Reklama
Sniper Elite 5 - grafika promująca grę
Sniper Elite 5 - grafika promująca grę

Recenzja gry Sniper Elite 5 – strzeleckie pozdrowienia z Francji

Karl Fairburne - bohater Sniper Elite 5
PREMIERA
26 maja 2022
PRODUCENT
Rebellion
WYDAWCA
CENEGA
CENA
259 zł

Sniper Elite 5 zaprasza nas do Francji w roku 1944. Karl Fairburne kontaktuje się z lokalnym ruchem oporu, który już pracuje nad osłabieniem umocnień Wału Atlantyckiego. W trakcie tych działań, odkrywają jednak znacznie bardziej poważny problem – nazistowską operację Kraken. Tylko nasz strzelec wyborowy może zinfiltrować okupanta, by odkryć tajny plan III Rzeszy.

Libération!

Umiejscowienie strzelanki wojennej w okupowanej Francji nie jest konceptem zaskakującym. Wszak już w 2000 roku, Medal of Honor: Undeground (PS1) również opowiadało historię lokalnego ruchu oporu, który walczył o wyzwolenie własnego kraju. Wcześniej nie miałem styczności z serią Sniper Elite, dlatego byłem ciekawy – idąc za słynnym powiedzeniem – ile cukru będzie w cukrze. Jak się okazało, naprawdę wiele!

Reklama

Karl Fairburne to dość chłodny i stoicki gość, który jest przede wszystkim skupiony na powierzonych mu zadaniach. Studio Rebellion wymierzyło swoje siły na zamiary i nie proponuje graczowi ambitnej warstwy fabularnej. Przerywniki między każdą z 9 misji mają raczej wprawić nas w wojenny klimat oraz zapalić do zabijania hord nazistów. Robi to fantastycznie, ponieważ przez ostatnie dni, gra złapała mnie za gardło i nie puściła aż jej nie skończyłem.

Sniper Elite 5 łączy perspektywę pierwszej i trzeciej osoby w dość nietypowy sposób. W kamerze trzecioosobowej, gracz może się swobodnie poruszać, wykonywać powierzone zadania oraz zabijać nazistów z ukrycia. Gdy jednak chcemy strzelać, gra automatycznie przełącza się w widok pierwszoosobowy, niezależnie od tego czy trzymamy karabin snajperski lub podręczny pistolet. Wbrew pozorom, jest tu znacznie więcej arsenału niż sugerowałby to tytuł serii.

Skradaj się lub giń!

Tytuł oferuje 8 misji fabularnych oraz króciutki finał. Wspominam o tym specjalnie, ponieważ ukończenie każdej z dużych misji zajęło mi w okolicach 2,5 godziny! Grałem na normalnym poziomie trudności i mogę stwierdzić, że tytuł jest najbardziej wymagający na początku gry – gdzie nie mamy żadnych dodatkowych umiejętności – oraz na końcu, gdy naziści atakują gracza w niezliczonych hordach, a i bezpiecznych ścieżek jest niewiele. Łącznie ze Sniper Elite 5 spędziłem 20 godzin i nie pamiętam już produkcji, która pochłonęłaby ze mnie tyle energii w tak krótkim czasie.

Typowy scenariusz wygląda tak, że lądujemy na bezpiecznym fragmencie mapy. Każda z misji ma trzy cele: zadania główne, opcjonalne oraz zabicie jednego z nazistowskich oficerów z listy brytyjskiej SOE (Special Operations Executive). Zazwyczaj starałem się robić wszystkie z nich, chcąc odkryć jak najwięcej zawartości przygotowanej przez angielskie studio Rebellion.

Co jest sympatyczne, gracz może zrealizować je w dowolnej kolejności. Na koniec misji, gra ocenia również przebieg operacji pod kątem dwóch kryteriów – liczby zabójstw oraz niewykrywalności. Z powodu braku doświadczenia w skradankach, byłem wykrywany często, przez co w najgorętszych momentach, ginąłem w dwuminutowych interwałach. Gdy tylko naziści zauważą gracza, skupiają wszystkie dostępne siły na ostrzale oraz próbują uruchomić alarm, by powiadomić resztę lokalnych jednostek.

