Recenzja Honor Magic V6. Tak się robi składane smartfony!

Tak się akurat szczęśliwie (hehe) składa (wybaczcie, ten żart nigdy mi się nie znudzi), że przez moje ręce przeszły już łącznie trzy generacje składanych smartfonów Honora, w tym bohater tego tekstu – najnowszy Honor Magic V6, który ma właśnie swoją premierę na polskim rynku.

Choć na pierwszy rzut oka nie zasypuje nas workiem nowości względem ubiegłorocznego Honora Magic V5, to jest tu jeden aspekt, w którym jest nie tylko jest lepszy od swoich poprzedników, ale i zawstydza przynajmniej część składanej konkurencji. Zapraszam Was na opowieść o smartfonie, z którym spędziłem ostatnie kilkanaście dni, a czas ten upłynął mi naprawdę bardzo miło.

Specyfikacja techniczna Honor Magic V6:

  • wyświetlacze:
    • zewnętrzny: OLED LTPO o przekątnej 6,52 cala, rozdzielczość 2420×1080 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, szczytowa jasność HDR do 6000 nitów, globalna jasność szczytowa do 2000 nitów, przyciemnianie PWM 4320 Hz, Dolby Vision, obsługa rysika Honor Magic Pen,
    • wewnętrzny: składany OLED LTPO o przekątnej 7,95 cala, rozdzielczość 2352×2172 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, szczytowa jasność HDR do 5000 nitów, globalna jasność szczytowa do 1300 nitów, przyciemnianie PWM 4320 Hz, Dolby Vision, obsługa rysika Honor Magic Pen,
  • ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 (3 nm, do 4.6 GHz) z GPU Adreno 840,
  • 16 GB RAM,
  • 512 GB pamięci wewnętrznej,
  • system Android 16 z MagicOS 10,
  • aparat główny 50 Mpix (f/1.6, OIS CIPA 6.5) + ultraszerokokątny 50 Mpix (f/2.2, 122°) + peryskopowy teleobiektyw 64 Mpix (3-krotny zoom optyczny, f/2.5, OIS CIPA 6.5),
  • aparat do selfie frontowy 20 Mpix (f/2.2) + wewnętrzny 20 Mpix (f/2.2),
  • układ łączności Honor C1+,
  • WiFi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be), 2,4 + 5 + 6 GHz,
  • 5G (sub-6 GHz) z VoLTE i Wi-Fi Calling, eSIM,
  • dual SIM (2x nanoSIM/nano SIM + eSIM/2x eSIM),
  • Bluetooth 6.0 z kodekami audio SBC, AAC, LDAC, aptX Lossless, LHDC 5.0, LC3 (LE Audio), Auracast,
  • NFC,
  • GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo, QZSS, NavIC, A-GNSS,
  • głośniki stereo,
  • dioda podczerwieni IrDA,
  • czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania,
  • port USB-C (USB 3.2 Gen 1),
  • akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 6660 mAh, ładowanie przewodowe 80 W + indukcyjne 66 W + bezprzewodowe zwrotne,
  • wymiary:
    • rozłożony: 156,7×145,6×4,1 mm,
    • złożony: 156,7×74,5×9 mm,
  • waga: 224 g,
  • IP68 i IP69.

W momencie swojej oficjalnej premiery na polskim rynku, Honor Magic V6 został wyceniony na kwotę 9899 złotych za konfigurację 16/512 GB, będącą jedyną dostępną w sprzedaży.

Przygotowano też specjalną promocję na start sprzedaży – kupując Honora Magic V6 w okresie od 2 do 22 lipca 2026 roku, klienci mogą liczyć na rabat w wysokości 1200 złotych. Oznacza to, że w tym czasie cena telefonu będzie wynosić 8699 złotych.

Dla przypomnienia, gdy pod koniec sierpnia ubiegłego roku wypuszczono Honora Magic V5, jego regularna cena w dniu premiery wynosiła 8599 złotych za konfigurację 16/512 GB.

Honor Magic V6

Smukła bryła i plecki, które robią świetne wrażenie

Jeśli mieliście bliższą styczność albo przynajmniej widzieliście na zdjęciach ubiegłorocznego Honora Magic V5, bardzo szybko dostrzeżecie jak liczne są podobieństwa między nim, a nowym, oznaczonym szóstką modelem. Producent nie zdecydował się na gruntowną zmianę projektu, choć – jednocześnie – wcale nie oznacza to, że nie zmieniło się nic.

