Sony Xperia 5 III – przyjemna ewolucja z pielęgnacją wad (recenzja)

Niespełna rok temu na łamach Tabletowo pojawiła się recenzja modelu Sony Xperia 5 II autorstwa Andrzeja, który – mimo odnotowania pewnych wad – ocenił smartfon bardzo dobrze. Producent postanowił jedynie odświeżyć to, co dobre, bowiem Sony Xperia 5 III pozostawia po sobie identyczne wrażenie. Przy generacyjnym przeskoku Sony skrzętnie zadbało o to, aby powielić wszystkie wady poprzednika – ale to nie oznacza, że nie ma się czym zachwycać.

Reklama

Przyznam szczerze, że ze smartfonem Sony Xperia 5 II nie miałem zbyt dużej styczności. Żeby mieć zeszłoroczny punkt odniesienia sięgnąłem po test, który przygotował dla Was Andrzej. Podobieństwo tych smartfonów – i, co za tym idzie, naszych wniosków, jest… dosyć przerażające.

Z jednej strony oznacza to, że Sony robi bardzo „stabilne” telefony – z generacji na generację, Sony Xperia 5, staje się jedynie lepszą wersją samej siebie. Okazuje się jednak, że pewne wady przechodzą zupełnie bez echa i producent rok w rok powtarza podobne błędy czy też nie uzupełnia braków. Coś jakby krzyczał – ja wiem lepiej!

Reklama
Sony Xperia 5 III

Szkoda, bo podzielam zdanie jednego z Was. Sony ma świetne podwaliny do tego, żeby tworzyć wręcz perfekcyjne flagowce – nie brakuje tu wydajności, nie brakuje wzornictwa i jakości wykonania, nie brakuje wyróżniającego się z tłumu pomysłu na proporcje. Ba, nie brakuje nawet implementacji świetnego oprogramowania fotograficznego. Sony na pewno idzie >tą< drogą, ale widać, że nie ma najmniejszego zamiaru z niej zbaczać. Ta ścieżka jest intrygująca, ale nie dla wszystkich.

Pewne wnioski ogólne już wysnuliśmy, warto byłoby jednak stopniowo zbudować to, na czym one powstają. Zacznijmy więc od tego, co w zasadzie najważniejsze – specyfikacji technicznej.

Sony Xperia 5 III – wideorecenzja

Sony Xperia 5 III – specyfikacja techniczna

Standardowo powiem, że pełną specyfikację techniczną urządzenia znajdziecie na stronie producenta – my zaś skupimy się na najważniejszych parametrach. Zwykle Japończycy nie wstydzą się swoich produktów i podobnie jest w tym przypadku – Sony Xperia 5 III jest opisana pod kątem specyfikacji dosyć dokładnie:

  • wyświetlacz CinemaWide: OLED o przekątnej 6,1″, proporcjach 21:9 i rozdzielczości 2520 x 1080, 120 Hz (z odczytem 240 Hz), pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 6,
  • procesor: Qualcomm Snapdragon 888 5G,
  • pamięć RAM: 8 GB,
  • pamięć wewnętrzna: 128 GB UFS, obsługa kart microSD do 1 TB,
  • system operacyjny: Android 11 z poprawkami zabezpieczeń z 1 lipca 2021 (stan na 19.09.2021),
  • aparat przedni: 8 Mpix, f/2.0, 1/4″ pole widzenia 78°,
  • aparaty tylne:
    • główny: 12 Mpix, f/1.7, matryca Exmor RS 1/1.7″, ekwiwalent ogniskowej 24 mm, pole widzenia 82°,
    • dwuogniskowy teleobiektyw: 12 Mpix, f/2.3 (dla 70 mm) – f/2.8 (dla 105 mm), matryca Exmor RS 1/2.9″, ekwiwalent ogniskowej 70 mm / 105 mm, pole widzenia 34° (dla 70 mm) – 23° (dla 105 mm),
    • ultraszerokokątny: 12 Mpix, f/2.2, matryca Exmor RS 1/2.5″, ekwiwalent ogniskowej 16 mm, pole widzenia 124°,
    • inne informacje: powłoka ZEISS® T*, Eye AF w czasie rzeczywistym, OIS, nagrania do 4K HDR w 120 fps,
  • lokalizacja: GPS, BEIDOU, GLONASS, GALILEO, QZSS,
  • łączność: hybrydowy slot dual SIM, 5G, NFC, Bluetooth 5.2, dwuzakresowe Wi-Fi,
  • USB typu C i 3.5-milimetrowe gniazdo jack,
  • czytnik linii papilarnych: tak, w bocznym przycisku,
  • akumulator: 4500 mAh, szybkie ładowaniem USB PD,
  • wodoodporność: odporność na wodę (IPX5/IPX8) i pył (IP6X),
  • wymiary: 157 x 68 x 8,2 mm,
  • waga: 168 gramów.
Sony Xperia 5 III

W chwili publikacji tej recenzji, Sony Xperia 5 III nadal jest niedostępna w sprzedaży i nie sposób znaleźć ją w sklepach. Na stronie producenta widnieje informacja, że smartfon będzie można kupić już wkrótce i prawdopodobnie z tej okazji zostanie przygotowana przedsprzedażowa oferta. Jaka? Tego nie wie nikt.

Niemniej, mieliśmy okazję poznać już oficjalną cenę smartfona. Smartfon Sony Xperia 5 III został wyceniony na 4499 złotych – docelowo aż o pięćset złotych więcej niż poprzednik. Urządzenie powinno trafić do sklepów „już” w tym miesiącu.

Sony Xperia 5 III

Jeżeli chodzi o specyfikację, to trzeba przyznać, że przedstawia się ona dosyć obiecująco. Gołym okiem widać, że producent mocno stawia na fotografię, choć nie oszczędza przy tym na ekranie czy mocy obliczeniowej.

Niestety, dosyć boli (nie)aktualność oprogramowania – w chwili pisania tych słów mamy drugą połowę września, smartfon jeszcze nie pojawił się w polskich sklepach, a już ma nie najświeższe poprawki zabezpieczeń. Ten drobny zgrzyt, w połączeniu z dosyć odważną wyceną i innymi bolączkami zwiastuje, że idealnie nie będzie.

Kończąc komentarze dotyczące specyfikacji – takie podzespoły śmiało pozwalają nam na mówienie o flagowcu, choć w kompaktowym jego wydaniu. Pierwsze skrzypce, siłą rzeczy, gra tutaj Sony Xperia 1 III.

