Przyszłoroczne smartfony Samsunga z serii Galaxy S27 mogą zyskać nowy układ aparatów. Do tego pojawi się wyczekiwane rozwiązanie.
Tej funkcji brakuje w Galaxy S26
Samsung Galaxy S26, Samsung Galaxy S26+ i Samsung Galaxy S26 Ultra to przyzwoite urządzenia, ale łatwo jest wymienić występujące w nich braki. Wśród często podawanych niedociągnięć pojawia się brak magnesów bezpośrednio w obudowie. Jeśli zatem ktoś chce korzystać z akcesoriów magnetycznych, trzeba sięgnąć po specjalne etui.
Warto dodać, że konkurencja, i to ta nie słynąca ze zbyt szybkiego wdrażania innowacyjnych pomysłów, ma już taką technologię na pokładzie. Znajdziemy ją bowiem we wszystkich modelach z serii Google Pixel 10. Co więcej, Apple już od dawna stosuje magnesy w swoich smartfonach – od serii iPhone 12.
Niewykluczone, że Koreańczycy zdecydują się nadrobić te braki. Będzie to powiązane ze zmianą wyglądu, co pewnie dodatkowo ucieszy wiele osób znudzonych aktualnym designem.

Magnesy w serii Samsung Galaxy S27?
Owszem do premiery Samsungów Galaxy S27 pozostało jeszcze sporo czasu, ale już zaczynają pojawiać się pierwsze informacje na temat planów producenta. Otóż firma – jak sugerują źródła ponoć będące blisko łańcucha dostaw – zamierza rozstać się z aktualnym układem aparatów.
W przyszłym roku możemy więc zobaczyć nowy wygląd tyłu obudowy i możliwe, że pojawi się wyraźnie przeprojektowana wyspa. Ciekawe, czy Samsung pójdzie własną drogą, czy postanowi zainspirować się konkurencją. Jeśli będzie to ten drugi scenariusz, to pozostaje trzymać kciuki, aby wzorem do naśladowania nie był iPhone 17 Pro.
Zmiana ma nie wynikać wyłącznie z chęci odświeżenia wyglądu. Prawdopodobnie będzie ona częścią większego procesu przeprojektowania tyłu, w tym m.in. zamiaru zastosowania magnesów bezpośrednio w obudowie. Możliwe, że magnesy dałoby się wprowadzić bez tego wszystkiego, ale w nowym projekcie wdrożenie może być znacznie łatwiejsze, bez zbędnego kombinowania.
Samsung może już nawet testować prototypy, ale nie należy nastawiać się, że nowe podejście faktycznie trafi do smartfonów. Jak już wspomniałem, do premiery jest jeszcze sporo czasu i wiele pomysłów może trafić do kosza lub zostaną przełożone na później. Zwłaszcza że ostatnio producenci muszą mierzyć się z kryzysem niedoboru pamięci i szukają różnych oszczędności.





