Reklama
Xiaomi Mi Band 7 / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Czy warto kupić Xiaomi Mi Band 7? Ruszamy z testami najnowszej opaski Xiaomi

Tradycyjnie, zaraz po premierze nowej generacji opaski od Xiaomi, zrobiłem wszystko, żeby jak najszybciej dorwać swój egzemplarz. Co prawda, oficjalnie opaska jeszcze nie jest dostępna w Polsce, ale zaczyna pojawiać się na portalach aukcyjnych. I tak oto po tygodniu od prezentacji Xiaomi Mi Band 7 mam ten sprzęt na swoim nadgarstku. Jakie są moje pierwsze wrażenia? Zapraszam do lektury!

Reklama

Zawartość opakowania

Pudełko wygląda dość standardowo. Na przodzie jest zdjęcie i nazwa urządzenia, po bokach kluczowe cechy opaski, a na tyle skrócona specyfikacja techniczna. Dowiadujemy się więc chociażby, że Xiaomi Mi Band 7 jest wyposażony w ekran AMOLED, że mamy pomiar tlenu we krwi, odporność na wodę do 50 metrów czy baterię pracującą długi czas po jednym ładowaniu. To już akurat sprawdzę w kolejnych tygodniach podczas testów.

Wnętrze opakowania też nie jest żadnym zaskoczeniem. Umieszczono tu pastylkę wraz z czarną opaską zapinaną na mały zaczep, do tego jest instrukcja obsługi i krótki przewód do ładowania. Tak jak w przypadku piątej i szóstej generacji, jest to ładowarka zaczepiana od spodu opaski za pomocą magnesu. Standardowo też nie mamy w opakowaniu adaptera sieciowego – musimy więc go dokupić, skorzystać z już posiadanego lub podłączyć urządzenie do dowolnego sprzętu ze złączem USB, na przykład laptopa, telewizora czy monitora.

Sama opaska na przodzie ma ekran o przekątnej 1,62 cala i rozdzielczości 192 x 490 pikseli. Jest to delikatna zmiana względem Xiaomi Mi Band 6, gdzie mieliśmy wyświetlacz w rozmiarze 1,56 cala i rozdzielczości 152 x 489 pikseli. W obu przypadkach jest to ekran AMOLED, jednak w nowej opasce mamy kilka poważnych zmian. Wzrosła maksymalna jasność (z 450 do 500 nitów) oraz została dodana funkcja Always on Display wyświetlająca cały czas godzinę. Tego wielu osobom, w tym mi, bardzo brakowało! Dalej jednak nie mamy automatycznej regulacji jasności.

Od spodu umieszczono zestaw czujników zawierający pulsometr czy czujnik nasycenia krwi tlenem. Są tu także niezbędne znaki towarowe i symbole, logo producenta oraz dwa piny do ładowania, do których podłączamy przewód. Na bokach są już tylko rowki podtrzymujące opaskę oraz kilka dodatkowych oznaczeń. Całość dopełnia bateria o pojemności 180 mAh, co jest zwiększeniem o 55 mAh względem poprzedniej generacji.

Czy opaski z Xiaomi Mi Band 6 pasują do Xiaomi Mi Band 7?

Zapewne część z dotychczasowych użytkowników Xiaomi Mi Band 6 zastanawia się, czy posiadany zestaw opasek będzie pasował do nowej generacji urządzenia. W końcu Xiaomi Mi Band 7 jest nieco szerszy, ale okazuje się też, że jednocześnie delikatnie niższy. I to wystarcza, żeby opaski z Xiaomi Mi Band 6 pasowały do Xiaomi Mi Band 7!

Sam mam całkiem pokaźny zestaw gumowych opasek pasujących do Xiaomi Mi Band 5 i Mi Band 6. Teraz też okazuje się, że Xiaomi Mi Band 7 też jest z nimi kompatybilny. Całość się prawidłowo rozciąga i bez większego wysiłku dopasowuje do nowej bryły urządzenia. Nie wiem jedynie jak byłoby z metalowymi opaskami – nie mam takiej u siebie, więc nie mam jak sprawdzić.

Łączenie ze smartfonem

W instrukcji znajdziemy informację, że Xiaomi Mi Band 7 łączy się z aplikacją Mi Fitness (czyli wcześniej Xiaomi Wear). Niestety, mimo zaktualizowania programu, urządzenie nie chce się połączyć. Nawet nie ma tego modelu na liście kompatybilnych sprzętów. Trzeba więc zaczekać na kolejne aktualizacje programu.

Z pomocą jednak przychodzi aplikacja Zepp Life (wcześniejsze Mi Fit). Wybierając opcję łączenia z opaską, powinna ona zostać po chwili wykryta i z powodzeniem połączyć się ze smartfonem. Przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań warto od razu sprawdzić zakładkę z aktualizacjami – powinna być tu dostępna spora paczka, która może wgrywać się do opaski nawet kilkanaście minut.

A co, jeśli Xiaomi Mi Band 7 jest wyłączony, a tym samym nie da się nawiązać połączenia ze smartfonem? W takim przypadku wystarczy na dosłownie chwilę podłączyć opaskę do ładowarki, a całość się wybudzi. Chyba, że bateria będzie całkowicie rozładowana – wtedy trzeba poczekać kilka minut.

Zmiany wizualne, a co z funkcjami?

Rzucającą się w oczy zmianą jest możliwość włączenia zawsze aktywnego ekranu. Dzięki temu, bez konieczności wybudzania urządzenia, szybko podejrzymy datę czy godzinę. W ustawieniach możemy sprecyzować, w jakich godzinach ten ekran będzie włączony lub czy w ogóle dezaktywować taką opcję. Niewątpliwie funkcja ta zużywa więcej baterii, ale sprawdzę to już podczas praktycznych testów.

Druga ciekawa zmiana to przebudowany układ funkcji. Do tej pory przesuwanie w prawo i lewo powodowało przerzucanie widżetów, a w górę i dół pozwalało wyświetlić wszystkie dostępne w urządzeniu funkcje. Widżety zostały w tym samym miejscu, jednak wyświetlanie menu zostało ograniczone do przesuwania od dołu do góry. Przeciągnięcie z góry w dół powoduje wysunięcie paska powiadomień, co jest stanowczo bardziej intuicyjne niż szukanie takiej opcji wśród ikon na liście wszystkich opcji.

Trzecia ciesząca mnie zmiana to sposób wyświetlania powiadomień i to, co możemy z tym zrobić. W Xiaomi Mi Band 6 można było tylko wyświetlić wiadomość i w sumie nic więcej. Nowsza generacja pozwala jeszcze na usunięcie powiadomienia lub odpowiedzenia za pomocą wcześniej zdefiniowanych odpowiedzi. Świetna sprawa! Nie ma co jednak zbytnio się cieszyć, bo na ten moment funkcja nie działa. Próbując wysłać odpowiedź wyskakuje błąd z niepowodzeniem. Pewnie kolejne aktualizacje to naprawią.

Pierwsze wrażenie jest więc dość pozytywne, jednak z nadzieją czekam na aktualizację, która naprawi problem z brakiem możliwości wysyłana odpowiedzi. Dodam, że mój egzemplarz jest bez modułu NFC do płatności zbliżeniowych, nie ma też łączności GPS. Jeśli tylko model będzie dostępny w Polsce, na pewno też mu się chętnie przyjrzę ;)

Dajcie znać, jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie Xiaomi mi Band 7. Coś Was szczególnie ciekawi? Jakąś opcję mam bardziej sprawdzić? Czekam na wszelkie sugestie!