Sony Xperia 5 III – wzornictwo i jakość wykonania

Jeszcze zanim przejdziemy dalej warto powiedzieć, że Sony Xperia 5 III będzie dostępna w sklepach w dwóch wariantach kolorystycznych – zielonym i czarnym. Przy czym za hasłem „zielony” absolutnie nie kryje się żywa, odważna i świeża zieleń, a raczej taka… jaką widzicie na zdjęciach. Mi się podoba, ale pozostawiam to indywidualnej ocenie. Jest jakby… elegancko?

Nie da się ukryć, że pierwsze, co się rzuca w oczy, to długa tafla szkła – najpierw długa, potem tafla. W mierzącej niemalże 16 centymetrów na wysokość konstrukcji większość powierzchni zajmuje 6,1-calowy wyświetlacz o proporcjach 21:9. Kiedy już smukłość urządzenia zrobi na nas wrażenie, to z łatwością dostrzeżemy, że Sony Xperia 5 III jest niewiarygodnie podatna na wszelkie zabrudzenia i ślady odcisków palców. Wypolerowane na lustro zielone plecki w krótkim czasie stają się niezbyt estetyczne, choć nadal można się w nich przejrzeć.

Sony Xperia 5 III - brud w głośniku
Jak widzicie, głośnik BARDZO zbiera zabrudzenia

Ekran 21:9 nie został przerwany żadnym wcięciem, od boków okalany jest wręcz symboliczną ramką, choć nieco większe znajdziemy u góry i dołu. Zaraz przy górnej ramce znalazło się spore wcięcie na głośnik – analogiczne, choć szersze i węższe, znajdziemy nad dole. Nad ekranem jest również przedni aparat i dioda powiadomień. Estetyka głośników odpowiada temu, co oferują plecki urządzenia – jest przepięknie na samym początku, a później trzeba się liczyć z mozolnym czyszczeniem. Nawet najmniejszy brud z łatwością wchodzi w stereoszpary.

Od góry urządzenia znalazło się miejsce na 3,5-milimetrowe gniazdko jack i mikrofon, zaś od dołu – USB typu C oraz kolejny mikrofon. Nieco ciekawiej robi się na bokach – choć lewa krawędź skrywa wyłącznie szufladkę na dwie karty (2x SIM lub SIM + microSD). Jednak w celu wyciągnięcia tacki nie musimy korzystać z żadnych narzędzi, a wystarczy jedynie podważyć ją przy pomocy paznokcia.

Drobne udogodnienie, zaskakująco duża wygoda, a i wodoodporności wcale nie przeszkodziło. Takie rozwiązanie miał też testowany przeze mnie niegdyś Hammer Explorer, ale Xperia 5 III udowadnia, że ładny i smukły telefon też tak potrafi.

Na prawej krawędzi urządzenia dzieje się całkiem sporo. Patrząc od góry mamy tutaj przyciski regulacji głośności (ukryte pod jednym, niewielkim guzikiem), przycisk do wybudzania z czytnikiem linii papilarnych, kolejny jest dedykowany do Asystenta Google, zaś najniżej umieszczono fizyczny spust migawki.

Nieco zaskakuje fakt, że przycisk do Asystenta Google jest (w przeciwieństwie do tych od głośności i migawki) zlicowany na wysokość z ramką, ale to akurat zaleta – korzysta się z niego rzadko, a szanse na przypadkowe kliknięcie maleją.

Sony Xperia 5 III
Przycisk Asystenta jest zlicowany z ramką, a spust migawki – nieco wystaje. Ale mogłyby być zamienione miejscami ;)

Podobnie jak Andrzej w przypadku modelu Xperia 5 II zwracam uwagę na fakt, że rozmieszczenie przycisków jest dosyć ciasne, zaś przycisk migawki jest umieszczony bardzo nisko – znacznie wygodniej korzystałoby się z niego, gdyby zastąpił ten dedykowany Asystentowi.

Niemniej, w połączeniu z zaprogramowanym włączaniem aparatu po dwukrotnym wciśnięciu przycisku Power, fizyczny spust sprawdza się całkiem nieźle i żałuję, że to wręcz ciekawostka, a nie standard. Na usta aż ciśnie się legendarny Sony Ericsson K550i z podobnym w odbiorze zacięciem fotograficznym.

Na zapalcowanym tyle urządzenia pierwsze, co rzuca się w oczy, to wyspa z aparatami. Jest umieszczona bardzo blisko górnej i bocznej krawędzi i dosyć mocno wystaje, choć zajmuje niewielką powierzchnię. Dopiero nad wyspą znajduje się dioda doświetlająca. Takie ułożenie sprawia, że bardzo łatwo przypadkowo zasłonić coś palcem i, przyznam się szczerze, że kilkukrotnie mi się to przydarzyło, zwłaszcza przy robieniu zdjęć obiektywem ultraszerokokątnym.

Sony Xperia 5 III
Sony Xperia 5 III sprawdza się jako lusterko – pod warunkiem, że ją wypolerujemy

Swoją drogą, wspominałem już, że Xperia 5 III zdaje się być pod wieloma względami kopią poprzedniczki, prawda? Dokładnie takie same wrażenia w tym zakresie zrobiła na Andrzeju Sony Xperia 5 II i głowy nie dam, ale mam wrażenie, że ten model ma wyspę jeszcze większą i zlokalizowaną jeszcze bliżej krawędzi. Co ciekawe – prawdopodobnie nie byłoby to problemem, gdyby nie smukłość urządzenia. Mój prywatny Galaxy Note 20 ma aparaty w bardzo podobnej odległości od brzegów – nigdy nie zasłoniłem wyspy palcem, zdaje się, że ze względu na szerokość konstrukcji.

Muszę z czystym sumieniem przyznać i wręcz wyróżnić to, że na tym etapie Sony Xperia 5 III robi wrażenie smartfona z najwyższej półki. Jest świetnie wykonana, jakby delikatna i – powtórzę to raz jeszcze – smukła (wrażenie wzmacniają nietypowe proporcje ekranu), świetnie prezentuje się w nietypowej zieleni, a spolerowane na lustro plecki tylko potęgują wrażenie – pod warunkiem, że ich nie upalcujemy.

Od strony wzornictwa i jakości wykonania nie mam więc do smartfona żadnych zastrzeżeń – poza tymi dotyczącymi trudnego utrzymania w czystości. Niemniej, to na ten moment jeden z niewielu smartfonów, który zwyczajnie mnie zachwyca swoją konstrukcją.

