Życie to często sztuka dokonywania niekoniecznie łatwych wyborów. Najprawdopodobniej przekonał się właśnie o tym Elon Musk, kończąc produkcję jednego z najbardziej nietuzinkowych elektryków ostatnich lat.
Wyboista droga modelu Tesla Cybertruck
Elon Musk marzył o własnym pickupie już w 2012 roku. Już wtedy snuł wizje o maszynie z niesamowitym momentem obrotowym i dynamicznym zawieszeniem pneumatycznym. Dopiero w listopadzie 2019 roku projekt był na tyle rozwinięty, że Tesla była gotowa pokazać prototyp modelu Cybertruck.
Jak mieliśmy się okazję przekonać, nie była to droga z górki – wręcz przeciwnie. Z planowanej premiery w 2021 roku, zrobił się 2022 rok, a następnie 2023. Masowa produkcja ruszyła dopiero w listopadzie i od razu wywołała kontrowersje nietypową klauzulą, którą następnie usunięto.

Choć założyciel Tesli marzył o sprzedawaniu rokrocznie 250 tysięcy egzemplarzy Cybertrucka, taka skala nigdy nie została osiągnięta. W 2024 roku sprzedano 38965 egzemplarzy, a rok późnej tylko 20237 sztuk. Do końca roku zostało jeszcze kilka miesięcy, jednak już teraz wiadomo, że w poprzednich trzech kwartałach 2026 roku fabrykę opuściło 11586 maszyn.
Tesla kończy z pickupami. Teraz idą w taksówki
We wpisach umieszczanych na platformie X/Twitter, Elon Musk wspominał, że „Cybetruck jest bardziej niesamowity, niż się niektórym wydaje” i „jest to najlepsze, co wyprodukowała Tesla”. Miłością jednak nie generuje się zysków, a inwestorzy z pewnością wolą widzieć zyski giganta niż marnowanie zasobów fabryki na coś, co nie przynosi wystarczających dochodów.
2027 rok będzie zatem ostatnim rokiem produkcji Tesli Cybertruck w fabryce Gigafactory w Teksasie. Taką informację przekazał na swoim profilu Elon Musk. Linia będzie wygaszana do połowy 2027 roku, a moce przerobowe zostaną wykorzystane do produkcji zdobywającej coraz większą popularność autonomicznej taksówki Cybercab.
Choć niektórzy wierzą, że produkcja może zostać jeszcze przeniesiona do innej fabryki Tesli w USA, to mam przeczucie, że nawet Musk zdaje sobie sprawę, że dalsze upieranie się nie ma sensu – klienci nie docenili projektu, a wymogi homologacyjne zamknęły pickupowi drogę do sprzedaży w Europie, co mogło dodatkowo wpłynąć na wolumen sprzedaży.
Parafrazując znane powiedzenie – najwidoczniej Cybertruck musiał jeździć, żeby Roadster mógł latać.