Pod względem konstrukcyjnym, Honor Magic V6 to po prostu kawał porządnej elektroniki. Całość zbudowana została z połączenia szkła, aluminium i tworzyw sztucznych. Bryła jest świetnie spasowana, zwarta i nawet w najmniejszym stopniu nie budzi zastrzeżeń co do swojej trwałości czy solidności.

Zewnętrzny ekran został pokryty płaskim szkłem z nanokrystaliczną powłoką, która (rzekomo) ma być bardziej odporna na zarysowania czy upadki. I, faktem jest, że podczas testów nie zrobiłem na nim ani jednej widocznej rysy. Ramki wokół wyświetlacza są wąskie i symetryczne, a same proporcje ekranu w zasadzie nie odbiegają od klasycznych smartfonów, dzięki czemu Honor Magic V6 jest w pełni komfortowy do użytkowania w formie złożonej.

Wewnętrzny, składany wyświetlacz, pokryto z kolei tzw. szkłem UTG oraz folią ochronną. Zagięcie na środku ekranu jest widoczne, relatywnie płytkie, ale lekko wyczuwalne pod palcem. W efekcie, da się o nim dość szybko zapomnieć, a przy wyświetlaniu jasnych treści staje się w zasadzie niewidoczne. Prezentuje się to podobnie jak w poprzedniku. Ponarzekać mogę natomiast na sporą tendencję do zbierania odcisków palców, choć są one dość łatwe do wyczyszczenia.

A co z zawiasem? Tu również nie brakuje przechwałek o stalowej, inspirowanej technologią lotniczą konstrukcji, oraz rzekomej wytrzymałości do 500000 cykli złożeń i rozłożeń. Zostawiając jednak marketing z boku, jego działanie naprawdę nie pozwala narzekać. Zawias jest precyzyjny, działa niemal bezgłośnie i pozwala precyzyjnie ustawić kąt rozwarcia w bardzo szerokim zakresie.

Plecki testowanego przeze mnie czerwonego wariantu stanowią chyba najciekawszy aspekt wzornictwa Honora Magic V6. Zostały one bowiem wykonane z dość trudnego do opisania, aksamitnego tworzywa z delikatnymi, lekko mieniącymi się tłoczeniami. Jego faktura przypomina coś pomiędzy tkaniną a tapetą flizelinową, jest bardzo przyjemna w dotyku, wygląda efektownie i elegancko.

Wyspę aparatów umieszczono centralnie. Jest ona okrągła, dwustopniowa, a obiektywy ukryto pod jednym szkłem. Wokół niej znalazł się złoty, metalowy pierścień z ośmiokątnym wykończeniem. I, muszę przyznać, że całościowo naprawdę fajnie prezentuje się tutaj to połączenie czerwieni z subtelnym złotem na wyspie, logo oraz ramkach.

Przez omawianie zawartości ramek przejdziemy patrząc na nie z perspektywy rozłożonego telefonu. Na górze, bliżej lewej krawędzi, znalazł się jeden z głośników. U dołu, od prawej jest slot kart SIM, port USB-C oraz drugi głośnik. Lewa strona jest pusta, natomiast na prawej ulokowano przyciski sterowania głośnością i klawisz zasilania ze skanerem odcisków palców. Są one na bardzo dobrej wysokości i równie dobrze klikają.

Tym, co zdecydowanie wyróżnia Honora Magic V6 na tle innych składaków (także poprzednich Magiców), są klasy odporności IP68 oraz IP69. Oznacza to, że Honor Magic V6 powinien być odporny na wodę i pyły w dokładnie takim samym stopniu, jak każdy flagowy, klasyczny smartfon. Póki co, jest to jedyny składak, mogący pochwalić się czymś takim.

Oba wyświetlacze nie pozwalają narzekać

Niezależnie od tego, który z obu zastosowanych tu ekranów omawiamy i w jakim aspekcie, trudno na cokolwiek utyskiwać. Zanim jednak o wrażeniach, kilka słów należy poświęcić na przypomnienie technikaliów.

