Wszyscy chcą wyprzedzić Huawei, ale ten nic sobie z tego nie robi

Wkrótce na dobre rozpocznie się wyścig na śmierć i życie pomiędzy producentami. Wszyscy chcą skorzystać na problemach Huawei, lecz ten zdaje się w ogóle nie zwracać na to uwagi – flagowa seria Huawei P50 zadebiutuje bowiem zgodnie z przyjętym harmonogramem.

Reklama

Huawei nie ma lekko, oj nie ma

Ostatnie miesiące są szczególnie trudne dla Huawei. W pewnym momencie wydawało się, że producent powróci do gry, ale nawet jeśli uda mu się to zrobić, to na pewno nie na taką skalę, jak do tej pory, gdy przez cały 2019 rok dostarczył na rynek ponad 240 mln smartfonów, co było absolutnym rekordem – do tamtej pory nie udało się to żadnemu producentowi z Chin.

Sytuacja być może nie byłaby tak poważna i niekomfortowa, gdyby nie fakt, że konkurencja wcale nie zamierza współczuć Huawei i biernie się przyglądać jego staraniom o przetrwanie. Wręcz przeciwnie – niczym wygłodniałe sępy rzuciła się na to, co pozostawił niegdysiejszy (i krótkotrwały) lider segmentu smartfonów i robi wszystko, aby zgarnąć najwięcej dla siebie.

Reklama

Nie jest bowiem przypadkiem, że Samsung zaprezentuje swoje flagowce z serii Galaxy S21 już 14 stycznia 2021 roku (to wciąż nieoficjalna data), a Xiaomi jeszcze wcześniej high-endy z linii Mi 11, bo w grudniu tego roku. Inni producenci, w tym OnePlus, także przyspieszyli premierę swoich smartfonów.

Huawei P50 zadebiutuje zgodnie z harmonogramem

Wydawałoby się, że skoro inni przyspieszają premiery swoich flagowców, Huawei powinien zrobić to samo. Wygląda jednak na to, że – jak donosi @RODENT950, seria Huawei P50 zadebiutuje zgodnie z harmonogramem, w marcu 2021 roku, podobnie jak poprzednie generacje.

Huawei P50 Pro render
Koncepcyjny render Huawei P50 Pro, oparty na zgłoszeniach patentowych Huawei. Smartfon nie musi jednak tak wyglądać (źródło: @Galvestz via GizChina)

Informator dodaje też, że smartfony z rodziny Huawei P50 mają być słabo dostępne, podobnie jak flagowce z linii Mate 40. Może to wynikać z faktu, że zostaną wyposażone w procesory HiSilicon Kirin 9000, a producent ma ograniczoną ich liczbę do dyspozycji (i na dodatek nie ma dostępu do żadnej alternatywy, na przykład Snapdragona 888).

Prezentacja kolejnej generacji flagowców z serii Huawei P zdaje się być dla producenta przede wszystkim kwestią honoru, a nie chęcią walki o klienta, bo ta jest wyjątkowo trudna w ujęciu globalnym (bo na rodzimym podwórku jest znacznie lepiej).

Na razie nie mamy jeszcze wiarygodnych informacji na temat specyfikacji flagowców z serii Huawei P50, ale z pewnością poznamy listy parametrów wszystkich modeli przed ich oficjalną premierą, bo raczej wątpliwe, aby Huawei udało się je ukryć do ostatniej chwili.

  1. Gdyby nie ta podwójna dziura, wysoka cena to bym przymknął oko na potrzebę samodzielnej instalacji sklepu google.

  2. Nie dziwię się że Huawei robi swoje smartfony jako limitowane pewnie spekulują ile sztuk się sprzeda żeby zaoszczędzić na prockach żeby się utrzymać i odłączyć się od Google bardzo kibicuję Huawei bo sam nie zamienię marki na inną bo pokazali na rynku jak się powinno składać smartfony nie tak jak Samsung z wybuchającymi note’ami wtedy jakoś USA nie nałożyło sankcji na Samsunga bo stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa osób zobaczymy co się dalej stanie ale trzymam kciuki bo mają łeb na karku i wiedzą co robią… Oby

  3. Na dobrą sprawę, jeśli ktoś jest w stanie doinstalować sobie potrzebne sobie aplikacje to flagowce Huawei powinny być rozpatrzone na równi z flagowcami innych producentów. Poza brakiem usług Google, obiektywnie patrząc, taki Mate 40 nie jest w sumie w niczym gorszy od np. samsungowych esek.

    I proszę nie mówić, że zainstalowanie sklepu Google to banalna sprawa (spotkałem się z różnymi opiniami), bo osobiście nie wiedziałbym od czego zacząć. Z drugiej strony… banalne dla mnie jest zrobienie salta z wybiciem i końcem w łuku, także ten. Dla każdego coś :D

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama