Samsung Galaxy Buds 4, Galaxy Z Flip 7
Samsung Galaxy Buds 4 (fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl)

Recenzja Samsung Galaxy Buds 4. Dobre słuchawki… ale dla kogo?

Propozycję wzięcia na warsztat słuchawek Samsung Galaxy Buds 4 przyjąłem z ciekawością. Powodów do zainteresowania było kilka. Miałem już okazję przez jakiś czas obcować z poprzednią generacją, ale w wersji Pro, dlatego byłem ciekaw, jak radzi sobie podstawowa czwórka.

Drugi powód jest bardziej osobisty: na co dzień pracuję w radiu i zarówno w pracy, jak i w domu, korzystam niemal wyłącznie ze słuchawek nausznych. Douszne pchełki (a już szczególnie douszne, a nie dokanałowe), są dla mnie czymś, po co sięgam sporadycznie i z pewną rezerwą.

Galaxy Buds 4 to więc sprzęt, który łamał mój schemat działania od pierwszego założenia. Byłem ciekaw, czy w jakikolwiek sposób go zmienią. Po dwóch tygodniach testów odpowiadam, że nie zmieniły, ale to niekoniecznie wina słuchawek. To po prostu kwestia konstrukcji, która albo nam odpowiada, albo nie. O tym jednak za chwilę.

Specyfikacja techniczna Samsung Galaxy Buds 4:

  • audio: przetwornik dynamiczny o średnicy 11 mm, dźwięk HiFi 24-bit/96 kHz, 360 Audio z śledzeniem ruchów głowy,
  • aktywna redukcja szumów ANC, tryb adaptacyjny, wykrywanie rozmów i syren, tryb przejrzystości,
  • mikrofony: 6 mikrofonów (3 na słuchawkę), technologia DNN, VPU, Super Clear Call,
  • łączność: Bluetooth 6.1 z kodekami SBC, AAC, LC3, SSC HiFi i SSC UHQ, LE Audio, Auracast, Auto Switch,
  • bateria: do 5h z ANC / do 6h bez ANC (słuchawki), do 24h z ANC / do 30h bez ANC (z etui), ładowanie USB-C i Qi,
  • sterowanie: dotyk + gesty głową (kiwanie/potrząsanie),
  • funkcje Galaxy AI: Tłumacz, obsługa Bixby i Google Gemini,
  • wodoodporność: IP54,
  • waga słuchawki: 4,16 g.

Cena Samsung Galaxy Buds 4 w momencie publikacji recenzji wynosi 849 złotych. Słuchawki dostępne są w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i białej.

Gdzie kupić?

Samsung Galaxy Buds 4

ok. 849 zł
(Przybliżona cena z dnia: 25 marca 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
słuchawki samsung galaxy buds 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Wzornictwo i konstrukcja

Już pierwsze wyjęcie z pudełka robi wrażenie i to zdecydowanie dobre. Samsung poszedł w stronę bardziej premium i muszę przyznać, że mu się to udało. Kluczową zmianą wizualną względem poprzedniego modelu jest nowy trzpień słuchawek. Teraz jest płaski, z wyraźnie wyczuwalnym pod palcami obszarem ściskania, a samo wykończenie imituje szczotkowane aluminium. W efekcie słuchawki wyglądają naprawdę elegancko, a dodatkowo nie zdradzają przy pierwszym spojrzeniu, że w naszym uchu mamy podstawowy, a nie flagowy model.

Równie pozytywnie zaskakuje nowe etui ładujące. Samsung porzucił pionowy układ słuchawek na rzecz poziomego z półprzezroczystym wiekiem i jest to zmiana, którą oczywiście od razu widać, ale i czuć.

Etui leży w dłoni pewnie, jest kompaktowe, a słuchawki wyjmuje i wkłada się do niego znacznie bardziej naturalnie niż w poprzedniej, pionowej wersji. Dzięki przezroczystej klapce możemy w każdej chwili rzucić okiem, czy pchełki są w środku, bez konieczności otwierania futerału. To mała, ale naprawdę fajna rzecz. Dodatkowo muszę przyznać, że to etui całkiem dobrze wygląda na biurku. 

