Recenzja Honor Magic 5 Pro. Jest w stanie oczarować?

Pod koniec czerwca Honor oficjalnie wrócił do Polski. Już jednak nie jako marka należąca do Huawei, a osobna firma, przejęta przez chińskie konsorcjum. W swoich rękach miałam już Honora Magic Vs, przy czym była to krótka przygoda. Dziś natomiast zapraszam Was na recenzję Honora Magic 5 Pro, z którego miałam okazję korzystać przez ostatnie tygodnie w oczekiwaniu aż wreszcie trafi do sprzedaży w Polsce.

Wspomniany składak, Magic Vs, to sprzęt z końca 2022 roku. Magic 5 Pro natomiast to model sporo świeższy, zaprezentowany pod koniec lutego bieżącego roku. To też, jak mi się zdaje, sprawia, że będziecie nim dużo bardziej zainteresowani. Co więcej, jeszcze przed polską premierą sporo o ten model pytaliście. 

Czas zatem skupić na nim całą uwagę.

Specyfikacja Honora Magic 5 Pro:

Cena Honora Magic 5 Pro w dniu publikacji recenzji: 5499 złotych. W sprzedaży dostępne są dwie wersje kolorystyczne: czarna błyszcząca (Black) i zielona matowa (Meadow Green). Nietrudno zgadnąć, która to w przypadku testowego egzemplarza ;)

Aktualnie Honor Magic 5 Pro dostępny jest w Orange w specjalnej opcji promocyjnej – więcej na jej temat w tym wpisie.

Wzornictwo, jakość wykonania

Niesamowicie cieszę się, że w moje ręce wpadł zielony wariant urządzenia, bo raz, że wygląda dużo bardziej ciekawie niż czarny, a dwa – jest matowy (kto próbował robić zdjęcia błyszczącym telefonom, zwłaszcza czarnym jak smoła, ten doskonale zrozumie mój ból). Przyznaję, że wizualnie Honor Magic 5 Pro mi się podoba.

Ta ogromna, okrągła wyspa z aparatami, ma swój urok. A może raczej nie sama wyspa, a sposób, w jaki została ulokowana na obudowie, bo nie jest to po prostu wklejona wyspa, a ładnie, płynnie wręcz, wypływająca z obudowy, a to zdecydowanie może przypaść do gustu. 

Ale ma też drugą stronę – krawędzie okręgu są wystające, przez co chwytając telefon w dłoń praktycznie za każdym razem się o nie zahacza. Co więcej, nie dziwię się, jeśli przez pierwsze dni użytkowania będziecie mieć stale zabrudzony obiektyw aparatu ultraszerokokątnego – to właśnie tam wędruje palec wskazujący, trzymając smartfon.

Magic 5 Pro wykonany jest na topowym poziomie. Nie ma tu żadnego elementu, do którego można by było się przyczepić. Aluminiowe krawędzie świetnie komponują się z tą zielenią, a cała konstrukcja jest zwarta i nie poddaje się nawet mocniejszym próbom wyginania. A skoro już o konstrukcji mowa, warto zaznaczyć, że smartfon spełnia normę odporności IP68.

Czy da się Honora Magic 5 Pro obsługiwać jedną ręką? Da się, ale trzeba nim odpowiednio manewrować, bo dosięgnięcie do górnego rzędu ikon nie należy do najłatwiejszych zadań. W końcu nie jest to smartfon mały – 162,9 x 76,7 x 8,77 mm. Dla porównania Huawei P60 Pro jest nieco niższy, ale przede wszystkim też węższy (161 x 74,5 x 8,3 mm).

I to była pierwsza rzecz, jaka powiedziałam na temat Honora Magic 5 Pro, gdy wyjęłam go z pudełka – jaki on szeroki! Coś czuję, że nie każdemu będzie to pasowało, bo przyzwyczajenie się do tego faktu wcale nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Jasne, po kilku dniach to przestaje przeszkadzać, ale trudno o tym zapomnieć. Pierdoła? Dla niektórych pewnie tak, ale znajdzie się sporo użytkowników, którzy – podobnie, jak ja – zwrócą na to uwagę. W końcu to ważna kwestia ergonomii.

Dodatkowo to, co dość mocno czuć, to masa telefonu, wynosząca 219 gramów. Co prawda dopóki nie ma się porównania z innymi modelami trudno to zauważyć, ale akurat tak się złożyło, że miałam pod ręką wspomnianego chińskiego konkurenta i – choć różnica między nimi to tylko 19 gramów – to jednak była odczuwalna.

