Recenzja vivo X80 Pro. Staje do walki z najlepszymi (i najdroższymi)

vivo X80 Pro to jeden z najdroższych smartfonów dostępnych w sprzedaży w Polsce. Patrząc po jego parametrach technicznych trudno nie uznać, że to flagowiec z krwi i kości. Jak jednak spisuje się podczas codziennego użytkowania? I czy ma jakiekolwiek szanse w starciu z konkurencją autorstwa takich firm, jak Samsung czy Apple? Poszukajmy wspólnie odpowiedzi na te pytania.

Reklama

Specyfikacja vivo X80 Pro:

  • wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,78”, rozdzielczości 3200×1440 pikseli, częstotliwości odświeżania 120 Hz,
  • procesor Snapdragon 8 Gen 1 z Adreno 730, chip vivo V1+,
  • 12 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 3.1,
  • Android 12 z FunTouch OS 12,
  • aparat główny 50 Mpix f/1,57 OIS, ultraszerokokątny 48 Mpix f/2.2, portretowy 12 Mpix f/1.85 (50 mm) z gimbalem oraz obiektyw peryskopowy 8 Mpix f/3.4, powłoka ZEISS T*; zoom optyczny 5x, zoom cyfrowy HyperZoom 60x,
  • aparat przedni 32 Mpix f/2.45,
  • Wi-Fi 6, Wi-Fi 5, 2,4&5 GHz, Wi-Fi Display, 2×2 MIMO, MU MIMO,
  • Bluetooth 5.2,
  • GPS, BEIDOU, GLONASS, GALILEO, QZSS, A-GPS,
  • 5G,
  • dual SIM,
  • czytnik linii papilarnych zintegrowany z ekranem,
  • USB typu C,
  • akumulator o pojemności 4700 mAh, ładowanie przewodowe 80 W, ładowanie indukcyjne 50 W,
  • wymiary: 164,57 × 75,30 × 9,10 mm,
  • waga: 219 g,
  • IP68.

Cena vivo X80 Pro w momencie publikacji recenzji: 5999 złotych. Wraz z telefonem w zestawie sprzedażowym otrzymujemy designerskie etui ochronne (aczkolwiek trudno powiedzieć, żeby potencjalnie chroniło – krawędzie telefonu są stale na widoku), ładowarkę przewodową 80 W, podstawowe słuchawki na USB C z zapasowymi gumkami oraz igiełkę.

vivo X80 Pro

Wzornictwo, jakość wykonania

Pamiętacie jeszcze Xiaomi Mi 11 Ultra, który był dostępny w Polsce w ograniczonej ilości? Nawiązuję do niego z jednego powodu – po wyjęciu vivo X80 Pro z pudełka i spojrzeniu na jego moduł z aparatami, to właśnie smartfon Xiaomi przyszedł mi do głowy na pierwszy ogień. Te urządzenia nie mają ze sobą wiele wspólnego, poza faktem, że ich moduły z aparatami są po prostu wielkie.

O ile jednak w Mi 11 Ultra wyspa była znacznie wystająca poza poziom obudowy, tak w vivo mamy do czynienia z cieńszą, ale jeszcze większą płytą (niewiele zabrakło, by była kwadratowa), na której to umieszczony został okrąg, wśród których dopiero mamy trzy obiektywy aparatów, a poza nim – obiektyw peryskopowy. 

Jestem neutralnie nastawiona do samego wyglądu tej wyspy – ani mnie ziębi, ani grzeje. Jednoznacznie pozytywnie natomiast mogę wypowiedzieć się na temat obudowy, która – choć wygląda na czarną – w rzeczywistości skrywa w sobie błyszczące drobinki, dzięki czemu z pozoru nudny smartfon zyskuje delikatnego pazura. Fajny zabieg. A jeszcze fajniejsze jest to, że plecki są wręcz aksamitne w dotyku – to też ma znaczenie.

vivo X80 Pro jest wielki (164,57 × 75,30 × 9,10 mm) i swoje waży (219 g), więc chcąc wejść w jego posiadanie należy się z tym liczyć. Jasne, to kwestia przyzwyczajenia i wprawy, ale myślę, że wspomnienie tego aspektu nie tylko w wypunktowanych parametrach technicznych jest ważne zwłaszcza dla osób o mniejszych dłoniach.

