recenzja moto razr 70
Motorola Razr 70 - fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl

Recenzja Motorola Razr 70. Nie warto czekać na promocje

Nawet jeżeli składane smartfony od lat oferowały solidną specyfikację techniczną, to cena za końcowy produkt nie zachęcała do przejścia na składaną stronę mocy. Czy zmiany w Moto Razr 70 sprawiają, że popularyzacja kategorii w końcu ruszy tak, jak powinna?

Gdzie ta rewolucja?

Sporo się zmieniło od czasu, kiedy seria Razr wróciła na języki fanów elektroniki w Polsce. Spójrzcie tylko na to, co Motorola miała do zaoferowania nam na początku lutego 2020 roku – specyfikacja ze średniej półki i metka z ceną o wysokości prawie czterech minimalnych pensji raczej nie sprawiły, że po pierwszy składany smartfon Motki ustawiały się kolejki.

W 2026 roku Razr dawno pozbył się podbródka, parametrami nadal przypomina średnią półkę, ale za to koszt zakupu najtańszego urządzenia w ramach serii jest już niższy od obecnej minimalnej wypłaty.

Najczęściej wymienianym warunkiem, jaki muszą spełnić składane urządzenia, żeby na poważnie zacząć ekspansję na rynku, jest cena, która nie odstraszy klienta po spojrzeniu na specyfikację urządzenia. Sprawdźmy zatem czy 2026 rok i Razr 70 ma wszystko, czego potrzeba, aby przekonać nieprzekonanych.

Porównanie smartfonów Motorola Razr

Motorola Razr 60Motorola Razr 70Motorola Razr 70 PlusMotorola Razr 70 Ultra
Wyświetlacz #1Extreme AMOLED
6,9 cala
2640×1080 pikseli
120 Hz
jasność do 3000 nitów
Extreme AMOLED
6,9 cala
2640×1080 pikseli
120 Hz
jasność do 3000 nitów
Extreme AMOLED
6,9 cala
2620×1080 pikseli
165 Hz
jasność do 3000 nitów
Extreme AMOLED
6,96 cala
2992×1224 piksele
165 Hz
jasność do 5000 nitów
Wyświetlacz #23,63 cala
1056×1066 pikseli
90 Hz
jasność do 1700 nitów
3,63 cala
1056×1066 pikseli
90 Hz
jasność do 1700 nitów
4 cale
1272×1080 pikseli
165 Hz
jasność do 3000 nitów
4 cale
1272×1080 pikseli
165 Hz
jasność do 3000 nitów
ProcesorMediaTek Dimensity 7400XMediaTek Dimensity 7450XQualcomm Snapdragon 8s Gen 3Qualcomm Snapdragon 8 Elite
RAM8 GB
LPDDR5X
8 GB
LPDDR5X
12 GB
LPDDR5X
16 GB
LPDDR5X
Pamięć wbudowana256 GB
UFS 2.2
256 GB, UFS 3.1512 GB, UFS 3.1512 GB
UFS 4.1
Akumulator4500 mAh
ładowanie do 30 W
ładowanie indukcyjne do 15 W
4800 mAh
ładowanie do 30 W
ładowanie indukcyjne do 15 W
4500 mAh
ładowanie do 45 W
ładowanie indukcyjne do 15 W
zwrotne ładowanie do 5 W
5000 mAh
ładowanie do 68 W
ładowanie indukcyjne do 30 W
zwrotne ładowanie do 5 W
Aparat wewnątrz32 Mpix32 Mpix32 Mpix50 Mpix
(f/2.0)
Aparat na tyle/zewnątrz– główny 50 Mpix (f/1.7) z OIS
– ultraszerokokątny 13 Mpix (f/2.0)
– główny 50 Mpix (f/1.7) z OIS
– ultraszerokokątny 50 Mpix (f/2.0)
– główny 50 Mpix (f/1.8) z OIS
– ultraszerokokątny 50 Mpix (f/2.0)
– główny 50 Mpix (f/1.8) z OIS
– ultraszerokokątny 50 Mpix (f/2.0)
Łączność5G, Bluetooth, Wi-Fi 6E, NFC, dual SIM (SIM + eSIM), USB-C5G, Bluetooth 5.4, Wi-Fi 6E, NFC, dual SIM (SIM + eSIM), USB-C5G, Bluetooth, Wi-Fi 7, NFC, dual SIM (SIM + eSIM), USB-C5G, Bluetooth, Wi-Fi 7, NFC, dual SIM (SIM + eSIM), USB-C
Głośniki stereoTAK
Dolby Atmos
TAK
Dolby Atmos
TAK
Dolby Atmos
TAK
Dolby Atmos
Wymiary171,3×73,99×7,25 mm (rozłożony)
88,08×73,99×15,85 mm (złożony)
171,3×73,99×7,25 mm (rozłożony)
88,08×73,99×15,85 mm (złożony)
171,42×73,99×7,09 mm (rozłożony)
88,09×73,99×15,32 mm (złożony)
171,48×73,99×7,19 mm (rozłożony)
88,12×73,99×15,69 mm (złożony)
Waga188 g188 g189 g199 g
OdpornośćIP48IP48IP48IP48
System operacyjnyAndroid 16Android 16Android 16Android 16

Pierwsze wrażenia

Pozostając w klimatach piłkarskich, jakie zaserwowała mi niedawno Motorola Edge 70 Fusion, Razr 70 również przybywa pod moje drzwi w wersji inspirowanej Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej.

Tym razem – zamiast granatu połączonego z chropowatą fakturą piłki – dostałem smartfon zielony jak murawa stadionowa (Pantone nazywa to Sporting Green). W dotyku powierzchnia plecków sprawia natomiast wrażenie lekko gumowate. Do kompletu dołączono również pasujące kolorystycznie etui oraz kabel ładujący.

Sam smartfon prezentuje się solidnie i stanowi powtórzenie konstrukcji z 2025 roku. Całość składa się więc prawie idealnie na płasko – prawie, bo widać delikatną szparę przy samym zawiasie, jednak w praktyce nie przeciśnie się przez nią nawet kartka papieru. Sam mechanizm chodzi ze specyficznym oporem. Całość można zamknąć jedną ręką – gorzej z otworzeniem. Zawias może też zatrzymać się przy rozchyleniu pod kątem 90 i ~120, choć mocno potrząsając telefonem jesteśmy w stanie go przymknąć.

Zwróciłem również uwagę, że w odróżnieniu od Razr 60, zawias Razr 70 jest opisany jako „wzmocniony tytanem”, co ma pozytywnie wpłynąć na jego wytrzymałość. Jest to element dość trudny do zbadania w trakcie krótkich testów – wspominam o tym zatem z dziennikarskiego obowiązku i liczę na to, że rozwiązanie faktycznie jest w stanie wydłużyć żywotność mechanizmu.

Wyświetlacz(e)

Podobną powtórkę z rozrywki, co w konstrukcji, mamy również na polu ekranów. Wewnątrz smartfona zastosowano 6,9-calowy ekran AMOLED z technologią LTPO, HDR 10+, maksymalną częstotliwością odświeżania 120 Hz i jasnością do 3000 nitów. Zewnętrzny panel to 3,6-calowy AMOLED o odświeżaniu 90 Hz, jasności 1700 nitów i z zabezpieczeniem szkłem Gorilla Glass Victus.

To może chociaż oprogramowanie wprowadza jakieś większe zmiany w porównaniu z zeszłorocznym modelem? Niespecjalnie – nadal mamy do dyspozycji ustawienia wewnętrznego ekranu oparte na kilku wyborach, m.in. palety barw i temperatury, częstotliwości odświeżania oraz dostosowanie harmonogramu trybu ciemnego czy nocnego.

Przeniesiono również funkcje zewnętrznego ekranu, takie jak ogólno pojęta personalizacja czy tryb stojaka. Wydaje mi się to jednak na swój sposób zabawne, że lekko rozchylając zawias możemy odczytać godzinę czy przeglądać powiadomienia, jednak w pełnym zamknięciu MotoUI daje takie same opcje personalizacji Always on Display jak w pozostałych modelach, czyli praktycznie żadne.

recenzja moto razr 70

Wydajność i oprogramowanie

Decydując się na składany smartfon trzeba być świadomym, że jego osiągi nie będą pokrywały się z tym, co oferują klasyczne konstrukcje w tej samej cenie – oczywiście na niekorzyść składaka. Jak wygląda stan gry w 2026 roku w przypadku najbardziej budżetowej opcji Razr 70?

