Według zapowiedzi przedstawicieli rządu, europejski dokument tożsamości miałby trafić do polskiej aplikacji mObywatel. Okazuje się jednak, że nie będzie to możliwe.
Aplikacja mObywatel nie spełnia wymogów technicznych UE
Poziom cyfryzacji w naszym kraju jest niezwykle zaawansowany na tle innych krajów europejskich. Rozwiązań technicznych, w tym aplikacji mObywatel, zazdroszczą Polakom nawet Niemcy a w ślad za polskimi rozwiązaniami chce iść Unia Europejska, tworząc tzw. Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej (EUDI Wallet) w ramach projektu POTENTIAL.
Warto wspomnieć, że koncepcja mObywatela pojawiła się ponad 10 lat temu, a aplikację mObywatel oficjalnie uruchomiono w 2017 roku. Z kolei pomysł europejskiego „portfela” zapowiedziano w 2020 roku. Można więc powiedzieć, że polski program traktowany jest jako przykład do naśladowania. Przedstawiciele polskiego rządu wspominali, iż aplikacja mogłaby pełnić rolę EUDI Wallet. Okazuje się jednak, że najprawdopodobniej nie będzie to możliwe.
Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekt ustawy zmieniającej przepisy o usługach zaufania oraz identyfikacji elektronicznej. Wynika z niego, że obecnie używana przez Polaków aplikacja mObywatel nie spełnia technicznych i prawnych wymagań. Dlatego też dla europejskiego portfela tożsamości cyfrowej, który ma zadebiutować jeszcze w 2026 roku, konieczne będzie opracowanie zupełnie nowej aplikacji.
Dlaczego mObywatel nie może pełnić roli europejskiego portfela tożsamości cyfrowej?
Przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji w uzasadnieniu podkreślają, że ustalenia eIDAS dotyczące wymagań technicznych wykluczają możliwość udostępniania europejskiego portfela tożsamości cyfrowej w ramach aplikacji mObywatel. Jak wspominają rządzący, w polskiej aplikacji tożsamość oraz obywatelstwo potwierdzane jest przez „dokument mObywatel”. Z kolei europejski portfel tożsamości cyfrowej ma identyfikować tożsamość za pomocą danych użytkownika.
Nie jest to jedyny kłopot, który wyklucza możliwość wdrożenia europejskiego dokumentu do polskiej aplikacji. Zgodnie z przepisami UE, generowane dokumenty elektroniczne powinny być wydawane za pośrednictwem kwalifikowanych dostawców usług zaufania. Jak wspomina portal Cashless, mogą być to prywatne podmioty zewnętrzne. Z kolei w przypadku mObywatela proces wydawania dokumentów odbywa się bezpośrednio w ramach polskiej infrastruktury mObywatela. Nie ma więc pośrednika, który zajmowałby się wydawaniem tych dokumentów.
Polskie i unijne regulacje prawne mają sporo różnic i wręcz uniemożliwiają dostosowanie mObywatela do eIDAS. Co więcej, gdy powstanie europejska aplikacja (zgodna z wymogami UE), nie będzie możliwe przeniesienie dokumentów elektronicznych z polskiego programu. W praktyce oznacza to dla nas tyle, że do korzystania z wszystkich funkcji, zarówno tych „polskich”, jak i „europejskich”, w tym z dokumentów elektronicznych, będziemy musieli pobrać i zainstalować dwie aplikacje. W uzasadnieniu podkreślono, że aplikacje będą stanowiły całkowicie niezależne od siebie rozwiązania.
Jeśli zastanawiacie się, czy nie można by stworzyć jeszcze jednego rozwiązania w Polsce, które połączyłoby mObywatela i Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej, to wygląda na to, że nie ma takiej możliwości. Przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji wskazali, że zapewnienie użytkownikom aplikacji mObywatel komfortowego przejścia do europejskiego portfela tożsamości cyfrowej będzie ogromnym wyzwaniem nie tylko techniczno-organizacyjnym, ale również informacyjnym.





