Nieustannie bardzo mnie cieszy, że rynku pojawia się coraz więcej smartfonów, które na pierwszym miejscu stawiają fotografię. Oferują one już często na tyle pokaźne zestawy aparatów, że bez zająknięcia potrafią zachwycić zrobionymi zdjęciami. Xiaomi 17 Ultra to już kolejny, najnowszy przedstawiciel tej kategorii urządzeń, który przeszedł przez moje ręce. Co więcej, udało mu się zdobyć moją sympatię i to nie tylko przez wzgląd na aparat. Jaki jest więc ten Xiaomi 17 Ultra? Rozsiądźcie się wygodnie, a ja już Wam opowiadam.
Specyfikacja techniczna Xiaomi 17 Ultra:
- wyświetlacz OLED LTPO Xiaomi HyperRGB o przekątnej 6,9″, rozdzielczość 2608×1200 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, jasność szczytowa do 3500 nitów, 12-bitowa głębia kolorów, Dolby Vision i HDR10+, szkło Xiaomi Shield Glass 3.0,
- ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 (3nm, rdzenie Oryon CPU do 4,6 GHz) z Adreno 840 GPU,
- 16 GB RAM LPDDR5X,
- 512 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.1,
- Android 16 z HyperOS 3.0,
- aparat główny 50 Mpix (Light Fusion 1050L 1″, LOFIC HDR, f/1.67, OIS) + ultraszerokokątny 50 Mpix (JN5, 1/2.75″, 14 mm, 115°, AF) + teleobiektyw 200 Mpix (HPE, 1/1.4″, płynny zoom optyczny 3.2-4.3x, 75-100mm, f/2.39-2.96, OIS), aparat współtworzony z Leica,
- przedni aparat 50 Mpix (OV50M, f/2.2, 21 mm),
- WiFi 7 (802.11be), 2.4 + 5 + 6 GHz, 2×2 MIMO, MU-MIMO,
- 5G, VoLTE i WiFi Calling, eSIM,
- dualSIM (2x nanoSIM / nanoSIM + eSIM / 2x eSIM)
- Bluetooth 6.0 z kodekami audio SBC, AAC, aptX Adaptive i aptX Lossless (Snapdragon Sound), LDAC, LHDC 5.0, LC3, MIHC, dual Blueooth,
- NFC,
- GPS, Galileo, GLONASS, Beidou, QZSS, NavIC, A-GPS,
- głośniki stereo, Dolby Atmos,
- ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych,
- USB-C 3.2,
- akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 6000 mAh, ładowanie przewodowe 90 W (PD PPS) + indukcyjne 50 W + zwrotne bezprzewodowe 10 W + zwrotne przewodowe 22.5 W,
- wymiary: 162,9×77,6×8,29 mm,
- waga: 218,4 g,
- IP68.
Cena Xiaomi 17 Ultra w momencie publikacji recenzji wynosi 6499 złotych za wersję 16/512 GB oraz 6999 złotych za 16/1 TB. Dostępne są trzy kolory: czarny, biały i zielony (Starlit Green).

Tu wypada jednak przypomnieć, że jeszcze przez chwilę, bo do 14 marca, obowiązuje promocja premierowa. W jej ramach, w prezencie lub za złotówkę (zależnie od oferty sklepu) można wybrać premierowy tablet Xiaomi Pad 8 lub hulajnogę elektryczną Xiaomi Scooter 5 Max.
Xiaomi 17 Ultra
Szczypiorek to nie jest, ale za to jaki solidny
Już od pierwszego wzięcia w dłoń czujemy, że Xiaomi 17 Ultra to smartfon z najwyższej półki. Bryła zbudowana jest szalenie solidnie, z bardzo wysokiej jakości materiałów i doskonale spasowana, ale – jednocześnie – nie należy do filigranowych.
Xiaomi chwali się, że nowa generacja Ultry przeszła odchudzanie. I częściowo jest to prawda, choć nie tyczy się to każdego wymiaru, a tylko (albo aż) grubości oraz wagi, bowiem z racji większej przekątnej ekranu (6,73” vs 6,9″), urosła jego wysokość i szerokość. Tak oto, Xiaomi 17 Ultra mierzy 162,9×77,6×8,29 mm i waży 218,4 g, podczas gdy Xiaomi 15 Ultra – 161,3×75,3×9,35 mm i 226 g.
W efekcie, podczas korzystania z telefonu da się odczuć, że jest on dość szeroki. To, na ile będzie to stanowić dla nas utrudnienie, to czysto subiektywna kwestia. Ja, mimo że faktycznie to czuję, uważam, że nie przekracza to jeszcze mojej granicy komfortu. Przy jego użytkowaniu pomaga też fakt, że trzymając telefon w dłoni, nasz palec wskazujący podpiera się o krawędź wyspy aparatów, co znacznie stabilizuje chwyt.