Zewnętrzny, okładkowy wyświetlacz, to OLED o przekątnej 6,52 cala, rozdzielczości 2420×1080 pikseli z adaptacyjną częstotliwością odświeżania LTPO 1-120 Hz, jasnością szczytową do 2000 nitów oraz do 6000 nitów w HDR.

Ten znajdujący się wewnątrz ekran to składany panel OLED LTPO, mierzący 7,95 cala, oferujący rozdzielczość 2352×2172 pikseli, odświeżanie 1-120 Hz i szczytową jasność do 1300 nitów (do 5000 nitów w HDR).

Punktami zbieżnymi dla obu ekranów jest przyciemnianie PWM 4320 Hz oraz obsługa Dolby Vision. Jeden i drugi pozwala na używanie dedykowanego rysika Honor Magic Pen, który – oczywiście – trzeba dokupić osobno.

I, tak jak powiedziałem już na wstępie, oba te wyświetlacze spisują się absolutnie świetnie. Ich kolorystyka została skalibrowana dokładnie tak samo, jest fajnie nasycona i przyjemna dla oka, a rozdzielczości wysokie. Kąty widzenia (szczególnie ekranu zewnętrznego) stoją na wręcz nienagannym poziomie, jasność minimalna schodzi bardzo nisko, zaś maksymalna umożliwia komfortowe użytkowanie także w słońcu, co dobrze udowodniły mi ostatnie dni.

Sekcja ustawień wyświetlania jest bardzo rozbudowana. Możemy tu bowiem nie tylko dostosować kolorystykę czy częstotliwość odświeżania, ale także włączyć dodatkowe opcje ulepszania obrazu oraz szerokie funkcje związane z ochroną wzroku.

Oba panele mogą wyświetlać ekran Always On Display, który może być prezentowany zarówno jako przygaszony ekran blokady (czyli z wyciemnioną tapetą), jak i na czarnym tle. Możemy zdecydować też o czasie wyświetlania AoD – tylko po dotknięciu, na stałe lub w określonych harmonogramem godzinach.

Wydajność bez cienia zaskoczenia

W zasadzie mógłbym w tym miejscu przekopiować dosłownie całe akapity z recenzji wszystkich dotychczas testowanych przeze mnie smartfonów napędzanych przez układ Snapdragon 8 Elite Gen 5. Bo właśnie dokładnie ta jednostka napędza Honora Magic V6, a wspomaga ją w tym 16 GB RAM oraz 512 GB pamięci masowej.

A przekopiować mógłbym dlatego, bo Honor Magic V6 działa równie wyśmienicie, jak każde inne urządzenie z tym procesorem. Trudno mieć ku niemu jakiekolwiek zarzuty. Smartfon funkcjonuje absolutnie nienagannie, w zasadzie podczas każdej postawionej przed nim czynności.

Aplikacje – nawet włączane jedna po drugiej – odpalają się błyskawicznie i to także wtedy, gdy uruchamiamy je obok siebie w trybie podzielonego ekranu. Wówczas, każda z apek działa w pełni płynnie, jak zresztą cały interfejs systemu. Przez cały okres testów nie odnotowałem choćby jednego spowolnienia działania czy przycięcia.

Złego słowa nie mogę powiedzieć też na optymalizację pamięci RAM i – co za tym idzie – zdolność do długiego przechowywania otwartych aplikacji w tle.

Jeśli natomiast chodzi o kulturę pracy, jest ona jak najbardziej dobra. W ostatnich upalnych dniach smartfony nie miały lekko, ale mimo to, Honor Magic V6 nie nagrzewał się w losowych momentach, choć – jednocześnie – nie znaczy to, że pozostawał niewzruszony ciepłem.

Podczas użytkowania w raczej umiarkowanej temperaturze zewnętrznej, dużego wrażenia nie robiła na nim ani intensywna praca na wielu aplikacjach i żonglowanie nimi, ani cykanie dużej ilości zdjęć pod rząd. Niekiedy potrafił zrobić się delikatnie cieplejszy, ale co najwyżej o parę stopni.

Najbardziej odczuwalny wzrost temperatury następował przede wszystkim przy dłuższym korzystaniu z telefonu na mobilnej transmisji danych i z wysoką jasnością ekranu. Ani razu jednak Honor Magic V6 nie spowodował dyskomfortu swoim poziomem nagrzania.