Wyświetlacz

Zakrzywiony wyświetlacz albo się lubi, albo nie. W Magic 5 Pro Honor zdecydował się na zastosowanie właśnie takiego panelu – na szczęście nie wiąże się to z konsekwencjami w postaci braku reakcji ekranu przy krawędziach. Jedyne co to trzeba być świadomym refleksów pojawiających się na tychże krawędziach – to cecha każdego smartfona z zakrzywionym wyświetlaczem.

Przechodząc jednak do technikaliów, jest to OLED-owy ekran o przekątnej 6,81”, rozdzielczości 2848×1312 pikseli (460 ppi), częstotliwości odświeżania 120 Hz i jasności 1300 nitów (szczytowej 1800 nitów). W skrócie? Naprawdę trudno jest mieć jakiekolwiek “ale” w jego kierunku.

Jakość wyświetlanego obrazu jest świetna, kąty widzenia też, podobnie jak reakcja na dotyk. Jasność ekranu, zwłaszcza w pełnym słońcu, sprawdza się bezproblemowo (przy tej wartości szczytowej zdziwiłabym się, gdyby było inaczej). Przy czym mając ustawioną jasność automatyczną często czujnik bardziej rozjaśnia ekran, niż jest to konieczne w danej chwili, ale to ostatnio popularna przypadłość smartfonów.

W ustawieniach wyświetlacza dostępne są takie opcje, jak filtr światła niebieskiego, ochrona wzroku i sen, możliwość zmiany trybu kolorów (normalne / wyraziste) i temperatury barwowej czy wreszcie przestawienie rozdzielczości ekranu (domyślnie w trybie inteligentnym) i częstotliwości odświeżania ekranu (też domyślnie w trybie inteligentnym, można jednak zmienić na stałe 60 Hz, 90 Hz lub 120 Hz).

Zwolenników Always on Display z pewnością ucieszy fakt, że AoD jest tutaj obecne (jako Zawsze na ekranie) i może działać w jednym z trzech trybów: tylko po dotknięciu ekranu, przez cały dzień lub według ustalonego harmonogramu. Standardowo, AoD wyświetla najważniejsze informacje: godzinę, datę, dzień tygodnia, poziom naładowania akumulatora oraz ikony aplikacji, z których oczekują na nas powiadomienia.

Domyślnie na wyświetlaczu znajduje się fabryczna folia ochronna.

Działanie, oprogramowanie

Za funkcjonowanie telefonu odpowiada ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 8 Gen 2 z grafiką Adreno 740, 12 GB RAM i Android 13 z nakładką MagicOS 7.1. Gdzieś to już widziałam…  Pierwszy kontakt z Honorem Magic 5 Pro i wszystko staje się jasne – nakładka MagicOS 7.1 garściami czerpie z EMUI autorstwa Huawei. 

Jeśli zatem mieliście lub macie jakiś smartfon tej marki, poczujecie się tutaj jak w domu. Jasne, poszczególne funkcje mają dodatek Honor, a nie Huawei, ale zachowują się i wyglądają bliźniaczo.

Przykład? Honor Zdrowie. To była pierwsza rzecz, którą sprawdziłam, gdy do testów dostałam smartwatch Huawei Watch 4 Pro – czy da się zalogować do Honor Zdrowie danymi konta Huawei Zdrowie. Jak myślicie? Odpowiadając – nie da się.

Sama szybkość działania Honora Magic 5 Pro jest wzorowa. Podczas ostatnich tygodni spisywał się w moich rękach doskonale, choć nie powiem, że bezproblemowo. Jedyny problem, jaki notorycznie występował w moim egzemplarzu, to zacinająca się klawiatura podczas odpisywania na mejle z poziomu przeglądarki Chrome. To dość konkretny scenariusz użytkowania, ale warto nadmienić, że coś takiego miało miejsce.

Telefon jest szybki i wydajny. Zresztą, rzućcie okiem na benchmarki: 

Czy Honor Magic 5 Pro się nagrzewa? Podczas standardowego użytkowania – nie. Podczas testów syntetycznych – oczywiście, podobnie zresztą, jak grając w bardziej wymagające gry. Na co dzień jednak jego obudowa nie staje się odczuwalnie ciepła, a już tym bardziej nie parzy w dłonie.