Drobnym minusem jest to, że półprzezroczyste wieko stosunkowo szybko zbiera odciski palców i mikrorysy. Z pewnością po pewnym czasie intensywnego użytkowania nie będzie wyglądać jak nowe.

Na tylnej ścianie etui znajdziemy złącze USB-C oraz przycisk parowania, a wewnątrz nie brakuje oznaczeń lewej i prawej słuchawki dla ułatwienia wkładania. Wskaźnik LED na froncie informuje o aktualnym poziomie naładowania.

Ogólne pierwsze wrażenie jest jednoznaczne. Samsung daje nam poczucie obcowania ze sprzętem premium. 

Ergonomia i (nie)wygoda użytkowania

W tej części zaczyna się moja osobista walka z Galaxy Buds 4. Choć, uczciwie rzecz biorąc, jest to walka, którą stoczyłbym z każdymi słuchawkami o tej konstrukcji. Nigdy nie byłem zwolennikiem dousznych pchełek bez gumek i te testy niczego w tej kwestii nie zmieniły.

Przez cały okres testów towarzyszyło mi stałe wrażenie, że słuchawki zaraz wypadną mi z uszu. I nie było to jedynie subiektywne odczucie, bo kilkukrotnie, podczas zwykłego szybszego kroku czy przejścia na tramwaj, Galaxy Buds 4 lądowały w kapturze mojej bluzy lub po prostu w samej bluzie, skąd musiałem je następnie wyławiać.

Siłą rzeczy spacerowałem z niepotrzebnie usztywnioną głową, co nie jest ani wygodne, ani naturalne. O bieganiu, siłowni czy rowerze nie ma mowy przy otwartej konstrukcji – bez żadnego stabilizatora to raczej nie wchodzi w rachubę, przynajmniej w moim przypadku.

Z drugiej strony, kiedy już uda się je sensownie osadzić w uszach i tempo ruchów jest spokojniejsze, słuchawki nie sprawiają fizycznego dyskomfortu nawet przy kilku godzinach noszenia. Testowałem je m.in. podczas słuchania zajęć online i przez godzinę, dwie, a nawet trzy uszy nie bolały, nie pojawiał się ucisk. Co muszę docenić, Galaxy Buds 4 należą do naprawdę lekkich słuchawek, a to przekłada się pozytywnie na ich długotrwałe użytkowanie.

Muszę jednak być uczciwy i podkreślić to wyraźnie, że jeśli wasza anatomia ucha nie jest stworzona do korzystania ze słuchawek dousznych bez gumek, to Galaxy Buds 4 was nie nawrócą. Pasywna izolacja należy raczej do tych słabszych, a to pociąga za sobą szereg konsekwencji, o których za chwilę.

słuchawki samsung galaxy buds 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Łączność i obsługiwane kodeki

Samsung Galaxy Buds 4 do łączności z urządzeniami wykorzystują Bluetooth 6.1, a to znaczący krok naprzód w stosunku do Galaxy Buds 3, które oferowały Bluetooth 5.4. W praktyce oznacza to przede wszystkim wyraźnie lepszy zasięg. Podczas testów nie miałem dosłownie żadnych problemów ze stabilnością połączenia, zasięg był na tyle dobry, że swobodnie przemieszczałem się po mieszkaniu czy między piętrami domu bez niepożądanych zakłóceń, a opóźnienia były na tak niskim poziomie, że nie powodowały desynchronizacji dźwięku z obrazem podczas oglądania wideo.