Moim jedynym ratunkiem był fakt, że tylko kolektywne AI żołnierzy działa tak dobrze. Pojedyncze jednostki gubią się w zeznaniach, pozwalając mi łatwo znaleźć bezpieczne schronienie i eliminować je jedna po drugiej. Gdy już zrobiło się na mapie spokojniej, dopiero wtedy realizowałem powierzone Fairburne’owi zadania.

Porno dla miłośników broni

Zanim jednak wyjdziemy na francuskie pola, należy się do rozgrywki przygotować. Karl Fairburne może nosić ze sobą aż trzy rodzaje broni – karabin snajperski, SMG oraz pistolet. Z postępami w fabule oraz w zadaniach pobocznych, gracze odblokują kolejne rodzaje orężu oraz ich modyfikacje, pozwalające na łatwiejszą eliminację celów. Każda z broni cechuje się czterema statystykami: siła ognia, szybkostrzelność, mobilność oraz obsługa. Tytuł pozwala na wymianę celowników, luf, kolb, magazynków. Choć nigdy nie trzymałem prawdziwej broni w ręce, modyfikacja tych statystyk sprawiała mi dużo radości.

Zwłaszcza, że jej efekty widać gołym okiem w grze. Koło broni pozwala również na wybór rodzaju amunicji. Standardowa jest zwykle zbyt głośna, dlatego szukamy zazwyczaj tej poddźwiękowej. Ta znowu jest stworzona do broni z tłumikiem, więc warto i taki zamontować, by z powodzeniem móc przekradać się między nazistami.

Liczba modyfikacji jest przytłaczająca, a nie trzeba się też w nie zagłębiać, by świetnie się bawić ze Sniper Elite 5. Co ciekawe, ogrom broni jest również ekskluzywny dla pola bitwy. Nazistowskie SMG oraz pistolety, karabiny przeciwpancerne oraz Panzerfausty – to wszystko odnajdziemy przeczesując martwych wrogów.

A nawet nie wspomniałem jeszcze o narzędziach podręcznych. Granaty, trotyl oraz miny. Używać ich można na dwa sposoby. Najlepiej je rzucać z ukrycia, aby eliminować najbliższych wrogów. Nareszcie trafiłem na grę, która dobrze rozumie siłę rażenia granatów. Sniper Elite 5 był pozycją, w której korzystałem z nich z nieukrywaną przyjemnością. Potem również z trotylu, gdy odkryłem że da się ustawić 5 lub 30-sekundowy lont na wyrzucie.

Jeżeli byłbym w stanie wysnuć jakieś porównanie, to najbliżej rozgrywki w Sniper Elite 5 jest dla mnie Days Gone. Bardzo podobne koło wyboru broni, OGROMNE hordy nazistów do zwalczenia – naprawdę nie przesadzam. Gdy robi się gorąco, nie chcesz mieć na głowie więcej niż dwóch żołnierzy. Na średnim poziomie trudności, tylko kilka strzałów dzieliło mnie od śmierci. Była to zaskakująca nowość, przez którą przez 20 godzin gry moje receptory były nieustannie na baczności. Sniper Elite 5 osiąga ten złoty środek, gdzie trudność gry Cię denerwuje, ale wiesz, że jesteś w stanie przez to przebrnąć.

Później było nieco łatwiej, głównie za sprawą punktów umiejętności. Te zdobywamy wykonując zadania oraz eliminując nazistów w najbardziej finezyjne sposoby. Mechanika jest tak głęboka, że nawet premiuje niekorzystanie z lunety. Próbowałem zagrać tak jedną misję – brak możliwości 8-krotnego zoomu jest znaczącym utrudnieniem. Zdobywając doświadczenie, punkty umiejętności możemy przydzielić na większy udźwig granatów, odrodzenie z posiadanej apteczki czy większą liczbę zdrowia. Karl Fairburne posiada nawet słuch Joela z The Last of Us, pozwalający na wykrywanie wrogów za ścianami.

Gdzie jest ten snajper?