Konstrukcja Xiaomi 17 Ultra została wykonana z połączenia dwóch płaskich tafli szkła oraz aluminiowej, matowej ramy, również niemal całkowicie wypłaszczonej. Ekran otaczają bardzo wąskie, symetryczne ramki, i na dzień dobry pokryty jest dobrze dopasowaną folią ochronną. Warto ją sobie zostawić, choć nieco szybko zaczyna zbierać rysy.
Wykończenie czarnego wariantu bardziej przypomina ciemnoszare, a tylny panel cechuje się matową, miłą w dotyku fakturą. Co prawda gromadzi się tu trochę smug i odcisków palców, ale nie kłują nadmierne w oczy.
Skoro mowa o pleckach, trudno przejść obojętnie obok tej centralnie umieszczonej, monstrualnej wyspy aparatów. Jest ona – dosłownie – ogromna, zajmuje niemal całą szerokość i przy tym dość mocno odstaje od korpusu. Wszystkie trzy obiektywy ulokowano pod jednym szkłem z sygnowaniem Leica, a ciekawy akcent stanowi otaczający ją metalowy, ząbkowany pierścień z czerwonym szlifem.


Górna oraz lewa krawędź są puste, na dolnej znalazł się głośnik, USB-C i tacka SIM, a na prawej wszystkie przyciski. Tu muszę przyznać, że naprawdę fajny zabieg stylistyczny stanowią te okrągłe, odesparowane klawisze regulacji głośności z grawerowanymi plusem i minusem, które przypominają stare, poczciwe iPhone’y 4 i 5. Tuż pod nimi ulokowano podłużny, dość krótki przycisk zasilania.
Całościowo, wzornictwo Xiaomi 17 Ultra jest więc relatywnie stonowane i eleganckie, choć przy tym wcale nieprzesadnie nudne. Dla formalności dodam jeszcze, że cała konstrukcja oferuje szczelność IP68, ale – nie wiedzieć czemu – zabrakło coraz powszechniejszej, dodatkowej klasy IP69.




Wyświetlacz gra w najwyższej lidze
Front Xiaomi 17 Ultra wypełnia 6,9-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 2608×1200 pikseli z adaptacyjną częstotliwością odświeżania 1-120 Hz i jasność szczytową do 3500 nitów. Oferuje on też 12-bitową głębię kolorów oraz wsparcie dla Dolby Vision i HDR10+. Producent wspomina także o technologii Xiaomi HyperRGB z pełną matrycą subpikseli RGB, co ma poprawiać ostrość obrazu względem matryc Pentile.
I, faktem jest, że zastosowany tu ekran jest po prostu doskonały – w każdym rozpatrywanym aspekcie. Wyświetlana kolorystyka prezentuje się fantastycznie, kąty widzenia są świetne, ostrość obrazu nienaganna. Minimalna jasność umożliwia komfortowe korzystanie w ciemnym pomieszczeniu, a maksymalna jest na tyle wysoka, że wyświetlacz zachowuje dobrą czytelność także w słońcu. Narzekać nie mogę również na automatyczną regulację jasności.
Po wejściu do ustawień ekranu możemy dostosować schemat wyświetlania kolorów, wybierając między trybami Oryginalny kolor PRO (domyślnie włączony) oraz Żywe. Dostępna jest także funkcja adaptacyjnych kolorów, czyli dostosowywania ich do oświetlenia otoczenia, i opcja ręcznej zmiany temperatury barwowej. Zmienić można też oczywiście częstotliwość odświeżania – poza domyślną, adaptacyjną, do wyboru są też stałe 60 Hz lub 120 Hz.

