Producenci chcą wyskoczyć z jadącego pociągu? Bzdura!

tablet
Mihai Simonia © Fotolia.pl

Wszystko zaczęło się w styczniu ubiegłego roku, kiedy to na rynku zadebiutował iPad pierwszej generacji, będący oczkiem w głowie Jobsa (swoją drogą, okoliczności jego powstania są bardzo interesujące, o czym się można dowiedzieć czytając biografię Jobsa, napisaną przez Isaacsona). Odkąd świat poznał tablet Apple, nagle wszyscy liczący się na rynku producenci komputerów zapragnęli mieć urządzenie tego typu w swoim portfolio (wcześniejszych tabletów Nokii nie bierzemy pod uwagę). Okazało się jednak, że to wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Bo co z tego, że stworzy się sprzęt, skoro oprogramowanie nie jest dostosowane do działania na nim? Apple już wtedy było na wygranej pozycji – miało zarówno świetny hardware, jak i software (iOS). Stworzenie pierwszych „prawdziwych” rywali iPada, zajęło producentom rok – mam tu na myśli pierwsze tablety pracujące w oparciu o Androida w tabletowej wersji, a więc 3.0 Honeycomb, których premiera miała miejsce na targach CES 2011. Oczywiście wcześniej pojawiały się modele z poprzednią edycją systemu – Froyo, chcące na długo przed pozostałą konkurencją ugryźć trochę rynku tabletów dla siebie (przede wszystkim Samsung Galaxy Tab 7″ i pierwsze tablety Archosa), ale to dopiero modele z „plastrem miodu” miały realnie zagrozić pozycji iPada. Jak się okazuje – dotychczas się to nie udało. Nie oznacza to jednak, że jest to powód, by producenci PC, którym do tej pory niezbyt dobrze wiodło się na rynku tabletów, mieli wyskoczyć z jadącego pociągu, który w dodatku dopiero się rozpędza. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że niektórzy mają taki zamiar.

W ostatnich dniach pojawiło się mnóstwo plotek dotyczących właśnie producentów pecetów (Acera, Asusa, Della, HP), którzy rzekomo chcą wycofać się z rynku tabletów internetowych. Głównym argumentem miał być rzekomo brak własnego ekosystemu i skazanie na porażkę w rywalizacji z iPadem, Amazon Kindle Fire czy B&N Nook Tablet, czyli z urządzeniami, które oprócz samego hardware’u, oferują także całą otoczkę, czyli mnóstwo usług, sprawiających, że korzystanie z tabletu nabiera jeszcze innego wymiaru, a w dodatku dwa ostatnie oferowane są za niewielkie pieniądze (odpowiednio: 199 i 249 dolarów), na co nie mogą sobie pozwolić producenci pozostałych urządzeń. Ale o ile o iPada faktycznie można się martwić, tak pozostałe dwa wymienione modele, to raczej inna kategoria produktów. Jakkolwiek by nie było, dwóch spośród wymienionych wyżej producentów, Asus i Dell zaprzeczyło stopniowemu wycofywaniu się z rynku tabletów z Androidem.

Można odnieść wrażenie, ze Asusowi, ze wszystkich producentów tabletów z Androidem, wiedzie się najlepiej (niestety, nie znamy statystyk sprzedażowych poszczególnych producentów, by móc je porównać) – dlaczego więc miałby rzekomo odpuścić rynek, na którym już w jakimś stopniu odniósł sukces, a wiele wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach będzie on jeszcze większy? Asus trafił w niszę – wymyślił urządzenie, na które nie wpadł wcześniej żaden z pozostałych producentów. Stworzył dwie hybrydy: Asusa Eee Pad Transformer, będącego połączeniem dotykowego ekranu z doczepianą klawiaturą oraz Asusa Eee Pad Slider, cieszącego się mniejszym powodzeniem ze względu na (imho) wagę i brak możliwości odpięcia klawiatury w momencie, gdy nie chcemy z niej korzystać.

Nasze przypuszczenia potwierdził Gary Key, przedstawiciel Asusa, który skierował dość ostre słowa w kierunku serwisu, od którego wyszły te spekulacje, że „jak zwykle, plotki przekazywane przez Digitimes są nieprawdziwe”. W wywiadzie udzielonym dla CNET stwierdził, że producent nie zamierza wycofywać się z rynku tabletów internetowych, pracujących w oparciu o Androida. I bardzo dobrze, bo zainteresowanie Asusem Eee Pad Transformer przeszło wszelkie oczekiwania, a w jego ślady chce iść (i najprawdopodobniej mu się to uda), jego następca – Asus Eee Pad Transformer Prime z czterordzeniową Tegrą 3. A kto wie, czym jeszcze Asus jest nas w stanie pozytywnie zaskoczyć…

Rzecznik Della wyraził podobne zdanie do wspomnianego przedstawiciela Asusa. Stwierdził, że firma nie ma żadnych planów by wycofywać się z rynku tabletów internetowych. Choć trzeba przyznać, że w tym przypadku by to było bardziej prawdopodobne, bowiem urządzenia tego producenta cieszą się mniejszą popularnością. Dell, idąc na kompromis, oferuje sprzęt ze średnimi parametrami technicznymi, ale za to jest tańszy od konkurencji. Ale być może także i Dell spróbuje swoich sił w rywalizacji na tablety z Tegrą 3 – to by było interesujące (zwłaszcza, że w tym przypadku, w przeciwieństwie do wcześniejszych modeli z serii Streak – choćby Streak 7, ciężko będzie umieścić ekran o rozdzielczości 800×480 pikseli, co Dell bardzo lubi ;)). W przypadku Della wiemy także, że z niecierpliwością czeka na debiut Windows 8, który ma nastąpić rzekomo w okolicy sierpnia 2012 roku.