Tak dużo już opowiedziałem, a nie wspomniałem o najważniejszym. Sniper Elite 5 – zabrzmi to jak wyświechtana fraza – pozwala poczuć się jak prawdziwy snajper! Najlepsze momenty rozgrywki są wtedy, gdy możesz schować się w trawie, ruinach lub pod oknem i rozpocząć paradę trupów. Zanim wystrzelimy z karabinu, warto ustawić zasięg wystrzału oraz odpowiedni zoom. W grze znajdziemy nawet regulowane lunety, co naprawdę łatwiej pozwala oddawać strzały.

Gdy już wystrzelimy, czas na najlepsze – KILLCAM! Gdy oddamy śmiertelny strzał, gra może zdecydować się na pokazanie go w zwolnionym tempie. Tytuł wtedy prześwietla skórę ofiary, pokazując narząd, który oberwał najbardziej. Sniper Elite 5 wyróżnia strzały w nerki, płuca, korpus, jądra, serce – czego tu nie znajdziecie! KILLCAM nawet startuje przy materiałach wybuchowych, pokazując ich rzeczywistą siłę rażenia.

Mało gier z wysokim budżetem tak zwraca uwagę na fizykę, więc to była BARDZO miła odmiana. Spowolnione ujęcia są niesamowicie satysfakcjonujące, a męczyć zaczęły dopiero w okolicach 17-18 godziny rozgrywki. Jeśli będą was wytrącać z równowagi, zawsze można je wyłączyć w ustawieniach. Ja jednak je zostawiłem i celebrowałem te strzały niczym bramki w FIFA 22.

Co ciekawe, gra premiuje nawet poszczególne typy strzałów za pomocą trofeów, tak więc poszukiwacze platyn i calaków z pewnością będą ucieszeni. Grałem na PlayStation 5, a to oznacza również wsparcie dla kontrolera Dual Sense. Muszę naprawdę przyznać, że adaptacyjne triggery robiły tutaj świetną robotę, nieco gorzej z haptycznymi wibracjami. Każdą z broni obsługuje się nieco inaczej, dlatego warto przeszukiwać wrogów i szukać najlepszych kombinacji. No i nie zbliżać się do czołgów bez amunicji przeciwpancernej! To prosty przepis na śmierć i powtarzanie misji od punktu ostatniego zapisu.

Błąd w pętli pocisków

Pamiętacie może Deathloop? Ja też nie, ale warto go sobie na chwilę przypomnieć. Sniper Elite 5 pożycza jedną mechanikę z tej gry, którą jest inwazja. Jeżeli włączymy ją w kampanii dla pojedynczego gracza, dowolna osoba z sieci może wpaść do naszej rozgrywki i dołączyć do nazistów. Osoba, która napada na tryb kampanii, może zabić Fairburne’a lub uruchamiać alarmy, mające utrudnić udaremnienie operacji Kraken. Osobiście to wyłączyłem, ponieważ nienawidzę, gdy elementy sieciowe wkradają się do tytułów dla pojedynczego gracza. Jest to jednak ciekawy sposób na wydłużenie żywotności Sniper Elite 5.

Gdy ukończycie podstawową kampanię, warto się również zainteresować trybem przetrwania. Na jednej z trzech dostępnych map, powstrzymujemy hordy nazistów, będąc wyposażonym jedynie w trzy bronie oraz kilka materiałów wybuchowych. Przyznam szczerze – lwią część mojego czasu z grą spędziłem w kampanii, dlatego nie byłem w stanie się tam zagłębić.

Ciekawostką są wyższe poziomy trudności. Dla mnie Sniper Elite 5 już było trudne, więc podejrzewam że pozostałe tryby to po prostu jakiś koszmar dla najbardziej zaangażowanych fanów serii i masochistów.

Pytanie jednak brzmi: czy mam jakieś zarzuty wobec Sniper Elite 5? Kilka, ale bardzo drobnych. Podoba mi się fakt, że do większości celów prowadzi kilka dróg – jedne są frontowe, wymagają głośnych walk, ale też znajdziemy cichsze rozwiązania. W dwóch przypadkach miałem jednak problem ze zrozumieniem polecenia, którego tytuł ode mnie wymagał. Blisko finału pojawiła się sytuacja, gdzie miałem zniszczyć zbiornik paliwa. Mapa wskazywała na miejsce, w którym nie było interakcji. Okazało się, że w tym samym pomieszczeniu był nieoznaczony przycisk, otwierający ukrytą halę. Szukałem tego z 20 minut, więc nie zostałem pocieszony rozwiązaniem. A solucji jeszcze przecież nie ma!