Samo oprogramowanie MagicOS 7.1 to taki… EMUI znany ze smartfonów Huawei. A zatem możecie się spodziewać tak samo wyglądającego interfejsu, widżetów, funkcji, etc. Zresztą, kojarzycie gesty obsługi telefonu w powietrzu z Huawei Mate 30 Pro? No, to tutaj też je znajdziecie ;)

Pozostaje jeszcze kwestia aktualizacji – Honor obiecuje trzy duże aktualizacje Androida oraz wsparcie w postaci łatek zabezpieczeń przez pięć lat. Ładnie!

Zaplecze komunikacyjne

Mamy do czynienia z flagowcem, a – skoro tak – na jego wyposażeniu musiały znaleźć się wszystkie nowoczesne moduły łączności… z 5G na czele. Do tego mamy WiFi gotowe na WiFi 7, Bluetooth 5.2, NFC oraz GPS. Wszystkie moduły działają bez najmniejszego problemu, a sama jakość rozmów jest bardzo dobra – żaden z rozmówców nie narzekał na to, jak było mnie słychać.

W sprzedaży na świecie dostępnych jest kilka wersji pamięciowych Honora Magic 5 Pro, ale w Polsce można kupić tylko jedną – 12 / 512 GB (460 GB do wykorzystania). Szybkość pamięci standardowo zmierzyłam z użyciem aplikacji CPDT:

Smartfon nie jest wyposażony w żaden slot kart pamięci (niezależnie od tego, czy mówimy o microSD, czy nanoSD).

Zabezpieczenia biometryczne

Wreszcie mogę to napisać. Honor Magic 5 Pro jest pierwszym smartfonem od dłuższego czasu, który – poza standardową kamerką przednią – ma również skan przestrzenny 3D, dzięki któremu rozpoznawanie twarzy jest dużo bezpieczniejsze niż standardowo. A jak jest z działaniem tego rozwiązania?

Rewelacyjnie! Serio – niezależnie od tego, pod jakim kątem patrzymy na ekran podczas próby jego odblokowania – to następuje w mgnieniu oka. Właściwie nie przypominam sobie, by w jakimś momencie rozpoznawanie twarzy mnie zawiodło – nawet w sztucznym świetle radzi sobie bezproblemowo. 

Oczywiście jest też druga opcja biometryczna, z której możemy korzystać. Mowa o ekranowym czytniku linii papilarnych. Ten znajduje się tuż nad dolną krawędzią ekranu i muszę przyznać, że to umiejscowienie jest jak najbardziej odpowiednie – przyzwyczaiłam się do niego już na tyle, że to właśnie tam ląduje mój palec po wzięciu telefonu do ręki.

Dodatkowo do jego działania nie mam zastrzeżeń. Jest szybki i precyzyjny. Rzadko kiedy wymaga ponownego przyłożenia do niego palca.

Audio

Nie jest dobrze. Biorąc pod uwagę, że Honor Magic 5 Pro jest telefonem kosztującym 5499 złotych, powinien oferować świetną jakość odtwarzanego dźwięku. Tymczasem… jakość odpowiada raczej sprzętowi za połowę tej kwoty. To dość drastyczna ocena, ale dokładnie tak uważam.

Składa się na nią brak wsparcia Dolby Atmos i jakiegokolwiek equalizera. Do tego, co ważniejsze, dochodzi całkowity brak basu i stłumienie dźwięku. Porównując Honora Magic 5 Pro do nieco droższego Samsunga Galaxy S23 Ultra (aktualnie od 5999 złotych) słychać niesamowitą różnicę w jakości dźwięku – na korzyść tego drugiego. 

Moim zdaniem, niestety, Honor mógłby się w tym temacie bardziej postarać. A jestem zdziwiony tym mocno, bo w większości (również zagranicznych recenzji) Magic 5 Pro za jakość dźwięku jest chwalony… Dziwne.

Czas pracy

Gdy mówimy o sporych smartfonach, raczej trudno jest spotkać model z akumulatorem o pojemności mniejszej niż 5000 mAh. I nie inaczej jest w przypadku Honora Magic 5 Pro, którego ogniwo to 5100 mAh. Czas sprawdzić, na jak długie szaleństwo z telefonem w ręce w ciągu dnia możemy sobie w jego przypadku pozwolić.

Na WiFi jest przyzwoicie – właściwie tylko raz udało mi się prawie rozładować telefon w ciągu dnia, zamykając SoT w 6 h. W większości przypadków kończyłam dzień z mniejszym (ok. 15%) lub większym (do 50%) zapasem. SoT (screen on time, czyli czas na włączonym ekranie) wynosił stale ok. 5-5,5 godziny.

