OnePlus Nord CE 5G
(źródło: OnePlus)

O OnePlus Nord CE 5G wiemy coraz więcej – warto na niego poczekać

Zbliżamy się do premiery nowego przedstawiciela średniej półki od OnePlusa. Mowa o modelu Nord CE 5G, który ma zostać oficjalnie zaprezentowany już 10 czerwca. Im bliżej premiery, tym więcej informacji przedostaje się do mediów – kilka dni temu pisaliśmy o spodziewanej specyfikacji. Dzisiaj powracamy z kolejnymi, bardziej konkretnymi wiadomościami na temat OnePlus Nord CE 5G – wydaje się, że po premierze warto będzie na niego zwrócić uwagę.

OnePlus Nord CE – drugie wydanie średniaka

Nadchodzący model będzie następcą dobrze przyjętego modelu OnePlus Nord N10. Kacper w swojej recenzji zwrócił uwagę na to, że urządzenie zostało dobrze zbalansowane – jest to ciekawa, niesamowicie dobrze (jak na specyfikację) działająca konstrukcja z dobrym ekranem 90 Hz, szybkim ładowaniem i obsługą 5G.

Reklama
OnePlus Nord CE N10 5G / fot. Kacper Żarski (tabletowo.pl)
OnePlus Nord N10 5G / fot. Kacper Żarski (tabletowo.pl)

Nowy OnePlus Nord CE nie będzie miał łatwego zadania – z pewnością będzie konfrontowany z powyższym modelem. Takie zestawienie może niekoniecznie okazać się łaskawe dla nowego modelu. Fani marki oczekują solidnego następcy – nowego, lepszego modelu, który godnie zastąpi zeszłoroczny. Zapowiada się jednak, że nowe urządzenie wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko.

Skąd takie wnioski? Z kolejnych przecieków, które uchylają rąbka tajemnicy na temat specyfikacji. Jak donosi My Smart Price, nowe urządzenie będzie wyraźnie lepsze od swojego poprzednika – i to pod niemal każdym względem.

Sercem smartfona ma być Snapdragon 750G – znany chociażby z Samsunga Galaxy A52 – cechujący się przyzwoitą wydajnością i umiarkowanym apetytem na energię. Całość ma być wspierana przez maksymalnie 8 GB pamięci RAM, a na dane dostaniemy 128 GB pamięci typu UFS 2.1.

Również ekran doczekał się sporego ulepszenia. Stary panel LCD IPS zostanie zastąpiony AMOLED-em o odświeżaniu 90 Hz. O ile szybkość odświeżania nie uległa zmianie, o tyle zastosowanie 6,43-calowego wyświetlacza organicznego, będzie od razu widoczną zmianą na plus – jest to zdecydowany dobry ruch ze strony Chińczyków.

Z racji tego, że na pokładzie będzie AMOLED, OnePlus Nord CE dostanie skaner odcisku palca umiejscowiony pod ekranem. Jest to kolejna zmiana względem poprzednika, który to miał swój czytnik umiejscowiony na pleckach.

Kolejnym usprawnionym elementem ma być bateria. Tym razem powinna mieć pojemność 4500 mAh – to o niemal 400 mAh więcej niż miał Nord N10. Zwiększone ogniwo z pewnością przełoży się na jeszcze lepszy czas działania. Gdyby jednak komuś zabrakło energii, OnePlus Nord CE ma wspierać szybkie ładowanie Warp Charge 30T. Dzięki ładowaniu z mocą do 30 Watów możliwe ma być uzupełnienie 70% baterii w pół godziny.

Zestaw fotograficzny będzie składał się z trzech aparatów. Główny sensor o wielkości 64 Mpix produkcji OmniVision będzie wspierany ultraszerokokątnym aparatem o wielkości 8 Mpix. Ostatnim modułem jest 2 Mpix sensor, który najprawdopodobniej będzie odpowiadał za zbieranie informacji o głębi. Na froncie ma znaleźć się z kolei kamerka do selfie o rozdzielczości 16 Mpix.

Wiele osób powinna ucieszyć informacja o obecności wyjścia audio 3,5 mm. Smartfon nie będzie też przesadnie duży i ciężki. Nie znamy co prawda dokładnych wymiarów, ale źródła podają, że grubość urządzenia ma wynosić 7,9 mm. Urządzenie będzie wykonane podobnie jak poprzednik – spodziewamy się zatem plastikowej ramki i plecków, które pozytywnie wpłyną na wagę urządzenia.

Zapowiada się ciekawie

OnePlus Nord CE zapowiada się na niezwykle ciekawe urządzenie. W teorii powinien być to następca modelu Nord N10, ale specyfikacją bardziej przypomina pierwszego przedstawiciela tej serii – model OnePlus Nord.

oneplus nord ce

Zmiany, jakie spodziewamy się zobaczyć w nadchodzącym smartfonie, należy uznać za coś więcej niż tylko facelifting. Specyfikacja wygląda naprawdę nieźle, ale o sukcesie może zdecydować cena. Według źródła, w Indiach smartfon ten ma być wyceniony na 25000 rupii indyjskich, co w przeliczeniu daje ~1250 złotych. Brzmi świetnie, ale zobaczymy, czy informacje te się potwierdzą i przede wszystkim jak urządzenie zostanie wycenione na innych rynkach.

Jeśli jednak uda się utrzymać cenę na poziomie około 1300-1400 złotych, to będzie on z pewnością jednym z lepszych wyborów w tym przedziale – w końcu Xiaomi, Realme czy Samsung dostaną godnego konkurenta.

Wszystkiego jednak dowiemy się 10 czerwca, kiedy to ma odbyć się oficjalna prezentacja nowego modelu.