Sony Xperia 5 III

Świetne, ale to naprawdę ŚWIETNE wrażenie robi to, jak smartfon jest wąski – każdy inny, jaki bierze się do ręki po dłuższym użytkowaniu Xperii 5 III, wydaje się być gruby i ociosany. Pomijając fakt, że niektóre z nich wydają się być wręcz zabawkowe – szkło, choć może nie jest najbardziej praktyczne, naprawdę działa cuda, jeśli chodzi o feeling.

Choć Sony Xperia 5 III jest dosyć wysokim smartfonem, to zasługuje na uwagę tych, którzy poszukują czegoś „małego”. Za sprawą swoich proporcji zajmuje zaskakująco mało miejsca w kieszeni i da się z niej wygodnie korzystać nawet jedną dłonią.

Wyświetlacz – OLED w 21:9. Czy to się sprawdza?

Skoro już tyle mówimy o szerokości i smukłości, to czas na głównego sprawcę tego zamieszania. Otoczony wąskimi ramkami 6,1-calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 2520 x 1080 (co daje około 449 ppi) i kinowych proporcjach 21:9 wyróżnia ten smartfon na tle konkurencji. Od strony technicznej nie zabrakło też odświeżania obrazu z częstotliwością 120 Hz i odczytu na poziomie 240 Hz.

Sony Xperia 5 III

Nie wiem dlaczego, ale to pierwszy smartfon, w którym zwiększona częstotliwość odświeżania była dla mnie aż tak odczuwalna. Niemniej, przydatność tego rozwiązania musicie ocenić sami – nieco lepsze wrażenia (których braku nie czuć, gdy nie mamy bezpośredniego zestawienia) vs. nieco dłuższy czas pracy na baterii.

Jasność maksymalna wyświetlacza jest zadowalająca, choć obraz wyświetlany w predefiniowanym trybie standardowym jest dosyć zimny. Jasność minimalna jest przyzwoita (zwłaszcza, kiedy wyświetlamy ciemne obrazy – to oczywiście za sprawą wykonania w technologii OLED), ale w telefonie tej półki oczekiwałbym, żeby dało się zejść niżej – w nocy bywa trochę zbyt intensywnie.

Andrzej dosyć szczegółowo wypowiadał się o możliwościach zmiany kalibracji kolorów w recenzji poprzednika, pozwólcie więc, że powołam się tylko na jego słowa. Zainteresowani mogą śmiało tam sięgnąć – nic się nie zmieniło. Powtórzę tylko, że na mnie pierwotna kalibracja ekranu zrobiła wrażenie zbyt zimnej – na szczęście z pomocą przychodzi zmiana balansu bieli (domyślne dla trybu standardowego jest ustawienie chłodny).

Pominąć nie mogę tego, że Sony nadal pokazuje konkurencji, że w smartfonie można zastosować jednocześnie Always-On Display i diodę powiadomień. I to jest naprawdę rewelacyjne! Szkoda tylko, że dioda powiadomień działa dosyć losowo i niejednokrotnie zdarzyło się tak, że migała, choć wszystkie powiadomienia były już odczytane. Myślę, że co nawet połowa dostrzeżonych przeze mnie mignięć była fałszywym alarmem. Głęboko wierzę, że to kwestia Messengera i wprowadzanego przez ten komunikator powiadomieniowego zamieszania.

Sony Xperia 5 III

Kinowe proporcje 21:9 robią wrażenie i widzę dla nich zastosowanie. Prywatny Samsung Galaxy Note 20 wydaje mi się być przy Xperii tabletem, a choć dłonie mam niezmiennie spore, to widzę, że przy wąskim smartfonie zakres zasięgu „na wysokość” jest znacznie większy. Sony Xperia 5 III to dobry kierunek dla tych, którzy szukają małego smartfona.

Niemniej, trzeba być świadomym, że w wielu sytuacjach proporcje 21:9 skazują nas na niewykorzystanie przestrzeni. W przypadku konsumowania multimediów w standardowych proporcjach 16:9 albo oglądamy dużo czerni (a raczej, za sprawą OLED-a, wygaszonej powierzchni ekranu), albo decydujemy się na stratne kadrowanie. Nieco inaczej kształtują się sprawy w przypadku czytania stron internetowych – trzeba się do tego przyzwyczaić, ale jest to bardzo wygodne.

Sony Xperia 5 III

I raz jeszcze powiem, że Xperię 5 III należy moim zdaniem zestawiać ze smartfonem niewielkim o analogicznej szerokości, a nie takim o analogicznej wysokości. Z tego punktu widzenia zyskujemy (nie zawsze wykorzystaną) przestrzeń przy zachowaniu pewnej smukłości. Dlatego w przeciwieństwie do Andrzeja traktuję ten telefon nie jako smartfon z wydłużonym ekranem, a smartfon z odchudzonym ekranem – zwłaszcza, że nie jest to smartfon absurdalnie długi, jeśli spojrzymy na to w kategoriach bezwzględnych.

Co ciekawe, zdaje się, że nie tylko ja tak uważam – po raz drugi powołam się na sekcję komentarzy pod wielokrotnie przywoływaną recenzją Xperii 5 II.

Szczerze mówiąc, nie podzielam zdania Andrzeja, że użyteczność podziału ekranu na wąskim wyświetlaczu jest niewielka – moim zdaniem ma się całkiem nieźle, zwłaszcza przy użytkowaniu poziomym, a w pionowych przypadkach przydaje się, jeśli chcemy jednym okiem oglądać chociażby YouTube’a – nad niewielkim oknem z wideo zostaje nam, po odliczeniu elementów sterujących, przestrzeń o praktycznych proporcjach 3:2. W moim odczuciu tryb pracy w wielu oknach jest bardzo wygodnie rozwiązany, a nie każdy producent może się tym poszczycić. Piątka Rafał! ;)

Oprogramowanie – smartfon dla graczy czy fotografów?

Sony Xperia III pracuje pod kontrolą Androida 11. Wszystko w porządku, w końcu Android 12 dopiero nadciąga, ale poprawki zabezpieczeń są już trochę przestarzałe. Nie jest źle, ale jak na to, że smartfon ma za chwilę (dopiero) trafić do sklepów, z pewnym niepokojem spoglądam na to, że poprawki zabezpieczeń są z początku lipca. To jak będzie za pół roku, rok? Fakt, że wręcz analogicznie sprawy się mają w przypadku Xperii 1 III tylko potęguje mój niepokój.

System jest raczej skromnie wzbogacony o dodatki producenta, ale zaskakująca jest tu obecność zapychających pamięć gier. Preinstalowane Asphalt 9 i Call of Duty zajmują trochę miejsca w pamięci wewnętrznej, a przecież nie każdy na smartfonie gra – odinstalować ich niestety nie można. Podobnie zresztą sprawy się mają z aplikacją LinkedIn – przypomniały mi się stare, „dobre” czasy tak zwanego LagWizza.