Sytuacja Acera na rynku wcale nie jest zła, choć żaden z przedstawicieli na ten temat się nie wypowiedział. W portfolio producenta znajduje się kilka modeli z serii Iconia Tab, skierowanych do różnych grup odbiorców. Są dwa Androidki (7″ A100 i 10,1″ A500) oraz jeden z Windows 7 (10,1″ W500). Acer Iconia Tab A500 jest jednym z najpopularniejszych tabletów z Androidem Honeycomb ze względu na obecność portów: pełnowymiarowego USB, wyjścia HDMI oraz slotu kart microSD, a także niską cenę w porównaniu do konkurencji. Równie ciekawie zapowiada się nadchodzące urządzenie z czterordzeniową Tegrą 3 – Iconia Tab A700/A701, którego ekran ma mieć rzekomo rozdzielczość 1920 x 1200 pikseli. Czekamy na potwierdzenie tych plotek – być może już w styczniu na targach CES 2012.

Najbardziej pokręcone tabletowe losy ma Hewlett Packard – w jego przypadku mogę uwierzyć we wszystko, nawet w najmniej realne plotki, bowiem nigdy nie wiadomo co ciekawego wymyśli. Jakiś czas temu producent zdecydował się na rezygnację ze wspierania swoich tabletów z WebOS i wyprzedaż HP TouchPad. Po kilku tygodniach niespodziewanie firma zaprezentowała odświeżony tablet z Windows 7 (HP Slate 2), licząc na to, że system Microsoftu pozwoli jej stanąć na nogi (co, najprawdopodobniej, będzie możliwe dopiero w momencie, w którym zadebiutuje Windows 8). Moim zdaniem Hewlett Packard będzie sobie musiał ciężko zapracować na zaufanie potencjalnych klientów. Po ostatnich wybrykach klienci świadomi tego, co się działo, raczej niechętnie będą spoglądać w stronę urządzeń HP – chyba że będą się czymś naprawdę mocno wyróżniały na tle konkurencji.

Wracając jednak do myśli z początku wpisu, tabletowy pociąg dopiero się rozpędza. W bieżącym roku, który powoli zmierza ku końcowi, mieliśmy wysyp tabletów pracujących w oparciu o Androida i dwurdzeniową Tegrę 2. W przyszłym, 2012 roku, niewiele się w tej kwestii zmieni – dalej będą dominowały dwie firmy: Google i NVIDIA, tyle że z nowymi wersjami swoich produktów: z Androidem Ice Cream Sandwich i Tegrą 3. Zapowiada się więc bardzo interesujący okres dla tabletów. Pojawienie się kolejnej generacji tego sprzętu, bo niewątpliwie można to tak nazwać, będzie nas cieszyło z kilku powodów. Większa konkurencja sprawi, że na rynku będą się pojawiać coraz ciekawsze urządzenia, a co za tym idzie – ich koszt będzie malał, bo każdy z producentów w jakiś sposób będzie chciał przekonać do siebie potencjalnych. Tym sposobem będzie cena. Nie jest przecież zaskoczeniem, że klienci, mający do wyboru sprzęt różnych producentów ale z podobnymi parametrami technicznymi, zdecydowanie z większym pożądaniem będą patrzyli na tańsze modele. Debiut tabletów z Tegrą 3 w niedługim czasie spowoduje obniżki modeli z Tegrą 2. Ale na ten proces właściwie rozpoczął się już od premiery dwóch tabletów, oferujących mnóstwo dodatkowych usług: Amazon Kindle Fire za 199 dolarów i B&N Nook Tablet za 249 dolarów, ustawiając cenową poprzeczkę na zupełnie innym poziomie niż dotychczas – pozostałym producentom trudno będzie zejść do tego pułapu cenowego. To, co wybiorą klienci, zależy nie tylko od ich upodobań, ale także od zawartości portfela. Część z nich na pewno pójdzie na kompromis i zdecyduje się na tańsze urządzenie bez HDMI, aparatu czy slotu kart pamięci ze względu na jego niską cenę, a inna część skieruje swe pieniądze ku modelom, które bardziej będą spełniały ich potrzeby, a co za tym idzie – chwaląc się lepszą specyfikacją.

Jedno, na chwilę obecną, jest pewne: rynek tabletów internetowych ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, żeby coś się w tej kwestii w najbliższym czasie miało zmienić. Tym bardziej, że wielu klientów pokłada nadzieję w zbliżającej się premierze urządzeń z Androidem Ice Cream Sandwich i Tegrą 3, iPada kolejnej generacji czy Windows 8 w przyszłym roku. Wiele więc wskazuje na to, że rynek jeszcze nie został nasycony na tyle, by producenci mogli sobie pozwolić powiedzieć „basta!”. Owszem, ci co chcieli kupić tablet dla siebie i zobaczyć „z czym się to je”, już to na pewno zrobili. Ale teraz albo są zadowoleni z tego urządzenia, albo stwierdzili, że to nie jest dla nich, a co za tym idzie – czekają na coś innego. Inni natomiast mają sprecyzowane wymagania i od dłuższego czasu oczekują czegoś konkretnego – a to coś może się pojawić na rynku właśnie w przyszłym roku. I tak w kółko. Sądzę więc, że na razie nie ma się co martwić o przyszłość rynku tabletów internetowych. Wiele bowiem wskazuje na to, że jeszcze przynajmniej przez najbliższy rok będzie się rozwijał w bardzo dobrym kierunku.