Recenzja Lenovo Yoga Tab 13 - fot. Tabletowo.pl
Lenovo Yoga Tab 13 (fot. Tabletowo.pl)

Recenzja Lenovo Yoga Tab 13 – co oprócz nóżki i dużego ekranu?

Kiedy w grę wchodzi tablet z aż 13-calowym ekranem, wielozadaniowość to pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy. Co więcej ma do zaoferowania Lenovo Yoga Tab 13? Po kilku tygodniach testów przyszedł czas na podsumowanie moich doświadczeń z tym sprzętem. Zapraszam serdecznie do recenzji!

Reklama

Atak na rynek tabletów

Yoga Tab 13, Yoga Tab 11, a także bardziej budżetowe wydania w postaci modeli Tab P11 Plus, Tab M7 i Tab M8 to propozycje marki Lenovo, zaprezentowane w trakcie tegorocznych targów Mobile World Congress 2021. Na temat powrotu tabletów i przyczyn takiego stanu rzeczy, powiedziano już wiele. Chińczycy zdecydowali się pójść za ciosem i przedstawili publiczności garść różnych opcji, które powinny trafić do szerokiego grona odbiorców.

Dziś na tapet weźmiemy model, który wzbudza największe zainteresowanie. Mowa o tablecie Lenovo Yoga Tab 13. Jest to na papierze zdecydowanie najmocniejsza propozycja wśród urządzeń, jakie producent zaprezentował w tym roku.

Reklama

Lenovo Yoga Tab 13 w ofercie Media Expert

Recenzja Lenovo Yoga Tab 13 - fot. Tabletowo.pl
Alcantra to materiał miły w dotyku, ale czy praktyczny? (fot. Tabletowo.pl)

Bez zbędnego przedłużania, od razu zabierzmy się za to, co najistotniejsze. Przyjrzyjmy się temu, co znajdziemy w zestawie sprzedażowym, a także informacjom, jakie na temat sprzętu podaje sam producent.

Lenovo Yoga Tab 13 – specyfikacja techniczna

ModelLenovo Yoga Tab 13
Opcje kolorystyczneczarny – Shadow Black
Wymiary i waga6,2 – 24,9 mm x 293,35 mm x 203,98 mm (szer. x gł. x wys.)
Ekran13 cali LTPS (TFT), 2160 x 1350 (196 ppi), 60 Hz
ProcesorQualcomm Snapdragon 870G (7 nm)
GrafikaAdreno 650
RAM8 GB UFS 3.0
Pamięć wewnętrzna256 GB
Aparatyfront: 8 Mpix + TOF 3D
tył: brak
Zaplecze komunikacyjneBluetooth 5.2 A2DP, LE, NFC, Wi-Fi 6
Audiogłośnik stereo (4), brak jack 3,5 mm
Wodoszczelnośćbrak deklarowanej
PortyUSB Type-C 3.1, micro HDMI
GSMbrak
Ładowanie przewodowe30 W
Ładowanie bezprzewodowebrak
Bateria10200 mAh
SystemAndroid 11, ZUI 12,5
Zawartość pudełkatablet, ładowarka 30W, kabel USB-C->USB-C, kabel micro-HDMI->HDMI, adapter USB-C->jack 3,5mm, dokumentacja
Cena3199 złotych

Specyfikacja mówi jasno. Obudowa Lenovo Yoga Tab 13 skrywa mocny procesor, solidną ilość RAM, a także sporo pamięci na dane użytkownika. Urządzenie jest dostępne tylko w konfiguracji 8/256, jednakże z mojego punktu widzenia nie jest to nic złego. Taka wersja powinna zadowolić każdego, w tym osoby bardziej wymagające.

To, co cieszy jednak najbardziej, to mocno rozbudowany zestaw sprzedażowy. Oprócz tabletu i ładowarki (co nie jest dziś oczywiste…) dostajemy także kompletne okablowanie, pozwalające w pełni wykorzystać walory sprzętu. Jest metrowy kabel, pozwalający podłączyć tablet do ekranu zewnętrznego za pomocą złącza HDMI, a brak złącza jack 3,5 mm rekompensuje obecność adaptera z USB-C. Brawo Lenovo! Pod tym kątem, inni producenci mogą (i powinni!) uczyć się od Chińczyków.