Sony Xperia 5 III

Czemu te pozycje nie trafiły na listę dodatkowych aplikacji od Sony? Podczas pierwszej konfiguracji urządzenia producent oddaje nam listę proponowanych programów, które możemy dobrowolnie zainstalować – znajduje się tam chociażby Xperia Transfer 2, Booking.com czy PlayStation App. I wspomniane gry i aplikacje, jak LinkedIn czy Imaging Edge Mobile, wolałbym odnaleźć właśnie tam.

Skoro już przy grach jesteśmy – warto dodać, że producent dorzucił do oprogramowania Pomocnik graczy. W grach pojawia się niewielka pływająca ikona, z poziomu której możemy między innymi robić zrzuty ekranu, nagrywać naszą rozgrywkę, zajrzeć w Ustawienia koncentracji, narzucić smartfonowi tryb pod kątem wydajności lub energooszczędności, a także uruchomić jakąś aplikację w trybie Picture-in-Picture bez minimalizowania gry.

Na uwagę zasługuje też boczne menu, z pomocą którego możemy nie tylko sięgnąć po najczęściej używane aplikacje (ziew), ale również włączyć tryb obsługi jedną, tryb wielu okien lub uruchomić program w niewielkim, pływającym oknie. Swoją drogą, ta sekcja zdaje się być dosyć niedbale przetłumaczona, ale jest bardzo użyteczna.

Wspominałem już o trochę niesfornej diodzie powiadomień, a więc warto byłoby dla równowagi dodać, że Always-On Display działa po prostu świetnie. To chyba nie wymaga dodatkowego komentarza – są tam wszystkie informacje, jakich potrzebujemy, jest estetycznie i… tyle.

Na uwagę zasługuje jeszcze ekran zasilania, wywoływany przyciśnięciem przycisku Power – poza podejrzeniem tam aktualnie używanej w Google Pay karty, mamy wygodny dostęp do sterowania urządzeniami z grupy IoT. Co ważne, wybierać można pomiędzy różnymi usługodawcami i różnymi urządzeniami – ja przypisałem sobie najbardziej potrzebne urządzenia z Xiaomi Home oraz Google Home. I sterowanie nimi z tego poziomu jest naprawdę bardzo wygodne!

Skoro wspomniałem o ekranie zasilania, to nie mógłbym pominąć tego, że możemy dodać informacje medyczne, do których potencjalni ratownicy będą mieli dostęp nawet przy zablokowanym ekranie. Aktualnie nie jest to egzotyczne, ale pamiętam, że kiedyś nie każdy producent implementował taką funkcję. Japończycy zasługują więc na wyróżnienie, nawet jeśli jest ono zbudowane na wspomnieniu.

Do aplikacji fotograficznych wrócimy później – bo być może zaskoczy Was fakt, że zamiast standardowego Aparatu znajdziemy tutaj Photography Pro i Cinema Pro. Na start trochę przerażają, ale zyskują przy bliższym poznaniu. Wrócimy też do wibracji dynamicznych – wszystko w swoim czasie.

Sony Xperia 5 III – łączność

Sony Xperia 5 III jest wyposażona w niemal wszystko to, czego możemy od niej oczekiwać (choć zastrzegam, że niestety nie miałem możliwości przetestowania łączności 5G).

Mamy więc hybrydowy slot dual SIM (standardowo – trochę szkoda, że na tacce nie ma miejsca na trzy karty i musimy wybierać), choć w tym przypadku nieaktualne są słowa, że „założenie lub wymiana karty nanoSIM wiąże się z koniecznością restartu urządzenia – to w końcu Xperia„. Tackę możemy swobodnie wysunąć paznokciem, kartę SIM zmienić, włożyć ją ponownie i po wpisaniu PIN-u cieszyć się połączeniami. Liczę, że wszyscy producenci pójdą tą drogą – szukanie szpilki lub jej zastępstwa nie jest szczególnie uciążliwe, ale zwyczajnie niepotrzebne.

Sony Xperia 5 III

Jednak w tym punkcie napotykamy jedyny brak, jaki trzeba wskazać w tym modelu – brak obsługi kart eSIM. Nieszczególnie mi to dolega, ale zważywszy na wysoką cenę urządzenia i aktualne trendy wśród operatorów, trzeba zwrócić na to uwagę.

Na belce powiadomień, obok ikony WiFi, wyświetla się niewielka piątka sygnalizująca, że to sieć działająca w częstotliwości 5 GHz – u mnie za sprawą TP-Link Deco M4 obie częstotliwości nadają pod tą samą nazwą, więc jakąś użyteczność to ma. Tego typu drobnych rozwiązań, które cieszą, znajdziemy w oprogramowaniu sporo, ale nie będziemy pochylać się nad wszystkimi.

Jeśli chodzi o jakość połączeń głosowych, to nie mogę zgłosić do niej żadnych zastrzeżeń – ja słyszałem rozmówców dobrze, oni mnie również. Nie przedłużajmy zatem, tylko przejdźmy dalej.

Sony Xperia 5 III – wydajność

Sony Xperia 5 III oferuje tyle samo pamięci operacyjnej, co Xperia 5 II, ale za obliczenia odpowiada Snapdragon 888 5G. Skoro tak często powołuję się tu na recenzję poprzedniej generacji tego samego modelu, nie inaczej będzie tym razem – Sony Xperia 5 II oddawała do naszej dyspozycji procesor Snapdragon 865 i 8 GB pamięci RAM.

Sony Xperia 5 III

Samsung Galaxy S20 nauczył mnie tego, żeby wszystkie pomiary wykonywać po kilka razy – tak też było tutaj, a uzyskiwane rezultaty były do siebie zbliżone. Na liście znajdują się te z mniej-więcej środka stawki – w celu zwiększenia czytelności, ograniczyłem się do tekstowej wersji wyników.

Wyniki Geekbench 5:

  • Single-Core: 1109
  • Multi-Core: 3406

Wyniki 3DMark:

  • Wild Life: 5753
  • Wild Life Stress Test: 5819/3978 (najlepszy / najgorszy), stabilność 68.4%

Wyniki PCMark:

  • Work 3.0: 13160
  • Storage: 32357

Wyniki Androbench:

  • szybkość ciągłego odczytu danych: 1619.4 MB/s
  • szybkość ciągłego zapisu danych: 738.5 MB/s
  • szybkość losowego odczytu danych: 254.7 MB/s
  • szybkość losowego zapisu danych: 263.9 MB/s

Wyniki CPDT:

  • szybkość ciągłego zapisu danych: 486.1 MB/s
  • szybkość ciągłego odczytu danych: 663.9 MB/s
  • szybkość losowego zapisu danych: 32.4 MB/s
  • szybkość losowego odczytu danych: 17.6 MB/s
  • kopiowanie pamięci: 11.05 GB/s

Jeżeli chodzi o wydajność smartfona w codziennym użytkowaniu, to nie mam żadnych zastrzeżeń – wszystko działa płynnie i stabilnie, przez co nie mamy wątpliwości, że mamy w rękach smartfon z wysokiej półki. Zresztą mamy do czynienia z procesorem najwyższej ligi.

