Seria T w ofercie Xiaomi zawsze kojarzyła się ze smartfonami z wyższą średnią półką aspirującą do flagowej. Ostatnim modelom, a w szczególności bohaterowi tej recenzji – Xiaomi 17T Pro – do flagowca bliżej niż kiedykolwiek. Ma to jednak swoje konsekwencje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Zwłaszcza jedną, dość istotną.
Specyfikacja techniczna Xiaomi 17T Pro:
- płaski wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,83″, rozdzielczość 2772×1280 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania do 144 Hz, jasność szczytowa do 3500 nitów (HBM 2000 nitów), minimalna 1 nit, ściemnianie DC, 12-bitowa głębia kolorów, Dolby Vision i HDR10+,
- ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 9500 (3 nm, do 4.21 GHz) z GPU Mali G1-Ultra,
- 12 GB RAM LPDDR5X,
- 512 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.1,
- Android 16 z HyperOS 3.0,
- aparat główny 50 Mpix (matryca Light Fusion 950, 1/1.31″, f/1.67, 23 mm, OIS) + ultraszerokokątny 12 Mpix (f/2.2, 15 mm, 120°, AF) + teleobiektyw 50 Mpix (zoom optyczny 5x, 1/1.28″, f/3.0, 115 mm, OIS, telemakro), obiektywy Leica Summilux,
- przedni aparat 32 Mpix (f/2.2, 90°, 21 mm, AF),
- WiFi 7 (802.11be), 2.4 + 5 + 6 GHz, 2×2 MIMO,
- 5G, VoLTE i WiFi Calling, eSIM,
- dualSIM (2x nanoSIM / nanoSIM + eSIM / 2x eSIM),
- Bluetooth 6.0, Dual Bluetooth,
- NFC,
- GPS, GLONASS, Galileo, Beidou, QZSS, NavIC, A-GPS,
- głośniki stereo z Dolby Atmos,
- optyczny czytnik linii papilarnych w ekranie,
- USB-C (USB 3.2 Gen 1),
- akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 7000 mAh, ładowanie przewodowe 100 W (100 W PD PPS) + indukcyjne 50 W + zwrotne przewodowe 22.5 W,
- wymiary: 162,2×77,5×8,25 mm,
- waga: 219 g,
- IP68.
Cena Xiaomi 17T Pro w momencie publikacji recenzji wynosi 3699 złotych za podstawową konfigurację 12/256 GB (bazowa wersja dostępna jest tylko na oficjalnej stronie Xiaomi). Wariant 12/512 GB wyceniono na 3999 złotych, natomiast 12/1 TB – 4499 złotych.
Dostępne są trzy wersje kolorystyczne – czarna, niebieska i fioletowa.
Xiaomi 17T Pro

Wszechobecny mat i solidna bryła
Muszę to powiedzieć wprost – bardzo podoba mi się design Xiaomi 17T Pro, między innymi za sprawą sporej prostoty. Bryła jest całkowicie płaska i zbudowana z dwóch tafli szkła spojonych aluminiową ramą. Wszystko jest świetnie spasowane, przez co zdecydowanie mamy pełne przekonanie o obcowaniu z urządzeniem z wysokiej półki.
Przy tym, zdecydowano się na świetny zabieg stylistyczny w postaci praktycznie zupełnie zmatowionego wykończenia. Matowa jest zarówno ramka, szklane plecki, jak i nawet wyspa aparatów. Prezentuje się to znakomicie – elegancko, schludnie, no i zarazem nie widać tu przesadnie smug czy odcisków palców. Urokliwa jest też testowana przeze mnie fioletowa wersja kolorystyczna, przez którą sporo osób pytało mnie: co to za ładny telefon?
No właśnie, plecki są minimalistyczne, a jednocześnie przyciągające wzrok kolorem. Minimalistyczne, bo na matowej tafli lekko mieni się jedynie logo Xiaomi w rogu. Wyspa aparatów jest prostym kwadratem z zaoblonymi rogami i symetrycznie rozmieszczonymi czterema oczkami (trzy z nich to obiektywy), zaś jej rant został ładnie oszlifowany.