Jeśli chodzi o krawędzie, na górnej mamy mikrofon i port podczerwieni, natomiast na dolnej – jeden z głośników, USB typu C, drugi mikrofon oraz slot na karty nanoSIM (a właściwie dwa gniazda; tu od razu wspomnę, że nie ma slotu kart microSD). Lewa krawędź pozostała niezagospodarowana, a na prawej umieszczone są wszystkie przyciski – regulacji głośności i włącznik. Wszystkie są dobrze wyczuwalne pod palcami i odpowiednio klikalne.

Patrząc na przedni panel telefonu, w oczy rzucają się wąskie ramki wokół ekranu – również pod nim, na co wiele osób zwraca szalenie wielką uwagę. Nad wyświetlaczem umieszczony jest głośnik do rozmów, który pełni rolę również drugiego głośnika multimedialnego, natomiast nieco pod nim, w górnej, centralnej części ekranu, znajdziemy wcięcie na przedni aparat.

Co istotne, vivo X80 Pro może się pochwalić odpornością na kurz i wodę (do 1,5 metra głębokości do 30 minut), dzięki spełnianiu normy IP68.

vivo X80 Pro

Wyświetlacz

vivo postawiło sobie za cel, by dostarczyć klientom urządzenie z jak najlepszym ekranem. Nic zatem dziwnego, że mamy tutaj (zakrzywiony) wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,78”, rozdzielczości 3200×1440 pikseli i częstotliwości odświeżania 120 Hz, na temat którego naprawdę trudno jest powiedzieć cokolwiek złego.

Tu wszystko gra – jasność maksymalna w pełnym słońcu i minimalna nocą, reakcja ekranu i ślizg palca po nim, kąty widzenia, kontrast – choćbym na siłę szukała czegoś, co jakkolwiek mogłoby nam podpaść, trudno coś takiego znaleźć.

W ustawieniach ekranu znajdziemy ochronę wzroku (filtr światła niebieskiego), tryb ciemny, możliwość zmiany trybów wyświetlania kolorów (standardowy, jasny lub profesjonalny), regulację temperatury barwowej, opcję zmiany rozdzielczości ekranu (3200×1440 lub 2400×1080) i częstotliwości odświeżania (120 Hz lub 60 Hz) oraz funkcję poprawy wyglądu zdjęć (a właściwie ich wyświetlania, co może negatywnie odbijać się na czasie pracy baterii).

Always on Display znany jest tutaj jako “Zawsze aktywny wyświetlacz” i pozwala działać cały dzień, według ustalonego harmonogramu lub wyłącznie po delikatnym dotknięciu telefonu. Wygląd AoD możemy wybrać spośród kilkunastu dostępnych opcji klasycznych lub spersonalizowanych. AoD wyświetla godzinę, datę, dzień tygodnia, poziom naładowania baterii oraz ikony aplikacji, z których mamy oczekujące powiadomienia.

vivo X80 Pro

Wydajnie, ale ciepło

Korzystanie z vivo X80 Pro na co dzień to czysta przyjemność. Za jego wydajność odpowiada procesor Snapdragon 8 Gen 1 z GPU Adreno 730 oraz 12 GB RAM (+ 4 GB wirtualnego RAM-u). Zarówno w samym działaniu, jak i testach syntetycznych, vivo X80 Pro mogę porównać do jednego z moich ulubionych flagowców, czyli Samsunga Galaxy S22 Ultra, choć… tutaj jest jeszcze nieco bardziej wydajnie.

Benchmarki:

  • Geekbench 5:
    • single core: 1228
    • multi core: 3532
  • 3DMark:
  • Wild Life: max
  • Wild Life Extreme: 2573
  • PCMark Work 3.0 Performance: 11638

O ile jednak w codziennych zadaniach vivo X80 Pro spisuje się doskonale, tak zaczynając grę daje się we znaki wzrost temperatury urządzenia. Idealnie pokazują to zresztą przeprowadzone przeze mnie testy wydajności – 3DMark Wild Life Stress Test wykazał wzrost temperatury podzespołów do nawet 58 stopni (!!!), a pomiar temperatury obudowy pirometrem wykazał 48 stopni w okolicach ramki, za którą przecież trzyma się smartfon. Ałć, była naprawdę gorąca – trudno było ją jakkolwiek trzymać w rękach.

