Hot Wheels Unleashed - header

Recenzja Hot Wheels Unleashed – arcade pełną gębą

Hot Wheels Unleashed - infobox
Data Premiery
30 września 2021
Developer
Milestone
Wydawca
KOCH MEDIA

Przynajmniej raz do roku pojawia się na rynku gra wyścigowa, która wyjmuje mi z życia miesiąc, w porywach do dwóch. Tak już się dzieje – uwielbiam zręcznościowe ścigałki, dlatego też wypatruję najgorętszych premier w tym segmencie branży. Nie spodziewałem się jednak, że to Hot Wheels Unleashed, produkcja na licencji kultowych resoraków, zyska tak wiele sympatii w moich oczach. Zwłaszcza, że Milestone do tej pory nie słynął z tak dopracowanych tytułów.

Reklama

Hot Wheels Unleashed – prawie jak Kinder-Niespodzianka

Milestone to włoskie studio deweloperskie, które w ostatnich latach zasłynęło raczej za sprawą gier symulacyjnych, takich jak Sébastien Loeb Rally Evo czy dość długiej już serii RIDE, przygotowanej z myślą o fanach wyścigów motocyklowych. W latach 90. jednak, najgorętszą propozycją studia była seria Screamer – ambitna próba przeniesienia automatowych wyścigów pokroju SEGA Rally na poletko komputerów z systemem MS-DOS.

To było jednak lata świetlne temu, dlatego do zapowiedzi Hot Wheels Unleashed podchodziłem z pewną rezerwą, co by też specjalnie się nie rozczarować. Ku mojemu zaskoczeniu, najnowsze wyścigi od Milestone to najlepszy zręcznościowy racer, z jakim miałem przyjemność obcować od lat.

Reklama

No dobrze, ale z czym to się je? Gra zaczyna się od wylosowania trzech resoraków, z jakimi rozpoczniemy rozgrywkę. Mechanika lootboxów tutaj bardzo pasuje, ponieważ w prawdziwym świecie resoraki Hot Wheels to także niespodzianki. Każde z autek określa pięć statystyk, których odzwierciedlenie łatwo odczuć na samym torze. Poświęciłem dużo uwagi temu, by sprawdzić czy pewne autka są silniejsze od innych i – cóż – odpowiedź nie jest prosta.

Jak widzicie na grafikach w załączonej galerii, każde z wylosowanych przeze mnie autek ma typ Pospolity. W grze jednak obowiązują dwie waluty. Monety, za które kupujemy kolejne autka lub niespodzianki oraz Zębatki, które pozwalają na ulepszanie pojazdów. Ważna informacja – w momencie, gdy to piszę, deweloper nie przewidział opcji zakupienia waluty za prawdziwe pieniądze.

Patrząc jednak na to, że produkcja ma zaplanowane 3 przepustki sezonowe, nie wykluczałbym takiej opcji w przyszłości. Zwłaszcza, że sama mechanika niespodzianek jest niebezpiecznie wciągająca. I – tak – zdarzają się też powtórki. Te jednak z łatwością można rozłożyć na części, bądź też sprzedać, zostawiając monety na kolejne autka lub niespodzianki. Jeżeli zależy nam na konkretnym modelu, warto też zajrzeć do sklepu z ograniczonymi czasowo ofertami, jak w Fortnite.

2000 dukatów za Deloreana! Hot Wheels Unleashed wie jak zmusić gracza do grindu
2000 dukatów za Deloreana! Hot Wheels Unleashed wie jak zmusić gracza do grindu

Największy problem w balansie rozbija się o to, że pojazd rangi Legendarny z łatwością pokona typ Pospolity. Każde autko można też ulepszyć do najwyższego statusu, a przy maksymalnym skupieniu byłem w stanie wygrywać etapy najgorszą klasą, tylko było to o wiele trudniejsze. Słabsze pojazdy to z reguły częstsza możliwość przyspieszenia za pomocą nitro. Najlepiej więc samemu sprawdzić, która konfiguracja przyniesie najlepsze rezultaty, zwłaszcza, że jest w czym przebierać.

Hot Wheels Unleashed może się na ten moment pochwalić 60 pojazdami, jakie gracz może przetestować na torach. Wśród nich znajdziemy jednak nie tylko kultowe resoraki firmy, ale też autka bazowane na tych rzeczywistych (Ford Mustang, Honda S2000), czy też wiele pojazdów zaczerpniętych z dzieł popkultury (Delorean z Powrotu do Przyszłości, Batmobil czy nawet Party Wagon z Wojowniczych Żółwi Ninja). Te najbardziej atrakcyjne resoraki oczywiście trudniej wylosować.

