Recenzja OnePlus Buds Pro – urzekające, choć do ideału nieco im brakuje

Nieco ponad miesiąc temu zaprezentowane zostały OnePlus Buds Pro. Dzisiaj kończy się przedsprzedaż na ten model, więc to ostatnia chwila na odpowiedzenie sobie na pytanie – czy warto je kupić? Choć OnePlus Buds Pro na pewno nie są słuchawkami idealnymi, to naprawdę jest w nich coś pociągającego.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że rynek słuchawek true wireless jest ostatnimi bardzo czasy bardzo dobrze zagospodarowany. Możemy znaleźć na nim nie tylko bardzo budżetowe modele, które zaspokoją zapotrzebowanie przeciętnego konsumenta, ale również bardziej wyrafinowane konstrukcje, które rozkochują w sobie bardziej wymagających użytkowników.

Reklama

Ostatnio testowanymi przeze mnie słuchawki z tej drugiej grupy są niewątpliwie Jabra Elite 85t. Nie mogę jednak wyzbyć się wrażenia, że wysoko zawieszona przez Duńczyków poprzeczka nie była specjalną przeszkodą dla słuchawek, których recenzję właśnie czytacie.

Choć OnePlus Buds Pro nie są obiektywnie lepsze od wspomnianych słuchawek, to na wielu polach wypadają na tyle dobrze, że na pewno warto wziąć je pod uwagę podczas zakupów jako bardzo mocnego konkurenta.

Zestaw sprzedażowy

OnePlus Buds Pro podczas rozpakowania nie sprawiają wrażenia produktu specjalnie ekskluzywnego, ale nie da się ukryć, że producent miał na te słuchawki pomysł. Zresztą, z tego, co się orientuję, wrażenia z odpakowywania sprzętów OnePlusa zwykle są porównywalne.

Słuchawki trafiają do klienta w niepozornym pudełku o biało-czerwonej stylistyce. Uwagę zwraca jednak to, że środek jest bardzo przemyślany – nie mam tu na myśli wygrawerowanego napisu Never Settle, ale przede wszystkim sprytne wykorzystanie przestrzeni i jednolitą stylistykę.

W pudełku, poza samymi słuchawkami wraz z etui ładującym, znajdziemy niezbędną papierkologię w broszurze oznaczonej napisem Buds for life, dwie pary wymiennych tipsów (a więc łącznie mamy trzy – w rozmiarach S, M i L) oraz krótki przewód do ładowania.

Uwagę w przypadku tego ostatniego zwraca nie tylko wtyczka USB typu C, ale także kolorystyka jasno wskazująca na fakt, że nie jest to typowy generyczny kabel z hurtowni. Niemniej, biało-czerwona kolorystyka raczej nawiązuje do opakowania i producenta niż samego produktu, zwłaszcza, jeśli wybierzecie OnePlus Buds Pro w wersji czarnej.

Tak czy siak, do samego zestawu sprzedażowego nie można się przyczepić. A skoro już jesteśmy przy wersjach kolorystycznych, to warto napomknąć, że do wyboru dostępne są dwa warianty. Czarny – Matte Black oraz biały – Glossy White. Do mnie, jak widzicie na zdjęciach, trafił ten pierwszy – co prawda trafia w moje gusta, ale mam z tyłu głowy poczucie, że to właśnie jaśniejszy styl może dodawać tym słuchawkom „elektryzującego” sznytu. Mówiąc krótko – mogą być ciekawsze wizualnie, choć i Matte Black nie mają się czego wstydzić.

Specyfikacja techniczna

Zgodnie z tradycją odsyłam Was na stronę producenta po pełen zakres informacji, jakimi raczy nas producent. Niemniej, załączam poniżej najważniejsze dane:

  • wymiary słuchawek: 32 x 23,2 mm, 4.35 grama,
  • wymiary etui ładującego: 60,1 x 49 x 24,9 mm, 52 gramy,
  • przetworniki: dynamiczne, 11 mm, czułość 98 dB ± 3dB dla 1 kHz,
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz,
  • ANC: tak,
  • odporność na wodę i pot: tak, IP55 dla słuchawek, IPX4 dla etui ładującego,
  • Bluetooth: 5.2,
  • obsługiwane kodeki: SBC, AAC, LHDC (przy czym ten ostatni dołączy dopiero w nadchodzących aktualizacjach, ale jest też spora szansa, że Wasz telefon go nie wspiera),
  • ładowanie: przewodowe (USB typu C) oraz bezprzewodowe w standardzie Qi,
  • czas pracy: do 5 godzin z włączonym ANC, do 7 godzin z wyłączonym ANC; 28-38 godzin w przypadku doładowywania z „pudełka”,
  • pojemność baterii: 40 mAh (słuchawka), 520 mAh (etui ładujące).