W kwestii kodeków mamy do dyspozycji SBC, AAC, LC3, a także firmowe SSC HiFi i SSC UHQ. Te ostatnie umożliwiają uzyskanie jakości 24-bit/96 kHz, ale i to jest bardzo istotne zastrzeżenie, dostęp do nich mają wyłącznie posiadacze smartfonów Samsung. Dokładnie nowa o właścicielach smartfonów z serii Galaxy S26, Galaxy S25, Galaxy S24Galaxy S23, Galaxy Z Fold 7, Galaxy Z Flip 7, Galaxy Z Fold 6, Galaxy Z Flip 6, Galaxy Z Fold 5, Galaxy Z Flip 5 oraz tabletach z serii Galaxy Tab S11, Galaxy Tab S10, Galaxy Tab S9 z One UI 6.1.1 lub nowszym. Kwestię ograniczeń ekosystemowych omówię szerzej w osobnej sekcji, bo uważam ją za jeden z ważniejszych elementów tej recenzji.

Podobnie jak w poprzednim modelu, Galaxy Buds 4 nie obsługują pełnoprawnego trybu multipoint, czyli jednoczesnego połączenia z dwoma urządzeniami różnych marek. W zamian Samsung oferuje funkcję Auto Switch, automatycznie przełączającą słuchawki między urządzeniami spiętymi tym samym kontem Samsung. Rozwiązanie użyteczne w ekosystemie Galaxy, ale – co warto podkreślić – bezużyteczne poza nim.

Aplikacja Galaxy Wearable i ekosystem Samsunga – wada i zaleta jednocześnie

Aplikacja Galaxy Wearable to od dawna solidne i dobrze zaprojektowane rozwiązanie i nie miałem z nią żadnego problemu nawet podczas testów z Vivo X300. Na ekranie głównym znajdziemy poziomy naładowania słuchawek i etui, przełącznik trybów ANC, a niżej dostęp do equalizera, ustawień sterowania i pozostałych opcji. Interfejs jest przejrzysty i logicznie poukładany. Wszystko tam, gdzie powinno być, bez szukania po całej aplikacji.

Posiadacze smartfonów Samsung mają zarządzanie słuchawkami wbudowane bezpośrednio w system, bez konieczności instalowania czegokolwiek osobno. Na inne urządzenia z Androidem trzeba pobrać aplikację ze sklepu Google Play. Na iOS? Nie ma jej w ogóle i to samo w sobie jest już poważnym ograniczeniem dla posiadaczy iPhone’ów.

Tutaj chcę się jednak zatrzymać dłużej, bo sprawa z ekosystemem Galaxy to coś, obok czego nie mogę przejść obojętnie. Samsung wyraźnie podzielił funkcjonalność Galaxy Buds 4 na dwie kategorie: tę dostępną dla wszystkich i tę zarezerwowaną wyłącznie dla posiadaczy smartfonów Galaxy. W tej drugiej grupie znajdziemy m.in. tryb UHQ z dźwiękiem 24-bit/96 kHz, wyższe pasmo 16 kHz podczas rozmów, gesty głową, bezproblemowe Auto Switch między urządzeniami czy część funkcji Galaxy AI.

Rozumiem logikę tej strategii. Apple robi podobnie z AirPodsami, a Google z Pixel Buds. Budowanie ekosystemu lojalnościowego to biznesowo uzasadniony ruch. Ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że mi to do końca odpowiada. Kupujemy słuchawki za 849 złotych i od razu wiemy, że część możliwości jest dla nas zablokowana i to nie dlatego, że sprzęt ich nie obsługuje, ale dlatego, że korzystamy ze smartfona innego producenta. To trochę jakby kupić samochód i dowiedzieć się, że klimatyzacja działa tylko wtedy, gdy zatankujemy na stacji konkretnej sieci.

Tu dochodzimy do momentu, który szczególnie mnie zdziwił. To ograniczenie okazuje się być dwustopniowe. Do testów miałem p Galaxy Z Flip 7, a więc smartfon Samsunga, który nie jest ani tani, ani stary. Słuchawki połączyły się bez problemu, mogłem przełączać tryby ANC, ustawić tryb UHQ, super wideband. Ale nie byłem w stanie wejść w przycisk „skonfiguruj słuchawki”. Sekcja po prostu nie otwierała się. 