Mamy tu również Always On Display, które może być prezentowane zarówno w formie przygaszonego ekranu blokady (czyli z tapetą w tle), jak i na czarnym tle. W tym ostatnim wypadku, do wyboru mamy wówczas sporą ilość różnych stylów zegara, z kolei, jeśli wybierzemy pierwszą opcję, widzimy nawet pełny podgląd powiadomień.
Możemy ustawić, by AoD wyświetlało się na stałe, według ustalonego przez nas harmonogramu, przez 10 sekund po dotknięciu albo gdy ktoś spojrzy na ekran. Pełen komplet.








Wydajność i kultura pracy
W tym miejscu także obyło się bez większych zaskoczeń. Sercem Xiaomi 17 Ultra jest najwydajniejszy obecnie procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5, wykonany w litografii 3 nm, bazujący na rdzeniach Oryon z taktowaniem do 4,6 GHz. Współpracuje on z 16 GB RAM LPDDR5X oraz 512 GB pamięci masowej UFS 4.1. Dostępny jest też wariant 1 TB.
I, tak jak nie zaskakuje mocna specyfikacja, tak też raczej nikogo nie zaskoczy, że Xiaomi 17 Ultra to wydajnościowa rakieta i spisuje się pod tym względem – dosłownie – fantastycznie. Podczas trzech tygodni testów miałem zaledwie jeden epizod z lekkim przycięciem przy wychodzeniu z apki aparatu. Poza tym, naprawdę, nie mam na co narzekać. Interfejs systemu zachowuje wysoką płynność działania, aplikacje odpalają się błyskawicznie, wręcz od strzała, a przy tym potrafią być długo przechowywane w pamięci RAM.
Całościowo, telefon nie łapie zadyszek niezależnie od tego, co robimy. Wydajność nie spowalnia nie tylko podczas codziennego, zwykłego użytkowania, jak też szybkiego żonglowania aplikacjami czy intensywnego korzystania z aparatu i robienia dużej ilości zdjęć.













Narzekać nie pozwala mi również kultura pracy, choć – jednocześnie – wcale nie znaczy to, że telefon jest zawsze zimny. Nagrzewanie występuje, ale w zasadzie tylko w tych scenariuszach, w których jest to realnie uzasadnione, a i tak wzrost temperatury nie przekracza wówczas granicy komfortu użytkowania.
Zdecydowanie najczęściej delikatnie większe ciepło odczujemy podczas dłuższego korzystania z Xiaomi 17 Ultra z włączoną mobilną transmisją danych. Nieco bardziej temperatura potrafi wzrosnąć przy robieniu dużej ilości zdjęć lub nagrywaniu wideo, przy czym relatywnie szybko potrafi się z powrotem wychłodzić. No i raczej nikogo nie zaskoczy, że telefon najbardziej nagrzewa się podczas ładowania oraz benchmarków. W pozostałych sytuacjach, smartfon pozostaje co najwyżej letni, a niekiedy wręcz chłodny. Absolutnie nie można nazwać tego problemami z przegrzewaniem.

Oprogramowanie, rozwiązania HyperAI
Za działanie całości odpowiada system Android 16 z najnowszą nakładką Xiaomi HyperOS 3. Względem poprzedniej wersji, interfejs ten doczekał się lekkiego liftingu, przy czym w dalszym ciągu pozostaje kolorowy, nie brakuje mu funkcji i – w gruncie rzeczy – korzysta się z niego naprawdę bardzo przyjemnie.
Zaimplementowano tu sporo możliwości personalizacji, w tym rozbudowane opcje zmiany wyglądu ekranu blokady. Jedną z nowości jest – znana już z niektórych nakładek – inspirowana Dynamiczną Wyspą z iPhone’ów interaktywna pastylka wyświetlająca się wokół oczka aparatu do selfie. Pokazuje się ona chociażby podczas odtwarzania multimediów czy połączeń, a po jej kliknięciu zyskujemy dostęp do szybkich ustawień. Muszę docenić też naprawdę dopracowane, płynne animacje, które zostały zaszyte w wielu miejscach interfejsu.
Tu wypada wspomnieć jeszcze o kwestii powiadomień, która uznawana jest za największą bolączkę smartfonów Xiaomi. I, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że Xiaomi 17 Ultra z HyperOS 3 wypada na tym polu lepiej niż wcześniejsze modele, ale wciąż nie jest idealnie.
Nadal zdarza się bowiem, że powiadomienia z Instagrama czy Discorda zaczynają spływać dopiero po odblokowaniu telefonu. Największy problem miałem z notyfikacjami z Gmaila – o ile powiadomienia o mailach na dodaną skrzynkę służbową spływały bez problemu, tak całkowicie nie chciały przychodzić te o wiadomościach z samego konta Gmail.








Xiaomi 17 Ultra oferuje oczywiście również autorskie funkcje sztucznej inteligencji, czyli HyperAI. Przy tym, praktycznie wszystkie z tych rozwiązań były już obecne w ubiegłorocznych modelach, zatem pominiemy ich szczegółowe opisy – znajdziecie je chociażby w recenzjach Xiaomi 15 czy Xiaomi 15 Ultra. Co więc dokładnie się tu znalazło?











Funkcja Pisanie SI pozwala na generowanie tekstu po wpisaniu komendy oraz podsumowywanie i edycję już istniejących tekstów poprzez ich dopracowanie, korektę i rozbudowę. W dyktafonie zaszyto z kolei Rozpoznawanie mowy SI, które umożliwia transkrypcję nagrań głosowych na tekst oraz możliwość podsumowania ich. Co ważne, w pełni rozumie język polski i potrafi dzielić transkrybowany tekst na głosy różnych osób. Jest tu również tłumaczenie rozmów twarzą w twarz.
W aplikacji Galerii znalazły się natomiast funkcje edycji zdjęć z wykorzystaniem AI. Wśród nich jest – między innymi – wymazywanie i usuwanie poszczególnych elementów, redukowanie odblasków, rozszerzanie kadrów, wycinanie obiektów i przenoszenie ich na inne tło, zwiększanie przejrzystości (opcja Ultra HD), a także automatyczna optymalizacja tonu i kolorów (Upiększanie SI).















Zaplecze komunikacyjne
Raczej nikogo nie zaskoczy, że smartfon z tej półki oferuje pełen komplet modułów łączności, o jakich moglibyśmy tylko pomyśleć. Na pokładzie znalazło się oczywiście 5G, WiFi 7, Bluetooth 6.0 (kodeki to m.in. aptX Lossless, LDAC, LHDC 5.0, LC3, MIHC) z funkcją dual Bluetooth, NFC oraz GPS.
W aspekcie sieci komórkowych, mamy połączenia telefoniczne w technologiach VoLTE i VoWiFi, obsługę eSIM oraz dualSIM, który może działać przy użyciu dwóch fizycznych nanoSIM, dwóch wirtualnych eSIM lub obu różnych.
Najważniejsze jest jednak to, że podczas całego okresu testowego żaden z obecnych tutaj modułów komunikacji nie przysparzał mi absolutnie najmniejszych problemów.
Zasięg sieci komórkowych odbierany był nienagannie, jakość połączeń głosowych wysoka, a prędkości internetu – zarówno na WiFi i na 5G – nie odbiegały od normy. Utrudnień nie miałem też przy łączeniu licznych modeli słuchawek Bluetooth, płatnościach zbliżeniowych i nawigacji.

Zabezpieczenia biometryczne
Xiaomi 17 Ultra został wyposażony w topowy, ultradźwiękowy skaner odcisków palców, zintegrowany z wyświetlaczem. I, już samo to, że mamy tu do czynienia z takim typem czytnika sugeruje nam, że stanowi on wysokiej klasy zabezpieczenie biometryczne.
Istotnie, działanie czytnika linii papilarnych jest absolutnie rewelacyjne i nie daje choćby najmniejszych powodów do narzekania. Rozpoznanie opuszka następuje błyskawicznie, nawet już po delikatnym, krótkim położeniu palca w polu skanera. Co więcej, funkcjonuje on wręcz bezbłędnie, bo podczas trzech tygodni testów zaledwie raz musiałem ponowić próbę odblokowania.
Nie mam cienia wątpliwości, że bezwzględnie jest to jeden z najlepszych czytników linii papilarnych na rynku.
Alternatywna metoda blokady biometrycznej to rozpoznawanie twarzy, przy czym – podobnie jak w większości smartfonów z Androidem (poza Honorem Magic 8 Pro) – do jego działania wykorzystywany jest tylko przedni aparat i skan 2D.
Niemniej jednak, gdy nasza twarz jest dobrze doświetlona, szybkość rozpoznawania jest nienaganna, zwłaszcza po włączeniu opcji omijania ekranu blokady. W trudniejszych warunkach oświetleniowych już bywa różnie, bo weryfikacja rys twarzy wyraźnie spowalnia.