Okazuje się, że najłatwiej przyrównać ją do testowanego przeze mnie jakiś czas temu Edge 70 Fusion ze Snapdragonem 7s Gen 3 na pokładzie. Wyniki SoC MediaTek Dimensity 7450X prezentują się bardzo podobnie w przypadku Geekbencha i niewiele gorzej w 3D Mark. Miło natomiast patrzy się na obecność pamięci wewnętrznej w standardzie UFS 3.1, dzięki czemu prędkość zapisu i odczytu danych w końcu wygląda na godną sprzętu wycenianego na ponad 3 tysiące złotych.

Jak na średnią półkę przystało, Razr 70 w porządku radzi sobie także w grach mobilnych. Zenless Zone Zero czy Grid Autosport nie muszą działać na minimalnych ustawieniach, aby rozgrywka była płynna. Układ mobilny nie stara się jednak wyciskać z chłodzenia siódmych potów, więc wydłużone sesje nie powinny doprowadzić do odparzeń opuszków palców.

Motorola Razr 70 wystartowała na rynku z Androidem 16 na pokładzie. Producent przewiduje trzy duże aktualizacje systemu oraz pięć lat wsparcia w kwestii bezpieczeństwa. To dość przeciętna deklaracja biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej firm decyduje się, aby urządzenia ze średniej półki miały mniej więcej 5 kolejnych wersji OS oraz były chronione przez 7 lat.

Łączność i zabezpieczenia

Sprawy łączności przewodowej i bezprzewodowej Razr 70 rozwiązuje jak wiele urządzeń ze średniej półki w 2026 roku. W konstrukcji znalazło się więc miejsce na Bluetooth 5.4, Wi-Fi 6e obsługujące trzy zakresy częstotliwości, GPS czy NFC. Wszystkie wymienione przez mnie wyżej moduły działały w trakcie testów bez problemu – parowanie akcesoriów zajmowało chwilę, nawigacja prowadziła bez opóźnień, a płatności przechodziły bez problemu.

Podobnie sprawa ma się z mikrofonem i rozmowami przez telefon. Nie zauważyłem żadnego pogorszenia jakości dźwięku w rozmowie z innymi ani nie spotkałem się z uwagą po drugiej stronie, że słychać mnie inaczej niż zazwyczaj. Przy okazji przypomnę o przyjemnej funkcji, jaką jest odbieranie rozmów na zewnętrznym ekranie – funkcjonuje to jedynie w formie głośnomówiącej jednak i tak jest to przyjemne i wygodne rozwiązanie.

Składakowy wyróżnik znajdziemy natomiast w kwestii zabezpieczeń. Aby odblokowanie ekranu zewnętrznego nie wymagało otwarcia urządzania, od lat stosuje się czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania i nie inaczej jest w przypadku Razr 70. Podobnie jak w przypadku smartfonów z serii Xperia jestem pod wrażeniem, że odeszliśmy od tej formy wybudzania urządzeń. Skaner w przycisku działa natychmiastowo i jest w niego o wiele łatwiej trafić niż w przypadku optycznego modułu pod ekranem, którego pozycja różni się w zależności od modelu smartfona.

Oprócz tego system oferuje możliwość skorzystania ze skanu twarzy, jednak warto pamiętać, że całość polega wyłącznie na analizie wykonanej przez kamerę – bez dodatkowych czujników podczerwieni czy ToF nie jest to najlepsza ochrona pod słońcem.

Warto zaznaczyć, że obie opcje odblokowania działają również na zewnętrznym ekranie i oprócz nich możecie również korzystać z hasła, PIN-u czy wzoru.

Akumulator i czas pracy

Składane smartfony nigdy nie słynęły z długiego czasu pracy i na samym początku swojej historii kojarzyły się ze sprzętem, któremu trudno było przetrwać nawet jeden dzień bez ładowania. W przypadku Razr 70 producent po raz kolejny podniósł nieco pojemność akumulatora względem poprzedników i teraz do dyspozycji użytkownika oddano 4800 mAh, co odpowiada typowym smartfonom sprzed ewolucji spod znaku węgla i krzemu. Parametry ładowania pozostały natomiast bez zmian i wynoszą 30 W przy zastosowaniu kabla oraz 15 W indukcyjnie.

W codziennym życiu wygląda to natomiast tak, że bez przesadnego spinania się sprzęt potrzebował średnio 48 godzin, aby rozładować się do poziomu wymagającego interwencji ładowarki. Mówimy tutaj o scenariuszu sporadycznego przeglądania social mediów połączonego z wykorzystywaniem Wi-Fi oraz sieci 4G/5G.

Często otwierając duży ekran i spędzając sporo czasu nad wymagającymi grami lub uruchamiając nawigację czas ulega skróceniu, jednak nie zdarzyło mi się, żebym tego samego dnia odpiął Razr 70 od ładowarki i musiał ponownie to zrobić wieczorem.

Dziwi mnie za to brak poprawy mocy szybkiego ładowania. Przy akumulatorze o takiej pojemności 30 W sprawia, że ładowanie zajmuje mniej niż godzinę od jednocyfrowej wartości, przy czym do 50% sprzęt dobija po ok. 15-20 minutach. Nie jest to zły wynik – szkoda tylko, że Motorola celowo zachowuje sobie ładowanie o mocy 45 W na poczet droższego modelu.

Audio

Od strony muzyczno-dźwiękowej Razr 70 raczej nie powali Was na kolana jakością audio. Smartfon ma głośniki stereo wspierające również technologię Dolby Atmos.

Całość brzmi do 2/3 zakresu suwaka – bas nie jest przytłaczająco wyeksponowany, średnie tony są wyraźne, a i wysokie częstotliwości są dobrze wyczuwalne. Im bliżej górnej granicy głośności, tym bardziej całość wytraca swój balans i pomimo zachowania czytelności zaczyna lekko przypominać dźwiękową papkę.

Fotografia, czyli jakie zdjęcia robi Motorola Razr 70?

Póki co żaden producent składanych smartfonów nie uznał, że trzy zewnętrzne aparaty to dobry pomysł, więc eksperymentowanie ogranicza się do wybrania obiektywu dla drugiego oczka.

Razr 70 idzie ścieżką swoich poprzedników i do głównej matrycy 50 Mpix dobrał sobie jako partnera ultraszeroki kąt. Tym razem jednak po raz pierwszy w serii nie odstaje on jakościowo i zastosowany w nim sensor również może robić zdjęcia w 50 Mpix. Wewnątrz nie uświadczymy natomiast zmian, zatem „kamera do selfie” to moduł 32 Mpix.

Kiedy już przypomnimy sobie, że składanemu smartfonowi za 3 tysiące złotych bliżej do średniej półki niż do flagowca, można zaakceptować zdjęcia z głównego aparatu. Szczegółowość fotografii w dobrym świetle jest wystarczająca, natomiast rozmycie tła w bliskich kadrach czasami występuje z ładnym odcięciem, a czasami algorytm lekko rozmywa krawędzie pierwszego planu. Kolorystykę określiłbym za to jako dość naturalną, podbijającą kolory minimalnie w przypadku korzystnych warunków pogodowych.

Po ultraszerokokątnym obiektywie spodziewałem się jednak lepszych zdjęć. Pięćdziesiąt megapikseli powinno wystarczyć do tego, aby szerokie kadry charakteryzowały się większą szczegółowością niż w typowym średniaku. Tak się jednak nie dzieje, a cały układ dorzuca od siebie jeszcze mocno widoczną różnicę w balansie kolorystycznym. Drobnym pocieszeniem jest fakt, że obiektyw może służyć również do makrofotografii.

Maksymalne oferowane przez oprogramowanie przybliżenie wynosi 10x, jednak ze względu na fakt, że brakuje tutaj teleobiektywu, który mógłby przejąć rolę oczka do oddalonych obiektów, spadek jakości zdjęć jest już widoczny przy 4-krotnym zoomie. Jeżeli zależy Wam na szczegółowości, warto trzymać się więc zakresu 1-2x.

Nie można oczywiście zapomnieć w tym miejscu o trybach stanowiących podstawę fotograficzną smartfonów, czyli o zdjęciach nocnych i portretowych. W tej pierwszej kategorii Razr 70 radzi sobie na tyle dobrze, że tryb nocny nawet późną nocą nie wprowadzał drastycznych zmian w kadrze, a naświetlanie zawsze zajmowało niewyczuwalną chwilę.

Ze względu na możliwość łatwego robienia selfie również za pomocą głównego obiektywu, warto omówić tryb portretowy i zdjęcia z przedniej kamery jednocześnie. Warto zatem od razu zaznaczyć, że kontrola rozmycia jest możliwa wyłącznie w przypadku umieszczenia w kadrze ludzkiej sylwetki i na wewnętrznym ekranie – w przypadku zewnętrznego wyświetlacza nie można nic zmienić, więc urządzenie stosuje domyślną wartość rozmycia.

