Niedzielny obiad #1: telefony z Androidem i ich aktualizacje

Upływający właśnie tydzień został niemal w całości zdominowany przez wieści związane z systemem Android. Pojawiły się nowości od czołowych producentów smartfonów, a silną dyskusję wywoływały, raz po raz, informacje o perspektywach kolejnej aktualizacji (lub jej braku). Jak ostatnio przez niemal cały czas, było też gorąco w temacie Huawei, a w komentarzach pod jednym z artykułów obserwowaliśmy ciekawą dyskusję o realnej wartości benchmarków, przede wszystkim tych fotograficznych. Zapraszam na krótki przegląd tego, co w ostatnim tygodniu czytaliście najchętniej.

#Xiaomiznowulepsze

To było do przewidzenia, ten tydzień, przynajmniej w Polsce, należał do Xiaomi, a złożyły się na to dwa wydarzenia: krajowa premiera modelu Mi 9T Pro (znanego również pod nazwą Redmi K20 Pro) oraz prezentacja najnowszej iteracji hitu sprzedażowego, który rozsławił chińską markę: Redmi Note 8 i Redmi Note 8 Pro.

Sam pamiętam czasy, kiedy popularność zaczęło zyskiwać hasło #xiaomilepsze. Początkowo dziwiłem się temu fenomenowi i nie dowierzałem, jak chińska konstrukcja może zagrozić pozycji rynkowych potentatów. Dzięki modelowi Redmi Note 4 przekonałem się, w jak wielkim błędzie żyłem. Okazało się, że za cenę około 700-800 złotych można zaproponować telefon, który w każdym aspekcie będzie przynajmniej poprawny (no dobrze, za wyjątkiem NFC), a w wielu znacznie wykroczy poza standardy przewidziane dla tej półki cenowej.

Redmi Note 8 i Redmi Note 8 Pro zaprezentowane. Xiaomi w natarciu, będzie hit

Telefony z linii Redmi Note wywołały rewolucję udowadniając, że nie trzeba wydawać wielkich pieniędzy na flagowce, by cieszyć się wydajnym i wszystkomającym telefonem. To w dużej mierze dzięki nim topowi producenci, jak Huawei czy Samsung, musieli znacznie bardziej zaangażować się w rozwój i wsparcie dla średniopółkowych modeli. Być może gdyby nie agresywna polityka cenowa Xiaomi, serie Lite od Huawei i Galaxy A od Samsunga wyglądałyby znacznie mniej korzystnie. Wypada tylko uchylić czoła przed chińskim producentem i patrzeć, jak modele Redmi Note 8 i 8 Pro zwiększają udział w rynku. Oczywiście Redmi Note 8 Pro serwuje podwójną porcję ciekawości, ponieważ pracuje pod kontrolą jednego z najnowszych układów MediaTeka. Czy decyzja o zastosowaniu rozwiązania innego niż Snapdragon od Qualcomma okaże się słuszna? Benchmarki zwiastują, że wydajnościowo jak najbardziej, miejmy tylko nadzieję, że podobnie będzie ze stabilnością.

Xiaomi Mi 9T Pro

Konkurencję zdaje się, już teraz, dobijać premiera modelu Mi 9T Pro, a konkretnie jego sugerowana cena detaliczna. 1999 złotych za flagowe podzespoły + dodatkowa atrakcja w postaci wysuwanego aparatu. Brzmi na tyle dobrze, że z pewnością wszystkie sztuki, jakie trafią do Polski w początkowych tygodniach sprzedaży, będą błyskawicznie znikać z półek sklepowych. Oby dla każdego zainteresowanego wystarczyło.

Cena Xiaomi Mi 9T Pro w Polsce? Cóż, świetna!

Jeśli nie chcesz mojej zguby, aktualizację daj mi, luby

Aktualizacje telefonów z Androidem to problem, który ciągnie się za tym systemem właściwie od momentu, kiedy na rynku pojawiły się pierwsze sprzęty korzystające z zielonego robota. Współcześnie, jak wykazały badania rynku, są jednak producenci, którzy potrafią sobie poradzić z dostarczaniem aktualizacji na czas. Tutaj brawa należą się przede wszystkim Nokii. Zarządzający marką Finowie podjęli słuszną decyzję, by swoje produkty szczelnie otoczyć wsparciem technicznym, przejawiającym się aktualizacją do najnowszej wersji systemu znacznej części oferowanych produktów. Brawo!

O tym, jak cenna w oczach konsumentów jest taka, a nie inna polityka aktualizacji, niech świadczy sporo komentarzy pod newsem o Androidzie Pie dla Samsunga J5 2017. Oto bowiem dwuletni telefon z niskiej półki otrzymuje Androida Pie. Można? Nawet trzeba! Wcale nie będę zaskoczony, jak dzięki temu zabiegowi wielu obecnych posiadaczy J5 przesiądzie się, prędzej czy później, na wyższe modele wyprodukowane przez Koreańczyków.