Od frontu Xiaomi 17T Pro także nie ma się czego wstydzić, a to za sprawą symetrycznych, bardzo wąskich ramek wokół wyświetlacza. Śmiało można powiedzieć, że są one jednymi z najsmuklejszych, jakie możemy spotkać obecnie w smartfonach. Relatywnie niewielki jest też otwór aparatu do selfie.
Co na ramkach? Lewa i górna krawędź są zupełnie puste. Na prawej umieszczono klawisze regulacji głośności oraz przycisk (zasilania). Wszystkie odpowiednio spasowane i dobrze klikające. U dołu znajdziemy – klasycznie – gniazdo kart SIM, port USB-C i głośnik.
Konstrukcja Xiaomi 17T Pro została zabezpieczona klasą odporności IP68, ale zabrakło mu już coraz powszechniejszego IP69. Niemniej jednak, pyłu i zanurzeń w wodzie nie powinien się bać.




Wyświetlacz
Front Xiaomi 17T Pro wypełnia 6,82-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 2772×1280 pikseli. Częstotliwość odświeżania jest adaptacyjna do 144 Hz, jasność szczytowa sięga pułapu 3500 nitów (do 2000 nitów w HBM), a minimalna schodzi do 1 nita. Mamy tu również Dolby Vision i ochronę wzroku Xiaomi Vision Care.
Odnoszę wrażenie, że w ostatnim czasie omawianie wrażeń z wyświetlaczy smartfonów, zwłaszcza tych z wyższej półki, jest… nudne. To oczywiście dlatego, że w większości wypadają one po prostu świetnie. Dokładnie tak samo jest też i w tym wypadku – Xiaomi 17T Pro ma wprost doskonały ekran. I na tym mógłbym w zasadzie zakończyć jego opis.
Ekran prezentuje głęboko nasycone, wpadające w oko barwy, nienaganne kąty widzenia, odpowiednio niską jasność minimalną i maksymalną na tyle wysoką, by zapewniała bardzo dobrą czytelność w słońcu. Narzekać nie mogę również na automatyczną regulację jasności.

Na dokładkę smartfon wyposażono w funkcję Always On Display, ale wykastrowano ją z obecnej we flagowych Xiaomi 17 i Xiaomi 17 Ultra opcji wyświetlania z przygaszoną tapetą ekranu blokady w tle. Może być ono prezentowane tylko na czarnym tle.
Niemniej jednak, do wyboru mamy bogatą paletę motywów zegara, a także możliwość dostosowania czasu wyświetlania. AoD może pokazywać się bowiem na stałe, w określonych harmonogramem godzinach, po spojrzeniu na ekran lub po dotknięciu go.










Wydajność i kultura pracy
Xiaomi zdecydowało się na zastosowanie flagowego procesora, choć nie jest to żaden Snapdragon z dopiskiem Elite, a MediaTek Dimensity 9500. Cechuje się on litografią 3 nm, taktowaniem do 4,21 GHz i układem graficznym Mali G1-Ultra. Ten sam procesor napędza – chociażby – Vivo X300 Pro.
Z jednostką tą współpracuje 12 GB RAM LPDDR5X i – w przypadku testowej konfiguracji – 512 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.0.
Tutaj też będzie nudno, bo wystarczy rzut oka na wyniki benchmarków i chwila obcowania z Xiaomi 17T Pro, by wiedzieć, że mamy do czynienia z wybitnie wydajnym smartfonem, który w niczym nie ustępuje wyżej pozycjonowanym modelom.














Moc obliczeniowa stoi na bardzo wysokim poziomie, aplikacje uruchamiają się błyskawicznie, także gdy odpalamy je jedną po drugiej, interfejs systemu pozostaje nienagannie płynny. Trudno dostrzec tu chociażby pojedyncze spowolnienia czy przycięcia animacji. Pamięć RAM również nie zawodzi, a apki pozostają w niej wystarczająco długo.
Pozytywnie oceniam też aspekt temperatur pracy. Kultura działania Xiaomi 17T Pro stoi na bardzo dobrym poziomie i przy codziennym użytkowaniu naprawdę trudno go przegrzać. Pozostaje z reguły najwyżej letni, a nieco większe wydzielanie ciepła czuć przy długotrwałym korzystaniu z sieci 5G. Wciąż jednak nie jest to uczucie zbyt wysokiej temperatury, a – po prostu – jej wzrostu.
Jedynymi sytuacjami, w których Xiaomi 17T Pro robi się realnie gorący, to wykonywanie testów syntetycznych oraz proces ładowania baterii. Nie jest to zatem nic nietypowego czy niepokojącego.

Oprogramowanie
Za sprawną pracę całości odpowiada system Android 16 sparowany z nakładką Xiaomi HyperOS 3. Omawiałem ją już nie tak dawno w recenzji fotograficznego Xiaomi 17 Ultra, zatem tutaj postawimy na bardziej uproszczony opis.
W dużej mierze jest to naprawdę udany, choć nie pozbawiony lekkich problemów interfejs. Nie mam zarzutów co do wyglądu, odczuć użytkowych, ilości opcji (w tym personalizacji) czy samej optymalizacji. Nie odnotowałem też pojawiania się żadnych reklam w obrębie aplikacji systemowych.
Nadal jednak potrafi zdarzać się, że powiadomienia z poszczególnych aplikacji potrafią docierać z opóźnieniem, czasem nawet dopiero po wybudzeniu telefonu. Nie dotyczyło to jednak wszystkich apek, a zwykle Discorda czy Instagrama i nie miało miejsca zawsze, a raczej co jakiś czas. Niemniej, szkoda, że Xiaomi nadal nie udało się definitywnie z tym uporać.








Oprogramowanie Xiaomi 17T Pro zostało również wyposażone w rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję HyperAI. Co istotne, cały dostępny tu pakiet funkcji jest identyczny jak w przywoływanym już Xiaomi 17 Ultra, w którego recenzji poczyniłem pełniejszy opis ich działania.
Jeśli więc jesteście zainteresowani bardziej szczegółowym omówieniem – zachęcam do zerknięcia właśnie do tego materiału. Tymczasem, tutaj, pokrótce przejdziemy przez to, co w HyperAI można znaleźć.
Pierwszą, choć dość oczywistą kwestią, jest pełna integracja asystenta Google Gemini i funkcja łatwego wyszukiwania Circle to Search. Poza tym, samo HyperAI oferuje przede wszystkim narzędzia AI zaimplementowane w galerii zdjęć pozwalające na edycję i np. usuwanie elementów gumką AI, upiększanie czy rozszerzanie kadru.
Pisanie SI to opcje streszczania i dopracowywania tekstów, a obecne w dyktafonie rozpoznawanie mowy transkrybuje nagranie na tekst, rozpoznaje głosu wielu osób i może te transkrypcje podsumowywać. Nie zapomniano też o rozwiązaniach tłumaczenia rozmów między osobami czy tłumaczu symultanicznym. Co istotne, każda z wymienionych opcji działa w języku polskim.













Zaplecze komunikacyjne
Zaglądając w specyfikację techniczną Xiaomi 17T Pro bez większego zaskoczenia dostrzeżemy, że został wyposażony we wszystkie istotne moduły łączności w swoich najnowszych wersjach.
Mamy tu bowiem 5G, trzyzakresowe WiFi 7, Bluetooth 6.0, NFC oraz systemy geolokalizacji GPS. I, choćbym chciał, to po trzech tygodniach testów nie jestem w stanie narzekać na działanie któregokolwiek z wymienionych.
Połączenia głosowe były wzorowej jakości (nie brak tu WiFi Callingu i VoLTE), zasięg sieci komórkowej stabilny, a prędkości internetu, zarówno po 5G czy WiFi, nie odstawały od normy. NFC pozwalało na bezproblemowe płatności, Bluetooth szybko łączył się ze słuchawkami TWS, a GPS nie gubił lokalizacji.
Wypada mi jeszcze wspomnieć, że Xiaomi 17T Pro oferuje obsługę wirtualnych kart eSIM i tryb dual SIM, który działa z dwoma fizycznymi kartami nanoSIM, dwoma eSIM lub z miksem jednej i drugiej.