Honor Magic V6

Oprogramowanie, funkcje dla składaków i Honor AI

Całość pracuje pod kontrolą interfejsu MagicOS 10, bazującego na systemie Android 16. Co prawda jest to moja pierwsza dłuższa styczność z tą najnowszą wersją nakładki Honora, natomiast jeśli mieliście już okazję użytkować poprzednie, nie doznacie tutaj szoku.

Zaimplementowane zmiany to głównie odświeżenie warstwy wizualnej. Wciąż jest tu kolorowo, ale przejrzyście, natomiast pojawiła się nowość w postaci szklanej przezroczystości niektórych elementów interfejsu, niczym Liquid Glass w iOS. Co istotne, jej poziom można dostosować w ustawieniach lub całkowicie wyłączyć, gdyby komuś nie odpowiadał taki wygląd.

Generalnie, nie mam większych zarzutów co do działania MagicOS 10. Interfejs jest dobrze zoptymalizowany, oferuje szereg funkcji personalizacji, a powiadomienia z reguły docierają na czas. Z reguły, bo zdarzyło mi się parę sytuacji, w których notyfikacje z Messengera czy Discorda pojawiały się dopiero chwilę po wybudzeniu telefonu. Nie było to jednak nic rażąco częstego.

Tutaj muszę wspomnieć jeszcze o dwóch kwestiach. Po pierwsze – wsparcie. Producent deklaruje, że Honor Magic V6 będzie otrzymywał aktualizacje do nowych wersji Androida i poprawki zabezpieczeń przez siedem lat. Po drugie – po zakupie tego modelu klienci mogą aktywować na trzy miesiące za darmo dostępu do planu Google AI Pro obejmującego Gemini Pro i 5 TB przestrzeni na Dysku Google.

Skoro Honor Magic V6 jest składanym smartfonem, to oczywiście nie mogło zabraknąć funkcji dedykowanych takim właśnie urządzeniom. Przy tym, wszystkie te rozwiązania nie są niczym nowym i były już obecne chociażby w ubiegłorocznym Magicu V5. Z racji tego, pozwólcie zatem, że odpuszczę sobie bardzo szczegółowe opisy – zainteresowanych odsyłam do wielokrotnie przywoływanej już recenzji modelu Magic V5.

Niemniej jednak, muszę szczerze przyznać, że pod tym względem Honor Magic V6 oferuje chyba najbardziej przemyślane rozwiązania. Ale po kolei.

Podobnie, jak w poprzednich modelach, tak i tutaj na dole ekranu mamy pasek aplikacji, który mieści ikony apek przez nas dodanych oraz tych, które ostatnio uruchamialiśmy. Pasek ten domyślnie widoczny jest tylko z poziomu pulpitu, natomiast w pozostałych scenariuszach można wysunąć go od dołu ekranu. Możemy też ustawić, by był on widoczny cały czas, w nieco mniejszej postaci.

Pasek zadań pozwala nie tylko szybko uruchamiać aplikacje, ale przede wszystkim dokonywać podziału ekranu. Przytrzymanie i przesunięcie ikony apki na którąś z części wyświetlacza powoduje otwarcie jej na danej połówce, a – jeśli upuścimy ją bliżej środka – wówczas otwiera się ona jako pływające okno. Z lewej strony paska znajduje się ikona umożliwiająca wywołanie tryb dzielenia ekranu, a z prawej – menu wszystkich aplikacji.

Świetną funkcją jest Multi-Flex, która pozwala na umieszczenie na ekranie nie dwóch, a trzech aplikacji jednocześnie. Przy tym, dwie z nich zajmują niemal całą powierzchnię wyświetlacza, zaś trzecia w większości chowa się z boku. Gdy chcemy z niej skorzystać, wystarczy przesunąć palcem po ekranie lub dotknąć krawędzi tej schowanej apki. To rozwiązanie również było już obecne w poprzedniku, ale niezmiennie stanowi naprawdę przydatną opcję.

