Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Test „nowego” Volvo XC60. Sprawdziłem, co poprawiono, a co zepsuto

Po raz kolejny w moje ręce trafiło Volvo XC60. Tym razem model po (prawdopodobnie) ostatnim, większym faceliftingu. Producent wprowadził kilka dobrych zmian, ale nie wszystko działa zgodnie z założeniami.

„Nowe” Volvo XC60, czyli to tylko facelifting

Sądzę, że Volvo XC60 nie trzeba nikomu przedstawiać. Mamy do czynienia z SUV-em, który w obecnej generacji jest produkowany od 2017 roku. Tak, w przyszłym roku skończy 10 lat. Natomiast kolejnego wcielenia możemy nie zobaczyć – po prostu XC60 zostanie zastąpione w pełni elektrycznym Volvo EX60. Bez obaw, na taką rewolucję przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, więc spalinowy D-SUV ze Szwecji nagle nie zniknie z salonów.

Dlaczego nie dostaliśmy nowej generacji, a wyłącznie facelifting? Szwedzi tego nie zdradzają, ale mam pewne przypuszczenia. Volvo jeszcze niedawno twierdziło, że przyszłość – i to ta już niedaleka – ma należeć do samochodów elektrycznych. Z kolei silniki napędzane paliwami ciekłymi staną się historią, przynajmniej w nowych modelach oferowanych w salonach.

Życie postanowiło jednak napisać inny scenariusz. Owszem, przyszłość najpewniej będzie elektryczna, ale nadejdzie później niż zakładali entuzjaści elektromobilności. Wyłożyło się na tym nie tylko Volvo, ale akurat to temat na inną, dłuższą dyskusję. W tym tekście skupimy się na szwedzkim (ewentualnie szwedzko-chińskim) producencie.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Volvo kilka lat temu mogło założyć, że tak naprawdę prace nad następcą XC60 nie są potrzebne. W końcu klienci mieli już niebawem przesiąść się wyłącznie do BEV-ów. Dostępne zasoby włożono więc w rozwój platform, silników i akumulatorów dla elektryków. Natomiast modele spalinowe pozostawiono na powolną śmierć wynikającą z oczekiwanych zmian na rynku.

Okazało się, że spalinowe auta tak szybko nie wyginą. Co więcej, Volvo XC60 nie tylko nie odeszło, ale pozostało jednym z głównych finansowych filarów firmy. Takiego stanu rzeczy nie można było zignorować, nawet mimo wcześniejszych, ambitnych i zielonych zapowiedzi o rozwodzie ze spalinową motoryzacją. Było już jednak za późno, aby opracować zupełnie nowy model. Volvo – nie widząc innego wyjścia – postawiło na facelifting.

Popularny D-SUV nie jest tutaj wyjątkiem, bo „nowe” Volvo XC90 też tylko odświeżono i podobnej strategii należy oczekiwać w przypadku innych spalinowych modeli, które firma pozostawi przy życiu.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Zmian jest niewiele, ale może tak naprawdę większe nowości nie były potrzebne

Facelifting Volvo XC60 jest z tych typowych, czyli delikatne odświeżenie wyglądu i kilka nowości skupionych na ewolucji już dostępnych rozwiązań. Nieco przeprojektowany został przód, który otrzymał m.in. odświeżony projekt grilla. Do tego dochodzą przyciemnione światła tylne, a także nowe opcje kół. W ofercie lakierów pojawiły się kolory Forest Lake i Aurora Silver i – po raz pierwszy w XC60 – kolor Mulberry Red.

Główny projekt wnętrza jest ten sam, ale zaszło kilka widocznych zmian. Uwagę zwraca przede wszystkim nowy ekran systemu infotainment, który urósł i ma 11,2 cali. Wzrosła też rozdzielczość i ogólna jakość obrazu. Ekran zapewnia dostęp do Android Automotive, który dostał sporą aktualizację, a wysoką wydajność w założeniach ma zapewnić Snapdragon Cockpit Platform.

Wypada również wspomnieć, że na kierownicę trafiło nowe, mniej wyraziste logo. Klient może teraz zdecydować się na ekologiczną tapicerkę Nordico i granatową tapicerkę z tekstylną tkaniną o splocie w jodełkę. Wnętrze ponoć jest lepiej wyciszone, a w konfiguratorze nadal dostępny jest system audio Bowers & Wilkins High Fidelity, ale w ramach odświeżenia z nową konstrukcją siatki głośników.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

To już wszystkie główne zmiany, które przyniósł facelifting. Nie jest ich zbyt wiele, ale czy Volvo XC60 faktycznie potrzebowało nowej generacji? Fani marki, którym znudziło się posiadane obecnej generacji XC60, pewnie są zawiedzeni. Natomiast w świecie spalinowej motoryzacji ostatnio jest nudno, więc nawet nowe generacje samochodów pod względem silników i napędów zazwyczaj są drobną ewolucją lub nawet nie wprowadzają nic wartego odnotowania.