Szukałem rozwiązania w sieci, ale żaden z podpowiadanych sposobów nie zadziałał, a co za tym idzie niestety nie mogłem sprawdzić pełnej gamy funkcji słuchawek, m.in. sterowania za pomocą gestów głowy, tak jak udało się to Kasi w recenzji Galaxy Buds 4 Pro

Kiedy sięgnąłem do oficjalnej strony Samsunga (nie polskiej, bo tam tych informacji wyraźnie nie znalazłem, ale amerykańskiej) okazało się, że zaawansowane funkcje AI są zarezerwowane dla serii Galaxy S26. Jakby tego było mało, zarządzanie słuchawkami bezpośrednio z paska szybkich ustawień wymaga One UI 8.5, podczas gdy Galaxy Z Flip 7, który miałem do dyspozycji, pracował na One UI 8.

Innymi słowy, mając smartfon Samsunga, niekoniecznie odblokujesz pełną funkcjonalność tych słuchawek. Potrzebujesz odpowiedniego smartfona Samsunga z odpowiednią wersją systemu. To już nie jest kwestia wyboru producenta telefonu, a kwestia posiadania konkretnego modelu z konkretnym oprogramowaniem. I to jest chyba najuczciwsza konkluzja, jaką mogę wyciągnąć z tej sekcji testów.

Sterowanie odtwarzaniem

Nowy, płaski trzpień, przynosi realną poprawę w kwestii sterowania. Obszar ściskania jest wyraźnie wyczuwalny pod palcami nawet bez patrzenia na słuchawki, a gesty wymagają świadomego przyciśnięcia. Przypadkowe aktywowanie zdarza się wyraźnie rzadziej niż w poprzednim modelu z ostrym, trójkątnym zakończeniem.

Po wyjęciu z pudełka poszczególne gesty oznaczają następujące funkcje: jedno ściśnięcie – wstrzymaj/wznów odtwarzanie, dwukrotne ściśnięcie to następny utwór, trzykrotne ściśnięcie – poprzedni utwór, ściśnięcie i przytrzymanie to przełączenie trybu ANC, a przesunięcie w górę lub w dół służy do regulacji głośności.

Na smartfonach Samsunga część gestów można dostosować w aplikacji Galaxy Wearable, co zawsze jest plusem. Jednym słowem, sterowanie jest po prostu lepsze niż w poprzedniej generacji i nie budzi większych zastrzeżeń.

słuchawki samsung galaxy buds 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Czas pracy i ładowanie

Samsung deklaruje do 6 godzin pracy na jednym naładowaniu bez aktywnej redukcji szumów i do 5 godzin z włączonym ANC. Z etui łączny czas pracy wynosi, odpowiednio, do 30 i 24 godzin. W praktyce wyniki są bardzo zbliżone do tych oficjalnych. Przy typowym mieszanym użytkowaniu uzyskiwałem regularnie około 5 do 5,5 godziny, co przy możliwości kilkukrotnego doładowania z etui daje komfortowy zapas na cały dzień, a nawet kilka, jeśli słuchacie muzyki sporadycznie.

Ładowanie odbywa się zarówno przewodowo, przez port USB-C, jak i indukcyjnie na pleckach zgodnego smartfona lub na dowolnej ładowarce Qi. Pełne uzupełnienie energii w całym zestawie zajmuje około dwóch godzin. To standard w tej kategorii i nie ma tu żadnego zaskoczenia.

Czy ANC w słuchawkach dousznych ma sens?

To pytanie Kuba zadawał już przy okazji recenzji Galaxy Buds 3 i muszę przyznać, że mam bardzo podobne odczucia, choć wynikają one nieco z innego miejsca. Pasywna izolacja przy dousznej konstrukcji jest po prostu słaba z definicji. Żaden algorytm ANC tego w pełni nie zniweluje, bo fizyki nie oszukamy.