W efekcie, dzięki trybowi Multi-Flex, łącznie możemy odpalić aż cztery aplikacje jednocześnie, bowiem Multi-Flex nie wyklucza możliwości otwarcia kolejnej apki jako okno pływające. Całościowo, wszystkie te opcje są przemyślane, a wszelkie gesty bardzo intuicyjne.

Domykając kwestie związane z oprogramowaniem wypada mi wspomnieć również o obecności pakietu sztucznej inteligencji Honor AI. Tu jednak znów mogę się powtórzyć – absolutnie każda z obecnych w Magicu V6 funkcji była już dostępna w ubiegłorocznym modelu.

W efekcie, mamy tutaj do dyspozycji chociażby Magiczny Portal, czyli rozwiązanie ułatwiające kopiowanie oraz przenoszenie treści między aplikacjami (np. adresu z wiadomości SMS do Map Google) poprzez przytrzymanie i przeciągnięcie do lewej lub prawej krawędzi ekranu.

Pozostałe funkcje Honor AI to – na przykład – generowanie tekstu na podstawie zadanego polecenia, edycja zdjęć (włącznie z gumką do usuwania elementów), transkrypcja nagrań głosowych na tekst (tu jednak – nie wiedzieć czemu – bez języka polskiego), tłumacz oraz tłumaczenie rozmów telefonicznych, a także formatowanie tekstu w notatkach.

Swego rodzaju nowością jest Przycisk AI, przy czym tak na dobrą sprawę nie mamy do czynienia z żadnym dodatkowym klawiszem, a dodatkowym wykorzystaniem przycisku zasilania. Możemy do niego przypisać jedną z kilku dostępnych funkcji, które wywołujemy poprzez jego dwukrotne dotknięcie (nie naciśnięcie).

Zaplecze komunikacyjne

Honor Magic V6 oddaje do dyspozycji użytkowników dosłownie wszystkie niezbędne i zarazem najnowsze moduły komunikacji. Na pokładzie znalazło się trzyzakresowe WiFi 7, Bluetooth 6.0 z obsługą szeregu kodeków audio na czele z LDAC, aptX Lossless i LHDC 5.0, a także pozycjonowanie GPS oraz NFC.

Łączność komórkowa odbywa się poprzez modem 5G, a do połączeń głosowych wykorzystywane są technologie VoLTE i WiFi Calling. Smartfon wspiera wirtualne karty eSIM oraz dualSIM, w którym możemy użyć zarówno dwóch fizycznych kart nanoSIM, dwóch eSIM lub obu różnych.

Moje testy trwały paręnaście dni, a Honor Magic V6 dzielnie towarzyszył mi w wielu sytuacjach i miejscach. Dzielnie nie bez kozery, bowiem przez cały ten czas nie miałem najmniejszych problemów z działaniem żadnego z wymienionych modułów łączności.

Tyczy się to zarówno jakości połączeń, stabilności i szybkości internetu, jak i pozostałych kwestii, włącznie z komunikacją ze słuchawkami, precyzją nawigacji czy płatnościami zbliżeniowymi.

Honor Magic V6

Biometria, czyli czytnik na boku i rozpoznawanie twarzy

Jak to w przypadku składanych smartfonów bywa, na próżno szukać tutaj czytnika linii papilarnych zatopionego w wyświetlaczu. Znalazł się on na prawej krawędzi, a konkretniej zintegrowano go z przyciskiem zasilania. Zatem – klasyka gatunku.

Co ważne, z racji, że klawisz zasilania jest ulokowany nieco powyżej połowy wysokości ramy, bardzo szybko przyzwyczajamy się do jego umiejscowienia. W efekcie, korzystanie z samego skanera jest intuicyjne, natomiast samo jego działanie nie daje powodów do narzekania.

Odblokowanie następuje wprost błyskawicznie, nawet gdy tylko delikatnie położymy opuszek na skanerze. Jednoczenie, nie odnotowałem przesadnie dużej ilości błędów odczytu – były one dosłownie pojedynczymi, marginalnymi epizodami.

Tu trzeba od razu zaznaczyć, że czytnik może działać w dwóch trybach – reagować już po dotknięciu (i jest to domyślnie ustawienie) albo dopiero wraz z fizycznym naciśnięciem.