Spadek wydajności też jest zauważalny – stabilność wyników to 77,3% w podstawowym teście i 83,4% w ekstremalnym, przy czym warto zauważyć, że wyniki nawet po zauważalnym throttlingu są wciąż wysokie. I wyższe niż w przypadku przywołanego flagowca Samsunga – ostatnia pętla w jego przypadku wskazała 1419 punktów, a tutaj… 2166.

Testy wydajności:

  • Wild Life Stress Test: 9943 / 7690 / 77,3%
  • Wild Life Extreme Stress Test: 2597 / 2166 / 83,4%
vivo X80 Pro

Nie obeszło się bez pomniejszych problemów z oprogramowaniem

vivo X80 Pro działa w oparciu o Androida 12 z nakładką FunTouch OS 12. Co ważne, poprawki bezpieczeństwa datowane są na 1 czerwca, a więc nie są wybitnie przestarzałe, co zasługuje na uwagę. Samo oprogramowanie jest lekkie, intuicyjne i, przede wszystkim, przyjemne dla oka. 

Zaraz minie miesiąc, odkąd trafił do mnie vivo X80 Pro na testy. Przez ten czas odkryłam sporo pomniejszych błędów w oprogramowaniu, które występowały raz na jakiś czas – bez konkretnego klucza. Zdarzało się, że próba ściągnięcia belki systemowej z góry, by przejść do oczekujących powiadomień, kończyła się chwilową zawiechą interfejsu – pomagało kliknięcie włącznika i ponowne odblokowanie telefonu. Kolejna rzecz to wyświetlanie Google Maps na połowie ekranu, gdy telefon znajduje się w poziomie – taka przypadłość pojawiła się może ze dwa razy, ale jednak. 

Najczęściej miałam jednak problem z Messengerem, który – nie wiedzieć czemu – po wyjściu z rozmowy grupowej próbował minimalizować okno zamiast zmieniać je w bąbla (w tej sytuacji pomagało kliknięcie na bąbla czatu – po czym automatycznie wszystko wracało do normy).

Muszę też zaznaczyć, że vivo X80 Pro jest kolejnym smartfonem tego producenta (po V23 5G, którego ostatnio testowałam), który ma problem z działaniem Google Drive. Nie ma możliwości przesyłania wybranych z galerii zdjęć na dysk – wtedy pojawia się pasek postępu, który jednak ani drgnie. Aby przesłać pliki do chmury Google, należy przejść do Drive’a i wybrać pliki (w tę stronę wszystko działa jak należy).

Zaplecze komunikacyjne obejmuje wszystkie moduły łączności, jakich można spodziewać się we flagowcu, poza… eSIM. Mamy zatem dwuzakresowe WiFi 6 (ax), Bluetooth 5.2, GPS, 5G i NFC. Podczas testów nie napotkałam na najmniejsze problemy z działaniem któregokolwiek z nich. Sama jakość rozmów telefonicznych również stała na bardzo dobrym poziomie.

Test szybkości pamięci CPDT pokazał następujące wyniki:

  • szybkość ciągłego zapisu danych: 486,34 MB/s,
  • szybkość ciągłego odczytu danych: 1,19 GB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 31,55 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 26,09 MB/s
  • kopiowanie pamięci: 16,19 GB/s.

W smartfonie brakuje slotu kart microSD, ale – biorąc pod uwagę, że wewnętrznej pamięci jest tu 256 GB – nie powinniśmy raczej traktować tego braku jako poważnego minusa. Zwłaszcza, że żaden z flagowców takiego dodatku nie oferuje.

vivo X80 Pro

Audio

W telefonie za 6 tysięcy złotych spodziewamy się jak najlepszych komponentów. Można powiedzieć, że vivo chciało dostarczyć audio jak najwyższej jakości, ale delikatnie coś nie pykło. Porównywałem go z iPhonem 13 Pro i, pomimo tego, że telefon ten jest o prawie tysiąc złotych tańszy, w audio króluje. 