W praktyce ANC w Galaxy Buds 4 radzi sobie całkiem przyzwoicie z jednostajnymi dźwiękami o niskiej częstotliwości – szum silnika, hałas komunikacji miejskiej, równomierne tło w biurze odczuwalnie przycichają. Przy bardziej zróżnicowanych dźwiękach, np. rozmowach współpasażerów, głośnych i nagłych zdarzeniach, ta ochrona jest wyraźnie słabsza i hałas po prostu się wdziera. Nie ma co się łudzić.

Paradoks tej konstrukcji polega na tym, że dla użytkowników, którzy świadomie wybierają otwarte słuchawki, ta słaba pasywna izolacja jest zaletą. Słyszą otoczenie bez konieczności wyjmowania pchełek czy włączania odpowiedniego trybu. Dla mnie, gdy chciałem odciąć się od rozmów współpasażerów w tramwaju, był to jednak wyraźny minus. To po prostu dwie różne filozofie użytkowania i Galaxy Buds 4 celują w tę pierwszą.

Tryb przejrzystości działa naturalnie, bez przesadnych artefaktów czy sztucznego podbicia otoczenia. W tej kwestii nie mam zastrzeżeń.

Jakość dźwięku i brzmienie słuchawek Samsung Galaxy Buds 4

Samsung w Galaxy Buds 4 zastosował pojedynczy przetwornik dynamiczny o średnicy 11 mm, wspierany przez Adaptive EQ 2.0, czyli algorytm, który w tle automatycznie koryguje brzmienie w zależności od warunków odsłuchu i sposobu ułożenia słuchawek w uszach. To technologicznie przemyślane rozwiązanie, które ma kompensować niedoskonałości wynikające z otwartej konstrukcji.

W ogólnym rozrachunku brzmienie jest poprawne, ale w bardzo dużej mierze uzależnione od tego, jak dobrze słuchawki siedzą w danym momencie w uszach. I to jest kluczowy problem tej konstrukcji. Bas, który jest tłem praktycznie każdego gatunku muzyki, po prostu ucieka do przestrzeni, zamiast trafiać do kanału słuchowego. W efekcie niskie tony wybrzmiewają znacznie płyciej, niż mogłoby sugerować hasło „24-bit/96 kHz” na pudełku. Nie jest tak, że basu nie ma wcale, ale kto oczekuje solidnego, kontrolowanego wybrzmienia niskich tonów, może się poczuć rozczarowany.

Środek i góra wypadają wyraźnie lepiej. Wokale są czytelne i dobrze się rysują, detale w górnym paśmie są słyszalne. Mam jednak wrażenie, że przy bardziej dynamicznym materiale, zwłaszcza w wyższych partiach, dźwięk może miejscami brzmieć nieco płasko i plastikowo. Nie jest to reguła i zależy w dużej mierze od gatunku muzyki i konkretnego nagrania, ale przy dłuższym słuchaniu daje o sobie znać.

Uruchamiając tryb UHQ nie słyszałem kolosalnej różnicy. Przy otwartej konstrukcji, bez szczelnego kontaktu z kanałem słuchowym, wydobycie pełnego potencjału high-res audio jest fizycznie ograniczone. To zresztą jeden z tych momentów, gdy ograniczenia ekosystemowe Samsunga i ograniczenia konstrukcji dousznej idą ze sobą w parze i to niekoniecznie na korzyść kupującego.

Korektor dostępny w aplikacji Galaxy Wearable jest wart użycia. Galaxy Buds 4 są całkiem podatne na korekcję i można przy jego pomocy uzyskać brzmienie bardziej odpowiadające własnym preferencjom. Dostępnych jest kilka presetów EQ, a posiadacze smartfonów Samsung mogą korzystać z 9-pasmowego korektora graficznego, co daje spore pole manewru.

słuchawki samsung galaxy buds 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Funkcje Galaxy AI

Czwórki wprowadzają kilka nowości w obszarze sztucznej inteligencji i, jak to zwykle u Samsunga, pełnia możliwości zarezerwowana jest dla użytkowników ekosystemu Galaxy i to tych wybranych (jak już wspomniałem wyżej). Nie zmienia to jednak faktu, że same funkcje są interesujące i warte omówienia.