Cena w momencie publikacji recenzji: 149 euro (ok. 700 złotych)

To, co najbardziej zwraca uwagę w specyfikacji, to kodek dźwięku LHDC. Nie da się ukryć, że producent chce przeznaczyć OnePlus Buds Pro zwłaszcza posiadaczom swoich nadchodzących flagowców (wspierać mają go „dziewiąte” OnePlusy), ale w internecie da się odnaleźć informację, że jego obsługą może pochwalić się również OnePlus Nord 2.

OnePlus Buds Pro

Co istotne, mówi się, że OnePlus nie planuje dodać obsługi tego kodeku do swoich aktualnych smartfonów, a to jedyny kodek „tej jakości”, jaki obsługują słuchawki. Nie znajdziemy tu ani popularnego LDAC, ani żadnego wariantu aptX. Na ten moment trzeba ograniczyć się do AAC lub – o zgrozo – SBC.

Na uwagę zasługują również certyfikaty wodoodporności – otrzymały je zarówno słuchawki, jak i samo etui ładujące, co czyni OnePlus Buds Pro bardzo dobrym wyborem dla sportowców. Pozwolę sobie dopowiedzieć już teraz, że słuchawki trzymają się w uchu wręcz niesamowicie dobrze, więc w tych zastosowaniach zdecydowanie powinny się sprawdzić.

OnePlus Buds Pro

Wzornictwo i jakość wykonania

Nie ukrywam, że OnePlus Buds Pro zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, jeśli chodzi o wzornictwo – i nie zmienia tego faktu nawet poczucie, że Glossy White mogą prezentować się jeszcze lepiej.

Choć konstrukcja nieco przypomina to, co oferuje nam Apple, to trudno tutaj mówić o bezmyślnej inspiracji. Zacząć możemy choćby od tego, że samo etui jest płaskie i otwieramy jego „większą” ściankę, przez co słuchawki leżą w pudełku poziomo. Ale na tym nie koniec zaskoczeń.

OnePlus Buds Pro

OnePlus Buds Pro jawią się nam w dwóch kolorach. Z czarnego, matowego etui, wyciągamy słuchawki, które zgrywają się z nim kolorystycznie tylko po części. Okazuje się bowiem, że dolna część – ta wystająca, nie kopułki – została wykonana z innego materiału. Błyszczący, srebrno-szary plastik, prezentuje się po prostu świetnie – i nie sposób tu mówić o kiczu, a raczej o elegancji. Choć słuchawki wyglądają raczej nietypowo, to czuć tutaj dobry smak projektanta.

Równie dobre wrażenie robi samo etui – to jest naprawdę niewielkie i niepozorne, a przy tym skrywa w sobie możliwość ładowania bezprzewodowego. Nie mam tutaj nic do zarzucenia, ale nie sposób szukać smaczków czy ciekawostek – jest prosto i praktycznie. A ja, szczerze mówiąc… lubię to! Logo producenta, zawias, niewielka dioda i gniazdo USB typu C – czy potrzeba więcej?

OnePlus Buds Pro

Równie skromnie jest w środku – poza wytłoczeniami na same słuchawki (oczywiście wraz z „omagnesowaniem” i stykami do ładowania) znajdziemy tylko niewielki przycisk, z pomocą którego wywołamy parowanie OnePlus Buds Pro ze smartfonem czy komputerem.

Jeśli chodzi natomiast o samą konstrukcję słuchawek, to początkowo wydawać by się mogło, że od strony użytkowej nie ma na co zwracać uwagi – ot, zwykłe dokanałówki o ciekawym wzornictwie. W praktyce okazuje się jednak, że producent zaimplementował dosyć ciekawy system sterowania, opierający się na „szczypaniu” dolnych części słuchawek. Niemniej, do tego wrócimy później – przy okazji sekcji dotyczącej samego sterowania.

Jeśli chodzi o wzornictwo, to przyznam szczerze, że jestem zachwycony – choć każdy z Was musi sam ocenić, czy ten styl mu odpowiada. A co z jakością wykonania? Odpowiem krótko – jest bez zarzutu. Nie ma tutaj żadnych pozytywnych niespodzianek, nie ma poczucia produktu luksusowego (czas na ukłon w kierunku Jabra Elite 85t), ale absolutnie nie ma do czego się przyczepić.

