Smartfon za 2000 złotych? Jest dwóch faworytów i ciekawe alternatywy

2000 złotych to kwota, za którą możemy kupić naprawdę ciekawy, wręcz kompletny smartfon i to z rynku pierwotnego. Sprawdzimy, którymi modelami szczególnie warto się zainteresować.

Spora kwota, wysokie wymagania

Nie da się ukryć, że budżet 2000 złotych z przeznaczeniem na zakup smartfona, to już bardzo pokaźna suma. Całkiem niezłe konstrukcje, które świetnie sprawdzą się w codziennym użytkowaniu, znajdziemy już za dwa razy mniej. Zwiększając budżet dwukrotnie, nie odczujemy radykalnej zmiany. Wszystko będzie za to szybsze, wydajniejsze, ładniejsze i po prostu lepsze.

Reklama

Będziemy tu mieli do czynienia urządzeniami, które choć oferują podobne możliwości, co tańsze modele, wszystkie zadania wykonują sprawniej. Widać to nie tylko po wydajności – znajdziemy tu nawet absolutnie topowe układy SoC, ale też po zastosowanych aparatach czy wyświetlaczach.

W doborze urządzeń korzystałem z oferty naszego partnera – Media Expert, który jednak nie miał wpływu na moje decyzje.

Partnerem materiału jest Media Expert

Pora przyjrzeć się, co ciekawego kupimy za 2000 złotych, rozpoczynając od rozstrzygnięcia kluczowej kwestii.

Android czy iOS do 2000 złotych? Musisz zdecydować sam

Dysponując kwotą 2000 złotych, możemy już myśleć o zakupie nowego urządzenia z oferty firmy Apple. W tym przypadku, będzie to podstawowy model – iPhone SE 2020, który w ciągu niemal roku obecności na rynku, zdążył stanieć o około 200 złotych, a czasem można go kupić jeszcze taniej.

Przeznaczając 20 banknotów z wizerunkiem króla Władysława Jagiełły na zakup smartfona z jabłkiem na obudowie, otrzymamy bardzo charakterystyczne, niewielkie urządzenie, ze specyficznym zestawem cech. Z jednej strony, wszystkie atuty systemu iOS, dla których wielu decyduje się na wybór właśnie sprzętu Apple. Do tego bezkompromisowa wydajność zapewniana przez SoC Apple A13 Bionic i możliwość korzystania z ładowania bezprzewodowego, rzadko spotykana w tej półce cenowej.

Z drugiej, nieco już archaiczna obudowa, niewielki wyświetlacz IPS o niskiej rozdzielczości, nie najlepsza bateria i aparat bez obiektywu ultraszerokokątnego, który lata świetności wydaje się mieć za sobą (choć oprogramowanie stara się wycisnąć z niego siódme poty).

Niemniej, iPhone SE 2020 może okazać się świetnym wyborem wśród smartfonów Apple, zwłaszcza na czas pandemii. Zabezpieczeniem biometrycznym jest tu skaner linii papilarnych Touch ID, przez co bez problemu odblokujemy go bez zdejmowania maseczki. Dodatkowo, jest niemal dwukrotnie tańszy od następnego modelu w gamie tego producenta – iPhone’a 12 Mini.

iPhone SE 2020 w Media Expert

W szranki ze smartfonem Apple staje najciekawsze urządzenie z Androidem, jakie możemy kupić do kwoty 2000 złotych. Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że będzie to jedna z najlepiej wycenionych propozycji (w stosunku do oferowanych możliwości) rodem z Chin – Xiaomi Mi 10T.

Zestawiając go z iPhonem SE 2020 znajdziemy jedną cechę wspólną. Oba korzystają z wyświetlaczy IPS LCD. I choć to absolutna czołówka paneli IPS, magii kolorów i głębi czerni OLED-ów zaoferować, z uwagi na ograniczenia zastosowanej technologii, po prostu nie mogą.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Xiaomi Mi 10T jest znacznie większy wyświetlacz (6,67 cala wobec 4,7 cala) i o dużo wyższym odświeżaniu ekranu – aż 144 Hz. Dysponuje równie potężnym układem SoC (Qualcomm Snapdragon 865), jednak (w podstawowej wersji) ma do dyspozycji 2 razy więcej pamięci na dane – 128 GB. Dodatkowo, znajdziemy tu znacznie większą baterię (5000 mAh) i obiektyw ultraszerokokątny, którego w smartfonie Apple zabrakło.

Xiaomi Mi 10T w Media Expert

Xiaomi Mi 10T Pro fot. Miłosz Starzewski
Xiaomi Mi 10T Pro fot. Miłosz Starzewski

Który wybrać? Patrząc obiektywnie, z perspektywy suchych danych, to Xiaomi Mi 10T jest lepszy. Będzie również lepszym rozwiązaniem dla tych, którzy preferują Androida i tych, którym obojętne, z jakiego systemu korzystają w smartfonie.

Jeżeli jednak priorytetem jest to, czy smartfon jest poręczny, bądź chcemy korzystać z systemu iOS i budować ekosystem urządzeń Apple – to iPhone będzie wyborem optymalnym.

Szeroka grupa pościgowa

Świat smartfonów z Androidem ma to do siebie, że niemal dla każdego smartfona, znajdziemy przynajmniej kilka alternatyw. Nie inaczej jest w przypadku naszego dzisiejszego faworyta – Xiaomi Mi 10T. Do 2000 złotych, znajdziemy przynajmniej 5 innych urządzeń, którym warto się przyjrzeć.

W tej grupie, są dwa smartfony Oppo, jest też OnePlus, Samsung i Nokia, która jeszcze kilka miesięcy temu kosztowała zdecydowanie zbyt wiele.