Czego vivo zabrakło? Najbardziej – głębi dźwięku, ale nie można powiedzieć, że audio w tym telefonie jest złe. Poziomy niskie, wysokie i średnie, są bardzo dobrej jakości, basu delikatnie brakuje (to może być efekt tego braku głębi), ale jednego mogę być pewien – producent starał się dostarczyć najlepsze audio w swoim smartfonie, starając się konkurować z najlepszymi, czyli flagowcami Samsunga czy Apple, ale aktualnie minimalnie pozostaje za nimi w tyle.

vivo X80 Pro

Zabezpieczenia biometryczne

vivo X80 Pro jest pierwszym smartfonem, który przeszedł przez moje ręce, który umożliwia wykorzystywanie więcej niż jednego palca do ochrony swoich danych jednocześnie (!). Możemy przypisać np. dwa odciski palców do blokady wybranych aplikacji, które są dla nas wybitnie istotne – fajna rzecz.

Dodatkowo obszar czytnika linii papilarnych nie ogranicza się wyłącznie do niewielkiego kółka, w który mieści się jeden opuszek palca, a jest sporo większe, prostokątne, co umożliwiło implementację właśnie dodatkowego rozwiązania. Co więcej, sama kalibracja czytnika trwa dosłownie sekundę – nigdy tak szybko nie udało mi się przejść procesu wgrywania odcisku palca do smartfona.

Sam czytnik działa bezproblemowo i szybko – naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Ani do tego, jak działa, ani do jego lokalizacji.

Oczywiście oprócz skanera linii papilarnych mamy także rozpoznawanie twarzy. Rozwiązanie to działa sprawnie, aczkolwiek warto mieć na uwadze, że nie jest oparte na żadnym zaawansowanym skanie twarzy, a jedynie na przednim aparacie. Co jednak ważne, nie udało mi się go oszukać zdjęciem.

vivo X80 Pro

Czas pracy i ładowania

vivo X80 Pro nie ma najbardziej pojemnego akumulatora na rynku, ale przykład chociażby Oppo Reno 7 5G z jeszcze mniejszym ogniwem (4500 mAh) pokazuje, że to nie jest problem. Faktem jest jednak, że mamy tutaj bardziej energożerne podzespoły, co… rzeczywiście jest odczuwalne na co dzień.

Użytkując ten smartfon standardowo jak każdy inny, rozładowanie go w ciągu dnia na danych mobilnych nie stanowiło żadnego problemu – zdarzało się nawet, że już ok. 19-20 prosił o podłączenie do ładowania. Na WiFi sytuacja ulegała znacznej poprawie, bo wieczorem w mniej wymagające dni potrafiłam mieć spory zapas energii (35-50%).

Jeśli chodzi o tak zwany czas na włączonym ekranie, korzystając z telefonu na WiFi, byłam w stanie osiągnąć maks. 5,5 h SoT, natomiast na danych mobilnych – 4,5 h SoT. Nie są to nad wyraz dobre wyniki. Na szczęście mamy możliwość bardzo szybkiego uzupełniania poziomu baterii.

Wszystko dzięki temu, że vivo X80 Pro wspiera ładowanie przewodowe FlashCharge z mocą 80 W (20 V / 4 A, stosowna ładowarka jest w zestawie sprzedażowym) – ładowanie trwa ok. 35 minut i bezprzewodowe 50 W – ładowanie trwa ok. 48 minut. Dedykowana ładowarka ma wbudowany wentylator, dzięki któremu schładza urządzenie podczas ładowania – i dobrze, bo staje się wyraźnie ciepłe.

Telefon wspiera też ładowanie zwrotne.

Aparat

vivo ma spore aspiracje, jeśli chodzi o aparat swojego najnowszego flagowca. I, muszę przyznać, zdjęcia robione za pomocą vivo X80 Pro zdecydowanie cieszą oko. 

Do codziennego fotografowania sprawdza się świetnie, a możliwość wyboru pomiędzy trybem AI (z podkręconymi kolorami) a Zeiss (bardziej naturalnymi, choć wcale nie zawsze – ale na pewno bardziej neutralnymi, co równa się też wyblakłym) to fajna sprawa. 

Od smartfonowego aparatu oczekuję niezawodności niezależnie od warunków, dlatego w ostatnim czasie najchętniej sięgam po Samsunga Galaxy S22 Ultra. A skoro uważam go za przykład smartfona, który robi świetne zdjęcia, logicznym zdaje się porównać jakość fotografii z vivo X80 Pro właśnie z nim. Dla przypomnienia, cena Galaxy S22 Ultra zaczyna się od 5399 złotych w przypadku wersji 8/128, a za 12/256 trzeba zapłacić 5899 złotych (wciąż stówkę taniej niż testowany vivo). 