Głośniki i haptyka
O tym, że Xiaomi 17 Ultra został wyposażony w głośniki stereo, mówić już chyba nie muszę, bo to oczywista oczywistość. Doprecyzuję natomiast, że górny przetwornik został ulokowany nad ekranem, tak jak głośnik do rozmów (i nie ma dodatkowej przelotki na ramie), a dolny – klasycznie – mieści się na dolnej ramce.
Zazwyczaj, podczas testów smartfonów, na tyle na ile to możliwe, staram się korzystać z głośników do oglądania wideo i słuchania muzyki. Tymczasem Xiaomi 17 Ultra sprawił, że robiłem to jakoś tak… częściej niż zwykle. A to dlatego, że jego głośniki grają wprost fenomenalnie. Powiedziałbym nawet, że zaje…, ale chyba nie wypada.
Tak czy siak, bez zawahania uważam, że to jeden z najlepiej brzmiących smartfonów na rynku i jest to poziom niemalże równie wysoki, co w iPhone’ach z serii Pro, a to naprawdę nie zdarza się przesadnie często.
Głośniki grają stuprocentowo symetrycznie, co oznacza, że dźwięk wydobywa się po równo, w proporcji 50:50 z górnego i dolnego głośnika. Mocy nie brakuje, dźwięk jest bardzo donośny (z reguły spokojnie wystarcza około 50-60% głośności), a przy tym w całym zakresie zachowuje wysoką czystość i nie zmienia przesadnie tonacji wraz ze wzrostem głośności.





Brzmienie jest soczyste, nie brakuje wyraźnie zaznaczonych, niekiedy nawet rezonujących na korpusie telefonu, mocnych – jak na smartfon – basów, które fajnie dociążają dźwięk. Środek wraz z wokalami pozostaje bliski, nie brak także dobrze eksponowanych górnych partii. Doskonale wypada również przestrzenność i głębia dźwięku.
Co więcej, w oprogramowaniu zaszyto dźwięk przestrzenny Dolby Atmos wraz z korektorem graficznym, na który składa się dziewięć gotowych presetów brzmienia oraz 10-zakresowy equalizer.
Dopełnienie stanowią tu bardzo dobre, wprost świetne wibracje. Są one wysokiej jakości, potrafią być bardzo intensywne i zróżnicowane zależnie od przekazywanego komunikatu. Subtelne odpowiedzi haptyczne zaszyto także w róznych miejscach w systemie, już przy odblokowaniu czytnikiem linii papilarnych i zablokowaniu telefonu.

Czas pracy Xiaomi 17 Ultra
Za zasilanie całości odpowiada akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 6000 mAh, co jak najbardziej możemy uznać za dość sporą wartość. Dobrze jednak wiemy, że bez dobrej optymalizacji nawet największa bateria nie pomoże. Jak zatem wypada to w przypadku Xiaomi 17 Ultra? Powiedziałbym, że naprawdę bardzo dobrze.
Z reguły nie kończyłem dnia z całkowicie rozładowanym telefonem, a jeszcze z lekkim zapasem baterii na poziomie około 30%. Przy tym nie była to niestety wartość pozwalająca na przetrzymanie przez kolejny dzień, a co najwyżej do 13:00-14:00. Przy rzadszym korzystaniu, późnym wieczorem jesteśmy w stanie zachować jeszcze ponad 40% baterii.
Nawet podczas intensywnego użytkowania z użyciem transmisji mobilnej, telefonu w zasadzie nie da się rozładować w ciągu dnia, a dopiero późniejszym wieczorem. Przykładowo, po niemal całym dniu na 5G, Xiaomi 17 Ultra prosił o ładowanie w okolicach 20:00, mając na liczniku czas włączonego ekranu wynoszący ponad 6 godzin.
A skoro już mowa o wynikach czasu na włączonym ekranie – gdy używałem więcej WiFi, SoT był w stanie przekroczyć nawet 8 godzin, natomiast w cyklu mieszanym bez problemu wynosił około 6-7 godzin. Przy znacznie przeważającym wykorzystanu danych komórkowych 5G było to już maksymalnie 5-5,5 godzin.
Przy czym opierałem się na Cyfrowej równowadze, bo statystyki baterii nie pokazują SoT-u.






