Pierwszym z ciekawych konkurentów jest Oppo Reno 4, którego solidnym atutem, na tle dzisiejszych rywali, może być cena – w trwającej promocji kosztuje 1599 złotych. Dodatkowe 400 złotych, które zostanie w naszej kieszeni, z pewnością można ciekawie spożytkować.

Na pokładzie znajdziemy układ SoC Qualcomm Snapdragon 720G, wspierany przez 8 GB RAM i 128 GB pamięci na dane. Jest także potrójny aparat główny (48 + 8 + 2 Mpix) i szybkie ładowanie.

Oppo Reno 4 w Media Expert

Dopłacając 200 złotych, można kupić kolejny smartfon z oferty marki – Oppo Reno 4 Z. Od czwórki, różni się zastosowanym SoC – znajdziemy tu MediaTeka Dimensity 800 ze wsparciem dla łączności 5G i nieco inny zestaw aparatów (48 + 8 + 2 + 2 Mpix). Wyświetlacz również jest inny, w porównaniu do AMOLED-a w Reno 4, Reno 4 Z proponuje nabywcom IPS.

Oppo Reno 4 Z w Media Expert

smartfon Oppo Reno 4 Z 5G smartphone
Oppo Reno 4 Z 5G (źródło: Oppo)

Kolejny model, któremu warto przyjrzeć się bliżej, produkowany jest przez ten sam koncern, co Oppo. To OnePlus Nord, czyli pierwszy, średniopółkowy smartfon w ofercie OnePlus.

Wyposażono go w SoC Qualcomm Snapdragon 765G z łącznością 5G, poczwórny aparat główny (48 + 8 + 5 + 2 Mpix) i wyświetlacz AMOLED z odświeżaniem 90 Hz. Dodatkowo, ma zainstalowaną autorską nakładkę OnePlusa – Oxygen OS, słynącą z wysokiej płynności i wzorowej stabilności.

OnePlus Nord w Media Expert

Niegdyś zbyt drogie, teraz opłacalne

Następne dwie propozycje to smartfony, które w momencie premiery zostały wycenione przez producentów zbyt optymistycznie, co skutecznie ograniczyło ich sprzedaż. Teraz staniały do poziomu, w którym mogą być naprawdę ciekawym wyborem na tle konkurencji.

Pierwszy z nich to Samsung Galaxy S10 Lite, czyli jeden z pierwszych kroków Samsunga w segmencie tańszych flagowców. Od pozostałych modeli z serii Galaxy S10 odróżnia go plastikowa obudowa i skromniejsze możliwości fotograficzne.

Specyfikacja, która w cenie lekko poniżej 3000 złotych nie wyróżniała się niczym szczególnym, za 1899 złotych może robić wrażenie. Co prawda Snapdragon 855 doczekał się już dwóch następców, jednak dalej nie brakuje mu wigoru. Podobnie, jak pięknemu wyświetlaczowi Super AMOLED czy aparatowi głównemu o rozdzielczości 48 megapikseli. Towarzyszą mu dwa obiektywy pomocnicze (12 i 5 Mpix) oraz bateria 4500 mAh.

Samsung Galaxy S10 Lite w Media Expert

Zdecydowanie zbyt wiele kosztowała również Nokia 8.3, którą dziś można kupić za 1899 złotych. To prawdziwy kolos z wyświetlaczem IPS o przekątnej 6,81 cala, łącznością 5G (dzięki Snapdragonowi 765G) i zestawem 4 aparatów (64 + 12 + 2 +2 Mpix). Energii do pracy dostarcza bateria o pojemności 4500 mAh, czyli dokładnie tyle samo, co w opisanym wyżej Samsungu.

Nokia 8.3 w Media Expert

Nokia 8.3 5G

To byłby mój numer jeden

Sporymi przecenami objęto również ubiegłoroczne flagowce Huawei. Wśród nich, jeden z najciekawszych smartfonów, jakie przyszło mi testować w 2020 roku – Huawei P40. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w normalnych warunkach nigdy nie kosztowałby 1999 złotych, jednak brak usług Google sprawił, że producent zdecydował się na radykalną przecenę.

Huawei P40 to, moim zdaniem, najciekawszy smartfon, jaki obecnie możemy kupić w cenie do 2000 złotych. Nie brakuje mu wydajności (za co odpowiada HiSilicon Kirin 990), świetnie działającej łączności 5G, wzorowej jakości wykonania, pięknego ekranu OLED, a od strony mobilnej fotografii to zdecydowanie najlepsze urządzenie, jakie możemy kupić w we wskazanym budżecie.

Gdyby tylko posiadał dostęp do usług Google, byłby moim zdecydowanym faworytem. Tyle tylko, że wtedy nie kosztowałby 1999 złotych, a znacznie więcej.

Jeżeli więc oferta aplikacji w AppGallery i wyszukiwarce Petal jest dla kogoś wystarczająca – Huawei P40 będzie najlepszym wyborem. W przeciwnym przypadku, warto sięgnąć po jednego z konkurentów.

Huawei P40 w Media Expert

Wybór jest (pozornie) prosty

W obecnym zestawieniu, mamy dwóch zdecydowanych liderów: iPhone SE 2020 jako najlepszy wybór dla szukających smartfona z iOS i urządzenia o mniejszych wymiarach oraz Xiaomi Mi 10T jako najbardziej kompletny i najmocniejszy smartfon z Androidem w tej cenie. Jest też Huawei P40, któremu brakuje właściwie tylko dostępu do usług Google i grupa ciekawych alternatyw.

To moje propozycje, a Wasze? Zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach.