(fot. Tabletowo.pl)

Afera z WhatsAppem zrobiła swoje – Telegram najczęściej pobieraną aplikacją stycznia

Choć kontrowersyjne zasady użytkowania WhatsAppa wejdą w życie dopiero w połowie maja, aplikacja już teraz traci na popularności. Wielu wymienia ją na Singal lub Telegram, co mocno odbiło się na statystykach pobierania tych programów na smartfony.

WhatsApp zrobił Telegramowi ogromną przysługę

Choć baza użytkowników Telegrama rosła od samego początku istnienia tego komunikatora, to działo się to w dość wolnym tempie. W maju 2020 roku na smartfonach z Androidem miało go ponad 500 milionów ludzi. W samym styczniu 2021 roku jednak, aplikacja zyskała aż 100 milionów nowych użytkowników. Ten niezwykły boom może zawdzięczać WhatsAppowi, który na początku miesiąca opublikował nowe zasady korzystania z komunikatora. Mnóstwo ludzi zaczęło wtedy szukać alternatywnej aplikacji do kontaktów ze znajomymi, która nie współdzieliłaby danych reklamowych z Facebookiem.

W efekcie, jak podają statystyki Sensor Tower, Telegram stał się najczęściej pobieraną aplikacją stycznia. Co prawda na App Store wciąż królował TikTok, ale w sklepie Google Play widać zdecydowaną przewagę programów, które miały zastąpić WhatsAppa. Niektórym decyzję ułatwił fakt, że proces przesiadki z komunikatora Facebooka na Telegram jest właściwie bezbolesny – oczywiście o ile mamy wśród naszych znajomych osoby, które również wolą Telegram.

Telegram zyskał więc 63 miliony pobrań w styczniu, czyli blisko cztery razy więcej niż w tym samym miesiącu w 2020 roku. Najwięcej osób instalowało tę aplikację w Indiach (24%). TikTok też nie zwalnia, wciąż generując mnóstwo pobrań z Chin (17% – tam pod nazwą Douyin) oraz Stanów Zjednoczonych (10%).

Facebook wciąż nie wie, co z tym zrobić

Najbardziej bawi konsternacja Facebooka. Po ogłoszeniu nowych zasad co do korzystania z danych użytkowników WhatsAppa, dział odpowiedzialny za rozwój tego komunikatora musiał wystosować specjalne wyjaśnienia, precyzujące, jak dokładnie Facebook będzie wykorzystywać dane z WhatsAppa, przydatne reklamodawcom. Ostatecznie termin wprowadzenia zapowiedzianych zmian przeniesiono na 15 maja, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby zostały one do tego czasu jeszcze raz zmodyfikowane (czytaj: złagodzone, żeby publika się tak nie burzyła).

Mleko się jednak już rozlało, i mało prawdopodobne, by ludzie, którzy opuścili WhatsAppa na rzecz Telegrama czy Signala, zechcieli sobie do niego, ot tak, wrócić. Nawet, jeśli „nowe” apki też nie są czyste jak łza, to wielu wyjdzie z założenia, że dwa razy do tej samej rzeki wchodzić nie będzie.