Przerzucając się na dane mobilne, nie udało mi się dobić do 4h SoT – czyli podobnie, jak w przypadku Pixela 7a czy Motoroli Razr 40 Ultra. Pomimo niskiego SoT-u, Honor Magic 5 Pro jest jednak w stanie wytrzymać do wieczora bez ładowania. 

A skoro już o nim mowa, Honor Magic 5 Pro wspiera 66-watowe ładowanie przewodowe (i dokładnie taka ładowarka dołączona jest do zestawu sprzedażowego), przy czym warto wspomnieć, że to regres w stosunku do Magic 4 Pro, który obsługiwał ładowanie 100-watowe. Pełny proces ładowania trwa godzinę, przy czym pierwsze 48% pojawia się na ekranie po 23 minutach.

Smartfon można ładować również indukcyjnie, w dodatku z użyciem maksymalnie 50-watowych ładowarek. Co też warto wspomnieć, z wykorzystaniem telefonu można ładować inne urządzenia, dzięki obecności opcji bezprzewodowego ładowania zwrotnego.

Aparat

Mając do czynienia z flagowcem za ponad pięć tysięcy złotych jasne jest, że oczekujemy od niego co najmniej bardzo dobrej jakości zdjęć. Co ja mówię! Świetnej – i kropka.

I rzeczywiście, Honor Magic 5 Pro pod tym względem zdecydowanie nie zawodzi. Odpowiada za to potrójny zestaw aparatów – aparat główny 50 Mpix f/1.6 z PDAF i OIS,  ultraszerokokątny 50 Mpix f/2.0 o kącie widzenia 122° oraz teleobiektyw peryskopowy 50 Mpix f/3.0 z PDAF i OIS, zapewniający 3,5-krotny zoom optyczny i 100-krotny zoom cyfrowy.

Zacznijmy od tego, że podoba mi się to, co ze zdjęciami robi Honor Magic 5 Pro – i nie ma dla mnie znaczenia, że domyślnie robi w 12 Mpix. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to bardzo przyjemne i trafne, ale i stopniowe rozmywanie tła za fotografowanym na pierwszym planie obiektem – wygląda to naprawdę dobrze i nienachalnie.

W przeciwieństwie do trybu portretowego, który – jasne, robi, co ma robić – ale odnoszę wrażenie, że nieco zbyt mocno rozmazuje tło, zabierając ostrość z pierwszego planu. Choć to też zależy od warunków, w jakich fotografujemy. Gdy do gry wchodzą obiekty z wieloma warstwami czy prętami – nie zawsze sobie radzi, rozmywając zbyt dużo.

Ogólnie jednak muszę przyznać, że podobają mi się kolory na zdjęciach (choć wyraźnie widać, że dość nasycone względem rzeczywistości), niezła rozpiętość tonalna i HDR, jak i ostrość czy szczegółowość. Powiedziałabym po prostu, że dobrze się patrzy na zdjęcia wykonane przy użyciu Honora Magic 5 Pro.

Ultraszeroki kąt pokazuje się z bardzo dobrej strony. Jasne, brakuje mu szczegółów względem głównego aparatu, ale pozwala umieścić w kadrze więcej, bez zmiany odwzorowania barw, co wcale nie jest oczywiste. W trybie nocnym ultraszeroki kąt radzi sobie zdecydowanie gorzej niż w dzień – widoczne jest znaczne zaszumienie, przez które zwłaszcza niebo przestaje wyglądać OK.

Zoom. Wiecie już, że na papierze możliwości zoomowania wyglądają imponująco – 3,5x optycznie i 100x cyfrowo, przy czym stukrotny zoom to standardowo tylko ciekawostka. Na załączonych zdjęciach łatwo jednak możecie zauważyć, że zarówno 3,5x, jak i 10x, są doskonałe – bezproblemowo nadają się do publikacji w Social Media czy w domowym archiwum. 20-krotny zoom też potrafi być używalny, ale to jednak nie jest poziom P60 Pro.

Tryb nocny to taki tryb, z którego – jeśli włączycie AI w aparacie – właściwie nie musicie korzystać, bo aktywuje się sam, gdy jest odpowiednio ciemno. I pozwala uzyskać dokładnie takie same lub bardzo podobne rezultaty, jak gdy wymusimy go ręcznie. W skrócie? Jest bardzo dobrze, ale tylko do momentu, w którym zaczniemy znacznie zoomować – wtedy jest naprawdę źle.

Do naszej dyspozycji jest również automatyczne wykrywanie księżyca – oczywiście działające jedynie mając włączone AI w aparacie. 