Sony Xperia 5 III
Żywa zieleń (sztucznej) roślinki vs. elegancka zieleń Sony Xperia 5 III

Jednak syntetyczne testy wydajności bezwzględnie wykazały to, co da się odczuć – Sony Xperia 5 III (czy może bardziej – Snapdragon 888) nie najlepiej radzą sobie z temperaturą. Co ciekawe, wyposażona w ten sam układ, droższa Xperia 1 III, wypada na tym tle wyraźnie lepiej. Być może przyczyniła się do tego większa obudowa, która ułatwia oddawanie ciepła? Bo recenzowany smartfon, niestety, mocno nagrzał się podczas stress testów – zbyt mocno.

Przy bardziej obciążających zadaniach smartfon potrafi złapać nieco temperatury, choć w żadnym „cywilnym” wypadku nie były to wzrosty niepokojące. Niemniej, sam fakt mocnej utraty na wydajności pod obciążeniem nie jest dobrym zwiastunem, podobnie jak graniczące z komfortem nagrzewanie się w kryzysowych sytuacjach. A do niepokojących temperatur, niestety, jeszcze wrócimy.

Audio – smartfon jakby muzyczny, a jednak zbyt haptyczny ;)

O rozmieszczeniu głośników w Sony Xperia 5 III pisałem już wcześniej, więc teraz na wszelki wypadek przypomnę, że są dwa – mamy więc stereo. Muszę przyznać, że reprodukcja dźwięku stoi na całkiem wysokim poziomie. I ponownie muszę niemal splagiatować recenzję poprzedniej generacji – podobieństwa między tymi smartfonami są nieprawdopodobne!

Jedną z proponowanych przez Sony funkcji jest wibracja dynamiczna, która zostanie nam zaproponowana na przykład przy regulacji głośności podczas odtwarzania YouTube’a, Spotify czy Netfliksa. Brzmi jak bardzo kusząca haptyka, zwłaszcza, że możemy regulować natężenie wibracji i przesuwać je w czasie, ale w praktyce nie potrafiłem zupełnie się do niej przekonać. Wyłącznie dlatego, że odnotowałem bardzo duże wibracje tylnej ścianki smartfona przy głośniejszym odtwarzaniu.

To duża wada – nie tylko odbiera przyjemność korzystania z wibracji dynamicznych (za dużo tych wrażeń), ale po prostu przeszkadza przy konsumowaniu treści. Choć brzmienie jest czyste i nie mam mu nic do zarzucenia, to wibrowanie szklanych plecków Xperii w dłoniach było nie tylko irytujące, ale również dawało poczucie tandety i wręcz trzeszczenia.

Sony Xperia 5 III

Sony Xperia 5 III oferuje również 3,5-milimetrowe gniazdo jack i to zdecydowanie miły dodatek, choć przyznam szczerze – poza potrzebami testowymi, nie skorzystałem z niego (i nie skorzystałbym) ani razu. Zważywszy na fakt, że smartfon doskonale radzi sobie z (jakby nie patrzeć, autorskim) kodekiem LDAC, zdecydowanie wolałem „dogadywać” go z Sony WH-1000XM3 niż szukać wrażeń przewodowych.

Biometria

Sony Xperia 5 III kontynuuje tradycję swoich poprzedniczek, a więc czytnik linii papilarnych został umieszczony na bocznej krawędzi urządzenia. Wystarczy dotknąć go kciukiem, aby odblokować urządzenie, wciśnięcie zaś zadziała jak tradycyjny przycisk Power.

Sam czytnik jest również umieszczony w dobrym miejscu – powiedziałbym, że za dobrym. Zważywszy na fakt, że linie papilarne odczytywane są dokładnie tam, gdzie odruchowo stawiam kciuk przy trzymaniu telefonu, byłem zachwycony tym, jak bardzo intuicyjnie udaje mi się odblokować ekran – zwłaszcza, że zawsze działo się to szybko i celnie.

Problem pojawia się jednak w dwóch przypadkach. Po pierwsze, jest to miejsce, które mimowolnie obejmuję dłonią przy wyciąganiu smartfona z kieszeni – regularnie zdarzało mi się więc to, że łapałem tam albo niezarejestrowaną częścią kciuka, albo palcem wskazującym, tym samym blokując możliwość odblokowania ekranu palcem. Ograniczenie do pięciu odcisków utrudnia całkowite obejście tego problemu.

Uważne oko dostrzeże nieprzetarte ślady dłoni nieuważnego recenzenta

Podobnie było z zabrudzeniami – przycisk Power jest tym miejscem, którego nie przecieram szczególnie często (chyba dlatego, że dłuższe wciśnięcie grozi wyłączeniem telefonu – a w każdym razie tak tłumaczę sobie te moje mimowolne uniki?). Więc kiedy tylko to miejsce złapało jakiegkolwiek zanieczyszczenia- czy to paprochy z kieszeni, czy to z brudnej ręki (jak już wspomniałem, odruchowo wspieram telefon palcem właśnie w tym miejscu), to musiałem przed odblokowaniem ekranu wyczyścić czytnik.

Działo się to ze znacznie większym nasileniem niż w przypadku czytników umieszczonych na tylnej ściance telefonu, pod wyświetlaczem lub nawet nieco archaicznych już czytników zlokalizowanych poniżej ekranu. W związku z tym, mimo niezaprzeczalnej skuteczności i sprawności czytnika, nie będę jego fanem – idealne umieszczenie w praktyce stało się dla mnie przekleństwem, a nie błogosławieństwem.

Swego czasu miałem okazję korzystać z Samsunga Galaxy S10e – tam również czytnik linii papilarnych znajdował się na prawej krawędzi. Podobnie jak wielu innych recenzentów czy użytkowników, narzekałem wtedy zbyt mało intuicyjne umieszczenie czytnika linii papilarnych – trzeba było po niego „sięgać”, bo był zwyczajnie za wysoko. Teraz wiem, że odpowiednie i intuicyjne umieszczenie czytnika sprawia mi jeszcze więcej kłopotów. A skoro i tak źle, i tak niedobrze, to pozostanę zwolennikiem czytników linii papilarnych pod wyświetlaczem – zwłaszcza, że te stają się naprawdę dopracowane.