To jest naprawdę ciekawe, ponieważ Milestone ma tutaj potencjał na fantastyczną grę-usługę, jeśli rozegra to dobrze. Na ten moment już są zapowiedziane 3 przepustki sezonowe, lecz na tym poletku, klucz do sukcesu to limitowana czasowo zawartość oraz nieustanna modyfikacja mechanik zabawy. Czy to się uda? Trudno powiedzieć, ale we właściwej rozgrywce, są ku temu solidne podstawy.

Panie, ale jak się tutaj jeździ?

Jak się łatwo domyśleć – tory w Hot Wheels Unleashed są zbudowane z zestawów, jakie rzeczywiście można kupić w sklepach. Obawiałem się, że może to ograniczyć twórców, lecz jak zwykle się myliłem. Choć głównych lokacji jest zaledwie sześć, to autorzy przygotowali na nich mnóstwo unikatowych torów, dzięki którym zabawa nie ma końca. Trasy są pełne wspomagań, takich jak pasy ładujące nitro czy pola przyspieszające. To wymusza na graczu czujność oraz nieustanną korektę toru jazdy w taki sposób, aby osiągać najlepsze czasy i pozycje.

Tory też są pełne utrudnień, które potrafią momentami wyprowadzić z równowagi. Zamykające się paszcze dinozaurów, rozwidlenia, na których smoki zieją spowalniającym ogniem czy – najbardziej wkurzający – pająk, który pluje siecią wprost na gracza, zatrzymując go tym samym na dwie sekundy. Bardzo upierdliwe, zwłaszcza przy długich wyścigach.

Z punktów technicznych za to – oświetlenie torów to jest jakiś majstersztyk. W najbardziej słonecznych lokacjach, cienie na torze robią świetne wrażenie, tak samo jak neony w ciemniejszych lokacjach.

Wszystko to jednak łatwo wybaczyć, ponieważ dawno już nie obcowałem z tak przyjemnym, zręcznościowym modelem jazdy. Jak widać, studio Milestone nie tylko symulacjami stoi, ponieważ jazda w Hot Wheels Unleashed to niesamowita frajda. Na torze znajduje się aż 12 pojazdów, a w późniejszej fazie kampanii, walka o miejsce na podium toczy się do samego końca, nawet na średnim poziomie trudności.

Tu być może czas na słowo dla grających na PlayStation 5. Produkcja działa w stabilnych 60 kl./s., co jak zawsze cieszy. Posiadacze starszych sprzętów będą musieli zadowolić się 30 kl./s. – nic nowego. Dual Sense ma tutaj tradycyjne dla ścigałek zastosowanie. Oba triggery podczas dodawania gazu i hamowania stawiają przyjemny opór, co tylko pogłębia moją niechęć do wyścigów z poprzedniej generacji. Dzięki, Sony.

Wracając jednak do rdzenia rozgrywki, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, jak produkcja nagradza umiejętności gracza na torze. Zaryzykuję stwierdzeniem, że model jazdy przypomina mocno najlepsze odsłony serii Burnout – w dobrym słowa tego znaczeniu.

Tutaj też mała porada – spróbujcie przed startem wyścigu wcisnąć gaz dokładnie między 3 i 2 sekundą odliczania. Wtedy napełnicie pasek nitro o dwa/trzy dodatkowe strzały, w zależności od kierowanego przez Was pojazdu.

Główna mapa trybu kampanii - jest co robić, a dojdą jeszcze przepustki sezonowe!
Główna mapa trybu kampanii – jest co robić, a dojdą jeszcze przepustki sezonowe!

Rób wyzwania albo zrób to sam!

Głównym trybem zabawy w Hot Wheels Unleashed jest City Rumble. Kampania, w której przechodząc kolejne wyścigi, zarabiamy monety, odkrywamy niespodzianki czy też dodatkowe autka do kolekcji. Im dalej w las, tym robi się nieco trudniej – głównie przez stopień skomplikowania tras, jakie rzuca w gracza produkcja.

Oprócz zwykłych wyścigów, w produkcji znajdziemy też trudniejsze wyścigi z bossami, ale i klasyczne czasówki. Jedno zażalenie – przydałoby się więcej trybów rozgrywki w kampanii. Jakieś drifty, bieg przez bramki albo eliminacje – zwłaszcza, że to wszystko było w poprzedniej produkcji studia, czyli GRAVEL z 2018 roku.