Znacznie więcej dzieje się w kwestii oprogramowania i systemów wsparcia kierowcy, a Volvo XC60 przecież dostało nowy system infotainment i większy ekran. Jasne, platforma i wiele elementów to rozwiązania znane od lat, ale nie można ich nazwać przestarzałymi.

Taka stagnacja – owszem – byłaby odczuwalna w elektryku, bo BEV-y zmieniają się z rok na rok, ale nudę Volvo XC60 można zaakceptować. Szczególnie, że bohater tego tekstu nie jest raczej kierowany dla gadżeciarzy – oni lepiej odnajdą się nowych BMW czy Mercedesach albo w Tesli.

Volvo XC60 po faceliftingu, czyli trochę progresu

Na Tabletowo.pl znajdziecie test Volvo XC60. Co prawda jest to model sprzed omawianego facelifitngu, ale już z Android Automotive na pokładzie. Ponadto – jak wcześniej ustaliliśmy – najnowsze odświeżenie nie przyniosło znaczących zmian, więc tworzenie kolejnego, typowego testu, oznaczałoby niemal skopiowanie i wklejenie większości napisanego wówczas materiału.

Zamiast robić powtórkę postanowiłem skupić się przede wszystkim na zmianach, które miały wpływ na moje codzienne użytkowanie samochodu. Oznacza to, że nie będzie rozpływania się nad nowym wzorem grilla czy innymi zabiegami stylistycznymi.

Dodam tylko, że Volvo XC60 to wciąż jeden z najładniejszych SUV-ów na rynku, aczkolwiek prywatnie nie wziąłbym zastosowanego w modelu testowym pakietu Black Edition. Design szwedzkiego SUV-a powinno się podkreślić jaśniejszym lakierem, a nie ukrywać go w czerni.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Pierwszą zmianą, którą zauważyłem po zajęciu miejsca kierowcy, był – raczej bez większego zaskoczenia – nowy, większy ekran. Przede wszystkim jest jaśniejszy, ma wyższą rozdzielczość i obraz faktycznie jest lepszej jakości. Niekoniecznie jestem przekonany do sposobu jego zamontowania. Wcześniejszy ekran był atrakcyjnie wkomponowany w deskę rozdzielczą, a ten nowy wygląda trochę jak aftermarketowy tablet.

Docenić należy sprawną reakcję na polecenia użytkownika – ekran działa podobnie do dobrego tabletu. Szkoda tylko, że przesadnie lubi się z odciskami palców – warto więc wozić ze sobą ściereczkę. Maksymalna jasność umożliwia komfortowe korzystanie w słoneczny dzień, ale zabrakło mi możliwości mocniejszego ściemnienia ekranu – w nocy potrafi być męczący dla oczu, szczególnie w trakcie dłuższych podróży.

Zmienił się nie tylko ekran, ale również oprogramowanie. To wciąż Android Automotive, który jeszcze przed najnowszym faceliftingiem pojawił się w XC60, zastępując system infotainment Sensus, ale teraz podany jest w bardziej dojrzałej formie, przynajmniej od strony wizualnej. Nie mamy wrażenia obcowania z oprogramowaniem, którego interfejs momentami wygląda jakby był w wersji beta.

Główny ekran składa się z trzech interaktywnych widżetów – domyślnie są to Mapy Google, radio/odtwarzacz muzyki i skróty do podstawowych funkcji związanych z telefonem. Na dole zlokalizowanych jest pięć skrótów, które pozwalają na szybki dostęp do wybranych aplikacji i funkcji, czego wcześniej brakowało mi w Android Automotive stosowanym przez Volvo. Z kolei najniższej zlokalizowana belka zapewnia dostęp do ekranu wszystkich zainstalowanych aplikacji, ustawień pojazdu i panelu klimatyzacji (niestety, podanego wyłącznie w formie dotykowej).

W związku z tym, że w Volvo XC60 mamy Androida i do tego z usługami Google, co nie jest takie oczywiste w branży motoryzacyjnej, otrzymujemy dostęp do wybranych aplikacji znanych ze smartfona. Domyślna nawigacja to Mapy Google, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainstalować przykładowo Waze czy Sygic, muzyki możemy posłuchać w YouTube Music czy Spotify, a za obsługę głosową odpowiada Asystent Google, który świetnie sprawdza się chociażby w wyznaczaniu celu w nawigacji. Dostępna jest nawet przeglądarka internetowa Vivaldi.

