez DLSS (ustawienia jakość):

  • DLSS ON – od 170 do 190 FPS,
  • DLSS OFF – od 120 do 140 FPS.

Cyberpunk 2077

Prawdę mówiąc tutaj nie bawiłem się w ustawianie funkcji bez/z DLSS, bo wielokrotnie już to pokazywałem, w tym tytule dla mnie najważniejsza jest wydajność, która równoważy się z naprawdę dobrą grafiką, a udało mi się uzyskać od 250 do 350 FPS.

Gray Zone Warfare

Ostatnia gra na deser – tytuł, w który ostatnio zaczynam młócić ze znajomymi nonstop. Sytuacja analogiczna do Arc Raiders, gdzie podzieliłem tytuł na część z wykorzystaniem DLSS oraz bez DLSS:

  • DLSS ON – od 140 do 180 FPS (bez generatora klatek),
  • DLSS OFF – od 65 do 90 FPS.

Polecam wrócić do screenów i dokładnie przyjrzeć się temperaturom podzespołów podczas grania, są naprawdę zadowalające, co tylko pokazuje jak dobrze dobrane zostały komponenty oraz jak całość tego komputera jest naprawdę dobrze przemyślana pod względem wentylacji. A przy tym jest naprawdę cichy.

Testowałem nie tylko sam komputer

Czym byłby sam wypasiony PC bez dobrego monitora? Wydajna jednostka centralna to tylko połowa sukcesu – pełnię jej możliwości docenimy dopiero w połączeniu z monitorem najwyższej klasy. W tę definicję idealnie wpisuje się GIGABYTE MO27Q3, czyli 27-calowa konstrukcja, która łączy rozdzielczość 1440p z odświeżaniem na poziomie 360 Hz.

Sercem monitora jest matryca QD-OLED, oferująca nie tylko genialny kontrast, ale i niski czas reakcji, wynoszący 0,03 ms. Ten monitor to gratka nie tylko dla graczy, ale i twórców. Co więcej, ma wbudowane “hacki” – wyposażono go w szereg autorskich „wspomagaczy” (OSD Sidekick, Dashboard), które optymalizują widoczność w ciemnych sekcjach mapy i ułatwiają celowanie, dając “legalną” przewagę na wirtualnym polu bitwy.

Podsumowanie 

Przed Wami, jak i przede mną, stoi naprawdę wydajny komputer, który może być postrzegany jako czołowe urządzenie gamingowe (choć nie tylko – do pracy profesjonalnej również się nada równie dobrze jak do grania – może być to dobra wymówka dla żony w odpowiedzi na pytanie dlaczego z konta zniknęło kilkanaście tysięcy :P).

Czy mam jakieś większe uwagi do Gigabyte AORUS PRIME 5 AP551? Może mógłby mieć więcej akcentów RGB, by bardziej rozświetlić samą skrzynkę… ale nie mówię że nie jest to niemożliwe – producent przemyślał sprawę i sam komputer nie ma plomb, a płyta główna jest gotowa na ewentualną rozbudowę. Nie jest to więc gotowiec typu “kup i korzystaj póki działa”, ale raczej urządzenie, które sami śmiało będziemy mogli rozbudowywać o nasze widzimisię bądź potrzebne komponenty. Daje nam to naprawdę niezłe pole do popisu – oczywiście, jeśli się na tym znamy.

Dodajmy do tego naprawdę niezłą cenę, jak za takie komponenty (jak ktoś nie pamięta to polecam wrócić gdzieś na początek tekstu) i tak oto powstał pecet, który sam bym chętnie ugościł na stałe na swoim biurku… 

Muszę się na koniec do czegoś przyznać – trochę przedłużyłem czas, w którym testowałem ten komputer, bo był u mnie miesiąc. Ale to nie dlatego, że nie chciałem się nim zająć… a dlatego, że tak dobrze mi się na nim pracowało i grało. Najchętniej bym go nie oddawał ;)

Z mojej strony leci mocne 9,5 na 10 – do pełnej 10 brakuje dosłownie detali, które można dodać we własnym zakresie, jeżeli będzie taka wola.

_
Wpis został oznaczony jako lokowanie produktu, ponieważ otrzymaliśmy wynagrodzenie za wzięcie go w kolejkę testową. Producent nie miał żadnego wpływu na naszą opinię na temat sprzętu.

Gigabyte AORUS PRIME 5
Recenzja Gigabyte AORUS PRIME 5 Ryzen. Wydajny gotowiec w cenie składaka
Zalety
wydajność
kultura pracy (temperatury, głośność)
markowe podzespoły
gwarancja all in one
możliwość rozbudowy
Wady
brak chłodzenia pasywnego dysku SSD
mało RGB :D
9.5
Ocena