Cieszy mnie, że Sony zrezygnowało z wszelkiego rodzaju wydmuszek – mamy do wyboru standardowe metody odblokowywania ekranu lub wykorzystywanie czytnika linii papilarnych. Skoro producent nie jest gotowy na godne zaufania technologie odblokowywania twarzą, to lepiej nie robić nikomu nadziei i zakładać „jakoś to będzie”.

Sony Xperia 5 III

Zasilanie

Sony Xperia 5 III została wyposażona w akumulator o pojemności 4500 mAh, który da się całkiem szybko naładować przy pomocy dołączonej do zestawu ładowarki o mocy do 30 W.

I może od tego ładowania zacznę. Sony Xperia 5 III ma problemy z szacowaniem pozostałego czasu ładowania – początkowo zachwyciłem się, kiedy po podłączeniu smartfona do ładowania przy 20% baterii, zobaczyłem, że pozostały 24 minuty do pełnego naładowania. Zdziwiłem się, kiedy kilkadziesiąt minut później – przy poziomie naładowania 97% – miało pozostać tyle samo czasu.

Realnie okazuje się, że naładowanie smartfona od 20% do 100% przy pomocy dołączonej do zestawu ładowarki trwa niemal dokładnie 1,5 godziny (50% uzyskamy w czasie poniżej 20 minut) – a wskazywany przez ekran czas na żadnym etapie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Gwoli precyzji dodam, że ładowanie przy pomocy USB typu C to jedyna opcja – na ładowanie bezprzewodowe nie ma co liczyć.

I o tyle, o ile brak bezprzewodowego ładowania samego w sobie nie jest dla mnie aż tak duża stratą, to wynikający z tego brak bezprzewodowego ładowania zwrotnego nieco mnie smuci. Często o tym wspominam, więc zrobię to i teraz – odkąd w standardzie Qi ładują się nie tylko różne użytkowane/testowane przeze mnie słuchawki (jak np. OnePlus Buds Pro), ale również chociażby szczoteczka do zębów Oclean X Pro Elite, to zacząłem tę funkcję doceniać. Od czasu do czasu okazuje się być przydatna, zwłaszcza, gdy jesteśmy poza domem.

Sony Xperia 5 III
Sony Xperia 5 III – ładowarka z zestawu

Jeszcze zanim przejdę do innych uwag, trzeba byłoby powiedzieć o czasie pracy na jednym ładowaniu, bo smęcę o zasilaniu, a o tym, jak możemy z niego skorzystać, już nie. Wbudowany akumulator o pojemności 4500 mAh średnio wystarczał mi na jeden dzień dosyć obciążającego użytkowania.

Przy mieszanym i średnio obciążającym użytkowaniu (Wi-Fi + LTE) i częstotliwości odświeżania na poziomie 120 Hz, możemy liczyć na 3-5 godzin czasu pracy na ekranie.

Rekordowy czas (przy odświeżaniu 60 Hz i korzystaniu z Wi-Fi) przekraczał grubo 8 h SOT, ale to się „nie liczy” – zasnąłem przy maksymalnie przygaszonym filmie na YouTube ;). Niejednokrotnie zdarzyło mi się tak, że gdy ze smartfona korzystałem trochę mniej, to nie musiałem ładować go danego dnia wieczorem, a dopiero następnego dnia popołudniu – choć wtedy oczywiście czas pracy bez ładowarki był dłuższy, to czas pracy na ekranie krótszy.

Na tle użytkowanych przeze mnie w ostatnim czasie smartfonów, Xperia 5 III wypada naprawdę przyzwoicie – nawet przy 120 Hz. Wszystko zależy od osobistego scenariusza użytkowania, ale powiedziałbym, że w tym przypadku jest dobrze lub bardzo dobrze.

Żeby wprowadzić nieco bardziej powtarzalny pomiar – włączony na noc test PC Mark Work 3.0 Battery Life zwrócił wynik 10 godzin i 29 minut oraz 15456 punktów. Bez zaskoczenia powiem, że to więcej niż w podobnym teście uzyskała Xperia 1 III – zapewne za sprawą mniej energochłonnego wyświetlacza.

Sony Xperia 5 III

Niemniej, jak już wspomniałem wcześniej – nie wiem, co takiego robi Xperia 5 III, ale przekonała mnie do tego, że wyższa częstotliwość odświeżania jest nie tylko widoczna, ale odczuwalna. To nie pierwszy smartfon z „wyższym odświeżaniem”, z którym mam styczność, ale pierwszy, który sprawił, że poczułem brak lepszego wyświetlacza w prywatnym urządzeniu. Jestem więc w stanie wybaczyć nieco gorszy (choć nadal przyzwoity) czas pracy na baterii w zamian za lepsze doznania wizualne.

Sony Xperia 5 III oddaje do naszej dyspozycji takie funkcje, jak tryb STAMINA czy ochrona baterii. Ta ostatnia może być automatyczna, niestandardowa lub stała – domyślnie smartfon ładuje się z pełną prędkością do 90%, a doładowuje do pełna dopiero nieco przed szacowanym czasem odłączenia, możemy pomóc Xperii, wskazując godziny, w których nie wymagamy doładowania do pełna lub nakazać stale utrzymywać naładowanie poniżej pewnego poziomu. Funkcję tę możemy oczywiście również wyłączyć.

Niemniej, powyższe funkcje zostały skutecznie zagłuszone przez to, że… smartfon dosyć mocno nagrzewa się w czasie ładowania. O tyle, o ile zwykle zakres temperatury nie jest jakiś niepokojący, tak raz w nocy obudziło mnie powiadomienie o zbyt wysokiej temperaturze urządzenia. Złapałem smartfon, żeby je odczytać – smartfon mnie wręcz poparzył. Żeby nie było wątpliwości – smartfon był podłączony do zwykłej, „wolnej” ładowarki. Nie zrozumcie mnie źle, tak skrajna sytuacja była jednorazowa – ale sam fakt, że przy każdym podłączeniu do prądu temperatura urządzenia staje się odczuwalnie wyższa, jest wystarczająco niepokojący.

Temperatura, która spowodowała wystosowanie wspomnianego powiadomienia, była najwyższa, z jaką miałem kiedykolwiek do czynienia, jeśli chodzi o smartfony. Zdecydowanie wolę delikatne przegrzewanie się i throttling pod obciążeniem niż nawet jednorazowe wystąpienie takiego incydentu. Sony, co poszło nie tak?!