Zabezpieczenia biometryczne
Xiaomi 17T Pro oddaje do naszej dyspozycji optyczny czytnik linii papilarnych zintegrowany z wyświetlaczem oraz rozpoznawanie twarzy 2D, zatem realizowane z wykorzystaniem przedniego aparatu, czyli znacznie mniej bezpieczne niż 3D.
Jeśli chodzi o skaner odcisków palców – szkoda, że nie zdecydowano się na zastosowanie ultradźwiękowego, natomiast i tak działa on naprawdę bardzo dobrze. Jego umiejscowienie na ekranie nie pozwala przesadnie narzekać, choć mógłby być ulokowany o centymetr wyżej.

Niemniej jednak, sam proces odczytu jest wręcz błyskawiczny, odblokowywanie ekranu następuje zazwyczaj w mniej niż sekundę i rzadko zdarzają się błędy powodujące konieczność ponownego przyłożenia do niego palca.
Druga opcja, czyli rozpoznawanie twarzy, spisuje się tak, jak można się tego spodziewać. O ile próbujemy dokonać odblokowania twarzą w jasnym otoczeniu, następuje ono bardzo szybko, ale im ciemniej, tym gorzej i wolniej.





Głośniki i haptyka
Tuż obok ekranu, multimedialne wrażenia dopełniają głośniki stereo. Mają one klasyczny układ – jeden znajduje się na dolnej ramce, drugi nad górną krawędzią wyświetlacza.
Tutaj mogę trochę ponarzekać – przede wszystkim na brak symetrii. Dolny głośnik jest ewidentnie dominujący, głównie pod względem mocy, bo górny jest znacznie cichszy (grają one mniej więcej w proporcji 70:30), ale i w brzmieniu. Słychać bowiem, że ten u góry jedynie uzupełnia brzmienie w zakresie wysokich i średnich-wyższych tonów.
Drugim powodem do narzekania jest ogólna donośność, bo nawet korzystając z głośników Xiaomi 17T Pro w domu musiałem często podkręcać głośność znacznie powyżej połowy pułapu.

Na plus odnotowuję, że nawet na maksymalnej głośności dźwięk pozostaje czysty w całym zakresie. Głębia i przestrzenność wypadają dobrze, brzmienie nie jest nadmiernie płaskie, choć basu mogłoby być więcej, bo często dominuje tu środek i góra.
Xiaomi 17T Pro oferuje dźwięk Dolby Atmos wraz z odrębnym, pełnoprawnym korektorem graficznym i opcją włączenia dźwięku przestrzennego.
O ile głośniki mogłyby być lepsze, tak haptyka wypada już co najmniej bardzo dobrze, w zasadzie niemal tak jak we flagowych modelach Xiaomi 17 czy Xiaomi 17 Ultra. Wibracje są intensywne, wysokiej jakości i zróżnicowane względem rodzaju powiadomienia. W oprogramowaniu zaszyto też nieco odpowiedzi haptycznych.





Czas pracy Xiaomi 17T Pro
Zaimplementowany w Xiaomi 17T Pro akumulator krzemowo-węglowy ma pojemność 7000 mAh, zatem definitywnie możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z dużą baterią. Realnie, przekłada się to na naprawdę bardzo dobry, choć może jeszcze nie fantastyczny czas pracy.
W większości scenariuszy, bateria Xiaomi 17T Pro wystarczała mi na co najmniej jeden pełny dzień użytkowania, kończąc go często z zapasem nawet około 50%. Nawet po całym dniu na transmisji danych 5G, telefon rozładowywał się dopiero przed 23:00.
Jeśli decydowałem się na przeciągnięcie korzystania do kolejnego dnia, wówczas raz rozładował mi się po 15:00 (dużo było w tym korzystania poza domem na 5G), innym razem wytrzymał do 22:00. Innymi słowy, półtora dnia jest w zasięgu, dwa dni już przy raczej mniej intensywnym użytkowaniu.
Oprogramowanie Xiaomi nie umożliwia podglądu czasu na włączonym ekranie, przez co musimy posiłkować się cyfrową równowagą. Według tych danych, w cyklu mieszanym osiągałem około 7-8 godzin SoT, natomiast po cyklu na sieci 5G było to już maksymalnie 5,5 godziny.






