Recenzja Lenovo Yoga Tab 13 - fot. Tabletowo.pl
To co wyróżnia Lenovo Yoga Tab 13 to bardzo kompletny zestaw sprzedażowy (fot. Tabletowo.pl)

Design, jakość wykonania i komfort korzystania, czyli kolos na niewielkiej nóżce

Jeśli chodzi o wygląd urządzenia, to jest to niewątpliwe jeden z najciekawszych aspektów tabletu Lenovo Yoga Tab 13. Pomimo, że w porównaniu do smartfonów bryła urządzenia jest zdecydowanie większa, co w teorii pozwala projektantom urządzenia na odważniejsze kroki, trudno wyobrazić sobie coś, co mogłoby radyklanie zmienić charakterystykę urządzenia.

W tym miejscu pojawia się jednak firma Lenovo, która już od dłuższego czasu znalazła swój pomysł na tablety. Jednym z głównych wyróżników serii Yoga Tab jest rozkładana nóżka, pozwalająca ustawić ekran urządzenia pod niemalże dowolnym kątem. Nie ma więc konieczności dokupowania dodatkowego „książkowego” etui, które z reguły umożliwia ustawienie ekranu w 2-3 zdefiniowanych przez producenta kątach.

Co więcej, nikt nie każe nam urządzenia na omawianej nóżce stawiać. Lenovo zwraca uwagę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby stojak całkowicie odgiąć i zawiesić tablet na kołku czy wystającej półce. Nóżka wykonana jest ze stali nierdzewnej (pomalowanej na czarno), dodatkowo fabrycznie znajduje się na jej szerokości guma, która zapewnia stabilniejsze ułożenie, a także chroni przed potencjalnymi zarysowaniami. Oczywiście, wedle uznania, możemy ją w dowolnej chwili zdjąć, a potem ponownie założyć.

Rozwiązanie z pozoru banalne, jednakże tak praktyczne, że trudno jest mu czegokolwiek odmówić. Osobiście jestem w tym patencie zakochany i, szczerze powiedziawszy, chciałbym, aby pojawiało się ono zdecydowanie częściej – również w urządzeniach innych producentów.

Wyjście to ma jednak też kilka konsekwencji, które należy mieć na uwadze. Po pierwsze, tabletu nie da się położyć idealnie na płasko, co jest związane z drugą istotną rzeczą. Dół urządzenia, gdzie znajduje się nóżka, jest szerszy, stąd też zakres wymiaru podany w specyfikacji urządzenia. Podstawa urządzenia ma więc kształt długiego, ale i cienkiego walca.

Zerkając od frontu – po prawej znajdziemy port USB-C, po lewej zaś microHDMI. Z przodu pod ekranem, na całej długości podstawy, umieszczono specjalnie zaprojektowany soundbar, gdzie znalazły się dwa z czerech głośników firmy JBL.

Pozostałe dwa umieszczono w cieńszej, górnej krawędzi. Lewa pozostaje pusta, na prawej zaś znajdziemy pojedynczy przycisk do sterowania głośnością, jak i przycisk zasilający. U góry, oprócz wspomnianych głośników, są jeszcze dwa niewielkie otwory na mikrofony. Podobnie po jednym przy bocznych krawędziach. Producent co prawda nie podaje materiału ramy urządzenia, jednakże wydaje się być ona plastikowa.

Wracając jeszcze do frontu, tutaj bez zaskoczeń poza gigantycznym, jak na tablety, aż 13-calowym wyświetlaczu, są niewielkie ramki. Górna jest nieco większa od pozostałych, a jest to związane z obecnością jedynego obiektywu w Lenovo Yoga Tab 13, 8 Mpix kamerki do selfie i wideorozmów. Obok zaś, jeszcze mniej widoczny jest czujnik TOF 3D, który odpowiada za bezpieczniejsze odblokowywanie urządzenia, jak i lepsze wycinanie tła z kadru.