Nowością, której nie było w poprzednim modelu, są gesty głową. Kiwnięcie głową odpowiada za odebranie połączenia lub zatwierdzenie powiadomienia, a potrząśnięcie za odrzucenie. Funkcja może się przydać szczególnie wtedy, gdy mamy zajęte ręce, np. podczas gotowania, zakupów czy dźwigania czegoś. 

Ciekawszą pozycją jest Tłumacz, pozwalający na tłumaczenie rozmów w czasie rzeczywistym. Działa w dwóch trybach: tryb Listener, w którym tłumaczony głos trafia bezpośrednio przez słuchawki do naszych uszu, oraz tryb Conversation, gdzie smartfon odtwarza na głośniku tłumaczenie naszych słów, a my słyszymy odpowiedź rozmówcy przez słuchawki. 

Funkcja ma potencjał, szczególnie przy podróżach zagranicznych czy wielojęzycznych spotkaniach. Wymaga jednak połączenia z internetem i, oczywiście, sparowanego odpowiedniego urządzenia południowokoreańskiego producenta. Poza nim jest niedostępna. Słuchawki obsługują również asystentów głosowych Bixby oraz Google Gemini. 

Jakość rozmów

Samsung wyposażył Galaxy Buds 4 w sześć mikrofonów (po trzy na każdą słuchawkę) wspieranych przez algorytmy DNN i moduł VPU do separacji głosu od hałasu otoczenia. Deklarowane pasmo podczas połączeń to 16 kHz, a sama technologia nosi polską nazwę Mowa superszerokopasmowa. Zastrzeżenie jest jednak jedno i nie da się go pominąć: lepsza jakość rozmów, czyli właśnie to wyższe pasmo, dostępna jest wyłącznie po sparowaniu z kompatybilnym smartfonem Galaxy.

Co do samej jakości dźwięku podczas rozmów nie mam większych zarzutów. W spokojnym otoczeniu głos brzmi wyraźnie i czytelnie. W głośniejszym środowisku słuchawki dobrze radzą sobie z izolowaniem naszego głosu od tła, co docenią osoby rozmawiające w komunikacji miejskiej czy na zatłoczonej ulicy. Jedynym scenariuszem, z którym Galaxy Buds 4 radzą sobie nieco gorzej, jest silny wiatr – podobnie zresztą jak zdecydowana większość słuchawek tego typu. 

Muszę jednak odnotować pewien problem, który pojawił się podczas testów z Vivo X300. Kilkukrotnie przy aktywnych słuchawkach aplikacje do rozmów, typu Teams i Messenger, nie chciały automatycznie przełączyć na nie wyjścia audio. Działało to dopiero wtedy, gdy zakładałem słuchawki już po uruchomieniu połączenia, nie odwrotnie. Podejrzewam, że jest to kwestia współpracy z urządzeniami spoza ekosystemu Samsunga, a nie błąd samych słuchawek. Niemniej jednak, warto mieć to z tyłu głowy, jeśli planujecie używać Galaxy Buds 4 z telefonem innego producenta.

Czy warto kupić słuchawki Samsung Galaxy Buds 4?

Samsung Galaxy Buds 4 to solidne, dobrze wykonane słuchawki z ciekawym zestawem funkcji i naprawdę udanym redesignem. Pierwsze wrażenie i ogólna jakość wykonania robią pozytywne wrażenie. Bluetooth 6.1 to konkretna poprawa, gesty głową są użyteczne, a Tłumacz może się okazać wartościową funkcją przy odpowiednim stylu życia.