Pod uwagę wzięłam różne scenariusze, by zobaczyć możliwie kompleksowo, jak radzą sobie oba modele. 

Zacznijmy od kwiatków, na przykładzie których widać, że vivo X80 Pro doskonale poradził sobie z odwzorowaniem szczegółów – to na jego przykładzie widoczne są przebarwienia na krawędziach, które trudno dostrzec u Samsunga (kolory są bardziej nasycone, a krawędzie różowe).

Tryb portretowy to kwestia tego, co nam się bardziej podoba – vivo X80 Pro funduje nam większe rozmycie tła z widocznymi okręgami bokeh (w ustawieniach jest kilka innych rodzajów rozmycia, które pojawiły się dzięki współpracy z Zeiss – ale to konkretne jest domyślne), z kolei Galaxy S22 Ultra – bardziej naturalne rozmycie, które jest, według mnie, bardziej przyjemne dla oka. 

Samsung domyślnie ustawia tryb portretowy w 3x zoom, natomiast vivo – 2x. Co z tego wynika? Miejscami brak dostatecznej ostrości na pierwszym planie w X80 Pro.

Tym razem coś trudniejszego – napis na butelce, 10-krotny zoom. Samsung poradził sobie bezbłędnie, natomiast vivo… cóż, w tym przypadku przegrał z kretesem (za żadne skarby nie chciał złapać ostrości, ani automatycznie, ani po tapnięciu w ekran w interesującym mnie miejscu).

W recenzji Samsunga Galaxy S22 Ultra wspominałam, że jego zoom jest zaskakująco użyteczny i wykorzystywalny przy wartości 30x (choć maksymalny to 100x). O ile jednak w Samsungu mamy do czynienia z systemem stabilizowania ujęcia przy dużym zoomowaniu, tak w vivo czegoś takiego brakuje – ręce mogą nam drżeć, przez co zrobienie ostrego zdjęcia graniczy z cudem. Sprawdźmy zatem, jak przedstawia się porównanie zoomu 30x na zdjęciach z obu smartfonów:

Maksymalny zoom w vivo X80 Pro to 60x. Na jego temat, cóż, trudno powiedzieć cokolwiek pozytywnego, poza tym, że po prostu jest. Szczegółów brak, ostrości też, w skrócie: mydło. Galaxy S22 Ultra również nie może się pochwalić rewelacyjną jakością przy tej wartości zoomu, ale zdjęcie wynikowe okazuje się wyraźniejsze i po prostu sporo lepsze pod każdym względem.

Tym razem czas na coś z zoomem, ale sporo mniejszym – 15x. W przypadku Samsunga wyraźnie widać działanie algorytmów odszumiających, natomiast w vivo mamy zamydlenie kadru. Przy okazji jeszcze bardziej rzuca się w oczy fakt, że Samsung ma szerszy kąt widzenia.

To może jeszcze coś z głównego aparatu:

Zostały jeszcze zdjęcia w nocy. I tu, ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, mogę powiedzieć, że vivo X80 Pro błyszczy w nocy. Główny aparat sprawdza się bardzo fajnie, zwłaszcza w automacie (w trybie nocnym miejscami zbyt przesadnie rozjaśnia kadry), ultraszeroki kąt też sobie radzi zupełnie dobrze. Sporo gorzej jest natomiast z zoomem, gdzie już przy 10-krotnym widać sporą degradację jakości.

I jeszcze trochę zdjęć nocnych z vivo X80 Pro:

Na koniec zostawiłam ultraszeroki kąt. W obu przypadkach mamy automatyczny HDR, który w Galaxy S22 Ultra nasycił trawę zielenią aż do przesady. 

I jeszcze trochę zdjęć z zoomem z vivo X80 Pro – tu pamiętajcie, że 5x jest optyczny:

Selfie? Zdjęcia z przedniego aparatu wychodzą bardzo dobre, a na uwagę zasługuje fakt, że nie przepala jasnych scenerii znajdujących się tuż za nami. Sam tryb portretowy wygląda dość nienaturalnie – nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zmniejszyć ten efekt w ustawieniach portretu.

