Lamborghini
(fot. Lamborghini)

Zrobiło się ciekawie. Apple zatrudniło byłego dyrektora Lamborghini. Po co mu on?

Co będzie robił Luigi Taraborrelli, były dyrektor Lamborghini, w Apple? Raczej nie będzie pracował nad nowym iPhonem. Prawdopodobnie jego doświadczenie pomoże podczas prac nad elektrycznym samochodem.

Reklama

Apple Car podobno powstaje w Cupertino

Wielokrotnie mogliśmy już spotkać się z rewelacjami na temat elektryka z logo nadgryzionego jabłka. Podobno kolejnym, naprawdę dużym projektem Apple ma być właśnie własny samochód, który odmieni branżę motoryzacyjną.

Warto jednak zwrócić uwagę, że mimo licznych informacji, wciąż nie doczekaliśmy się jakiegokolwiek oficjalnego potwierdzenia trwających (rzekomo) prac nad autem z logo nadgryzionego jabłka na masce. Z drugiej strony firma kierowana obecnie przez Tima Cooka złożyła już prawie 250 patentów ściśle powiązanych z motoryzacją. Należy dodać, że wiele opatentowanych rozwiązań jak najbardziej mogłoby znaleźć zastosowanie we współczesnych samochodach.

Co więcej, twórcy iPhone’a w ciągu ostatnich lat zatrudnili całkiem sporo osób, które wcześniej pracowały dla koncernów motoryzacyjnych. Na przykład byłego lidera biznesu samochodów elektrycznych BMW, byłego szefa ds. Autopilota w Tesli czy chociażby 31-letniego weterana Forda, aby pokierował działaniami na rzecz bezpieczeństwa pojazdów.

Apple Car concept
(fot. Franco Grassi)

Ponadto zespół Apple został zasilony setkami inżynierów z Rivian Automotive, Waymo czy Mercedes-Benz, a także specjalistami ds. projektowania z personelu Tesli, McLarena, Porsche oraz Astona Martina.

Z Sant’Agata Bolognese do Cupertino

Bloomberg, powołując się na własne źródła, informuje, że Apple zatrudniło byłego dyrektora Lamborghini, co ma sugerować, że prace nad własnym samochodem elektrycznym przyspieszyły i niewykluczone, że weszły na wyższy poziom. Luigi Taraborrelli, który przez 20 lat pracował nad włoskimi supersamochodami, ma pomóc w prowadzeniu projektu elektrycznego auta, stając się jedną z ważniejszych osób w całym zespole.

Warto dodać, że Taraborrelli ma naprawdę spore doświadczenie. Nadzorował on rozwój podwozia, a także zajmował się m.in. prowadzeniem, zawieszeniem, układem kierowniczym czy hamulcami. Ponadto pracował nad wieloma kluczowymi modelami w portfolio włoskiej marki – Urus, Huracan i Aventador.

Nieoficjalne rewelacje wskazują, że Apple Car pojawi się już 2025 roku i ma wnieść jazdę autonomiczną na wyższy poziom. Niektórzy twierdzą, że będzie nawet pozbawiony kierownicy i innych elementów sterujących. Nie należy jednak wykluczać scenariusza, że samochód będzie można prowadzić – myślę, że taka wersja jest nawet ciekawsza, gdy w zespole pracuje były dyrektor firmy, która znana jest z tworzenia świetnie prowadzących się samochodów.