Wspomniałem wcześniej, że fabuła jest raczej tłem dla rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że odkrywanie operacji Kraken było dla mnie ciekawe, choć głównie przez młodzieńczą fascynację II Wojną Światową oraz stare gry z serii Medal of Honor na oryginalne PlayStation. Zapał gasiły tutaj jedynie dialogi. One są jedynie poprawne, jak na grę, która celuje w region AAA. Wiem, że mamy inflację, ale cena 259 złotych zobowiązuje. Gry PlayStation Studios mnie rozpieściły, a jeszcze w tym tygodniu opowiem o pozycji, która potrafi dobrze wycenić to, co sprzedaje.

Po dłuższym czasie irytują też animacje przeszukiwania postaci. Jedna z umiejętności pozwala automatycznie podnosić przedmioty przy zabójstwach z broni białej. Szkoda, że nie jest to domyślna funkcja w ustawieniach gry, dla wszystkich typów eliminacji.

Sniper Elite 5 – przygoda jak za dawnych lat!

Naprawdę nie spodziewałem się, że to Sniper Elite 5 będzie lepszą grą tego miesiąca. Tytuł wziął mnie z zaskoczenia, serwując wymagającą, mięsistą kampanię dla pojedynczego gracza. Ta jest obfita w nazistowskie intrygi oraz mnóstwo fantastycznej rozgrywki, która przykuje graczy na długie godziny. Twórcy poświęcili dużo energii na przygotowanie strzelanki, w której bycie snajperską maszyną do zabijania naprawdę będzie satysfakcjonujące, i to im się udało.

Można narzekać, że tytuł nie dorasta miejscami do standardów wydania AAA, lecz rozgrywka wynagradza to z nawiązką. Sniper Elite 5 ucieszy zarówno maniaków skradania, jak i głodnych nazistowskiej rzezi krwi. Tytuł nie faworyzuje żadnego ze styli zabawy, co pozwala nim się cieszyć dokładnie tak, jak chcemy. Sam próbowałem się skradać, lecz zawsze to kończyło się krwawą jatką z ukrycia. Będziecie ginąć na potęgę, lecz system punktów kontrolnych jest tak łaskawy, że nie stanowi to największego problemu. No i liczy się realizacja celów, a nie liczba śmierci!

Sniper Elite 5 zaskoczył w samym środku sezonu ogórkowego, dlatego jeśli nie macie zaległości, jak najbardziej polecam zakup w pełnej cenie. Kto wie, może tytuł sprzeda się tak świetnie, że kolejna odsłona już będzie jakościowym gigantem.

Tu nie obyło się bez głupotek, lecz nie mają one wpływu na całość doświadczenia. To kapitalna strzelanka dla pojedynczego gracza, która zostawi Was głodnych na napisach końcowych.

Menu gry już zapowiada dodatkową misję do zakupu, więc kto wie – może otrzymamy więcej scenariuszy? Liczę na to z zaciśniętymi kciukami!

Sniper Elite 5 - grafika promująca grę
Recenzja gry Sniper Elite 5 – strzeleckie pozdrowienia z Francji
Zalety
wielkie, otwarte mapy, pozwalające na dowolność realizacji celów
fantastyczny KILLCAM, przez który bycie snajperem jest cool!
idealny balans w poziomie trudności gry
porno dla miłośników historycznej broni - ich liczba, mnogość modyfikacji oraz różnice w używaniu
świetne budowanie tajemnicy, jaką jest operacja Kraken
wyrzynanie hord nazistów sprawia w tej grze niebotyczną frajdę
Wady
fabuła wykłada się na słabych modelach postaci oraz tylko poprawnych dialogach
nieskończone animacje przeszukiwania postaci
niepotrzebny tryb inwazji
8.5
Ocena