Już, a może raczej w końcu, 25 lutego 2026 roku Samsung zaprezentuje nową generację flagowych smartfonów z serii Galaxy S – linię Galaxy S26, o których wiemy już praktycznie wszystko, a na pewno to, co najważniejsze. Jakie natomiast będą kolejne flagowce producenta z Korei Południowej? Niestety, istnieje możliwość, że dowiemy się tego nawet dopiero… w momencie ich premiery.
Samsung zamierza ograniczyć ilość przecieków na temat jego nowych urządzeń
Producentom bardzo trudno utrzymać nadchodzące nowości w tajemnicy, ponieważ bardzo często informacje na ich temat zaczynają wyciekać do sieci wiele miesięcy przed oficjalną premierą. Sytuacje, gdy było inaczej, są bardzo rzadkie, ale Motorola Razr Fold, zapowiedziana w styczniu 2026 roku, jest jednym z takich przykładów – jej premiera była dla nas ogromną niespodzianką.
Informacje na temat nowych urządzeń Samsunga również płyną baaardzo szerokim strumieniem i mowa tu nie tylko o flagowcach. Producentowi z Korei Południowej (podobno) to się jednak nie podoba. Serwis The Korea Herald donosi bowiem, że Samsung Electronics i inne kluczowe spółki powiązane z Samsung Group zaostrzyły kontrolę wewnętrznej komunikacji.
Wprowadzono tryb „bezpiecznego czatu” na platformie, służącej do przesyłania wiadomości pracownikom. Uniemożliwia on kopiowanie i wklejanie oraz przekazywanie dalej wiadomości. Ponadto blokuje wykonywanie zrzutów ekranu i zapisywanie historii czatu na komputerze.
W ten sposób Samsung chce uniemożliwić udostępnianie na zewnątrz wewnętrznych materiałów, na przykład szkoleniowych, które zawierają mnóstwo informacji na temat nowych urządzeń.
Przecieków na temat nowych urządzeń Samsunga będzie mniej, ale na pewno wciąż mogą się one pojawiać
Choć Samsung i jego spółki-siostry zaostrzają procedury związane z komunikacją, to wciąż można spodziewać się (prawdopodobnie licznych) przecieków na temat nadchodzących nowości producenta z Korei Południowej.
Pracownicy wciąż bowiem mogą przekazywać ustnie lub pisemnie swoją wiedzę leaksterom, a ponadto bogatym źródłem przecieków są łańcuchy dostaw, których członkom bardzo często rozwiązuje się język. I w końcu możliwe też, że nawet sam Samsung będzie wypuszczał „kontrolowane przecieki”, które są powszechną praktyką, choć nikt oficjalnie nie przyznaje się do niej.
Jeżeli jednak Koreańczycy faktycznie na poważnie zamierzają ograniczyć ilość przecieków, to prawdopodobnie będzie to zauważalne i wiele szczegółów może pozostać nieujawnionych aż do dnia oficjalnej premiery urządzeń.





