fot. Pexels

Nie ma już śladu po niedawnej potędze Huawei na rynku smartfonów

Od zera do bohatera – takiego określenia jeszcze do niedawna można było używać w stosunku do Huawei. Niestety, od chwili nałożenia sankcji handlowych na chińską firmę, sytuacja zaczęła się znacząco zmieniać. Być może nie jest ona tragiczna, ale łagodnie mówiąc, nie ma powodów do zadowolenia.

W zeszłym roku Huawei dominował, a teraz praktycznie zmierza na dno

Niemal równo rok temu pojawiały się raporty sugerujące, że to właśnie ten chiński brand dostarczył na rynek największą liczbę urządzeń. Nic dziwnego, z producenta prostych, budżetowych smartfonów, Huawei stał się niezwykle wszechstronną firmą. Proces przyzwyczajania i zapoznawania klientów z marką trwał lata, ale kiedy w końcu się to udało, efekty były zdumiewające.

Reklama

W portfolio Chińczyków pojawiało się coraz więcej urządzeń średniopółkowych, a z czasem nastąpił również atak na segment premium. Huawei stał się mistrzem w swoim fachu – praktycznie każdy smartfon, niezależnie od segmentu, stawał się hitem sprzedaży.

samrtfon Huawei P40 Pro+ smartphone
Huawei P40 Pro+ (fot. Katarzyna Pura / Tabletowo.pl)

Tymczasem wystarczyło handlowe tarcie na linii USA – Chiny, aby producent z dnia na dzień zaczął mieć problemy. Żaden z analityków nie mógł przewidzieć jednak, jak duże to będą kłopoty i w jakim tempie Huawei zacznie odgrywać marginalne znaczenie.

Dzisiaj, niemal rok po tym, jak chińska firma zasiadała na tronie producentów, sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Według raportu Counterpoint, Huawei odpowiadał za zaledwie 4% dostaw smartfonów w pierwszym kwartale 2021 roku.

To zdumiewające, że w tak krótkim okresie można zaliczyć aż tak spektakularny upadek. Owszem, pamiętać należy, że nie jest on bezpośrednim wynikiem działań firmy czy jej nietrafionych decyzji. Niemniej, nadal trudno uwierzyć w tą sytuację. Warto mieć z tyłu głowy również to, że jest to pierwszy raport, który nie uwzględnia byłej już submarki Honor.

Samsung ponownie liderem

W pierwszych trzech miesiącach 2021 roku producenci dostarczyli niemal 355 milionów urządzeń. O ile globalne dostawy smartfonów rosną, o tyle spadły one o 10% kwartał do kwartału. Mimo to, kilka marek ma powody do zadowolenia.

huawei samsung apple xiaomi oppo vivo dostawy smartfonów pierwszy kwartał Q1 2021
(źródło: Counterpoint)

Jedną z nich jest Samsung, który wyprzedził Apple i w najnowszym raporcie zajmuje pierwsze miejsce w rankingu. Według analityków, Koreańczycy mogą pochwalić się 22% udziałem. Taki wynik z pewnością cieszy szefów firmy.

Z kolei amerykański producent zaliczył sezonowy, kwartalny spadek sprzedaży. Gigant z Cupertino odpowiadał w pierwszym kwartale 2021 roku za dostarczenie 17% wszystkich smartfonów. Za spadek na drugie miejsce w dużej mierze odpowiada Ameryka Północna – największy rynek Apple. To właśnie tam firma dostarczyła zauważalnie mniej iPhone’ów niż wcześniej.

Xiaomi celuje w stabilność

Powody do zadowolenia ma za to Xiaomi, które utrzymało swoją pozycję. Jednocześnie, pomimo kurczącego się drugi kwartał z rzędu dużego, indyjskiego rynku, firma zanotowała tam 8% wzrost. W dużej mierze za osiągnięcie takiego wyniku odpowiadał model Redmi 9, który w Indiach okazał się hitem sprzedaży.

huawei samsung apple xiaomi oppo vivo
(źródło: Counterpoint)

Dobra sytuacja Chińczyków na rynkach azjatyckim, europejskim i latynoamerykańskim pozwoliła zająć firmie w rankingu trzecie miejsce.  Z danych wynika, że urządzenia Xiaomi stanowiły 14% globalnego rynku w Q1 2021.

Chińczycy w natarciu

O niezłej sytuacji Xiaomi już wiemy. Warto jednak spojrzeć, co dzieje się za jego plecami. Kolejne, czwarte i piąte, miejsca również należą do chińskich producentów. Oppo, które zajęło czwarte, odpowiadało za dostarczenie 11% smartfonów. Nic dziwnego, marka ta coraz bardziej utrwala się w świadomości klientów. Najwidoczniej dział PR odwala kawał dobrej roboty, bowiem firma coraz częściej pojawia się w rankingach sprzedaży na różnych rynkach – klienci chcą kupować jej sprzęt.

huawei samsung vivo oppo xiaomi apple
(źródło: Counterpoint)

Nie mniej imponująco wygląda Vivo, które z dorobkiem 10% jest w tej chwili piątym największym producentem smartfonów na świecie. Co ciekawe, w odróżnieniu od spokrewnionego Oppo, Vivo zawdzięcza swój dobry wynik przede wszystkim azjatyckiemu rynkowi – to właśnie tam producent ten jest aktualnym liderem.

O 4% wyniku Huawei już wspomniałem. Taki udział pozwolił producentowi na zajęcie dopiero szóstej pozycji w rankingu. Niewykluczone jednak, że w kolejnym zestawieniu zabraknie tej niezwykle cenionej marki. Po piętach depcze jej bowiem inna chińska firma – realme.

realme 8 Pro (fot. Katarzyna Pura / Tabletowo.pl)

Według danych Counterpoint, ten producent z Państwa Środka dostarczył niewiele mniej urządzeń niż Huawei. Wynik realme również oscyluje w granicach 4% i wykazuje się ciągłym wzrostem. Marka ta coraz lepiej radzi sobie także na globalnych rynkach, czego efekty być może zobaczymy w kolejnych podsumowaniach.

Układ sił się nie zmienia

O ile do coraz to bardziej marginalnej pozycji Huawei ciągle się musimy przyzwyczaić, o tyle na rynku niespecjalnie widać zmiany. Samsung i Apple niezmiennie plasują się w czubie tabeli i notują satysfakcjonujące wyniki.

Za tą dwójką mamy już tylko Chińczyków. Xiaomi, Oppo, Vivo czy realme coraz śmielej radzą sobie na świecie, a na chwilę obecną nic nie zapowiada kolejnej rewolucji w układzie sił. Na horyzoncie nie widać jednego dominatora, ani kandydata do spektakularnej porażki.

Sprawa Huawei jasno jednak pokazuje, że żaden producent nie może czuć się bezpieczny. Polityczne decyzje mogą również mieć realny wpływ na działanie technologicznej firmy, a w efekcie na jej być albo nie być na światowym rynku. Szkoda tylko, że najbardziej cierpimy na tym my – konsumenci pozbawiani wyboru.