Wypada odnotować, że lista aplikacji nie pokrywa się z Android Auto, a tym bardziej z listą aplikacji, które można zainstalować na smartfonie z Androidem. NIe brakuje jednak popularnych apek, które przydają się w samochodzie. Zawsze można też podłączyć iPhone’a, aby mieć Apple CarPlay i w odświeżonym XC60 powróciła obsługa Android Auto, ale tylko poprzez połączenie z wykorzystaniem kabla.

Jak najbardziej Android Auto ma sens w Volvo XC60. Czasami po prostu łatwiej jest podłączyć smartfon i korzystać chociażby z ulubionych lokalizacji w nawigacji czy muzyki trzymanej offline. Duży plus za wyświetlanie Map Google i Waze na cyfrowych zegarach, gdy aplikacje są uruchomione w Android Auto.

Szkoda tylko, że zdarzają się problemy ze stabilnością połączenia – w trakcie testów kilkukrotnie Android Auto nagle się wyłączył, aby następnie jego włączenie nie było możliwe. Błąd zniknął sam dopiero po jakimś czasie. Samo połączenie Bluetooth ze smartfonem było cały czas utrzymywane poprawnie.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Oprogramowanie wymaga kilku poprawek

Rozłączający się Android Auto nie jest jedynym błędem, który zauważyłem w systemie infotainment. Dodam, że Volvo XC60 było u mnie tydzień i przejechałem nim około 1000 km, co tak naprawdę jest dość krótkim okresem i dystansem. Wspominam o tym, bo przy dłuższym użytkowaniu liczba dostrzeżonych usterek może być naturalnie większa.

Na pokładzie testowego egzemplarza znalazł się system audio Bowers & Wilkins, z którym dotychczas miałem wyłącznie dobre wspomnienia. Zawsze robił na mnie wrażenie w modelach Volvo, dostarczając jedne z najlepszych doznań pod względem jakości dźwięku.

Wobec tego naprawdę się ucieszyłem, gdy podczas odbioru auta przez przednią szybę zauważyłem charakterystyczne elementy tego systemu. Oczekiwałem, że ponownie doświadczę ponadprzeciętnych wrażeń dźwiękowych. Nawet zastanawiałem się, czy nie wykupić dostępu do serwisu streamingowego, oferującego muzykę w bezstratnej jakości.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Początkowo nic nie zapowiadało zbliżającego się rozczarowania. Volvo XC60 potrafiło zapewnić przyjemne doświadczenie moim uszom i to nawet, gdy źródłem muzyki była aplikacja YouTube Music. Zastosowany system Bowers & Wilkins nie musi bowiem mieć muzyki w bezstratnej jakości, aby pokazać swoją przewagę nad wieloma konkurencyjnymi rozwiązaniami. Oczywiście pliki w wyższej jakości są zalecane, gdy chcemy wykorzystać potencjał głośników.

Dodam, że zdarzyło mi się nawet wybrać do zaparkowanego w garażu samochodu, aby tylko posłuchać muzyki i pobawić się dostępnymi opcjami konfiguracji dźwięku. Nie mogłem doczekać się planowanej dłuższej podróży, która miała upłynąć na słuchaniu ulubionych albumów i coraz częściej myślałem, aby dodatkowo wykupić dostęp do Apple Music lub Tidala. Na szczęście nie pospieszyłem się z podjęciem tej decyzji – po kilku dniach zaczęły się problemy.

Podczas jednej z przejażdżek po okolicy zauważyłem, że dźwięk stał się bardziej płaski i wyraźnie mniej atrakcyjny dla uszu. Podejrzewałem, że pewnie ustawienia powróciły do tych domyślnych. Jednak po wejściu do nich zobaczyłem coś niespodziewanego. Otóż wszystkie opcje dotyczące systemu Bowers & Wilkins wyparowały i pozostały tylko podstawowe ustawienia – niskie i wysokie tony, subwoofer i jakiś zwykły korektor. Jakby system infotainment nagle stwierdził, że na pokładzie znajduje się bazowy zestaw audio.

Co ciekawe, usterka znikała i wracała, bez prawdopodobnie konkretnego zachowania z mojej strony, które mogłoby ją usuwać lub wywoływać. Jeśli już dodatkowe ustawienia Bowers & Wilkins nie były dostępne, nie pomagało ponowne uruchomienie systemu i inne sztuczki. Trochę żałuję, że wówczas nie wykonałem przywrócenia ustawień fabrycznych, bo może to pozwoliłoby pozbyć się problemu na stałe. Podczas zaplanowanego wyjazdu ustawienia zniknęły i nie wróciły, a ja nie miałem już czasu, aby bawić się w restart i wykonanie od nowa całej konfiguracji Android Automotive.

