Tania Tesla jednak powstanie. Przynajmniej tak twierdzą źródła zaznajomione ze sprawą, na które powołuje się Reuters.
Co dalej z tanim samochodem Elona Muska?
Z informacjami na temat taniej i bardziej kompaktowej Tesli spotykamy się już od kilku lat. Przykładowo w 2022 roku mogliśmy usłyszeć, że Tesla Model 2 powstaje i będzie ogromnym hitem. Z kolei pod koniec 2024 roku pojawiły się rewelacje o Tesli Model Q. Niezależnie jednak od nazwy, oczekiwania były i chyba wciąż są spore.
Przede wszystkim dla Europejczyków, lubiących kompakty i auta miejskie, mniejsza i tańsza Tesla powinna okazać się lepszym pomysłem niż pokazana w 2025 roku Tesla Model Y Standard i Tesla Model 3 Standard. Wówczas bowiem firma Elona Muska zaprezentowała tańsze samochody, które okazały się być tylko bardziej ubogimi wersjami już dostępnych elektryków. Zdecydowanie żaden z nich nie miał zbyt wiele wspólnego z tym, co mogliśmy usłyszeć w licznych nieoficjalnych zapowiedziach.
Niewykluczone jednak, że plany nie zostały wyrzucone do kosza, aby przede wszystkim realizować wizję przyszłości opartej o autonomicznego Cybercaba. Na taki scenariusz wskazują informacje przedstawione przez Reuters.

Tesla szykuje nowy samochód
Dowiedzieliśmy się, że tania Tesla będzie kompaktowym SUV-em, czyli najpewniej dostaniemy crossovera. Warto zaznaczyć, że nie będzie to kolejny wariant Modelu Y, ale zupełnie nowy model w gamie amerykańskiego producenta. Jego długość wyniesie 4,28 m, co jest wartością zbliżoną do chociażby Volkswagena T-Roc. Podobno jednym z założeń jest osiągnięcie niskiej masy – celem jest nawet 1,5 tony, co w świecie elektryków byłoby świetnym wynikiem.
Samochód ma powstawać w Chinach, co może wynikać z zamiaru osiągnięcia możliwie jak najniższych kosztów. W końcu nowa Tesla ma być tańsza od podstawowej wersji Modelu 3, który w Polsce kosztuje 174900 złotych (156240 złotych z uwzględnieniem rabatu). Reuters dodaje, że pod uwagę brana jest też produkcja w Europie i USA, ale na obecnym etapie nie jest to jeszcze pewne.
Tania i mniejsza Tesla – jeśli tym razem faktycznie powstanie – może stać się niemałym hitem w Europie. Szczególnie, że po ostatnich problemach, firma Elona Muska w tym roku zaliczyła całkiem niezły marzec w wybranych krajach Europy.
Produkcja raczej nie rozpocznie się do końca 2026 roku. Można więc optymistycznie założyć, że samochód najwcześniej zobaczymy w przyszłym roku.
Lepiej nie omijać regionalnej blokady FSD
Niektórzy użytkownicy Tesli zaczęli korzystać ze specjalnego sprzęt do omijania regionalnej blokady FSD, aby aktywować system prawie autonomicznej jazdy w krajach, w których oficjalnie nie jest dostępny. Co ciekawe, często okazywało się, że rozwiązanie działa całkiem sprawnie, więc chętnych na usunięcie blokady nie brakowało.
Tesla najwidoczniej postanowiła się z tym rozprawić. Osoby, które zamontowały wspomniany sprzęt w swoich samochodach, otrzymują wiadomości z niezbyt miłą treścią. Producent samochodów informacje, że w odpowiedzi na nieautoryzowane aktywowanie FSD w nieobsługiwanych regionach, zdalnie wyłączył niektóre funkcje asystujące.
Mają być one przywrócone w przyszłej aktualizacji, więc mamy do czynienia z tymczasową karą – pod warunkiem, że sprzęt zostanie zdemontowany.