Xiaomi 17 Ultra może pochwalić się wsparciem dla szybkiego ładowania 90 W. Co ważne, pełną moc osiągniemy nie tylko używając dedykowanego zasilacza Xiaomi HyperCharge (którego w zestawie oczywiście brak), ale także z wykorzystaniem uniwersalnej ładowarki w standardzie PD PPS o mocy co najmniej 90 W.
I, w efekcie, czas ładowania wypada naprawdę solidnie. Startując od 1%, pierwsze 50% pojawia się już po zaledwie 18 minutach, a po upływie 30 minut uzyskujemy 72%. Na naładowanie do pełna potrzebne jest około 48 minut. Trudno bezwzględnie narzekać na takie wyniki.
Całości dopełnia obsługa ładowania bezprzewodowego 50 W, zwrotnego indukcyjnego 10 W oraz zwrotnego przewodowego 22.5 W.

Gwóźdź programu, czyli jakie zdjęcia robi Xiaomi 17 Ultra?
Zanim przejdziemy do konkretów, pora małe przypomnienie specyfikacji. Xiaomi 17 Ultra został wyposażony w zestaw aparatów, na który składają się trzy obiektywy:
- aparat główny 50 Mpix (1-calowy sensor Light Fusion 1050L, LOFIC HDR, f/1.67, OIS),
- teleobiektyw peryskopowy 200 Mpix (matryca HPE, 1/1.4″, f/2.39-2.96, OIS), mechaniczny ciągły zoom optyczny 3.2-4.3x (ekwiwalent 75-100mm),
- ultraszerokokątny 50 Mpix (JN5, 1/2.75″, 14 mm, 115°, AF).
Oprogramowanie aparatu oferuje dwa style foto – Leica Vibrant z nieco żywszymi kolorami oraz Leica Authentic. Przy tym, domyślnie ustawiony jest ten pierwszy i to z niego właśnie korzystałem podczas robienia wszystkich testowych zdjęć.
Jak wspominałem w materiale z pierwszymi wrażeniami na temat Xiaomi 17 Ultra, miałem to szczęście, że telefon towarzyszył mi podczas wyjazdu do Barcelony na targi MWC 2026, dzięki czemu miał spore pole do popisu. W efekcie, przywiozłem około 800 zdjęć, zatem jest o czym mówić.
No dobrze, zatem – jakie zdjęcia robi Xiaomi 17 Ultra? Zdecydowanie świetne i śmiało można powiedzieć, że to jeden z najlepszych smartfonów do zdjęć na rynku. Tak naprawdę mało jest aspektów, na które faktycznie można jednoznacznie narzekać. Zdjęcia cechują się nasyconymi, ale jeszcze w żadnym wypadku nie nadmiernie przejaskrawionymi barwami, miłą dla oka plastyką i bardzo wysoką (choć nie idealną) spójnością kolorystyczną między obiektywami.
Główny obiektyw ma szereg zalet, ale i jedną wadę, o której za chwilę. Generalnie, prezentuje doskonałą szczegółowość oraz rozpiętość tonalną, a przy tym też potrafi generować świetne rozmycie tła za fotografowanym obiektem. Autofocus działa z reguły szybko i celnie, o ile dany obiekt nie znajduje się zbyt blisko.
No właśnie, bo z racji dużej matrycy, główne oczko potrafi mieć bowiem problemy z ostrzeniem na bardzo blisko umiejscowione przedmioty. Powoduje to wówczas, że ostrość pojawia się np. tylko w jednym punkcie całego obiektu. Stanowi to niestety dość częstą bolączkę aparatów z dużymi sensorami i w takiej sytuacji lepiej posiłkować się teleobiektywem, w ostateczności makro z ultraszerokiego kąta.





















