Recenzja Mova G70 Station, odkurzacz bezprzewodowy pionowy
Mova G70 Station - fot. Natalia Kania-Kuc | Tabletowo.pl

Recenzja Mova G70 Station. Lekkość i prostota, która może się spodobać

Zawsze narzekam na ciężkie sprzęty. Do tego stopnia, że cała redakcja już się z tego śmieje. Wreszcie jednak w moje ręce trafił sprzęt, w którym zakochałam się od pierwszego… dźwignięcia. I to dosłownie, bo Mova G70, który zadebiutował w Polsce w grudniu 2025 roku, waży 1,93 kilograma – wstyd się przyznać, ale po raz pierwszy sprzątanie było dla mnie naprawdę przyjemne i cierpliwie odkurzyłam cały dom za jednym razem (chyba się starzeję…).

Bezprzewodowy odkurzacz pionowy Mova G70 Station – specyfikacja i technologie

Już na samym początku podkreślę, że Mova G70 Station dotarł do mnie w dwóch pudełkach – osobno znalazł się sam odkurzacz i osobno stacja czyszcząca. Co to oznacza w praktyce?

Ano to, że nie musimy kupować całego zestawu od razu. Możemy zdecydować się w pierwszej kolejności na sam odkurzacz, sprawdzić jak się spisuje i z czasem uzupełnić go o stację czyszczącą (o ile uznamy, że jest nam potrzebna).

Stacja czyszcząca do Mova G70 Station
fot. Natalia Kania-Kuc | Tabletowo.pl

W pudełku z odkurzaczem znajdziemy:

  • korpus odkurzacza, obejmujący silnik generujący maksymalną prędkość 140 obrotów na minutę, moc ssania 225 AW i siłę ssania 33,9 kPa wraz z pojemnikiem na kurz o pojemności 0,5 litra,
  • akumulator o pojemności 8 x 2500 mAh,
  • rurę teleskopową,
  • podwójną szczotkę do wielu powierzchni wraz z dodatkową rolką dedykowaną do dywanów (nazywaną przez producenta rolką do zadań specjalnych),
  • elektroszczotkę,
  • ssawkę szczelinową,
  • końcówkę 2 w 1,
  • uchwyt na akcesoria (do postawienia),
  • uchwyt ścienny (do zawieszenia),
  • ładowarkę,
  • instrukcję obsługi.
Recenzja Mova G70 Station, odkurzacz bezprzewodowy pionowy
fot. Natalia Kania-Kuc | Tabletowo.pl

Z kolei w drugim (opcjonalnym) pudełku producent umieścił:

  • podstawę stacji,
  • stację czyszczącą z zainstalowanym workiem na kurz (+ jeden zapasowy),
  • uchwyt na akcesoria dedykowany stacji czyszczącej,
  • złącze do odkurzacza,
  • instrukcję obsługi.
Recenzja Mova G70 Station, stacja do odkurzacza
fot. Natalia Kania-Kuc | Tabletowo.pl

Całość odkurzacza i stacji montuje się wręcz intuicyjnie i bardzo szybko. Przed pierwszym użyciem należy naładować akumulator.

Model Mova G70 – jak ten odkurzacz działa i sprawdza się w praktyce?

Głównym elementem Mova G70 jest korpus, złożony z silnika, zbiornika na kurz (wraz z filtrami) oraz uchwytem. Model ten wyposażono w dwa przyciski oraz czytelny wyświetlacz OLED, z którego można łatwo odczytać poziom naładowania akumulatora i obecnie działający tryb. Na ekranie zostaną też wyświetlone ikony informujące o ewentualnych problemach – jeśli się przytrafią.

Odkurzacz da znać m.in. o zablokowaniu się szczotki, przedstawi alert o temperaturze (zbyt wysokiej lub zbyt niskiej) czy też poinformuje o konieczności wyczyszczenia filtra HEPA lub opróżnienia zbiornika.

Do dyspozycji użytkownika są łącznie cztery tryby (zmieniane za pomocą jednego prostego przycisku na uchwycie):

  • MAX (maksymalny),
  • MID (średni),
  • MIN (minimalny),
  • AUTO (automatyczny).

W przypadku testowanego Mova G70 podstawą (oczywiście poza wyżej wspomnianym korpusem z silnikiem, akumulatorem i zbiornikiem na kurz) jest również rura teleskopowa i podwójna szczotka z podświetleniem.

Rura teleskopowa ma aż sześć poziomów regulacji długości, co jest świetnym rozwiązaniem. Wszak nie muszę sprzątać tylko ja, ale również pozostali domownicy – zarówno ci mniejsi, jak i więksi – po odpowiednim dostosowaniu długości rury do wzrostu użytkownika. To jednak niejedyna zaleta tej teleskopowej rury. Taki układ pozwala wygodnie wjechać odkurzaczem w wiele trudno dostępnych miejsc (np. pod meble), a wszystko to bez zbędnego gimnastykowania się i nadmiernego schylania.