To tutaj najłatwiej sprawdzić swój poziom zaawansowania w jeździe, ponieważ niektóre czasy wymagają niemalże bezbłędnych przejazdów. Jeżeli kiedyś robiliście podobne wyzwania w WipEout: Omega Collection, to najtrudniejsze czasówki zbliżają się do poziomu tej produkcji. Jako że uwielbiam zdobywać maksymalną liczbę gwiazdek w grach, kampania City Rumble okazała się moim mokrym snem.

Co ciekawe, monety na kolejne auta i niespodzianki, możecie też zarabiać ścigając się po sieci. Na chwilę obecną jednak tryb sieciowej rozgrywki jest nieco biedny. Ot, klasyczne głosowanie na jedną z pięciu tras i jedziemy. Wyścigi po sieci są jednak stabilne i jeszcze bardziej emocjonujące niż te rozgrywane lokalnie. Miejmy nadzieję, że zostanie to jednak rozbudowane w przyszłości, bo inaczej Hot Wheels Unleashed może nie doczekać się wszystkich przepustek sezonowych. A tego bardzo bym nie chciał, patrząc na to, jak ciekawe są plany twórców.

Pełna "roadmapa" Hot Wheels Unleashed. Zwróccie uwagę na potężną liczbę planowanych kolaboracji
Pełna „roadmapa” Hot Wheels Unleashed. Zwróccie uwagę na potężną liczbę planowanych kolaboracji

Jeżeli jednak czujecie w sobie potrzebę tworzenia, to Hot Wheels Unleashed ma również coś dla Was! Całkiem zaawansowany kreator tras, w którym znów możecie poczuć się jak dzieci i układać własne tory, udostępniać je innym graczom czy powiększać po prostu kolekcję tras i ogrywać je w trybie podzielonego ekranu.

Przyznam szczerze – konstruktor i budowlaniec ze mnie żaden, dlatego tylko pokrótce sprawdziłem działanie trybu. Ogrom części, jakie wykorzystamy w projektach, należy jednak odblokować w głównej kampanii, dlatego warto też spędzić tam najpierw trochę czasu.

Edytor tras jest intuicyjny, a dzięki samouczkom każdy będzie w stanie tworzyć zaawansowane projekty w mgnieniu oka. Widziałem już eksperymenty kilku graczy i, cóż, wszystko to zaprzeczało jakimkolwiek prawom fizyki. Ogranicza nas tylko wyobraźnia, a z nawet najbardziej wymagających zakrętów, łatwo wyjść dzięki namagnesowanym platformom, które łatwo rozstawić po trasie.

Autorzy obiecują też dodawać kolejne elementy do kreatora tras w aktualizacjach, co napawa optymizmem. Zwłaszcza, że tworzyć można nie tylko trasy, lecz i dodatkowe malowania do posiadanych już samochodzików.

Świetnie, tylko co dalej?

Nie będę ukrywać, że Hot Wheels Unleashed to najlepsze, zręcznościowe wyścigi, w jakie grałem od lat, a które jednocześnie nie nazywają się Forza Horizon. Milestone włożyło zaskakująco mnóstwo serca w grę na licencji i widać to na każdym kroku. Od fantastycznego odwzorowania resoraków po niesamowitą frajdę z każdego wyścigu.

Jest to tytuł, który łatwo uzależnia – nie tylko przez świetny model jazdy, ale i niebezpieczną mechanikę niespodzianek, który niejeden producent przerobiłby na maszynkę do zarabiania ogromnych pieniędzy.

Hot Wheels Unleashed to na chwilę obecną fantastyczna podstawa dla gry usługi, która mogłaby rozwijać się przez lata. Nie pogniewam się jednak, gdy Milestone poprzestanie na dowiezieniu obiecanej zawartości w przepustkach sezonowych. Ich produkcja już jest ogromna, a patrząc na obecną cenę jej podstawowej wersji – 159,99 złotych – naprawdę warto dać jej szansę, wspierając przy okazji tworzące ją studio.

Na ten moment – moja ulubiona ścigałka na PlayStation 5!

Hot Wheels Unleashed - header
Recenzja Hot Wheels Unleashed – arcade pełną gębą
Zalety
fantastyczny, zręcznościowy model jazdy
potraktowanie licencji Hot Wheels z należytym jej szacunkiem
intuicyjny, rozbudowany edytor tras
absolutny chaos na torze
poziom trudności, który przetestuje największych maniaków ścigania
oświetlenie lokacji i torów, szczegółowość każdego z resoraków
Wady
niepewna przyszłość zawartości popremierowej, uzależniona z pewnością od wyników sprzedażowych gry
mała różnorodność wyzwań w kampanii
surowy grind monetek i zębatek
9
Ocena