Jeśli chodzi o wideo, tutaj warto wiedzieć:

  • ogólna jakość nagrywanego wideo jest OK, zwłaszcza pod względem kolorów i stabilizacji. To, co mi się jednak nie podoba, to dość długie łapanie ostrości na obiektach pojawiających się w kadrze – jestem przyzwyczajona do szybszej reakcji flagowców,
  • maksymalnie wideo możemy nagrywać w 8K 30 fps (bez ograniczeń czasowych); przedni aparat maksymalnie nagrywa w Full HD 30 fps ,
  • w 4K 60 fps nie możemy przełączać się między głównym aparatem a ultraszerokim kątem; maksymalny dostępny zoom to 10x,
  • nagrywanie ultraszerokim kątem jest dostępne maksymalnie w 4K 60 fps. Wait, what?! Też nie rozumiem, dlaczego podczas nagrywania nie można się przełączać ;),
  • w Full HD 60 fps maksymalny zoom to 10x, natomiast w Full HD 30 fps – 15x,
  • przełączanie się między głównym obiektywem a ultraszerokokątnym dostępne jest maksymalnie w Full HD 30 fps,
  • w Full HD 60 fps możemy skorzystać z trybu ultrastabilizacji,
  • w stylach wideo znajdziemy tryb cinematic, który pozwala nagrywać filmy w 1080p 24 kl./s. w kinowym formacie. Przyznaję, wygląda to naprawdę nieźle. Poniżej znajdziecie próbkę możliwości:

Podsumowanie

Nie ukrywam – mam spory problem w ostatecznej ocenie vivo X80 Pro (lojalnie uprzedzam, że zapewne podobny bym miała pisząc o Oppo Find X5 Pro, który kosztuje dokładnie tyle samo). 

Z jednej strony vivo X80 Pro to rewelacyjny smartfon – wyświetlacz, działanie, szybkość ładowania (również indukcyjnego!), głośniki, wzornictwo, aparat (w sporej części scenariuszy)… tu wszystko gra zdecydowanie na jak najlepszym koncercie. 

Z drugiej jednak – kosztuje 5999 złotych. Wiecie, jakie smartfony można mieć w tej cenie? Mówiąc “właściwie wszystkie” niewiele się pomylę. Za podobne lub mniejsze pieniądze można kupić najpopularniejsze smartfony konkurencji, w tym iPhone’a 13 Pro Max czy Samsunga Galaxy S22 Ultra.

Wiecie już do czego zmierzam? Ano do tego, że vivo w Polsce wciąż nie ma ugruntowanej pozycji wśród topowych producentów sprzętu. Dopóki się to nie zmieni, uważam, że trudno mu będzie sprzedawać smartfony za sześć tysięcy złotych. Zwłaszcza, że odbiorców takich modeli jest ograniczona liczba (jak zresztą wiecie, większość z nas kupuje modele do 2000 złotych).

Mimo wszystko jednak zdecydowanie vivo musi próbować swoich sił w tej topowej półce, bo jak inaczej ma przekonać do siebie potencjalnych klientów, zainteresowanych takimi właśnie modelami? Osobiście pograłabym nieco ceną – by była nieco bardziej atrakcyjna w oczach klientów. W taki sposób z pewnością łatwiej by było zwrócić uwagę na swój flagowy sprzęt.

Póki co w sprzedaży do telefonu dodawane są słuchawki vivo TWS 2 ANC (o wartości ok. 629 złotych) i ładowarka indukcyjna vivo FlashCharge 50 W (o wartości ok. 349 złotych). Chyba się ze mną zgodzicie, że sporo lepiej wyglądałaby oferta na vivo X80 Pro za 4999 złotych bez gratisów? ;)

Zostawiam Wam to pod rozwagę, raz jeszcze powtarzając, że vivo X80 Pro to naprawdę fajny smartfon, z którego po prostu przyjemnie się korzysta na co dzień.

Recenzja vivo X80 Pro. Staje do walki z najlepszymi (i najdroższymi)
Zalety
działanie i kultura pracy
świetny ekran
szybkie ładowanie - również indukcyjne
bogaty zestaw sprzedażowy (ładowarka 80 W i etui w zestawie)
aparat (choć nie we wszystkich warunkach)
głośniki stereo (nad ich głębią można jeszcze popracować)
błyskawiczny czytnik linii papilarnych w ekranie
dual SIM
IP68
Wady / braki
nadmierne nagrzewanie się podczas wymagających zadań
brak eSIM - w tej cenie to wada
brak slotu kart microSD
brak 3.5 mm jacka audio
wielkość i waga
cena
9
Ocena