Xiaomi chwali się tu także nową technologią LOFIC HDR, która ma za zadanie jeszcze lepiej kontrolować jasne partie kadrów, co ma być szczególnie pomocne w ujęciach nocnych. I, rzeczywiście, muszę oddać, że HDR działa naprawdę świetnie.
Ultraszeroki kąt to ten obiektyw, który niekiedy trochę psuje efekt spójności barwowej ogniskowych. Bo to właśnie on potrafi nieco odjeżdżać swoją kolorystyką od reszty oczek, co głównie objawia się nieco ciemniejszymi zdjęciami. Poza tym, fotki z ultraszerokokątnego są z reguły bardzo udane, wciąż zachowują bardzo dobrą szczegółowość i ostrość praktycznie na całej powierzchni kadru.
Teleobiektyw stanowi bardzo wyjątkowe oczko, bowiem oferuje mechaniczny, ciągły zoom optyczny w zakresie od 3.2x do 4.3x (75-100 mm). Nie jest to więc może przesadnie duży zakres, ale – co istotne – rozwiązanie to naprawdę działa i – operując w tym pułapie – rzeczywiście uzyskujemy zdjęcie z w pełni bezstratnym, wysokiej jakości zbliżeniem.
Generalnie, teleobiektyw bez trudu potrafi ustrzelić bardzo wysokiej jakości kadry. Fotki zrobione we wspomnianym zakresie zbliżenia 3.2x-4.3x prezentują wprost świetną ilość detali, a przy tym nie brak tu kolorystyki i rozpiętości tonalnej zbliżonej do głównego obiektywu. Co więcej, nawet przy wykonywaniu zdjęć z przybliżeniem do około 10x często nadal możemy być skłonni pomyśleć, że zostały one zrobione zoomem optycznym.








































Jeśli chodzi o większe wartości zoomu, w dogodnych warunkach jeszcze do 15-20x zdjęcia potrafią mieć bardzo dużo detali. Z kolei od 30x w górę widzimy już ingerencję algorytmów AI, która z każdym kolejnym zbliżeniem staje się coraz bardziej agresywna. Maksymalnie możemy wykonać 120-krotne przybliżenie – tu już efekty są bardzo różne, ale z reguły raczej po prostu przeciętne.
Oczywiście nie omieszkałem też sprawdzić teleobiektywu podczas robienia zdjęć mniejszych obiektów. I, także i w tej materii, spisuje się on bardzo dobrze, wprost świetnie. Xiaomi 17 Ultra nie ma z reguły większych problemów z wyostrzeniem we właściwym miejscu, potrafi zachować bardzo ilość szczegółów i wygenerować wręcz pięknie wyglądające rozmycie tła (tzw. bokeh).
Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że ten efekt bokeh mógłby wyglądać jeszcze nieco lepiej i są smartfony, w których faktycznie jest on lepszy. Zerkam w tym momencie na leżącego obok mnie Vivo X300 Pro i tu mogę Wam zajawić, że już przygotowuję dla Was porównanie – głównie fotograficzne – właśnie tych dwóch smartfonów.
































W nocy Xiaomi 17 Ultra również nie ma się czego wstydzić. Do akcji wkracza wówczas tryb nocny, który załącza się oczywiście automatycznie, gdy algorytmy uważają to za potrzebne. My zaś widzimy to pod postacią ikonki księżyca, wyświetlającej się w dolnym rogu podglądu aparatu – klikając w nią możemy tryb nocny wyłączyć. Co jednak ciekawe, nie ma tu odrębnego, ręcznie aktywowanego trybu nocnego.
Zdjęcia nocne to kolejny, naprawdę spory atut aparatu Xiaomi 17 Ultra. Udało mi się uchwycić nim wiele kadrów po zmroku, które prezentują się rewelacyjnie i w zasadzie niczego im nie brakuje.
Fotki niemal za każdym razem cechują się dobrze dobranym czasem naświetlania i aparat celnie dopasowuje, które elementy kadru powinny być doświetlone, a które przygaszone, by nie powstały widoczne przepalenia. W efekcie, jesteśmy w stanie dostrzec na zdjęciach sporo szczegółów, jak chociażby wyraźnie widzieć napis na neonie znajdującym się na wieżowcu z dość sporej odległości.
Nie widać też przesadnej ilości szumów – te, jeśli już się pojawiają, to dopiero na dużych przybliżeniach, tudzież sporadycznie na w pustych miejscach kadrów z ultraszerokiego kąta.
