Brawo Samsung. Dwuletni budżetowiec dostaje Androida Pie

Mate 30 bez Google Play? Taaa, jasne

Od pierwszej informacji o możliwych amerykańskich sankcjach wobec firmy Huawei, analitycy i posiadacze telefonów chińskiego producenta zastanawiają się nad przyszłością smartfonów tej firmy. Te zdobyły tak wielką popularność w dużej mierze dzięki temu, że pracowały pod kontrolą Androida i oferowały dostęp do aplikacji ze sklepu Google Play. Chińczycy deklarują, że mimo zaawansowanych prac nad własnym systemem – Harmony OS, nie mają zamiaru rezygnować ze stosowania Androida. Najnowsze pogłoski mówią o zastosowaniu w modelach Mate 30 Androida z dystrybucji AOSP (Android Open Source Project) pozbawionego aplikacji od Google, przede wszystkim Google Play.

Sam Android jest bowiem systemem o otwartym kodzie źródłowym, dlatego jego użycie nie spowoduje naruszenia sankcji nałożonych przez administrację Stanów Zjednoczonych. W takiej sytuacji producent nie mógłby jednak, przynajmniej oficjalnie, instalować własnościowych aplikacji Google (np. Sklep Play, Google Pay, Gmail, Mapy itp).

Huawei Mate 30 Pro (fot. via ITHome)

Co oczywiste, ich miejsce wypełniłyby rozwiązania konkurencyjne, w tym własny sklep z aplikacjami firmy Huawei. Dodatkowo, jako, że w dalszym ciągu byłby to system Android, każdy użytkownik mógłby samodzielnie doinstalować sobie paczkę aplikacji Google. Z pewnością inżynierowie Huawei postaraliby się ułatwić ten proces tak bardzo, jak tylko to możliwe.

Czy tak będzie? Moim zdaniem: nie. Obie strony wydają się coraz bardziej przekonywać o tym, jak wiele stracą w wyniku zaognienia sporu, dlatego mimo wszystko będę bronił tezy, że w najbliższym czasie niewiele się zmieni. Smartfony Huawei będą pracować pod kontrolą Androida z dostępem do aktualizacji i aplikacji Google, laptopy będą otrzymywać aktualizacje Windowsa tak, jak dzieje się to do tej pory itd.

Chińczycy dysponują potężnym orężem – patentami na rozwój sieci 5G, bez których jej budowa będzie znacznie utrudniona, a przede wszystkim sporo droższa. Spekuluje się, że amerykanie usiłują namówić swoich sojuszników, w tym Polskę, by nie współpracowały z Huawei w tym zakresie, chcąc w ten sposób osłabić pozycję firmy z Shenzen. To jednak bardzo rozwojowy temat, w którym zapewne jeszcze wiele się wydarzy.

A sama premiera serii Huawei Mate 30 już 19 września.

Benchmarki, ach te benchmarki…

Zaskakująco gorącą dyskusję wywołał wpis, w którym opisywaliśmy niski wynik Sony Xperii 1 w benchmarku DxOMark. Część z komentujących słusznie podniosła zarzut rozbieżności między wynikiem, a rzeczywistymi możliwościami poszczególnych urządzeń. Należy bowiem pamiętać, że DxOMark ma swoją procedurę testową, w której jedno urządzenie wypada lepiej, inne gorzej, a w rzeczywistych zastosowaniach może być zupełnie inaczej.

Podobny problem występuje właściwie we wszystkich testach syntetycznych, jak chociażby tych mierzących wydajność sprzętu. Przykład? AnTuTu. Nie od dziś wiadomo, że producenci stosują różne sztuczki w oprogramowaniu, podnosząc wydajność sprzętu gdy system wykryje, że użytkownik właśnie uruchomił test wydajności. Zdarzało się niejednokrotnie, że rzeczywiste wrażenia z użytkowania były zupełnie odmienne od tego, co prezentował benchmark.

Co zrobić w takiej sytuacji? Z pewnością nie traktować testów syntetycznych jako bezwzględnej wyroczni, wszak kupując dany sprzęt będziemy go używać na co dzień, a tutaj wpatrywanie się w wynik testu niewiele nam pomoże. Jako testerzy sprzętu dokładamy najwyższej staranności, by przygotowywane przez nas materiały jak najdokładniej odwzorowywały wrażenia z tego, co udało nam się sprawdzić. Wybierając sprzęt, poza sprawdzeniem opinii profesjonalistów, warto zasięgnąć języka u osób wykorzystujących dane urządzenie na co dzień. Zestawienie różnych punktów widzenia z pewnością da pełniejszy obraz tego, na co przeznaczymy swoje pieniądze.

Czy testy DxOMark można traktować jako wiarygodne?

I jeszcze krótkie ogłoszenie

To mój pierwszy artykuł, w którym starałem się podsumować wydarzenia ubiegającego tygodnia. Prosiłbym o informację zwrotną w komentarzach, czy taka forma Wam się podoba i chcielibyście, by ukazywała się cyklicznie. Jestem otwarty na wszelkie uwagi merytoryczne.

Smacznego obiadu i udanej niedzieli!

Exit mobile version