Z kolei dzięki podwójnej szczotce z zielonym podświetleniem nie pominiemy żadnego kurzu czy okruszka. Dodatkowo użytkownik wspierany jest robotycznym ramieniem (zainstalowanym w szczotce głównej), pozwalającym na bardzo dokładne czyszczenie wzdłuż ścian, krawędzi czy listew przypodłogowych. I tutaj ukłony dla Mova, bo faktycznie wystarczy jeden przejazd, a kurz z tych miejsc jest dokładnie zebrany (z czym mój robot czasami sobie niestety nie radzi).

Powiem wprost – nieważne czy odkurzamy panele, dywan czy płytki – dzięki rozbudowanej szczotce odkurzacz świetnie radzi sobie ze sprzątaniem na każdej powierzchni i przede wszystkim robi to dokładnie bez zbędnego wysiłku czy konieczności wielokrotnego odkurzania w tych samych miejscach.

Zresztą – zerknijcie na zdjęcia poniżej. Wystarczyło przejechać po rozsypanej mące wymieszanej z płatkami owsianymi wyłącznie RAZ, a na podłodze nie było po bałaganie żadnego śladu.

Warta uwagi jest też elektroszczotka, która szybko i łatwo zażegna kurz, okruszki, a nawet mąkę rozsypaną na kanapie. Wystarczyły dosłownie dwa przejazdy, aby nie pozostał po niej najmniejszy ślad.

W zestawie znalazła się też ssawka szczelinowa i końcówka 2 w 1, które świetnie sprawdzają się w miejscach trudno dostępnych oraz m.in. podczas sprzątania samochodu.

Jeśli chodzi o czas pracy baterii, producent deklaruje, że akumulator 8 x 2500 mAh wystarczy na maksymalnie 90 minut sprzątania. Kilkukrotnie udało mi się to sprawdzić w różnych trybach. Na minimalnym trybie przez 20 minut ciągłego sprzątania różnych powierzchni – od paneli podłogowych, przez płytki i niewielkie dywany – stan naładowania akumulatora zszedł ze 100% do około 60%, czyli niewiele.

Natomiast gdy postanowiłam wybrać tryb automatyczny, dzięki któremu robot sam dostosowuje siłę ssania do ilości kurzu, to 20-minutowe sprzątanie „zjadło” niemalże całą baterię, więc tutaj mogłoby być lepiej. Choć warto podkreślić, że większa pojemność akumulatora szła by w parze z masą odkurzacza (a to dałoby mi kolejne powody do marudzenia…). Idealnym rozwiązaniem byłoby po prostu dokupienie drugiego, wymiennego akumulatora. Niestety, w tym przypadku nie ma go w zestawie i na ten moment nie widzę go dostępnego w sprzedaży.

Mova G70 jest pierwszym odkurzaczem w moich rękach, który świetnie radzi sobie z długimi włosami – zbiera je z podłogi i dywanów naprawdę skutecznie i dokładnie. Warto też wspomnieć, że producent w odkurzaczu zaoferował 5-warstwowy system filtracji, co sprawia, że skuteczność odfiltrowania cząstek z wydalanego powietrza ma sięgać 99,99%. Jest to szczególnie ważne, jeśli w domu mieszkają alergicy, astmatycy czy małe dzieci.

Zachowanie czystości jest też o tyle ułatwione, że szczotkę główną do wielu powierzchni, filtr i pojemnik na kurz można łatwo wypiąć z odkurzacza, a następnie spłukać pod bieżącą wodą. Co ważne – zanim z powrotem zamontujemy te elementy należy sprawdzić czy w pełni się wysuszyły.

Gdzie kupić?

Odkurzacz bezprzewodowy Mova G70

ok. 1045 zł
(Przybliżona cena z dnia: 3 lutego 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Stacja czyszcząca do Mova G70 – warta uwagi inwestycja czy zbędny dodatek?

Jeśli chodzi o stację, do dyspozycji użytkownika pod względem funkcjonalności jest w zasadzie niewiele. Na stacji mamy jeden przycisk i diodę. Zgodnie z instrukcją dioda – w zależności od stanu – może świecić się na cztery sposoby:

  • białe światło – tryb automatyczny,
  • zielone światło – tryb ręczny,
  • czerwone światło – pełny worek na kurz,
  • migające białe światło – akumulator ładuje się.

Przez okres testów nie udało mi się sprawić, by dioda zapaliła się na inny kolor niż ciągły biały (w trakcie samooczyszczania). Nie znalazłam też szczegółów dotyczących sposobu działania ani wywoływania trybu ręcznego (dioda w kolorze zielonym). Pomimo ładowania odkurzacza na stacji dioda również nie miga białym światłem, proces ładowania można jedynie odczytać z wyświetlacza na odkurzaczu oraz za pomocą diod zainstalowanych na akumulatorze. Worka też nie udało mi się póki co wystarczająco wypełnić, aby zobaczyć czerwoną diodę.