Kolejne „ciekawostki” znajdziemy z tyłu. Tutaj w 2/3 plecki urządzenia pokryte są materiałem o nazwie Alcantara. Większość zapewne kojarzy ten materiał tekstylny z wykończeń wnętrz tapicerek samochodowych. Pozostała 1/3 pozostaje „goła” i jest po prostu plastikowa. Na prawym rogu znalazło się miejsce dla logo producenta. W środku natomiast dla schowanej podstawki i delikatnie widocznych oznaczeń związanych z urządzeniem.

Lenovo, w przekazie marketingowym chwali się, że Alcantra nadaje tabletowi charakteru premium. Z pewnością jest to coś innego, niedostępnego w innych modelach. W istocie kontakt z tym materiałem jest bardzo przyjemny, jednakże ma on dwie poważne wady.

Po pierwsze zbiera kurz błyskawicznie, przez co oznaki brudu są widoczne po chwili. Po drugie każdy przejazd palcem po fakturze powoduje inne ułożenie włókien, co może nieco mocno zaburzać wygląd i estetykę. Osobiście chyba wolałbym, gdyby producent zdecydował się na jednolite wykończenie, najlepiej aluminiowe, a nawet plastikowe, co oszczędziłoby nieco na wadze urządzenia.

Całość pod kątem jakości wykonania oceniam na szkolną czwórkę. Sama nóżka/podstawka jest bardzo solidna i świetnie wykonana. Nie chybocze się na boki, nie trzeszczy, czuć pewność jej położenia. Przeszkadza nieco część plastikowego wykończenia i, choć sam plastik nie należy jeszcze do tych najgorszych, odbiera to nieco z odczucia obcowania ze sprzętem klasy premium.

Podobnie z Alcantrą, która pomimo przyjemnego dotyku, negatywnie wpływa na estetykę urządzenia. Pozostałe elementy, takie jak chociażby przyciski czy obecne porty, nie budzą żadnych zastrzeżeń i działają wzorowo.

Odnosząc się jeszcze do komfortu, podstawkę już zdążyłem wychwalić. Nie miałbym się do niczego przyczepić, gdyby nie jedna rzecz. Muszę zwrócić uwagę na aspekt masy urządzenia. Ta wynosi aż 803 gramy! To straszliwie dużo, nawet jak na tablet, co może być przeszkodą, jeśli mamy zamiar trzymać sprzęt przez dłuższą chwilę w naszych rękach.

Tablet na kolanach ale pod nieco bardziej przystępnym kątem? Czemu nie! (fot. Tabletowo.pl)

Ktoś też może powiedzieć, że 13 cali to za dużo. I tak, i nie, bo Lenovo wyraźnie uderza w wielozadaniowość i immersję płynącą z pochłaniania treści na swoim tablecie. Trudno jest więc traktować to jako wadę, tym bardziej, że producent ma w swoim portfolio mniejsze opcje (choć ze słabszymi podzespołami).

Mi ogólnie z urządzenia korzystało się wyśmienicie. Na co dzień, korzystając z iPhone’a 12 mini, czułem czasem potrzebę zwiększenia przestrzeni roboczej. Wagę tabletu dało się odczuć dopiero po bardzo długich sesjach, a i tak przez większość czasu korzystałem z wbudowanej podstawki.

Wyświetlacz LTPS TFT 60 Hz, czyli historia o tym, jak mogło być pięknie

Nie będę ukrywał, że nowe smartfony i tablety mocno mnie zmanierowały. Podwyższona częstotliwość odświeżania ekranu sprawia, że wrażenia płynące z korzystania ze sprzętu są zdecydowanie przyjemniejsze. 90 czy 120 Hz zaczyna być standardem nawet w przypadku budżetowych propozycji. Nie mówiąc już o najbardziej wypasionych i wyczesanych smartfonach gamingowych.

Powtarzam to niemal co recenzję i przepraszam, że zrobię to jeszcze raz. Nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy 90 a 120 Hz. Biorąc pod uwagę, że im wyższa wartość tym większy drenaż, jestem fanem tej pierwszej, nieco mniejszej liczby. Jak wygląda sytuacja w propozycji Lenovo?