Ah, no i zapomniałbym. Jest również rozpoznawanie twarzy, jednak na próżno szukać tutaj trójwymiarowego skanu rodem z Honora Magic 8 Pro. Funkcjonuje ono więc tylko w oparciu o przednią kamerkę, ale jeśli oświetlenie jest wystarczające, to potrafi działać bardzo szybko. Naturalnie, rozpoznawania twarzy możemy użyć zarówno korzystając z aparatu nad zewnętrznym, jak i składanym wyświetlaczem.

Głośniki i haptyka

Honor Magic V6 został wyposażony w dwa głośniki, a więc mamy do czynienia z układem stereo. Oba zostały ulokowane na ramce – jeden na górnej, drugi na dolnej. Gdy telefon jest rozłożony, wówczas górny głośnik znajduje się na lewej połówce, a dolny na prawej, dzięki czemu – niezależnie od tego, w jaki sposób trzymamy smartfon w dłoniach – nie zakrywamy żadnego z nich.

Głośniki grają w pełni symetrycznie, w proporcji 50:50, zatem oba wybrzmiewają równie głośno, co dodatkowo wzmacnia efekt przestrzenności dźwięku. Donośność wypada bardzo dobrze i zazwyczaj w zupełności wystarcza głośności na poziomie około 50-75%. Przy tym, dźwięk wydobywający się z głośników niemal cały czas pozostaje bardzo czysty, choć po osiągnięciu maksimum głośności da się wychwycić lekkie spłaszczenie dźwięku.

No właśnie, a co z brzmieniem? Jest ono bardzo przestrzenne, nie brakuje mu fajnej głębi, nieźle wyeksponowanych basów (zdecydowanie nie jest płasko), bliskiego środka i wokalu oraz odpowiednio słyszalnych tonów wysokich. Jest więc naprawdę bardzo, bardzo dobrze.

Honor Magic V6

Niezmiennie, jak we wszystkich innych smartfonach Honora, na próżno szukać tu Dolby Atmos, a autorskie rozwiązanie uprzestrzenniania dźwięku aktywuje się dopiero po połączeniu ze słuchawkami. Tym samym, korzystając z głośników w zasadzie nie mamy dostępu do żadnych opcji związanych z dźwiękiem.

Pozytywnie mogę ocenić też silnik haptyczny. Wibracje w Honorze Magic V6 mają odpowiednią moc (czujemy je nie tylko w ręku, ale i w kieszeni), są zróżnicowane względem formy komunikatu, a subtelne odpowiedzi haptyczne zaszyte w systemie dają bardzo przyjemne odczucia.

Bateria i czas pracy to mocny atut Honora Magic V6

Dochodzimy do kwestii, w której Honor Magic V6 naprawdę ma się czym pochwalić. Za jego zasilanie odpowiada akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 6600 mAh, podczas gdy w zeszłorocznym Magicu V5 bateria miała 5820 mAh. Mówimy zatem o zauważalnym zwiększeniu ogniwa.

Dla porównania, w obecnie (jeszcze przez chwilę) najnowszym Samsungu Galaxy Z Fold 7 jest skromne 4400 mAh, zaś Oppo Find N6 ma 6000 mAh. Jedyny składak, który ma baterię większą niż bohater tego materiału, to Vivo X Fold 6, którego premiera miała miejsce 26 czerwca 2026, a w którym to upakowano aż 7000 mAh. To wciąż jednak tylko liczby, pora zatem pomówić o ich przełożeniu na realne użytkowanie.

Cóż mogę powiedzieć, Honor Magic V6 zaskakuje czasem pracy i jest to zdecydowanie pozytywne zaskoczenie. Już Magic V5 miał się czym pochwalić na tym polu – tu jest jeszcze lepiej. Nie przytrafił mi się jeszcze bowiem składak, który był w stanie wytrzymać prawie dwa dni z dala od ładowarki, a Magic V6 potrafi to zrobić.

Nawet przy raczej dość intensywnym użytkowaniu, telefon odłączony rano, po północy miewał jeszcze około 20% baterii. Gdy używałem go nieco mniej, kończył dzień z zapasem energii na poziomie 50-55%, co pozwalało mi na przedłużenie korzystania z niego do kolejnego dnia. I, żeby nie było, wówczas wcale nie jechał na oparach, a dzielnie towarzyszył mi do wczesnego wieczora, nawet do okolic godziny 20:30.