Jednocześnie Galaxy Buds 4 to produkt, przy którym na każdym kroku odczuwamy wyraźną granicę między pełnym a okrojonym doświadczeniem, zależną od tego, jakiego smartfona używamy. Dźwięk HiFi 24-bit/96 kHz? Tylko dla wybranych smartfonów Galaxy. Wyższe pasmo 16 kHz przy rozmowach? Tylko dla Galaxy. Gesty głową? Tylko dla Galaxy. Auto Switch? Tylko w ekosystemie Samsung. To nie jest przypadek, a to świadoma decyzja producenta, którą można rozumieć, ale trudno w pełni zaakceptować przy cenie 849 złotych.

Otwarta, douszna konstrukcja, to jak zawsze kwestia indywidualnych preferencji i – co nie bez znaczenia – anatomii ucha. Dla tych, którzy lubią czuć otoczenie podczas słuchania i nie przeszkadza im brak izolacji, Galaxy Buds 4 są jedną z ciekawszych propozycji w tej kategorii. Ci z kolei, którzy oczekują skutecznego ANC, głębokiego basu i stabilności przy ruchu,  zdecydowanie po rowinni rozważyć dopłatę do Galaxy Buds 4 Pro za 1099 złotych lub sięgnięcie po inne dokanałowe słuchawki TWS, gdzie już za 450–500 złotych możemy uzyskać lepsze wrażenia brzmieniowe po prostu z racji uszczelnienia kanału słuchowego.

Obniżenie klasy wodoodporności z IP57 (w Galaxy Buds 3) do IP54 w Buds 4 jest krokiem wstecz, którego trudno nie zauważyć, choć w codziennym użytkowaniu bez ekstremalnych warunków nie powinno mieć przesadnego znaczenia. Warto jednak pamiętać o tym ograniczeniu, planując używanie słuchawek przy aktywności fizycznej czy w deszczu.

Zatem dla kogo są Samsung Galaxy Buds 4? Przede wszystkim dla posiadaczy smartfonów Samsung, którzy chcą w pełni korzystać z ekosystemu Galaxy, preferują lekkie i otwarte słuchawki bez gumek oraz cenią wygodę i integrację z urządzeniami tego producenta. Jeśli spełniacie te trzy warunki jednocześnie to Samsung Buds 4 to naprawdę dobre słuchawki. Jeśli przynajmniej jeden z nich odpada, oferta konkurencji jest wystarczająco bogata, żeby spojrzeć w innym kierunku.

Jako alternatywę warto rozważyć wspomniane już Galaxy Buds 4 Pro za 1099 złotych, ktore oferują dokanałową konstrukcję, lepszy ANC i bogatszy system przetworników. Jeśli szukacie natomiast czegoś tańszego w podobnej kategorii dousznej, Huawei FreeBuds 6 to opcja godna uwagi. Również są pozbawione gumek, ale przy tym są bardziej wszechstronne pod kątem współpracy z różnymi telefonami i dostępne w niższej cenie, a do tego w testach Kuby wypadły świetnie.

Samsung Galaxy Buds 4, Galaxy Z Flip 7
Recenzja Samsung Galaxy Buds 4. Dobre słuchawki… ale dla kogo?
Zalety
premium wykonanie i elegancki, odświeżony design
nowe etui wygodniejsze od pionowego poprzednika
Bluetooth 6.1 - Wyraźna poprawa zasięgu względem Galaxy Buds 3
ładowanie indukcyjne i USB-C
dobry czas pracy na baterii
Wady
otwarta, douszna konstrukcja - nie dla każdego
słaba pasywna izolacja = ANC o ograniczonej skuteczności
liczne funkcje dostępne wyłącznie dla posiadaczy smartfonów Samsung
cofnięcie klasy wodoodporności z IP57 do IP54
brak pełnoprawnego trybu multipoint poza ekosystemem Galaxy
cena 849 zł przy wyraźnych ograniczeniach ekosystemowych
7.5
Ocena