13-cali to sporo przestrzeni, niestety reszta specyfikacji ekranu nieco zawodzi (fot. Tabletowo.pl

Niestety, mocno biednie. O ile sama technologia LTPS TFT nie jest niczym ujmującym (choć obóz fanów AMOLED-ów będzie niepocieszony), tak już tylko 60 Hz odświeżanie boli i to boli bardzo. Szczególnie, jeśli mamy do czynienia na co dzień z lepszymi ekranami. Dodając do tego nieco szarpane androidowe animacje, czuć duży przeskok. Mocno ubolewam, że producent nie zdecydował się na coś lepszego. Tym bardziej, że cena tabletu niska nie jest, aczkolwiek o tym pomówimy chwilkę później.

Pozostała specyfikacja wyświetlacza jest po prostu ok. Rozdzielczość 2K (1350 x 2160 pikseli, gęstość 196 pikseli na cal) przy dużym, 13-calowym wyświetlaczu, sprawdza się ot w sam raz. Nie jest to najostrzejszy obraz na świecie, ale co najważniejsze, poszarpanych krawędzi czcionki także nie widać. Lenovo chwali się za to wsparciem Dolby Vision i pełnym pokryciem palety barw sRGB. W istocie – do wyświetlanego nasycenia barw, nie ma się co przyczepić.

Uwagę natomiast mogę i muszę zwrócić na mocno przeciętną jasność maksymalną. Ta w szczytowym punkcie wynosi zaledwie 400 nitów. Jeśli w domu nie padają nam na ekran bezpośrednio promienie słońca, wtedy wszystko jest w porządku. Czytelność w słońcu jest niestety mocno ograniczona. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że do jasności minimalnej nie mam najmniejszego zarzutu. Jest ona wymierzona w punkt. Nocne sesje nie są żadną przeszkodą.

Lenovo Yoga Tab 13 (fot. Tabletowo.pl)

Oprogramowanie – Android i tablety? Można, ale…

Jeszcze jakiś czas temu temat tabletów z systemem Android był dość trudną kwestią. Rynek zdominowany przez urządzenia oferowane przez producenta z nadgryzionym jabłkiem zdecydowanie zepchnęły poczciwego zielonego robocika na drugi plan. Czy dzisiaj jest lepiej? Jest, ale w dalszym ciągu do ideału trochę brakuje. Trudno tutaj winić producenta, gdyż on sam nie odpowiada za przystosowanie aplikacji do większych ekranów, jednakże warto mieć to na uwadze.

Urządzenie po wyjęciu z pudełka działa na Androidzie 11 z nakładką ZUI 12.5, która na dobrą sprawę sprowadza się tylko i wyłącznie do kilku bardzo drobnych, ledwo zauważalnych modyfikacji interfejsu. Można więc w skrócie powiedzieć, że jest to w gruncie rzeczy czysty Android.

Na temat samego systemu Google w wersji oznaczonej numerkiem 11, nie będę się rozwodził. To zostało już omówione na dziesiątki sposobów. Zdecydowanie bliżej nam do premiery kolejnej już wersji, a mianowicie mocno rewolucyjnego (przynajmniej w wyglądzie) Androida 12. To jednak już kwestia na zupełnie inny tekst.

Co więc daje od siebie Lenovo? Najważniejszy aspekt to specjalnie stworzona przestrzeń do prostego i szybkiego dostępu do przeróżnych multimediów. Przesuwając w prawo po ekranie głównym, domyślnie zostaniemy przeniesieni do tzw. Google’s Entertainment Space, gdzie znajdziemy niemalże wszystkich „wielkich graczy” na rynku streamingowym. Netflix, YouTube czy Amazon Prime Video są tutaj dostępne od ręki (jest też Disney+…). Urządzenie ma certyfikat L1, a więc jest zdolne do wyświetlania na Netfliksie treści w wysokiej jakości obrazu i dźwięku.

Drugie udogodnienie to obecność usługi Google Kids Space, gdzie rodzice mogą mieć pewność, że treści takie jak aplikacje, książki czy filmy będą odpowiednie dla wieku ich pociech. Sam aspekt kontroli rodzicielskiej może być zarządzany przez aplikacje Google Family Link za pomocą innego urządzenia.