Czasy na włączonym ekranie – w moim odczuciu – również prezentują się bardzo okazale. Absolutnie minimum, osiągnięte przeze mnie po całym dniu na 5G, to 5,5 godziny SoT (a i tak skończył dzień mając jeszcze 25% baterii). Średnio, w mieszanym użyciu WiFi i 5G, uzyskiwałem 7-8 godzin, z kolei w tych cyklach, w które służył mi przez niemal dwa dni, czas na włączonym ekranie oscylował w okolicach od 8,5 do 9,5 godziny. To naprawdę bardzo mocne wyniki.

Ulepszenia doczekało się także ładowanie. Honor Magic V6 może ładować się przewodowo z mocą 80 W, gdzie w poprzedniku mogliśmy liczyć na 66 W. Co ważne, tą pełną moc osiągniemy tak samo na dedykowanym zasilaczu Honora, jak i na dowolnej, uniwersalnej ładowarce Power Delivery, oferującej co najmniej 80 W.

Startując z poziomu 1%, uzyskanie 50% zajęło mi około 22 minuty, natomiast po 30 minutach miałem już 66%. Naładowanie do pełna było kwestią mniej niż godziny, a będąc precyzyjnym zajęło mi to dokładnie 59 minut. Uznaję to za satysfakcjonujący wynik, zwłaszcza zważywszy na fakt, jakim czasem pracy Honor Magic V6 nam się potem odwdzięcza.

Nie zapomniano też o implementacji ładowania indukcyjnego o mocy 66 W (w Magicu V5 było to 50 W) oraz zwrotnego, bezprzewodowego udostępniania energii.

Honor Magic V6

Aparat – jakie zdjęcia robi Honor Magic V6?

Spoglądając na specyfikację możemy odnieść wrażenie, że technicznie Honor Magic V6 ma taki sam zestaw aparatów co jego poprzednik. Zatem – już na papierze – jest naprawdę bardzo solidnie.

Obiektywy są trzy. Główny ma rozdzielczość 50 Mpix, przysłonę f/1.6 i optyczną stabilizację, ultraszeroki kąt to również 50 Mpix (f/2.2), natomiast teleobiektyw cechuje się rozdzielczością 64 Mpix (f/2.4), stabilizacją OIS i oferuje 3-krotny zoom optyczny. Honor wspomina tu jednak o implementacji ulepszonej stabilizacji obrazu zgodnej ze standardem CIPA 6.5.

Choć nie mam już (niestety) możliwości bezpośredniego porównania, trudno mi oprzeć się wrażeniu graniczącemu niemal z pewnością, że Honor Magic V6 robi zdjęcia na dokładnie takim samym poziomie co ubiegłoroczny Magic V5. To z kolei oznacza, że mamy do czynienia z naprawdę bardzo dobrymi możliwościami fotograficznymi i niekiedy wprost świetnie prezentującymi się fotkami.

Zdjęcia z Magica V6 cechują się wysoce intensywnymi (ale jeszcze nie przesyconymi), przyjemnymi w odbiorze barwami, fajną plastyką oraz zazwyczaj skutecznie działającym HDR-em, generującym bardzo dobrą rozpiętość tonalną.

Główny aparat rejestruje bardzo dużą ilość detali. Przy tym, nie ma on większych problemów z łapaniem ostrości nawet na bliżej znajdujące się obiekty, generując wówczas naprawdę dobrze wyglądające rozmycie tła (bokeh).

Choć na papierze ultraszeroki kąt ma – podobnie jak główne oczko – 50 Mpix, trudno mi odeprzeć wrażenie, że zdjęcia nim wykonywane są jednak trochę mniej szczegółowe od dwóch pozostałych obiektywów. Niemniej jednak, nie widać tu większych nieostrości przy krawędziach i – co też istotne – jest on bardzo spójny kolorystycznie z pozostałymi dwoma oczkami.

Teleobiektyw oferuje 3-krotny zoom optyczny, który – bez zaskoczenia – wygląda naprawdę bardzo dobrze i nie brakuje mu wysokiej szczegółowości. W zasadzie jeszcze do 10-krotnego przybliżenia uzyskujemy zupełnie dobrą jakość, natomiast wszystko powyżej zaczyna być już odszumiane i nieco dorysowywane przez AI.