Gdy już przychodzi pora ładowania, do akcji wkracza ładowanie przewodowe o pokaźnej mocy 100 W. Co istotne, taką moc osiągniemy zarówno na dedykowanej ładowarce Xiaomi, jak i z uniwersalnym zasilaczem zgodnym ze standardem PD PPS.
Z racji braku adaptera Xiaomi, posiłkowałem się właśnie takim uniwersalnym. Wówczas, startując z poziomu 3%, po upływie 20 minut udało się osiągnąć 50%, a po 30 minutach ekran wskazywał 67%. Naładowanie do pełna trwało około 56 minut.
Do kompletu mamy tu również ładowanie indukcyjne 50 W, zwrotne bezprzewodowe oraz zwrotne przewodowe.

Aparat – jakie zdjęcia robi Xiaomi 17T Pro?
Zestaw aparatów Xiaomi 17T Pro składa się z trzech oczek. Główny wykorzystuje matrycę Light Fusion 950 (rozmiar 1/1.31″, przysłona f/1.67) o rozdzielczości 50 Mpix z optyczną stabilizacją. Ultraszeroki kąt ma 12 Mpix, autofocus i pole widzenia 120°, a trzeci to teleobiektyw peryskopowy 50 Mpix (sensor 1/1.28″) z 5-krotnym zbliżeniem optycznym i OIS. Całość sygnowana jest marką Leica.
Muszę przyznać, że jakość zdjęć wykonywanych Xiaomi 17T Pro – w gruncie rzeczy – bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Fotki mają bardzo ładną plastykę, dobrą rozpiętość tonalną i intensywnie nasyconą, ale jeszcze nie przesyconą, a przyjemną dla oka kolorystykę.
Główny aparat wypada wręcz rewelacyjnie. Szczegółowość robionych nim zdjęć stoi na rewelacyjnym poziomie, detali nie brakuje, ostrość jest w punkt, a rozmycie tła, czyli efekt bokeh, przy zdjęciach obiektów prezentuje się świetnie. Nie ma też większych problemów z łapaniem ostrości także, gdy podchodzimy do przedmiotu nieco bliżej.


















Zdjęcia w pionie wyglądają natomiast tak:
















Dla równowagi, bęcki należą się natomiast za aparat ultraszerokokątny. Widoczna na papierze niższa rozdzielczość względem pozostałych obiektywów przejawia się wyraźnie mniejszą, umiarkowaną szczegółowością kadrów. Ponadto, zdjęcia z niego nie są wybitnie mocno spójne kolorystyczne z oczkiem głównym i telefoto, niekiedy wyglądając na wyprane z kolorów.
Teleobiektyw to ponownie bardzo mocne oczko. Wykonane nim fotki z optycznym 5-krotnym przybliżeniem mają bardzo wysoką jakość, dużą ilość detali i pozostają relatywnie bliskie kolorystyką do obiektywu głównego. Bardzo dobra jakość pozostaje obecna także przy zdjęciach z dwukrotnością tej wartości, czyli zoomem 10x.
Mniej więcej od pułapu 30-krotnego zbliżenia zaczynamy już dostrzegać, że kontury elementów w kadrze są odszumiane i wygładzane przez algorytmy, przy czym działa to relatywnie dobrze.
Maksymalny zoom oferowany przez Xiaomi 17T Pro to 120x. Tutaj widać już pełną ingerencję AI powodującą niekiedy zatracenie detali na rzecz maksymalnego wygładzenia i eliminacji szumów. Nie wygląda to przesadnie okazale i stanowi raczej tylko ciekawostkę.



