Choć wszystkie zdjęcia są podpisane, to dodam, że domyślnie zdjęcia robione z pomocą zewnętrznego wyświetlacza ucinają proporcje i są nieco bardziej kwadratowe – to ustawienie można jednak zmienić na wyświetlaczu zewnętrznym. Koniec końców zalety z możliwości użycia ultraszerokiego kąta i bluru osiągniętego za pomocą przysłony a nie algorytmów sprawiają, że wewnętrzny aparat to rozwiązanie które spodoba się przede wszystkim tradycjonalistom.

Na koniec zostało wspomnieć o możliwościach wideo. W tej kwestii Razr 70 przypomina swojego poprzednika, oferując maksymalnie 4K i 30 klatek na sekundę z drobną różnicą – w formacie 1080p obok opcji 30 i 60 kl/s pojawiła się możliwość nagrywania w slow-mo o wartości 120 klatek na sekundę. Jakość nakręconych filmów da się zamknąć w krótkim „jest dobrze”.

No i nie zapominajmy – chwytając smartfon w poziomie i wyginając o 90 stopni aplikacja aparatu automatycznie włącza tryb kamery. Trudno mi ocenić, czy jest to praktyczne rozwiązanie, ale na pewno robi efekt wow :)

recenzja moto razr 70

Podsumowanie

Motorola Razr 70 stanowi bezpiecznego następcę Razr 60, przy czym ten oferował kilka drobnych kroków do przodu w porównaniu do swojego poprzednika. Wtedy, oprócz nowego układu mobilnego, postępem było głównie pojawienie się ochrony przeciwpyłowej na poziomie IP4X oraz nieco większy akumulator. Teraz otrzymujemy przede wszystkim minimalnie lepszy obiektyw ultraszerokokątny, szybszą pamięć wewnętrzną, większy akumulator oraz wzmocniony zawias względem zeszłorocznej konstrukcji.

Tak mała liczba zmian w ostatnich latach skłania mnie do pewnego przemyślenia – możliwe, że średnia półka nie jest w stanie zaoferować póki co niczego przełomowego w kwestii składanych urządzeń. Ochrona IP48 wystarcza w codziennym użytku (pod warunkiem, że po wizycie na plaży przedmuchacie newralgiczne punkty sprężonym powietrzem), osiągi pozwalają na wygodną pracę w typowych warunkach, a bruzda biegnąca przez środek urządzenia nie rzuca się w oczy, choć da się ją wyczuć pod palcami.

Do tego dochodzi kwestia ceny. Razr 60 był tańszą propozycją od Razr 50, a „siedemdziesiątka” podrożała o 100 złotych. Koszt jej zakupu z pominięciem wszelakich promocji wynosi zatem w tej chwili 3399 złotych. W przypadku osób rozważających zakup niedrogiego składaka nie czekałbym na większe zniżki, jakich można spodziewać się za jakieś 6-12 miesięcy.

W tej klasie póki co taniej nie będzie, a Motorola Razr 70 to w końcu kompletne doświadczenie, do którego trudno się przyczepić, jeżeli chodzi o całokształt.

recenzja moto razr 70
Recenzja Motorola Razr 70. Nie warto czekać na promocje
Wnioski
Uwzględniając sytuację na rynku i zmiany względem poprzednika, Motorola Razr 70 to powinna być Waszym wyborem numer jeden jako składak ze średniej półki. Pamiętajcie tylko, aby nie oczekiwać od niej tego, co od klasycznych konstrukcji w tej cenie.
Zalety
Ciekawe warianty kolorystyczne
Jasny ekran zewnętrzny odpalający każdą możliwą aplikację
Pamięć wewnętrzna UFS 3.1
Ochrona IP48
Akumulator gwarantujący niezły czas pracy
Tytanowy zawias brzmi jak gwarancja długiej i bezawaryjnej pracy
Wady
Szkoda, że ładowanie 45 W zarezerwowano dla droższych modeli
Spodziewałem się więcej po ultraszerokokątnym obiektywie
Spójność kolorystyczna między aparatami wciąż wymaga poprawy
Niektóre elementy (ekran, konstrukcja) pamiętają jeszcze model Razr 50
Pomimo trybu stojaka czy namiotu - wciąż brakuje AoD z prawdziwego zdarzenia przy w pełni zamkniętej klapce
7.5
Ocena