Maksymalne dostępne zbliżenie jest 100-krotne i – jak łatwo się domyślić – stanowi ono bardziej ciekawostkę. Widać już bowiem, że detale znikają na rzecz elementów dorobionych algorytmami.

No dobrze, a co po zmroku? Osobny tryb nocny – oczywiście – jest na pokładzie, ale w zasadzie nie będziecie musieli po niego sięgać, bowiem oprogramowanie załącza go automatycznie, gdy jest to koniecznie.

Zdjęcia nocne również nie dają wielu powodów do narzekania. Co prawda czasami wyglądają na odrobinę zbyt rozjaśnione (zwłaszcza niebo), ale generalnie prezentują się bardzo dobrze. Algorytmy unikają przepalenia źródeł światła oraz flar, a ciemniejsze punkty kadrów nie są zbyt widocznie zaszumione.

Do zdjęć selfie możemy wykorzystać aparaty znajdujące się nad zewnętrznym oraz wewnętrznym wyświetlaczem, a oba oferują rozdzielczość 20 Mpix (f/2.2) i w zasadzie identyczny poziom jakościowy.

Jak jednak przystało na składaka, znacznie lepszą opcją do zrobienia selfie jest użycie głównego aparatu. Możemy to zrobić poprzez włączenie dedykowanego trybu i obróceniu rozłożonego telefonu – wówczas podgląd z kamery wyświetla się nam na okładkowym wyświetlaczu.

W zakresie nagrywania wideo, Honor Magic V6 oferuje rozdzielczość 4K z klatkażem do 60 kl./s. Co ważne, nawet w tej maksymalnej jakości możemy wykorzystywać do nagrywania wszystkie trzy obiektywy i swobodnie przełączać się między nimi podczas kręcenia.

Jakościowo – jest po prostu bardzo dobrze. Nagrywany obrazek jest szczegółowy, kolorystyka dość nasycona, autofocus zazwyczaj ma dużą celność i szybkość, a stabilizacja obrazu działa skutecznie, przynajmniej przy umiarkowanie intensywnych ruchach. Bo, już gdy np. biegniemy, potrafią być już widoczne lekkie szarpnięcia.

Honor Magic V6

Podsumowanie

Honor Magic V6 w zasadzie mnie nie zaskoczył. Spodziewałem się kapitalnego składaka i takiego właśnie otrzymałem. Stanowi on bardzo kompletną, bezwzględnie jedną z topowych propozycji w tym specyficznym segmencie i sprawia, że konkurenci nie będą mieli łatwo w walce o klienta poszukującego jak najlepszego składanego smartfona.

Nie zaskoczył mnie również z tego względu, że w zasadzie w licznych kwestiach wypada niemal podobnie jak jego poprzednik, ale trudno uznać to za bezwzględny problem, bo już wtedy był na wielu polach świetny. Cieszy, że udało się powiększyć baterię i dośrubować czas pracy, a konstrukcja oferuje teraz klasy odporności rodem ze zwykłych smartfonów.

Jasne, nie ukrywam, że miło byłoby, gdyby Honor poeksperymentował trochę z aparatami, zwłaszcza, że konkurencja w postaci przywoływanego Vivo X Fold 6 już zbliża się na rynek i zapowiada niemałą aparatową rewolucję w segmencie składaków.

Tak czy siak, korzystanie z Honora Magic V6 znów – tak jak w przypadku poprzedników – było dla mnie bardzo miłym doświadczeniem i z pewną dozą smutku przymierzam się do jego zwrotu.

Recenzja Honor Magic V6. Tak się robi składane smartfony!
Zalety
świetne wyświetlacze (zewnętrzny i wewnętrzny)
nienaganna wydajność
wręcz świetny czas pracy na baterii
szybkie ładowanie przewodowo oraz indukcyjnie (80 W i 66 W)
wszechstronne możliwości fotograficzne
bardzo dobre głośniki i świetna haptyka
solidna, smukła konstrukcja z IP68 i IP69
Wady
gromadzenie dużej ilości smug i odcisków na wewnętrznym ekranie
duża, mocno odstająca wyspa aparatów
mimo wszystko umiarkowana ilość zmian względem poprzednika
9
Ocena