O ile użyteczność tego drugiego dodatku trudno jest mi ocenić, tak pierwszego już zdecydowanie łatwiej. Centrum rozrywki Google nie jest niczym przełomowym, ani czymś specjalnie nowym. Ot, zawsze możemy te aplikacje pobrać ze sklepu i wrzucić potem do wspólnego folderu. Dla osób mniej zainteresowanych Google Play Store lub brzydko mówiąc tym, którzy są leniwi, taka opcja może nieco ułatwić życie. Szeroki wybór usług – szybkie przeglądanie polecanej zawartości. Ma to sens i z pewnością stanowi przyjemny dodatek, tym bardziej, że jest to opcja absolutnie opcjonalna.

Sama obsługa systemu na dużym ekranie jest w porządku, pomijając brak płynności w związku z animacjami i brakiem podwyższonego odświeżania. Większym problemem są aplikacje, które jak na początku wspomniałem, niekoniecznie zawsze chcą współpracować z tak dużym wyświetlaczem, a nawet, jeśli już to robią, to tak, aby wyglądały ładnie i przyjemnie dla oka. Tu jednak tablety z Androidem muszą przejść jeszcze kawałek drogi.

W dobie coraz większych nacisków na producentów smartfonów i tabletów, często można usłyszeć obietnice na temat ilości potencjalnych aktualizacji do kolejnych wersji systemów czy poprawek zabezpieczeń. Takiej niestety w przypadku Lenovo Yoga Tab 13 brak.

Pewnie jest szansa na Androida 12, jednakże zapewne nieprędko, skoro producent milczy na ten temat. Urządzenie obecnie pracuje na poprawkach bezpieczeństwa z czerwca i, cóż… najświeższe to one nie są, patrząc na to, że w kalendarzu zdecydowanie bliżej nam do końca 2021 roku.

Wydajność, czas pracy na baterii i ładowanie – czego więcej potrzeba?

Lenovo Yoga Tab 13 ma w swoim wnętrzu jednostkę Qualcomma. Urządzenie napędza 7-nanometrowy procesor Snapdragon 870G, rozpędzający się na najmocniejszym rdzeniu do imponujących 3,2 GHz. Za grafikę odpowiada zaś układ Adreno 650. W kwestii pamięciowej wyboru nie ma żadnego. Jesteśmy skazani na połączenie 8 GB RAM i 256 GB przestrzeni na nasze pliki w interfejsie UFS 3.0.

Fani mobilnej technologii zapewne kojarzą bardzo dobrze układ, który znalazł się na pokładzie recenzowanego tabletu. POCO F3, ZTE Axon 30 czy też Motorola Moto G100 to tylko trzy przykłady zastosowania Snapdragon 870G. Sześć miesięcy temu osobiście miałem okazję testować dla Was jubileuszową „Motkę” i wtedy byłem zachwycony mocą „prawie flagowego” układu od Amerykanów. Czy pół roku sprawiło, że poczułem jakieś braki?

Pod względem mocy Lenovo Yoga Tab 13 nie ma się czego wstydzić (fot. Tabletowo.pl)

Absolutnie nie. To w dalszym ciągu jest bardzo dobra jednostka, która zapewne nie będzie miała problemu zaspokoić oczekiwań niemalże wszystkich użytkowników. W przypadku tabletów wydajność procesora ma o tyle większe znaczenie, że z natury urządzenia te stworzone są do wielozadaniowości. I to szczególnie w przypadku przestrzeni roboczej o wymiarze 13 cali, jak ma to miejsce w Lenovo Yoga Tab 13.

Przy Snapie 870G dalej możemy odhaczyć wszystkie punkty w zakładce mocy sprzętu. Multitasking, wymagające gry przy wysokich detalach, a może długie sesje filmowe bez oparzonych rąk? Parafrazując pewny znany program telewizyjny, trzy razy na tak. W tej dziedzinie nie można zarzucić Lenovo absolutnie niczego.

Dla zainteresowanych załączam wyniki testów syntetycznych z Geekbench 5 i AnTuTu Benchmark.

Przechodząc do czasu pracy na baterii o pojemności 10200 mAh zacznijmy od tego, że producent deklaruje do 12 godzin pracy na jednym ładowaniu. Jaka jest rzeczywistość? Wszystko oczywiście zależy od tego, co robimy na naszym urządzeniu, jednakże zakładając mieszany scenariusz (tj. trochę muzyki, grania, wideo na YT przy non-stop włączonym Wi-Fi) byłem w stanie wyciągać około 9-10 godzin pracy.