Nad aspektem zdjęć z przedniego aparatu nie ma sensu rozwodzić się przesadnie mocno. Wyglądają one po prostu bardzo dobrze – są odpowiednio szczegółowe, kolorystyka jest nieprzesadzona, barwa skóry wygląda naturalnie, natomiast jasne punkty w kadrze (np. niebo) nie są przepalone i nie tworzą się tu białe plamy.





Nagrywanie wideo
Xiaomi 17 Ultra ma sporo do zaoferowania także w kwestii możliwość filmowania. Maksymalna dostępna rozdzielczość to 8K w 30 klatkach na sekundę lub 4K przy nawet 120 kl./s. Dostępne jest też nagrywanie z rozszerzoną dynamiką Dolby Vision oraz w formacie Log.
Tutaj dla uporządkowania dodam jeszcze, że nagrywając w 8K mamy dostęp do wszystkich trzech obiektywów, natomiast w 4K 120 kl./s nagrywać możemy tylko z głównego i teleobiektywu. Po zejściu do 4K 60 kl./s zyskujemy możliwość przełączania się między wszystkimi trzema oczkami, oczywiście również podczas nagrywania.
Przechodząc jednak do najważniejszego – sama jakość nagrywanego wideo wypada bardzo, bardzo dobrze. Kolorystyka jest odpowiednio nasycona, plastyka ładna, reakcja na zmiany ekspozycji szybka, a stabilizacja działa bardzo skutecznie, choć potrafi odrobinę szarpać np. przy szybkim chodzie. Problemów nie sprawia też autofocus, pod warunkiem, że nie próbujmy ostrzyć z głównego oczka na zbyt bliskie obiekty (analogicznie jak przy foto).
Przełączanie między obiektywami następuje płynnie, przy czym widać, że ultraszeroki kąt stanowi najgorsze ogniwo przy nagrywaniu, bo obraz z niego często potrafi wyglądać na ciemniejszy.

Podsumowanie
Recenzję zeszłorocznego Xiaomi 15 Ultra, Kasia zatytułowała słowami Wypas – po prostu. W przypadku jego następcy mógłbym użyć w zasadzie dokładnie takiego samego określenia, bo – naprawdę – jest on wypasionym, po zęby doposażonym smartfonem.
Xiaomi 17 Ultra oferuje w zasadzie wszystko, czego można by oczekiwać. Aparat opiera się o mocne matryce i robi doskonałej jakości zdjęcia, wydajność stoi na kapitalnym poziomie, ekran jest świetny, a głośniki soczyście brzmiące i jedne z najlepszych na rynku. Interfejs systemu jest miły dla oka, funkcjonalny i nie brakuje do kompletu funkcji AI działających po polsku.
Wciąż jednak pojawiają się problemy z docieraniem powiadomień z niektórych aplikacji, choć może już nie aż tak nagminne, jak niegdyś. Wyspa z aparatami jest monstrualna i początkowo może wymagać przyzwyczajenia, a konstrukcji brakuje do kompletu obecnej w coraz większej ilości smartfonów klasy IP69.
Przechodząc do konkluzji, powstaje zasadnicze pytanie, na które odpowiedź poznamy dopiero wkrótce – na ile mocno Xiaomi 17 Ultra zagrożą nadchodzące, konkurencyjne ultrasy, czyli Vivo X300 Ultra, którego premiera już 31 marca oraz Oppo Find X9 Ultra, który – w przeciwieńśtwie do poprzednika – będzie dostępny w Europie?
Na ten moment, nie mam wątpliwości, że Xiaomi 17 Ultra oferuje jeden z najlepszych aparatów na rynku, a poza tym, na wielu polach stanowi – po prostu – bardzo kompletny smartfon. Choć, niestety, zdecydowanie bardzo drogi.