Zaskoczyło mnie – niestety w negatywny sposób – działanie niektórych domyślnie zainstalowanych aplikacji. Przykładowo w YouTube Music – sporadycznie, ale jednak – potrafiły zniknąć elementy interfejsu, co utrudniało lub uniemożliwiało słuchanie muzyki. Dodam, że nie miałem żadnych kłopotów z Google Maps, a także z nawigacją Waze. Asystent Google też nie sprawiał problemów, a aplikacje z Google Play instalowały się zawsze poprawnie.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Zabrałem Volvo XC60 do Trójmiasta

Do testów otrzymałem wersję B5 AWD Mild-Hybrid, czyli obecnie jedyną w ofercie, która nie jest pełnoprawną hybrydą. Pozostałe warianty Volvo XC60 to bowiem PHEV-y. Jasne, na pokładzie mamy układ miękkiej hybrydy, ale jego udział w napędzaniu kół – jak w większości innych MHEV-ów – jest na tyle niewielki, że należy mówić po prostu o samochodzie spalinowym.

Volvo XC60 o oznaczeniu B5 wyposażone jest w 4-cylindrowy, 2-litrowy silnik benzynowy. Kierowca do dyspozycji otrzymuje 250 KM, maksymalny moment obrotowy na poziomie 360 Nm, przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 6,9 s oraz charakterystyczną dla nowych Volvo prędkość maksymalną ograniczoną do 180 km/h. Wspomnę jeszcze, że ten SUV waży około 1,9 tony.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Postanowiłem sprawdzić, jak XC60 radzi sobie w dłuższej trasie. W związku z tym zabrałem samochód w podróż do Sopotu. Wycieczka zaczęła się w Łyszkowicach (woj. łódzkie) i znaczna jej część odbywała się autostradą A1 z tempomatem ustawionym na 140 km/h. Pojeździłem też trochę po centrum miasta i następnie wróciłem na tych samych zasadach, co przyjechałem do Sopotu. Cała podróż miała 718 km, średnia prędkość wyniosła 107 km/h, a średnie spalanie 9,5 l. Wynik, biorąc pod uwagę prędkość, wymiary Volvo i fakt, że na pokładzie znajdowały się trzy dorosłe osoby, uważam za naprawdę dobry.

W trakcie wspomnianego wyjazdu adaptacyjny tempomat sprawdził się wyśmienicie. Volvo XC60 sprawnie wykrywało innych uczestników ruchu i w poprawny sposób zachowywało bezpieczną odległość. Muszę jednak przyczepić się do funkcji mającej wspomagać kierowcę w utrzymaniu pasa ruchu. Działała bardzo dobrze do około 130 km/h, ale zazwyczaj wyłączała się przy blisko 140 km/h. Powtarzało się to chyba za każdym razem. Możliwe, że to tylko kwestia testowanego egzemplarza, bo nie znalazłem wzmianki o takim ograniczeniu w działaniu w oficjalnych informacjach Volvo.

Ze względu na mój słuch, który według lekarza jest zbliżony do typowego 60-latka, nie jestem w stanie precyzyjnie ocenić zmian w wyciszeniu wnętrza. Możliwe, że przez to nie zauważyłem żadnych zmian w modelu poliftowym, który podobno zyskał lepsze wyciszenie. Oczywiście – cały czas jest dobrze, ale to poziom znany z wielu innych SUV-ów z segmentu D, nic nadzwyczajnego.

Volvo XC60 facelifting
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Test Volvo XC60 – podsumowanie tygodniowego spotkania

Myślę, że nie ma sensu rozpisywać się w podsumowaniu na temat samochodu, który na rynku jest już od wielu lat, a ostatnio przeszedł tylko facelifting. Volvo XC60 to wciąż wizualnie atrakcyjny i dobrze wykonany SUV, który oferuje chociażby genialne fotele i zapewnia komfortową podróż dla czteroosobowej rodziny.

Dla mnie – jeśli pominiemy kwestię niedopracowanego oprogramowania – jest to jeden z dwóch najlepszych przedstawicieli swojego gatunku. Tym drugim jest Mercedes GLC. Tylko, czy w 2026 roku producent może pozwolić sobie na problematyczny system infotainment? Śmiem twierdzić, że niezbyt, więc pozostaje trzymać kciuki, że wszystkie z wymienionych usterek zostaną wyeliminowane w najbliższych aktualizacjach oprogramowania.

Ceny Volvo XC60 B5 AWD Mild-Hybrid startują od 221,9 tys. złotych. Jeśli jednak chcemy dobrze wyposażony egzemplarz, musimy liczyć się z ceną wynoszącą ponad 300 tys. złotych.