Na koniec zostawiłam makro, którego tak bardzo nie lubię w aparatach smartfonowych, bo w większości przypadków jest nieużywalne. W przypadku Honora Magic 5 Pro makro nie zaskakuje – potrafi zrobić niezłe zdjęcie, ale nie w każdych warunkach i nie zawsze z rzeczywiście bardzo bliskiej odległości.

Wiem, co teraz powiecie… przydałoby się porównanie zdjęć z Huawei P60 Pro (w wersji 12/512 kosztuje o 500 złotych więcej niż testowy Honor). Mówisz – masz. Poniżej załączam trochę zdjęć zrobionych Honorem Magic 5 Pro i Huawei P60 Pro chwilę po sobie z zachowaniem tych samych kadrów.

Dodam tylko, że w obu przypadkach włączona była sztuczna inteligencja, a tryb XMAGE w Huawei ustawiony był na domyślny (i najbardziej neutralny – pierwotny, co zresztą doskonale widać po kolorach na zdjęciach).

I trochę zdjęć nocnych:

Aparat przedni. Z punktu widzenia użytkowego trzeba wiedzieć, że po przełączeniu się z głównego aparatu na przedni, automatycznie zmieniany jest domyślny tryb na portretowy. Jeśli nie macie włączonego rozmycia tła to właściwie nie ma znaczenia, ale jeśli jednak z niego korzystacie, a nie zawsze chcecie zrobić selfie z bokeh, będziecie musieli przestawiać to ręcznie za każdym razem.

Przedni aparat to jednostka o rozdzielczości 12 Mpix f/2.4, która pozwala robić zdjęcia zarówno ze standardowym kadrem, jak i szerszym – zarówno 0,8x, jak i 0,7x, przy czym im szerszy kadr, tym mniej lub bardziej korzystnie będziemy wychodzić na zdjęciach, w zależności od potrzeby chwili.

Samą jakość określiłabym mianem jak najbardziej w porządku. 

Zostało nam jeszcze tylko wideo. Maksymalnie zarejestrujemy je w jakości 4K 60 fps głównym aparatem i 4K 30 fps przednim. Przy czym, chcąc nagrywać ultraszerokim kątem i przełączać się pomiędzy nim a głównym i 10-krotnym zoomem, musimy zdecydować się na zejście do 4K 30 fps lub Full HD 30 fps – w żadnej opcji z 60 fps to nie działa.

Co trzeba wiedzieć? Przede wszystkim to, że stabilizacja stoi na bardzo wysokim poziomie, ostrość łapana jest szybko i bezproblemowo, a przy zoomowaniu przy 4-krotnym zoomie mamy przeskok na drugi obiektyw, dzięki czemu nie musimy martwić się o jakość nagrania.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę, że Honor Magic 5 Pro – czy tego chce, czy nie – stanowi właściwie bezpośrednią konkurencję dla Huawei P60 Pro, jego opłacalność wypadałoby ocenić właśnie na przykładzie porównania z tymże modelem. Zakładając, że konkurent w takiej samej wersji (12 / 512) jest droższy o 500 złotych, a nie ma usług Google, 5G, eSIM i przedniej kamerki 3D, a także jest wyposażony w starszy procesor… odpowiedź nasuwa się sama: Magic 5 Pro stanowi dla P60 Pro bardzo solidną alternatywę.

Magic 5 Pro ustępuje P60 Pro możliwościami foto, zwłaszcza pod względem zoomu, makro czy ultraszerokiego kąta, ale nie można powiedzieć, by oferował zły aparat. Jest też szerszy i cięższy, co może przekładać się na ergonomię użytkowania. Wszystko jednak zależy od indywidualnego podejścia.

Recenzja Honor Magic 5 Pro. Jest w stanie oczarować?
Zalety
jakość wykonania
AMOLED-owy wyświetlacz
długie wsparcie w postaci aktualizacji
IP68
sprawne zabezpieczenia biometryczne
ładowanie indukcyjne 50 W
możliwości foto, choć kolory mocno podkręcone
pełne zaplecze komunikacyjne, w tym eSIM
port podczerwieni (IrDa)
Wady / braki
głośniki stereo, ale jakościowo jest nad czym pracować
wolniejsze ładowanie względem poprzednika (66 W vs 100 W)
brak możliwości przełączania się między głównym aparatem a ultraszerokim w 4K 60 fps
masa telefonu (219 g)
brak slotu kart microSD i gniazda jack 3.5 mm
8.8
Ocena
Exit mobile version