Bardzo dobrze prezentują się też zdjęcia obiektowe wykonane przy użyciu teleobiektywu. Generuje on fajny efekt bokeh, a przy tym dobrze łapie ostrość na obiekcie, choć niekiedy trzeba mu w tym trochę pomóc ręczną korektą wyostrzenia konkretnego punktu.














No to teraz zdjęcia nocne, a co za tym idzie też tryb nocny. Aktywuje się on automatycznie w odpowiednich sceneriach, choć – co ciekawe – nie ma możliwości wymuszenia go ręcznie z sekcji trybów foto. Nie stanowi to jednak większego problemu, bo oprogramowanie zwykle celnie dokonuje jego samodzielnego włączenia.
Efekty wypadają bardzo zadowalająco. Widać jednak, że – analogicznie jak przy zdjęciach w dzień – ultraszeroki kąt odstaje od reszty, co objawia się widocznym zaszumieniem na części zdjęć. Poza tym, tryb nocny celnie przyciemnia poszczególne elementy kadrów i rozjaśnia to, co powinien. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że momentami niebo wygląda na odrobinę zbyt jasne.




























Aparat do selfie ma rozdzielczość 32 Mpix i prezentuje po prostu dobrą jakość, w zasadzie niczym nieodstającą od tego, co możemy spotkać w wielu innych smartfonach.
Selfiaki są relatywnie szczegółowe, dobrze wyostrzone, jasne punkty kadrów nie są ewidentnie przepalone, a koloryt skóry pozostaje dość zbliżony do naturalnego. Mie ma tu jednak możliwości wyboru szerszego kąta widzenia aparatu – jest tylko jeden, oznaczony po prostu jako 1x.






Xiaomi 17T Pro oferuje nagrywanie wideo w rozdzielczości 4K przy klatkażu 60 kl./s. Jest jednak jeden haczyk – decydując się na tą pełną jakość tracimy możliwość przełączania obiektywów w trakcie nagrywania. Odzyskujemy ją jednak po wybraniu 4K 30 kl./s.
Sama jakość kręconych filmów wypada bardzo dobrze, ilość detali stoi na wysokim poziomie, kolorystyka jest żywa, autofocus reaguje relatywnie szybko i celnie, a stabilizacja obrazu daje radę, zwłaszcza przy mniej intensywnych ruchach.

Podsumowanie
Xiaomi 17T Pro to smartfon, który naprawdę ma się czym pochwalić. Co więcej, w większości rozpatrywanych aspektów wypada bardzo dobrze albo nawet wręcz świetnie i w pewnych kwestiach daje odczucia użytkowe na poziomie pełnoprawnego flagowca.
Bardzo pozytywnie wypada tu wydajność, wyświetlacz, czas pracy, szybkie ładowanie przewodowe i indukcyjne, ogólna wysoka jakość zdjęć, jak i fajny design sprzężony z solidną konstrukcją. Ewidentnie ponarzekać mogę na głośniki, przeciętny aparat ultraszerokokątny czy sporadyczne problemy z powiadomieniami.
Problemu nie stanowią tu jednak technikalia czy którakolwiek z cech, a cena. Oba modele Xiaomi 17T dotknęła podwyżka o co najmniej 300 złotych względem poprzedników, a najtańsza konfiguracja Xiaomi 17T Pro kosztuje 3699 złotych. Sprawia to, że testowany tu model zaczyna już wchodzić na terytorium stricte flagowej półki, co może zmniejszać atrakcyjność jego wyboru. W podobnym budżecie możemy już kupić chociażby siostrzanego Xiaomi 17 czy OnePlusa 15.
Trudno jednak odmówić mu kompletności w wielu kwestiach, przez co – finalnie – bez zawahania uważam, że Xiaomi 17T Pro to bardzo dobry, a nawet wręcz świetny smartfon. Jednocześnie, śmiem twierdzić, że największy sukces czeka go raczej za jakiś czas, wraz z potencjalnymi obniżkami cen.