OnePlus Buds Pro

Sterowanie i aplikacja towarzysząca – HeyMelody

Jak już wspomniałem wcześniej, słuchawkami sterujemy dosyć nietypowo – bo poprzez ich… ściskanie. W praktyce wygląda to tak, że od frontu „uchwytu” słuchawek (czyli części wystającej z korpusu) znajduje się panel dotykowy, którego akcje wyzwala się najwygodniej właśnie w ten sposób. Nie sposób się pomylić – każde ściśnięcie sygnalizowane jest delikatnym „cyknięciem” słuchawek.

Teoretycznie obsługa słuchawek jest dosyć uboga – pojedyncze ściśnięcie odpowiada za przycisk Play/Pause, podwójne umożliwia przewijanie multimediów, potrójne odpowiada za cofnięcie (lub włączenie asystenta głosowego), krótkie i długie ściśnięcie to przełączanie się między trybami ANC, zaś długie wyzwala Zen Mode, o którym za chwilę.

W praktyce okazuje się jednak, że to naprawdę wygodne – mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że OnePlus Buds Pro to jedne z najwygodniejszych w obsłudze słuchawek, z jakimi miałem do czynienia.

Teoretycznie cieszy, że producent umożliwia personalizację tych akcji, w praktyce jest ona jednak na tyle uboga, że trudno się nad tym rozwodzić. Dla potrójnego wciśnięcia możemy wybrać, osobno dla lewej i prawej słuchawki, akcję Wstecz lub wyzwalanie asystenta głosowego, zaś przy przełączaniu się między trybami ANC możemy do „kolejki” dodać wszystkie trzy lub dwa dowolne z trybów. No cóż, zawsze coś.

No ale chwila, gdzie zmienia się te przypisane akcje, o których wspominam? No właśnie, to zależy. W przypadku smartfonów tego producenta korzystamy z wbudowanego w system interfejsu, zaś w przypadku urządzeń firm trzecich, skorzystać trzeba z aplikacji HeyMelody. Poświęćmy jej chwilę.

W HeyMelody nie znajdziemy tak naprawdę zbyt wielu ciekawostek. Ja nadmienię jeszcze, że jeśli aplikacja coś Wam mówi, to zapewne nie bez powodu – obsługuje ona również Oppo Enco X, które niegdyś testował dla Was Andrzej.

Poza podstawami, takimi jak aktualizacja oprogramowania i stan naładowania baterii, oraz omówionymi już aspektami, warto zwrócić uwagę na ustawienia ANC oraz Zen Mode. Te pierwsze ograniczają się do trzech trybów – włączonego ANC, wyłączonego a także funkcji Przepuszczalność, która wzmacnia hałasy otoczenia.

Co ciekawe, samym ANC również możemy sterować – wybrać można na przykład inteligentne zarządzanie poziomem wytłumiania hałasów. W praktyce wygląda to jednak tak, że najlepiej sięgnąć po maksymalne wytłumienie, całkowicie je wyłączyć lub skorzystać z trybu Przepuszczalność. Nadmienię jeszcze, że według zapewnień producenta skuteczność redukcji szumów mieści się w zakresie od 25 dB do 40 dB.

OnePlus Buds Pro

A czym jest wspomniany Zen Mode? To coś, co znam ze styczności z Bose Noise-Masking Sleepbuds – możliwość odtwarzania jednego z kilku uspokajających szumów wprost do naszych uszu. Czy jest w tym coś wciągającego? Tak. Czy to dobrze, że producent implementuje to w obrębie słuchawek, a nie stawia na aplikacje firm trzecich? Jak najbardziej!

Aplikacja HeyMelody oferuje również OnePlus Audio ID, czyli korektę dźwięku opartą o testy naszego słuchu, a także test dopasowania słuchawek. Ile w tym realnej wartości dodanej, a ile marketingu – trudno stwierdzić. Jednak uwadze nie umyka fakt, że producent nie oferuje żadnego dodatkowego korektora graficznego – choć sam bym z niego nie skorzystał, to skoro proponuje delikatną zmianę charakterystyki brzmienia, to szkoda, że musimy zdać się na analizę naszych wskazań przez aplikację, a nie własne preferencje.

Summa summarum aplikację HeyMelody oceniam pozytywnie – nie zmusza nas do siebie samej, jest zupełnie nienachalna, a kiedy już po nią sięgniemy, to w prosty i przystępny sposób poda na tacy to, co ma do zaoferowania. A posiadacze smartfonów OnePlus w ogóle nie będą musieli o niej myśleć.