Sony Xperia 5 III
Interfejs aplikacji wydaje się być dosyć „normalny” – tylko dlatego, że Sony Xperia 5 III oferuje również tryb „Basic”

Aparat

Charakterystykę wszystkich aparatów podałem już wyżej, chciałbym jednak podkreślić, że Sony nadal oferuje dwunastomegapikselowe aparaty, nie dając się wciągnąć w wyścig o potocznej nazwie więcej megapikseluff. Niemniej, oferowane rezultaty są naprawdę przyzwoite – choć fotografie nocne nie zawsze wychodzą tak, jak można by było tego oczekiwać.

Do naszej dyspozycji oddane są trzy aparaty tylne:

  • główny: 12 Mpix, f/1.7, matryca Exmor RS 1/1.7″, ekwiwalent ogniskowej 24 mm, pole widzenia 82°,
  • teleobiektyw: 12 Mpix, f/2.3 (dla 70 mm) – f/2.8 (dla 105 mm), matryca Exmor RS 1/2.9″, ekwiwalent ogniskowej 70 mm / 105 mm, pole widzenia 34° (dla 70 mm) – 23° (dla 105 mm),
  • ultraszerokokątny: 12 Mpix, f/2.2, matryca Exmor RS 1/2.5″, ekwiwalent ogniskowej 16 mm, pole widzenia 124°.

Zdaje się, że względem modelu Sony Xperia 1 III jedyną różnicą jest aparat główny – zarówno dwuogniskowy teleobiektyw, jak i obiektyw ultraszerokokątny, mają taką samą specyfikację techniczną. Warto zwrócić uwagę na to, że za zmienną ogniskową o ekwiwalencie 70 i 105 mm odpowiada tutaj peryskop z ruchomą soczewką – między tymi wartościami przeskakujemy „na sztywno”, a pośrednie są uzyskiwane cyfrowo.

Z tego powodu, w poniższej recenzji znajdziecie wyłącznie fotografie z domyślnych ogniskowych, tj. 16 mm, 24 mm, 70 mm i 105 mm. Są to, według aplikacji, odpowiednio powiększenia: x0,7, x1,0, x2,9 i x4,4. Możemy domyślnie przybliżyć zdjęcia aż do powiększenia x12,5.

Sami oceńcie to, co potrafi Sony Xperia 5 III – miałem okazję podczas testów zabrać urządzenie na wakacyjny wyjazd, więc większość fotek jest wykonana dokładnie w takich warunkach. Czyli „o, jak ładnie, wyjmę telefon i cyknę zdjęcie na podstawowym trybie„.

Niemniej, nie jestem zadowolony ze zdjęć nocnych. Oczywiście – sięgając po statyw i manipulując ustawieniami da się tu uzyskać lepsze efekty, ale jeśli chodzi o to, co potocznie rozumiemy jako fotografia smartfonowa, to konkurencja radzi sobie znacznie lepiej. Hej, przecież Sony Xperia 5 III kosztuje cztery i pół tysiąca złotych…

Dobrym przykładem, co mam na myśli, jest nocne selfie, na którym mam wyraźnie żółtą twarz i mocno niebieską kurtkę – obie barwy mocno odbiegające od rzeczywistości. Jasne, optycznie należy uzasadnić to lampą sodową, ale „sztuczna inteligencja” w wielu konkurencyjnych modelach składa tego typu problematyczne fotki lepiej.

Inne przemyślenia mam, jeśli chodzi o zdjęcia wykonane za dnia – te są naprawdę dobre (jeśli tylko przez smukłość telefonu nie wciśniemy palca w róg kadru ;)) i uwagę należy zwrócić przede wszystkim na fakt, że kolory zdjęć wykonanych różnymi obiektywami są do siebie bardzo zbliżone – a to ogromny plus.

Niestety, konstrukcja peryskopowa – za sprawą bardziej zaawansowanego układu optycznego, tj. większej liczby soczewek – jest bardziej podatna na flary niż smartfonowe „stałki” o analogicznej ogniskowej. Cóż, taka cena za szerszy wachlarz oczek przy akceptowalnej rozmiarowo wyspie. Nieźle widać to na zdjęciu poniżej- tego typu artefakty to standard w smartfonowych zdjęciach, ale w telefonach z tej półki zwykle są mniej nasilone – mimo braku powłoki Zeiss T* ;).

Sony Xperia 5 III - flary przy ogniskowej 105 mm

Mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że Sony Xperia 5 III wypada bardzo obiecująco, jeśli chodzi o optykę – co w połączeniu z preinstalowanymi aplikacjami pozwala mi stwierdzić, że smartfon nadaje się do robienia świetnych zdjęć, jeśli się do nich przyłożymy.

No właśnie, preinstalowane aplikacje. Zarówno Photography Pro, jak i Cinema Pro są naprawdę zaawansowane i na dokładne omówienie ich funkcjonalności potrzebny byłby osobny tekst. Pokrótce powiem, że poza bazową funkcjonalnością, skrytą w trybie Basic aplikacji do robienia zdjęć, do naszej dyspozycji oddany jest funkcjonalny interfejs znany z lustrzanek czy bezlusterkowców Sony.

Na poniższym nagraniu możecie zobaczyć przykładowe nagrania z aparatu, jaki oferuje Sony Xperia 5 III w trybie automatycznym. Porównacie zarówno obraz Full HD vs. 4K, jak i z trybem HDR i bez niego – znalazło się też miejsce na przebitkę z ogniskową 105 mm (vs. aparat główny o ogniskowej 24 mm). Miejcie na względzie, że wszystkie materiały zostały wyrenderowane do 4K i skompresowane przez YouTube’a.

Mamy więc tryby manualne, półmanualne, możliwość zmiany ogniskowej (oczywiście z dostępnego zakresu i z wymuszeniem korespondującej przysłony), możliwość zmiany ISO i wiele, wiele więcej – wszystko w interfejsie całkiem mi znajomym za sprawą Sony A6000. Uwagę zwraca AF – nie tylko jego skuteczność, ale też to, jak zaawansowany jest. Brawo!

Podobnie jak Andrzej odnotowuję dużą użyteczność fizycznego spustu migawki. Ale wyłącznie w trybie poziomym, pionowo jest to wręcz niemożliwe i posiłkować się trzeba ekranem. Zresztą, nawet przy „chwycie horyzontalnym” palec jest raczej bliżej śliskiej krawędzi niż bezpiecznego punktu podparcia.

