Samsung Galaxy S22 Ultra 5G Android 13 logo
fot. Katarzyna Pura / Tabletowo.pl / Google

Android 13 wymusza na producentach smartfonów nowe podejście do aktualizacji

Bardzo „leniwie” przeprowadzane aktualizacje Androida od lat są przedmiotem żartów największych przeciwników tego systemu. Google podejmowało przez lata wiele prób zmuszania producentów smartfonów do szybszego wdrażania nowych wersji, co może udać się dopiero po szerszym udostępnieniu systemu Android 13.

Reklama

Google stawia ultimatum

Począwszy od Androida 13, każdy producent będzie zobowiązany do obsługi funkcji bezproblemowych aktualizacji (Sealmless Updates). Jeśli nie wywiąże się z tego wymogu, nie będzie mógł zyskać licencji na korzystanie z Google Mobile Services. Innymi słowy, smartfony będą mogły sobie wtedy pomarzyć o korzystaniu ze sklepu Google Play, Map Google czy Gmaila – jednych z podstawowych aplikacji, które mamy na smartfonach z Androidem.

Seamless Updates pozwalają na wykorzystanie części partycji systemowej, umożliwiając instalowanie aktualizacji OTA „w tle”. Jedynym przestojem, jaki doświadcza wtedy użytkownik jest ponowne uruchomienie urządzenia. To świetna sprawa – nie czekać, aż instalator uporządkuje pliki i obserwować, jak pasek postępu ślamazarnie wędruje z jednego końca ekranu na drugi. Inną zaletą bezproblemowych instalacji jest szybki powrót do poprzedniej wersji systemu.

Android 13 nie trafi na pierwszego Google Pixela
Google Pixel XL z 2016 roku

Bezproblemowe aktualizacje to nic nowego. Google uruchomił je już na smartfonach Pixel pierwszej generacji. Przez długi czas funkcja ta była rozwijana i eliminowano pojawiające się przy okazji problemy. Po ośmiu latach od pierwszego pojawienia się na smartfonach z „G” na obudowie, technologia szybkich aktualizacji systemowych trafi na smartfony jednego z najważniejszych producentów tych urządzeń na świecie.

Samsung w kolejce do nowości w systemie Android 13

Samsung bardzo dobrze radzi sobie z aktualizacjami Androida i zapewnia długi okres wsparcia dla swoich urządzeń – zwłaszcza flagowych. Do tej pory nie wdrożył jeszcze obsługi Seamless Updates. Jeśli więc będzie chciał zachować usługi GMS, konieczne będą zmiany w sposobie instalacji systemu na nowych urządzeniach.

Mówi się, że pierwszym smartfonem, który będzie wspierał bezproblemowe aktualizacje, okaże się Galaxy S23. W ślad za nim pójdą kolejne modele z Androidem 13 zainstalowanym na urządzeniu po wyjęciu z pudełka.

Ciekawe, jak nowa polityka Google wpłynie na innych producentów smartfonów i czy w trakcie jej wdrażania z rynku znikną jakieś firmy, nie potrafiące dostosować się do nowych zasad. W końcu obsługa Google Mobile Services to dla nich właściwie być albo nie być. Przekonało się o tym Huawei, które po utracie możliwości współpracy z Google niemalże zniknęło z Europy.