Dla tych, którzy zastanawiają się czy warto inwestować w stację – muszę podkreślić, że o ile odkurzacz świetnie zbiera długie włosy, o tyle stacja miewa z nimi problemy przy samooczyszczaniu. Zauważyłam, że nie wszystkie włosy udaje się dobrze „przenieść” z pojemnika na kurz do worka zamontowanego w stacji. Natomiast standardowy kurz czy okruszki po automatycznym czyszczeniu trafiają do worka bez większego problemu. W zbiorniku pozostaje jedynie delikatny kurz, który można spłukać.

Samo automatyczne czyszczenie trwa około pół minuty, a ssanie włącza się trzykrotnie, dzięki czemu opróżnianie jest jeszcze bardziej skuteczne. Jest to więc proces ekspresowy i na pewno znacznie prostszy oraz wygodniejszy w porównaniu do ręcznego wysypywania śmieci, które gdzieś po drodze mogą się rozsypać.

Jeśli więc chodzi o to czy warto zainwestować w stację – według mnie zdecydowanie tak. Nie jest to w żadnym wypadku konieczność, choć w moich oczach bardzo wygodne uzupełnienie.

Gdzie kupić?

Stacja czyszcząca do odkurzacza Mova G70

ok. 400 zł
(Przybliżona cena z dnia: 3 lutego 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Prostota Mova G70 Station – sama nie wiem czy to zaleta, czy już wada

Lekkość, ergonomiczny uchwyt i bardzo prosta obsługa, z którą poradzi sobie dosłownie każdy – od dziecka aż po seniora. I na tę prostotę muszę trochę ponarzekać, bo dla mnie kochającej typowo „smartowe” sprzęty, sterowanie głosowe i zarządzanie nimi za pomocą smartfona, odkurzacz Mova G70 jest wręcz zbyt prosty…

Urządzenia Mova z linii G co do zasady nie łączą się z aplikacją – i w sumie nie jest ona konieczna, choć nie ukrywam, że uszczęśliwiłoby mnie, gdyby stacja jednak łączyła się z domową siecią Wi-Fi oraz z aplikacją i sygnalizowała np. że worek jest prawie pełen, kiedy należy wymienić komponenty czy jaki jest obecny poziom naładowania akumulatora. Na pewno mi tego brakuje, szczególnie że ten odkurzacz jest rewelacyjnym uzupełnieniem mojego obecnego robota sprzątającego – również marki Mova.

Muszę też przyznać, że Mova kolejny raz postarała się pod względem typowo estetycznym. Sprzęt jest naprawdę ładny i łatwo wpasowuje się w otoczenie. Dzięki licznym, praktycznym uchwytom, całość jest spójna, a konstrukcja naprawdę dobrze przemyślana, nic nie spada, nie przewraca się, a sama stacja wraz z odkurzaczem nie zajmuje sporo miejsca.

Mova G70 Station – czas na werdykt potestowy!

Co tutaj dużo mówić – nie skłamię, jeśli napiszę, że naprawdę polubiłam ten odkurzacz. I to na tyle, że robot sprzątający od dłuższego czasu stoi zapomniany w kącie. Prowadzenie odkurzacza, funkcjonalność, wygoda i (znowu to napiszę) lekkość to tylko niewielka część z zalet Mova G70 Station.

Warto też wspomnieć, że odkurzacz nie jest drogi – bez stacji kosztuje lekko powyżej tysiąca złotych, a stacja czyszcząca wiąże się z wydatkiem około 400 złotych, co jest znacznie bardziej atrakcyjne w porównaniu np. do Samsung Bespoke AI Jet Ultra, wycenionego na około 5,5 tysiąca złotych.

W przypadku Mova G70 zabrakło mi tego „wglądu” w sprzęt za pomocą aplikacji tak jak oferuje to m.in. Dreame H15 Mix – wystarczyłby chociaż podgląd na poziom naładowania czy wypełnienie lub stan zużycia worka na kurz.

Mimo wszystko odkurzacz Mova G70 Station oceniam bardzo wysoko. To świetny, praktyczny, ergonomiczny sprzęt bardzo dobrej jakości i w rozsądnej cenie.

Recenzja Mova G70 Station, odkurzacz bezprzewodowy pionowy
Recenzja Mova G70 Station. Lekkość i prostota, która może się spodobać
Odkurzacz Mova G70
9.5
Stacja czyszcząca do Mova G70
8
Zalety
lekkość, wygoda, ergonomiczny uchwyt
prostota użytkowania
dokładność odkurzania na dowolnej powierzchni i wzdłuż ścian
dodatkowe akcesoria, zestaw końcówek, szczotek i rolka
sześciostopniowa rura teleskopowa, łatwo dostosować ją do wzrostu wielu domowników
estetyka wykonania oraz wielkość odkurzacza i stacji
Wady
niedokładne oczyszczanie zbiornika na kurz (szczególnie z włosów)
wytrzymałość akumulatora i krótki czas działania (szczególnie w trybie automatycznym)
brak aplikacji
niewiele "inteligentnych" funkcji
8.8
Ocena