OnePlus Buds Pro

Codzienne użytkowanie i jakość dźwięku

Zacznę może od tego, co teoretycznie subiektywne – OnePlus Buds Pro są świetnymi kompanami każdego dnia. Przede wszystkim świetnie leżą w uszach i naprawdę – jak mało które słuchawki – nigdy nie przyprawiły mnie o ból ucha czy dyskomfort.

Kolejną cegiełkę do mojego zachwytu dokłada omówione już sterowanie, a dalej jest już tylko lepiej – słuchawki pracują niezależnie od siebie, są dobrze zsynchronizowane, a przy tym oferują pauzowanie multimediów w przypadku wykrycia wyjęcie z uszu.

Co więcej, funkcja automatycznej pauzy działa wręcz bezbłędnie – warto jednak mieć z tyłu głowy, że nie da się jej regulować, więc jeśli nie jesteście fanami tego rozwiązania, to pewnie nie będzie zadowoleni.

Jeśli chodzi o samą stabilność pracy, to jest naprawdę świetnie, ale nie obędzie się bez zarzutów. Po pierwsze, odnotowałem dosyć krótki zasięg pracy – kiedy spacerowałem po domu, pierwsze braki w muzyce rozpoczynały się dużo wcześniej niż w przypadku konkurencyjnych modeli, nawet tych mniej udanych, jak Tronsmart Apollo Air+.

OnePlus Buds Pro

Po drugie, słuchawki niezbyt dobrze radzą sobie z pracą z wieloma urządzeniami. Teoretycznie nie robią tego w ogóle – w praktyce okazuje się jednak, że są w stanie podłączyć się do nowego urządzenia po odłączeniu się starego, bez konieczności przeprowadzania kolejnego parowania. Niemniej, o płynnym przełączaniu nie ma mowy – szkoda, bo w tej cenie to wcale nie byłaby egzotyczna funkcja.

Przejdźmy zatem do tego, co w tej sekcji najbardziej istotne. Jeśli chodzi o jakość połączeń głosowych, to nie mam zarzutów – słyszałem rozmówców bardzo dobrze, a i oni nie uskarżali się na to, że rozmawiam przez słuchawki i ledwo mnie słyszą. Wręcz przeciwnie, było bardzo dobrze.

A co z samym brzmieniem? Przede wszystkim trzeba mieć z tyłu głowy, że samo ANC nieco je modyfikuje, a w specyficznych warunkach da się nawet dosłyszeć delikatny pisk, generowany przez samą redukcję szumów. W praktyce nie jest to jednak coś, czym należy sobie zawracać głowę, bo…

OnePlus Buds Pro

OnePlus Buds Pro grają zaskakująco dobrze. Oczywiście jest to brzmienie, jakiego moglibyśmy się spodziewać – mocno nastawione na rozrywkę, choć powiedziałbym, że nie ma tutaj charakterystycznej V-ki. Niemniej, słuchawki wypadają na tym tle naprawdę nieźle.

Najmocniej uwydatnione są tony niskie – basy, niestety, nie atakują nas punktowo, a raczej klubowo, czyli tępo i mocno przypominają uszom o swojej obecności, choć nie zalewają przy tym innych pasm. Bardzo muzykalna i wyraźna jest również średnica – choć nie powala swoją szczegółowością, to w tej kategorii słuchawek radzi sobie bardzo dobrze i wręcz zaskakuje tym, jak miło odwzorowuje zadane dźwięki.

Dla odmiany nieco kuleje góra – najwyższe tony potrafią nieprzyjemnie zaskrzeczeć, choć nie jest to coś, co niepokoiłoby nadmiernie, zwłaszcza tych, którzy nie sięgają po muzykę klasyczną. Sama scena nie jest specjalnie szeroka, a sprawia wrażenie właśnie przebywania w klubie – ale choć na nadmiar przestrzeni na pewno nie można narzekać, to nie jest też specjalnie ciasno.

Ostatecznie powiedziałbym, że słuchawki grają naprawdę przyzwoicie i jest coś urzekającego w tym, jak przekazują multimedia. Czuć tutaj wręcz ciepło i bliskość odtwarzanych dźwięków, całkiem przyzwoita separacja i ogromna muzykalność nadają słuchawkom miłego, letniego charakteru radosnej rozrywki. Szkoda, że niskie tony są tak toporne, ale w ogólnym rozrachunku – również w połączeniu z komfortem użytkowania – OnePlus Buds Pro wypadają naprawdę nieźle.

