Słuchawki AirPods mogą niebawem rozpoznawać konkretnego użytkownika

AirPodsy, podobnie jak wiele innych słuchawek, wykorzystywane są do słuchania muzyki, podcastów i innych aktualnie odtwarzanych multimediów. Należy mieć jednak na uwadze, że zapewniają one dodatkowe funkcje, mogące pozwolić na dostęp do prywatnych informacji. W związku z tym Apple może wprowadzić odpowiednie mechanizmy bezpieczeństwa. Przy okazji wypada wspomnieć o jeszcze jednym patencie złożonym przez firmę, który również związany jest z audio, ale dotyczy głośników montowanych w MacBookach.

Reklama

Słuchawki rozpoznają prawowitego właściciela

Trzeba przyznać, że zespół Tima Cooka ma całkiem sporo ciekawych pomysłów na dalszy rozwój swoich słuchawek. Niedawno dowiedzieliśmy się o rozwiązaniu, które ma sprawić, że zawsze usłyszymy wołanie na obiad, niezależnie od tego, czy opcja aktywnej redukcji hałasu jest włączona, czy też nie. Natomiast teraz pojawiły się rewelacje o kolejnej funkcji, tym razem skupionej na prywatności i bezpieczeństwie.

Serwis AppleInsider zwraca uwagę na nowy patent złożony przez Apple. Opisuje on rozwiązanie o nazwie „Identyfikacja użytkownika przy użyciu słuchawek”. Firma z Cupertino w dokumentach słusznie zauważa, że słuchawki mogą być wykorzystane m.in. do sterowania asystentką głosową. Pozwala to na dyktowanie i odsłuchiwanie wiadomości, wykonywanie połączeń i wiele więcej. Dzięki temu nie musimy mieć iPhone’a czy MacBooka tuż przy sobie – wystarczy, że AirPodsy są połączone z wybranym urządzeniem.

Oczywiście taki dostęp do Siri jest wygodny w wielu scenariuszach, ale nie zawsze jest to bezpieczne podejście. Przykładowo, jeśli zdecydujemy się pożyczyć na chwilę słuchawki drugiej osobie, to nawet przypadkowo może ona usłyszeć treść prywatnej wiadomości. Co więcej, możliwe jest także założenie słuchawek przez niepowołaną osobę, z którą z pewnością nie chcielibyśmy podzielić się jakimikolwiek danymi.

słuchawki Apple AirPods 3 fot. Tabletowo.pl
AirPods 3 (fot. Tabletowo.pl)

Apple chce przeciwdziałać opisanym przed chwilą sytuacjom, podnosząc poziom prywatności i bezpieczeństwa użytkowników AirPodsów. Ma to umożliwić funkcja, której zadaniem będzie rozpoznanie właściciela słuchawek.

Należy zauważyć, że AirPodsy nie zapewniają żadnego biometrycznego zabezpieczenia, które pozwoliłoby potwierdzić, że są noszone przez konkretnego użytkownika. Wprowadzenie takiego mechanizmu mogłoby obecnie okazać się dość sporym wyzwaniem, niekoniecznie możliwym do zrealizowania. W związku z tym Apple chce tutaj wykorzystać inne podejście.

Według złożonego patentu, specjalnie zaprojektowany algorytm może być w stanie rozpoznać użytkownika na podstawie ruchów trzech urządzeń, a dokładniej na podstawie wcześniej wychwyconego wzorca, zawierającego również pewne zależności pomiędzy wykonywanymi ruchami wszystkich połączonych ze sobą urządzeń. Tymi urządzeniami, oprócz oczywiście słuchawek AirPods, może być iPhone i Apple Watch.

słuchawki Apple AirPods Max
AirPods Max (fot. Apple)

Ponadto firma Tima Cooka przedstawiła jeszcze jeden sposób na rozpoznawanie właściciela słuchawek. iPhone mógłby bowiem wydawać określone sygnały ultradźwiękowe po założeniu AirPodsów, które byłyby odbierane przez słuchawki. Jeśli do słuchawek dochodziłby dźwięk emitowany przez smartfon, to byłoby to potwierdzenie, że istnieje wysokie prawdopodobnie używania ich przez prawowitego właściciela.

Nie mamy więc do czynienia z rozwiązaniem, które w 100% byłoby w stanie rozpoznać konkretnego użytkownika. Całość opiera się na prawdopodobieństwu, czyli otrzymaniu zadowalającego wyniku świadczącego, że istnieje spora szansa noszenia słuchawek przez ich właściciela.

Warto dodać, że aktualnie jest to wyłącznie jeden z wielu patentów złożonych przez Apple. Trudno określić, kiedy i czy w ogóle funkcja pojawi się w przyszłych modelach AirPodsów.

MacBook z głośnikami umieszczonymi pod klawiaturą

Skoro już jesteśmy przy Apple, a także poruszyliśmy temat audio, to wypada wspomnieć o jeszcze jednym patencie. Okazuje się, że firma z Cupertino szuka rozwiązania, które pozwoliłoby ukryć głośniki pod klawiaturą w MacBooku.

Najpewniej głównym celem jest zmniejszenie rozmiarów MacBooka lub ewentualnie zapewnienie dodatkowej przestrzeni na klawisze bądź inne elementy. Obecnie bowiem głośniki znajdują się tuż przy bocznych krawędziach, zabierając dla siebie trochę wolnego miejsca.

Pomysł z pewnością jest ciekawy, ale przed Apple stoi konieczność rozwiązania kilku ważnych problemów. Po pierwsze, zmiana położenia głośników nie może odczuwalnie wpłynąć na jakość dźwięku. Po drugie, nie powinno to mieć wpływu na komfort pracy na MacBooku.

MacBook – głośnik pod klawiaturą
(fot. AppleInsider)

Jak możemy przeczytać w patencie, głośniki umieszczone pod klawiaturą mogłyby generować niepożądane wibracje, odczuwalne podczas pisania. W związku z tym MacBook musiałby zostać wyposażony w dodatkowe elementy, które zmniejszyłyby ten efekt, a najlepiej wyeliminowały go całkowicie. Wśród propozycji wymienia się specjalny mechanizm z elementem sprężynowym, który byłby połączony z obudową i przeciwdziałał wibracjom.

Czy faktycznie zdałoby to egzamin? Możliwe, że tak, ale nie można być tego pewnym. Na ewentualne przekonanie się, czy rozwiązanie faktycznie działa, najpewniej jeszcze trochę poczekamy. Obecnie, przynajmniej na podstawie odkrytych informacji, mamy do czynienia tylko z patentem.