Garść przemyśleń, czyli krótka analiza wad i zalet

Niewątpliwie w swojej niszy Sony Xperia 5 IIII staje się bardzo interesującą propozycją. Głównie dla tych, którzy chcieliby sięgać po fotograficzne możliwości smartfona w… niekoniecznie smartfonowym wydaniu. Aplikacje służące do profesjonalnego rejestrowania obrazu grają tutaj pierwsze skrzypce.

Niemniej, smartfonowe algorytmy konkurencji często przetwarzają trudne warunki oświetleniowe w milszy dla oka obraz. Chociażby zdjęcie zabrzańskiej wieży ciśnień pokazuje, że naprawdę da się wycisnąć dobrą nocną fotkę – ale często algorytm składa to znacznie gorzej. Oczywiście – złej baletnicy… – w końcu szczypta zaangażowania i odpowiednie zdolności pozwolą wycisnąć z tej optyki znacznie więcej. Uwagi te tyczą się jednak typowych zdjęć, jakie kojarzą nam się ze smartfonami.

Sony Xperia 5 III - moje ulubione zdjęcie nocne :)
Na zdjęcia nocne narzekam, ale to nie jest tak, że Sony Xperia 5 III nie potrafi zrobić zadowolającego zdjęcia w kiepskich warunkach (ogniskowa: 70 mm)

Na pewno pozytywnym odczuciem, które pozostanie we mnie na długo, jest wzornictwo i jakość wykonania urządzenia. Swoją drogą to to, z czym kojarzą mi się stare, dobre Xperie – tafla pięknego szkła i elegancka bryła. Tego zdecydowanie możemy doświadczyć, biorąc testowany model do ręki.

Za sprawą gabarytów, Xperia 5 III jest też w moich oczach bardzo dobrą propozycją dla tych, którzy szukają czegoś małego. Kinowe proporcje 21:9 sprawiają, że mimo długości smartfonu i relatywnie dużego, 6,1-calowego wyświetlacza, smukła bryła świetnie leży w ręku i daje się wygodnie obsługiwać nawet tym, którzy nie mają dużych dłoni.

Czy to dobra ścieżka, jeśli chodzi o rozwój kompaktowych smartfonów? Tego nie wiem – ale wiem, że przy aktualnym stanie rynku „niewielkich Androidów”, ten kompromis może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Niestety, nie obędzie się bez zastrzeżeń. Pierwszy, mocno niepokojący minus, to przegrzewanie się urządzenia – nie tylko pod obciążeniem (co skutkuje throttlingiem), ale także przy ładowaniu. Drugi to obawy o aktualizacje zabezpieczeń – Sony Xperia 5 III jest jeszcze na swój pokrętny sposób „przedpremierowa”, a już nieco przeterminowana.

Trzeci zarzut, który zasługuje na wyróżnienie, to BARDZO odważna wycena urządzenia. O pół tysiąca więcej niż poprzednia generacja – 4499 złotych. Niemal równa „czwórka” sprzed roku balansowała na granicy przyzwoitości – tutaj, mimo wszystkich pozytywnych odczuć, cena już zwyczajnie odstrasza. Z drugiej strony, względem 5799 złotych za Xperię 1 III

No i na samo zakończenie gorzkich przemyśleń to, co pozostawia we mnie największe wątpliwości. To naprawdę dobrze, że Sony nie szuka rewolucji i po prostu odświeża udane modele. Ale czemu nie szuka przestrzeni do tych drobnych popraw? Niezmiennie – ulokowanie spustu migawki zasługuje na ponowne przemyślenie, podobnie jak chociażby nieumyślnie generowane podczas odtwarzania muzyki wibracje.

Sony Xperia 5 III

Mam nieodparte wrażenie, że – jak wspomniałem na początku – producent ma świetne podwaliny pod to, żeby robić jedne z najlepszych smartfonów na rynku. Wystarczyłyby pojedyncze zmiany, wręcz kosmetyczne poprawki i dodatki, jak bezprzewodowe ładowanie, a moglibyśmy mówić o jednej z lepszych propozycji na rynku.

Z drugiej strony, może właśnie to nadaje urządzeniu urok? Smartfon dumnie pręży się swoją wyjątkowością i po prostu w nosie ma współczesne trendy i pogoń za konkretnymi cechami – daje tylko to, co ma w sobie najlepsze. Czy nam to odpowiada, zdaje się być kwestią wtórną. Dość jednak przemyśleń – czas zejść na ziemię i przejść do końca tej recenzji.

Podsumowanie

Sony Xperia 5 III okazała się być smartfonem całkiem udanym – choć, jak to zwykle bywa, niepozbawionym wad. W moim odczuciu nie jest to urządzenie uniwersalne – nie każdemu, kto poszukuje mocnego smartfona z wysokiej półki, mógłbym polecić właśnie ten model.

Smartfon polecam szczególnej uwadze tym, którzy:

  • spodziewają się więcej zdjęć robić w trybie manualnym niż automatycznym;
  • są przerażeni gabarytami współczesnych flagowców;
  • poszukują urządzenia, które jest bezkompromisowe pod kątem jakości wykonania i wzornictwa;
  • szukają czegoś – jakby nie patrzeć – nietuzinkowego i niekoniecznie przeliczają smartfon wyłącznie przez pryzmat opłacalności.
Sony Xperia 5 III

Jeśli chodzi o smartfony, to japoński producent niewątpliwie podąża własnymi ścieżkami. To nie są ścieżki złe, ale trzeba się przekonać, czy są nam drodze. Osobiście romans z Sony Xperią 5 III będę wspominać bardzo dobrze, ale jednocześnie… cieszę się, że to była wyłącznie krótka relacja. Po prostu nie wpasowuję się w tę niszę – choć są tacy, którzy poczują się w niej świetnie.

Sony Xperia 5 III – przyjemna ewolucja z pielęgnacją wad (recenzja)
Zalety
jakość wykonania
ekran OLED 120 Hz o proporcjach 21:9
dobre głośniki stereo (ale łatwo się brudzą)
wydajność
zaawansowane aplikacje Photo Pro i Cinema Pro
IP68
3,5-milimetrowe gniazdo jack
AoD i dioda powiadomień (nawet, jeśli średnia)
czas pracy na baterii - nawet przy 120 Hz!
spust migawki - nawet, jeśli niewygodnie umieszczony
Wady
ślisko i bardzo podatna na zabrudzenia obudowa
tendencja do przegrzewania się
nieaktualne poprawki zabezpieczeń
jakość zdjęć nocnych mogłaby być lepsza
brak ładowania indukcyjnego
brak eSIM
cena (nie tylko w skali rynku, ale również względem poprzednika)
8.5
Ocena