Przy nieco spokojniejszych scenariuszach, w istocie kręciłem się blisko 12, a czasem nawet 13 godzin. Ogółem można powiedzieć, że jeden pełny dzień jest jak najbardziej w zasięgu.

No dobrze, a co, gdy Lenovo Yoga Tab 13 zacznie desperacko prosić o podłączenie do gniazdka? Z pomocą przychodzi 30 W ładowarka dołączona do zestawu. Jest ona w stanie „nakarmić” tablet w 2 godziny z minutami. Jest to bardzo przyzwoity czas, jak na tak dużą baterię.

Warto też dodać, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby jednocześnie ładować urządzenie i pozostawić tablet podłączony do drugiego, zewnętrznego monitora. Odpowiednie porty znajdują się po przeciwległych stronach, przez co takie rozwiązanie jest możliwe. Urządzenie nie wspiera ładowania bezprzewodowego.

Biometria i łączność – krótka lista

Temat zabezpieczeń w przypadku Lenovo Yoga Tab 13 jest bardzo ciekawy, bo na dobrą sprawę, brakuje jednoznacznego głównego rozwiązania. Pomimo obecności czujnika TOF 3D, nie uczestniczy on czynnie w odblokowaniu twarzą, przez co rozwiązanie to nie należy do najbezpieczniejszych, a także najszybszych. Skuteczność tego sposobu odblokowania tabletu to typowa sytuacja 50/50. Raz się uda, raz się nie uda. Pełna loteria.

Nie ma skanera odcisków palców, a więc pozostaje nam rysowanie wzoru na 9 punktach, wpisywanie kodu czy hasła. Troszkę biednie.

Przekaz jest jasny. To multimedia mają być mocną stroną urządzenia (fot. Tabletowo.pl)

W kwestii łączności lista jest dość krótka. Jest Wi-Fi kat. 6, Bluetooth 5.2 A2DP LE i na dobrą sprawę to tyle. Nie ma wersji z LTE/5G, jesteśmy więc skazani na łączność internetową. Nie ma także modułu GPS ani NFC.

Zarówno z BT, jak i Wi-Fi nie miałem żadnych problemów w trakcie testów. Lenovo Yoga Tab 13 nigdy nie zgubił połączenia i łączył się bardzo szybko ze wskazaną siecią czy urządzeniem.

Jakość audio – bardzo mocny punkt!

Postawmy sprawę jasno. Jakość dźwięku w przypadku Lenovo Yoga Tab 13 stoi na bardzo wysokim poziomie. Efekt stereo, osiągany za pomocą czterech głośników sygnowanych marką JBL, robi robotę. Na szczególną uwagę zasługuje soundbar umieszczony pod ekranem, frontalnie do użytkownika.

Nie ma się do czego przyczepić. Zarówno pod kątem czystości dźwięku, jak i głośności maksymalnej. Uważam, że rozdrabnianie się na tony niskie, średnie i wysokie i ich ocena w stosunku do głośników zewnętrznych zbyt wielkiego sensu przy tabletach nie ma, jednakże muszę zaznaczyć, że są one na tyle dobre, że słychać coś więcej niż lekki, przyjemny bas.

Nóżka tabletu pozwala na wiele niekonwencjonalnych rozwiązań (fot. Tabletowo.pl)

Złącza słuchawkowego, jak już zdążyłem wspomnieć wcześniej nie ma, jest za to dołączona przejściówka z USB-C. Zarówno w przypadku połączenia przewodowego, jak i bezprzewodowego dużo zależy tak naprawdę od klasy podpinanych słuchawek. Muszę jednak przyznać, że zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, było bardzo dobrze. Filmy oglądałem z przyjemnością, a muzyka umilała nieco mniej angażujące chwile.

Sekcja wideo, czyli widać nas i słychać

W dzisiejszej recenzji zabraknie typowej sekcji poświęconej aparatom fotograficznym. Powód jest prosty. Nie ma w przypadku Lenovo Yoga Tab 13 o czym mówić. Aparatów umieszczonych z tyłu urządzenia po prostu nie ma. Żadnego oczka głównego, nie mówiąc już o obiektywach szerokokątnych.

