Pamiętna sytuacja z Galaxy Note 7, który został ostatecznie wycofany ze sprzedaży po 2 miesiącach od premiery w 2016 roku, pokazała, że akumulator w smartfonie może stanowić zagrożenie. Jeden z menedżer pracujących dla Google twierdzi, że najnowsza technologia również może być niebezpieczna dla użytkowników.
Według menedżera pracującego dla Google chińskie smartfony z akumulatorami krzemowo-węglowymi mogą być niebezpieczne dla użytkowników
Przez długie lata wszyscy producenci elektroniki montowali w swoich urządzeniach akumulatory litowo-jonowe z grafitowymi anodami. Od niedawna jednak coraz częściej zastępują je baterie węglowo-krzemowe. To połączenie pozwala uzyskać większą pojemność w ogniwie o mniejszej wielkości.
W swoim artykule na portalu Tom’s Guide Myriam Joire przywołuje słowa jednego z menedżerów, pracujących dla Google, który podczas rozmowy, przeprowadzonej w zeszłym roku, miał powiedzieć, że akumulatory krzemowo-węglowe nie są dojrzałe, bezpieczne ani trwałe.
Czy bateria krzemowo-węglowa jest bezpieczna? Oto, co na ten temat mają do powiedzenia przedstawiciele Honora i OnePlusa
Myriam Joire rozmawiała z Hope Cao z Honora oraz Rudolfem Xu z OnePlusa. Tutaj trzeba zauważyć, że ta ostatnia marka jest ściśle powiązana z Oppo – jest jej marką-córką, dlatego można zakładać, że ich produkty bazują na tej samej technologii.
Honor już w 2023 roku wprowadził na rynek smartfon z akumulatorem krzemowo-węglowym – Honor Magic 5 Pro. Model Honor Magic V6, zaprezentowany 1 marca 2026 roku, wykorzystuje już 5. generację baterii tego typu, która zawiera 25% krzemu (powstała przy współpracy z ATL). Chińska wersja tego urządzenia ma ogniwo o większej pojemności z 32% zawartością krzemu.
W przypadku OnePlusa pierwszym smartfonem z akumulatorem krzemowo-węglowym (z 10% zawartością krzemu) był OnePlus 13. W modelu OnePlus 15, dzięki technologii Silicon NanoStack, udało się zwiększyć ją do 15%
Przedstawiciele obu marek zgodnie zapewniają, że akumulatory krzemowo-węglowe są w pełni bezpieczne, a także trwałe. Hope Cao z Honora twierdzi, że – z uwagi na charakterystykę tego typu baterii – firma przeprowadza jeszcze bardziej rygorystyczne oceny, takie jak testy odporności na przebicie, testy ekstremalnych naprężeń, testy odkształceń strukturalnych i testy stabilności w wysokich temperaturach.
Z kolei Rudolf Xu z OnePlusa ujawnił, że jego firma ocenia ogniwa w szerokim zakresie temperatur, napięć i warunków naprężenia, aby mieć pewność, że spełniają one rygorystyczne wymagania dotyczące trwałości i bezpieczeństwa. Jako przykład podał model OnePlus 15, którego akumulator wciąż ma mieć ponad 80% pierwotnej pojemności po 4 latach użytkowania.
Obawa o bezpieczeństwo może być związana z faktem, że krzem znajduje się w anodzie i rozszerza się albo kurczy podczas ładowania bądź rozładowywania, co może powodować naprężenia. Obie marki wykorzystują jednak rozwiązania, które mają je zmniejszać.
Honor m.in. układa krzem i grafit warstwami niczym kanapkę oraz stosuje mikroskopijny klej, przyrównany do „pajęczego jedwabiu”, będący elastycznym spoiwem, które utrzymuje stabilność wewnętrznych wymiarów ogniwa pod wpływem ściskania. Z kolei OnePlus wykorzystuje sferyczne cząsteczki krzemu i węgla oraz powłokę klasy lotniczej (to autorska technologia).
Dlaczego Apple, Google i Samsung wciąż nie wykorzystują w smartfonach akumulatorów krzemowo-węglowych?
Mimo że technologia jest dostępna, ani Apple, ani Google, ani Samsung nie zastosowali akumulatora krzemowo-węglowego w żadnym swoim urządzeniu, aczkolwiek wiadomo, że Samsung testuje baterie krzemowo-węglowe (z różnym jednak skutkiem).
Powodem mogą być… koszty, które są wysokie. Na przykład Honor płaci od 20 do nawet 40% więcej za produkcję akumulatorów krzemowo-węglowych niż litowo-jonowych z uwagi na zastosowanie droższych materiałów, bardziej rygorystyczne środowiska produkcyjne i bardziej złożone procesy produkcyjne.
Rudolf Xu z OnePlus również stwierdził, że baterie krzemowo-węglowe są droższe, dodając, że nie spodziewa się, żeby w najbliższej przyszłości stały się tańsze niż akumulatory z grafitowymi anodami.
Nie jest tajemnicą, że Apple i Samsung wielokrotnie oglądają każdy grosz, zanim go wydadzą, dlatego nie dziwne, że nie kwapią się do przejścia na akumulatory krzemowo-węglowe, ponieważ byłoby to dla nich kosztowne. A to z kolei przełożyłoby się na ich marżę lub finalną cenę produktu.
Prędzej czy później prawdopodobnie jednak i oni zmienią akumulatory litowo-jonowe na krzemowo-węglowe, ponieważ wydaje się to nieuniknione.





