(fot. Tesla)

T-Mobile ma plan, jak pozbyć się stref bez zasięgu internetu. Pomoże Starlink

T-Mobile, dzięki współpracy z firmą SpaceX, zamierza pozbyć się martwych stref, w których nie ma zasięgu. Co więcej, nowe satelity Starlink wykorzysta również Tesla, a dokładniej użytkownicy elektrycznych samochodów Elona Muska.

Brak zasięgu może nie być już problemem

Coraz głośniej mówi się o sieci 5G, a w wybranych lokalizacjach możemy z niej już korzystać. Co więcej, trwają już prace nad sieciami kolejnej generacji. Wciąż jednak, szczególnie daleko od „cywilizacji”, może spotkać się z problemami z dostępem do internetu lub nawet ogólnie z brakiem zasięgu, co może utrudnić lub uniemożliwić chociażby przeprowadzenie rozmowy lub wysłanie wiadomości SMS.

T-Mobile, zamiast stawiać wszędzie nadajniki, także w miejscach, gdzie liczba potencjalnych użytkowników byłaby znikoma, wpadło na inny pomysł. Firma twierdzi, że pozbędzie się martwych stref, dzięki współpracy z firmą SpaceX, która rozwija system satelitarny Starlink.

Podczas wydarzenia zorganizowanego przez dyrektorów generalnych obu firm, Mike’a Sieverta i Elona Muska, dowiedzieliśmy się, że smartfony będą łączyć się z satelitami, co pozwoli na uzyskanie dostęp do połączenia z prędkościami około 2-4 Mb/s. Takie połącznie powinna okazać się wystarczające do wysyłania SMS-ów czy prowadzenia rozmów, a także obsługi wybranych mobilnych komunikatorów.

T-Mobile Starlink
(fot. T-Mobile)

Co więcej, Elon Musk twierdzi, że jeśli w pobliżu nie będzie zbyt wielu użytkowników, to możliwe, że obejrzymy nawet opcję oglądania wideo. Oczywiście należy nastawić się, że film może dość długo się wczytywać i raczej nie będzie w zbyt dużej rozdzielczości. Mimo wszystko, lepsze to niż brak jakiegokolwiek zasięgu.

Nie należy tego traktować jako usługi porównywalnej do internetu Starlink, który często oferuje naprawdę duże prędkości pobierania i odbierania danych. Celem całego przedsięwzięcia jest po prostu zapewnienie dostępu do podstawowych usług w miejscach, gdzie nie można korzystać ze zwykłego połączenia z siecią komórkową.

Usługa, w wersji beta, ma wystartować pod koniec przyszłego roku. Początkowo ma obejmować Stany Zjednoczone, w tym także Hawaje, wybrane części stanu Alaska, Portoryko i wody terytorialne. Oczywiście z czasem jest dostępność powinna zostać rozszerzona.

Co ciekawe, według T-Mobile nie będzie wymagany żaden specjalny sprzęt i smartfony, z których już korzystamy, mają wspierać całą usługę. Wymagane będzie jednak wsparcie dla sieci 5G. Potwierdził to również Elon Musk.

Nie mamy bowiem do czynienia z tradycyjnym systemem satelitarnym. Czyli skąd weźmie się internet i inne usługi? Otóż satelity Starlink drugiej generacji, które będą umieszczane na niskiej orbicie w przyszłym roku, wykorzystają pasmo częstotliwości PCS, należące do T-Mobile i będą emulować sieć komórkową.

Tesla również będzie mogła połączyć się z satelitami

Elon Musk zapowiedział, że nowe satelity internetowe Starlink drugiej generacji, które będą wyposażone w anteny komórkowe do połączeń ze smartfonami w T-Mobile, będą mogły zostać wykorzystanie także w Teslach.

Tesla Model Y
Model Y (fot. Tesla)

Tesla może tutaj żądać subskrypcji Premium Connectivity, która będzie wymagała dodatkowych opłat, aczkolwiek nie jest to jeszcze pewne. Warto zauważyć, że dodatkowa łączność pozwoli przede wszystkim na wykonywanie połączeń alarmowych i wysyłanie prostych wiadomości. Dzięki temu, nawet przy braku połączenia ze zwykłą siecią, będzie możliwe przykładowo wezwanie służb do wypadku.

Nie należy nastawiać się, że Tesla zapewni dostęp do pełnej gamy usług, które często potrzebują szybszego i stabilniejszego połączenia z internetem. Mimo wszystko, rozwiązanie zapowiada się na dobrych ruch, w końcu szczególnie podczas dalszych wycieczek samochodem trudniej o dostęp do sieci komórkowej.