Czy rezygnacja z tych modułów to dobra decyzja? Cóż, nie należę do fanów fotografowania czegokolwiek przy użyciu tego typu urządzeń, jednakże wyobrażam sobie, że okazjonalne, nawet poglądowe zdjęcie dokumentu czy jakiegoś przedmiotu może się zdarzyć. Szkoda, że zabrakło nawet jednego, podstawowego obiektywu. Niemniej, nie będę za to specjalnie karcił urządzenia.

Jedynym „oknem na świat” w przypadku tabletu Lenovo jest aparat na froncie. To 8 Mpix główny i towarzyszący mu czujnik TOF 3D, który ma odpowiadać za lepsze odcięcie krawędzi w trybie portretowym czy to na zdjęciu, czy wideo.

Jakie są efekty pracy tego modułu? Takie, jakie można się spodziewać, czyli bardzo przeciętne. Mało detali, sporo szumów i nijaka ostrość zdjęć. Żeby nie pastwić się przesadnie nie będę wspominał za długo o gorszych warunkach oświetleniowych. Wtedy jest po prostu jeszcze gorzej.

Sytuacji nie ratuje kilka filtrów, jakie możemy sobie wybrać czy tryb upiększania. Odcięcie krawędzi pomimo czujnika jest mocno przeciętne. Nie czuję, aby urządzenie było beneficjentem jego obecności na pokładzie w jakiejkolwiek płaszczyźnie. Fotografowanie tym aparatem mija się z celem.

Jest za to coś, w czym 8 Mpix oczko Lenovo Yoga Tab 13 sprawdzi się bardzo dobrze. Mowa o wideorozmowach, czyli na dobrą sprawę tym, do czego frontowa kamera tabletu jest stworzona. Jakość Full HD przemielona przez serwery Google Duo, Whatsappa czy FB nada się od akurat do przyzwoitego przekazu.

W tym wszystkim na plus zasługują też dobre mikrofony, które nie dość, że transportują bardzo przyzwoicie nasz głos, radzą też sobie z dźwiękami otoczenia, którym niekoniecznie chcemy raczyć swoich słuchaczy.

Podsumowanie, gdyby była inna cena…

Podsumowując, Lenovo Yoga Tab 13 to sprzęt, który nie uniknął kilku istotnych wad. Tylko 60 Hz i ciemnawy ekran, spora waga czy luki w kwestii zabezpieczeń (biometrycznych i aktualizacji) bolą. Biorąc pod uwagę cenę, która kształtuje się na poziomie około 3 tysięcy złotych, uważam, że są to zdecydowanie zbyt duże uchybienia.

Są kwestie, w których tablet jest bardzo dobry. Świetna wydajność, dobry czas pracy na pojedynczym ładowaniu, obecność portu pozwalającego łatwo rozszerzyć przestrzeń roboczą i bardzo kompletny zestaw sprzedażowy (ze wszystkim przejściówkami i kablami!) potrafią przyciągnąć uwagę.

Osobiście uważam, że dobrze będzie chwilę poczekać. Jeśli urządzenie nieco stanieje lub pojawi się w atrakcyjnej promocji, to będzie dobry moment do rozważenia zakupu, tym bardziej, że nie wszystkie z wymienionych przeze mnie wady są dla wszystkich z miejsca eliminujące.

Recenzja Lenovo Yoga Tab 13 - fot. Tabletowo.pl
Recenzja Lenovo Yoga Tab 13 – co oprócz nóżki i dużego ekranu?
Zalety
wydajność, która pozwala na wiele
sporo przestrzeni do pracy i zabawy
nóżka/podstawka jest rewelacyjna
znakomita jakość audio
obecność portu micro-HDMI
sprawdza się w wideokonferencjach
całkiem szybkie ładowanie
świetny, kompletny zestaw sprzedażowy
Wady
ekran spory, ale niestety trochę za ciemny
bardzo duża waga sprzętu
brak opcji LTE/5G, brak GPS na pokładzie
wątpliwa obecność Alcantry
nieuzasadnione braki w biometrii
Android na tabletach dalej nie zachwyca
niejasna sytuacja z aktualizacjami
trochę na siłę, ale czas pracy mógłby być ciut lepszy
7
Ocena
Gdzie kupić?