OnePlus Buds Pro

A co z aktywną redukcją szumów? Cóż, funkcja ANC – podobnie jak brzmienie – skupia się na tonach niskich. Świetnie wyciszane są hałasy czajnika czy szum otoczenia, nie najgorzej tłumione są rozmowy, ale chociażby stukanie w klawiaturę do naszych uszu przedziera się nieco bardziej niż powinno. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, ale do pozycji lidera trochę brakuje.

Na samym końcu pozwolę sobie przypomnieć, że słuchawki jeszcze nie wspierają obiecanego przez producenta kodeku LHDC, a więc wszystkie wrażenia ograniczyły się do AAC. Na prawdziwy rezultat, niestety, trzeba jeszcze trochę poczekać – szkoda, że producent nie zdążył dostarczyć pełnoprawnego produktu na premierę.

OnePlus Buds Pro

Bateria

W tej sekcji obędzie się bez zaskoczeń, bowiem deklaracje producenta pokrywają się mniej-więcej z tym, co udaje się osiągnąć. Ba, jeśli zachowacie trochę wstrzemięźliwości z głośnością, to macie spore szanse na przekroczenie zapewnień OnePlusa.

Mówimy więc o mniej więcej 4,5-7,5 godzinach pracy bez doładowywania z pomocą etui, choć warto podkreślić, że te wartości tyczą się użytkowania OnePlus Buds Pro przy pomocy kodeku AAC. Obawiam się, że korzystanie z LHDC może ten czas trochę obniżyć, ale niestety nie miałem okazji, żeby sprawdzić to osobiście.

OnePlus Buds Pro

Jak to zwykle bywa, sporo dodaje od siebie etui ładujące – razem można liczyć na jakieś sześć cykli pracy słuchawek. Ostatecznie sprawiło to, że bateria w OnePlus Buds Pro nie sprawiła mi żadnego kłopotu i oferowany czas słuchania muzyki na jednym ładowaniu przekraczał moje wymagania.

Warto nadmienić, że kiedy zabraknie nam energii, etui doładować możemy nie tylko z pomocą USB typu C, ale również dowolną ładowarką bezprzewodową w standardzie Qi. Zgodnie z najnowszą tradycją – puszczam tutaj oczko do smartfonów, które umożliwiają bezprzewodowe ładowanie zwrotne.

OnePlus Buds Pro

Podsumowanie

OnePlus Buds Pro to jedne z niewielu słuchawek, które od razu po włożeniu do ucha pozostawiają po sobie rewelacyjne wrażenie. Jasne, nie są pozbawione wad (które widać dopiero po głębszej analizie), ale po pierwszych odsłuchach jedyne, co się chce zrobić, to… polecić je dalej.

Na pierwszy plan zalet tego modelu niewątpliwie wysuwa się komfort użytkowania – bo ten jest po prostu zaskakująco dobry. Świetna jest także ergonomia w szerszym ujęciu, chociażby za sprawą wygodnego sterowania. Dobre wrażenie pozostawia również wzornictwo i jakość wykonania, a i samo brzmienie – choć zdecydowanie nastawione na tych, którzy wolą kluby niż koncerty akustyczne – nie pozostawia wiele do życzenia.

OnePlus Buds Pro

W obliczu wszystkich zalet wady wydają się być wręcz symboliczne – choć nieco niepokojący, mimo perfekcyjnej stabilności pracy, jest niewielki zasięg pracy. Niemniej, jeśli wiecie, że tak czy siak smartfon będzie zawsze blisko słuchawek, to nie będzie to nic przeszkadzającego.

Ostatecznie OnePlus Buds Pro zamykają recenzję z niezłą notą końcową i bardzo dobrym wrażeniem, które po sobie pozostawiają. Jest to jeden z niewielu modeli, których zakup wydaje się być rozsądny od pierwszego użycia i pozostawia takie wrażenie aż do samego końca.

Ba, nawet cena niespełna siedmiuset złotych nie wydaje się być specjalnie wygórowana – po prostu wszystko jakoś tak „dobrze gra”.

Recenzja OnePlus Buds Pro – urzekające, choć do ideału nieco im brakuje
Zalety
komfort użytkowania, wygoda sterowania i ergonomia
niebanalne wzornictwo i jakość wykonania
dobre, choć bardzo rozrywkowe brzmienie
jakość rozmów głosowych
Zen Mode
mają w sobie "to coś", że od razu urzekają
Wady
nadal czekamy na wsparcie dla LDHC (brak LDAC lub aptX)
niewielki zasięg pracy
przełączanie między urządzeniami mogłoby działać lepiej
8.5
Ocena