Przywykliśmy już, że Sony dość długo każe nam czekać na nowe modele swoich flagowych słuchawek. No i wreszcie są – po dwóch i pół roku od premiery ostatniej generacji, marka zaprezentowała nowe Sony WF-1000XM6, czyli najmocniejsze i najbardziej zaawansowane słuchawki TWS w jej ofercie. Doczekały się one sporych zmian nie tylko widocznych na zewnątrz, ale też wewnątrz – w zakresie oferowanych funkcji.
Odświeżony wygląd, zmniejszona konstrukcja
Trzeba otwarcie przyznać, że w zasadzie każdy kolejny model pchełek TWS Sony wygląda inaczej niż poprzedni. Tak też jest i tym razem – postawiono tu na widoczne odświeżenie designu, co tyczy się zarówno samych słuchawek, jak i etui. Pokuszę się nawet o subiektywne stwierdzenie, że nowe Sony WF-1000XM6 to najładniejsze TWS-y, jakie kiedykolwiek wyszły spod rąk japońskiej marki.
Zmiany można dostrzec już na pierwszy rzut oka, a to dlatego, że sporemu przeprojektowaniu uległo etui ładujące. O ile w dwóch poprzednich generacjach miało ono dość opływowe kształty, w nowym modelu postawiono na więcej płaskich krawędzi, bowiem zaoblone zostały tylko dwa boki. Przy tym, cała bryła sprawia wrażenie trochę wyższej, ale – jednocześnie – smuklejszej.
Sony chwali się również, że nowe etui ma być wygodniejsze do otwarcia jedną ręką, a słuchawki powinny łatwiej się z niego wyciągać.
Najważniejsze zmiany dotknęły jednak samych słuchawek. Okrągła, dość masywna konstrukcja, znana z poprzedniczek, została zastąpiona znacznie bardziej smukłą, podłużną o owalnym kształcie. Według producenta, Sony WF-1000XM6 są o 11% mniejsze od Sony WF-1000XM5, co – w połączeniu z nowym kształtem – ma sprawiać, że będą one wygodniejsze dla większej liczby użytkowników.
Ulepszono także wentylację akustyczną tak, aby przepływ powietrza wewnątrz słuchawek był lepszy. Dzięki temu, wszelkie odgłosy żucia czy wykonywanych przez nas kroków powinny być mniej słyszalne.
Słuchawki dostępne są w dwóch wariantach kolorystycznych – czarnym oraz platynowosrebrnym.




Niemal wszystko ulepszone, czyli specyfikacja i funkcje
Skoro omówiliśmy już zmiany konstrukcyjne i wizualne, pora przejść do tego, co nowego pojawiło się pod maską. Słuchawki napędzane są przez dwa czipy – nowy procesor redukcji hałasów Sony HD QN3e, który poza kontrolą nad ANC oferuje też ulepszony przetwornik DAC, z kolei zintegrowany układ Sony V2 realizuje 32-bitowe przetwarzanie dźwięku, podczas gdy w poprzedniku były to 24 bity.
Kluczową nowością ma być jeszcze lepsza aktywna redukcja hałasów. Jak twierdzi producent, Sony WF-1000XM6 mają oferować aż o 25% efektywniejsze ANC w porównaniu do poprzedniej generacji. Ma być to możliwe dzięki wspomnianemu procesorowi HD QN3e i zastosowaniu czterech mikrofonów, zamiast trzech jak w poprzedniku. Za sprawą procesora Sony V2, ANC w nowym modelu ma natomiast jeszcze lepiej dynamicznie adaptować się do warunków otoczenia i ułożenia słuchawek w uchu.
Dwa ze wspomnianych czterech mikrofonów w parze z sensorem przewodnictwa kostnego mają odpowiadać za ulepszoną jakość rozmów, nad którą czuwają algorytmy sztucznej inteligencji, które na bieżąco analizują warunki i izolują głos od hałasów w otoczeniu.
Kolejną istotną kwestią jest oczywiście jakość dźwięku. Odpowiadają za nią zaprojektowane na nowo przetworniki dynamiczne o średnicy 8,4 mm z unikatową konstrukcją membrany, bowiem jej krawędź i sama kopułka są wykonane z innych materiałów. Miękka krawędź ma tu zapewniać mięsiste basy, a sztywna kopułka wierniej odtwarzać czyste wysokie tony.

Producent szczyci się, że słuchawki zostały zestrojone w ścisłej współpracy z zespołem czołowych, nagradzanych inżynierów dźwięku, którzy odpowiadali za mastering utworów topowych gwiazd światowej muzyki. Za sprawą tego, strojenie Sony WF-1000XM6 ma w pełni oddawać potencjał utworów niezależnie od gatunku oraz wiernie odwzorowywać wysoką jakość i zamysł twórców.
Dla zapewnienia wysokiej jakości dźwięku, nie mogło zabraknąć tu sztandarowego kodeku Sony, czyli LDAC, oferującego rozdzielczość na poziomie 24-bit/96 kHz z przepływnością do 990 kbps. Pozwala to na uzyskanie większej szczegółowości w utworach. Ulepszono również system DSEE Extreme, który z wykorzystaniem algorytmów AI ma za zadanie interpolować gorzej zrealizowane lub starsze utwory do wyższej jakości. Słuchawki wspierają też dźwięku przestrzenny 360 Reality Audio ze śledzeniem ruchów głowy.
Mówiąc o dźwięku wypada jeszcze wspomnieć, że aplikacja Sony Sound Connect oferuje dla słuchawek WF-1000XM6 bardziej precyzyjny, 10-zakresowy korektor graficzny.
Nowy model zyskał również integrację z Google Gemini, dzięki czemu można wywoływać asystenta i rozmawiać z nim w trybie Live bezpośrednio z poziomu słuchawek, już po samym wypowiedzeniu komendy Hey Google.
Niezmienny pozostał natomiast czas pracy na baterii. Zastosowane w Sony WF-1000XM6 akumulatory mają pozwalać na 8 godzin ciągłego odtwarzania przy włączonym ANC, natomiast etui ładujące dodaje kolejne 16 godzin, co przekłada się na łącznie 24 godziny. Słuchawki obsługują ładowanie przewodowe oraz indukcyjne.

Cena i dostępność Sony WF-1000XM6
Sony WF-1000XM6 pojawią się w sprzedaży jeszcze w lutym i będą dostępne we wspomnianych już dwóch wariantach kolorystycznych (srebrny i czarny). Cena słuchawek na rynku europejskim została ustalona na 300 euro, co w Polsce przekłada się na kwotę 1299 złotych.
Dla przypomnienia, poprzedni model Sony WF-1000XM5 w dniu premiery kosztował w naszym kraju 1399 złotych (320 euro w Europie). Oznacza to, że Sony nie tylko nie zdecydowało się na podwyżkę, a nawet dokonało lekkiego obniżenia ceny. Całkiem miło.
A czy nowe tysiączki Sony będą rzeczywiście lepsze od poprzedniego modelu i uda im się wpaść do mojej prywatnej topki słuchawek TWS? Przekonamy się niedługo, bo – nie ukrywam – ze sporą dozą niecierpliwości czekam już na swój egzemplarz. Zatem, recenzja wkrótce!





