MiniLED, MicroLED, duży i tani OLED. Oto, na co czekamy w telewizorach w 2021

Rok 2021 zapowiada się wyjątkowo interesująco w świecie telewizorów. Na poważnie debiutuje nowa technologia podświetlania, duże zmiany dotknęły też telewizory OLED. Oto, co szykują najwięksi gracze na rynku w 2021 roku. Odpowiadamy też na pytanie czy warto teraz kupić telewizor, czy może lepiej poczekać parę miesięcy na nowości. 

MiniLED – rewolucja czy ewolucja?

W tym roku targi CES w Las Vegas nie odbyły się w tradycyjnej formie. To właśnie tam zazwyczaj producenci pokazują swoje najnowsze osiągnięcia w dziedzinie telewizorów. CES był wirtualny, a więc większość konferencji prasowych odbyła się online i była dostępna dla szerokiej publiczności głównie za pośrednictwem YouTube’a.

Reklama

Największą tegoroczną nowością jest bez wątpienia technologia MiniLED. Co prawda pierwszy telewizor od TCL, wykorzystujący to rozwiązanie, pojawił się już w zeszłym roku, ale teraz trafi ona szerzej do topowych ekranów i tych z średnio-wyższej półki.

Czym jest MiniLED? To kolejny etap w rozwoju telewizorów LCD, lepsza wersja wielostrefowego tylnego podświetlania. Za matrycą ulokowano tysiące bardzo małych diod. Dzięki temu, zamiast 100-500 stref wygaszania ekranu, mamy ich nawet 3000. To pozwala na osiągnięcie lepszego poziomu czerni, lepszego kontrastu, skuteczniejszego efektu HDR.

W efekcie otrzymujemy telewizory LCD, które pod każdym względem mogą rywalizować z technologią OLED.

Najwięcej telewizorów MiniLED znajdziemy w ofercie Samsunga. Będą to ekrany 8K i 4K dostępne pod nazwą Neo QLED. Tegoroczne ekrany Samsunga będą oznaczone literą A (zeszłoroczne to litera T, a modele z 2019 roku R). Flagowym telewizorem będzie QN900A. Telewizory będą dostępne w rozmiarach 50-85 cali w zależności od modelu.

Swoje portfolio telewizorów o ekrany z MiniLED rozszerzy też LG. Koreański producent tym samym jednocześnie oferować będzie telewizory OLED oraz QNED. Należy spodziewać się sporego jakościowego skoku, jeśli chodzi o najwyższe serie telewizorów LCD LG. Naprawdę bardzo ciekawie zapowiada się to, jak sobie poradzą panele IPS, wsparte kropkami kwantowymi i technologią MiniLED.

O telewizorach MiniLED nie zapomina TCL. W tym roku do oferty trafią 3 modele. Flagowy, 85-calowy X925 Pro 8K, jego mniejszy brat X925 wyposażony w mniej stref oraz C825 4K.

Co ważne, tegoroczne telewizory TCL wyposażone będą w HDMI 2.1. W 2021 roku standard HDMI 2.1 tak istotny dla graczy będzie szerzej dostępny.

MicroLED – technologia przyszłości zaczyna być realna

Inną interesującą technologią, która doczekała się ważnych zapowiedzi podczas wirtualnych targów CES 2021, jest MicroLED. Tu mamy do czynienia z jeszcze mniejszymi diodami, przy czym to one bezpośrednio tworzą ekran. Na razie dla producentów wyzwaniem jest uzyskanie mniejszych odstępów pomiędzy diodami i ich dalsza miniaturyzacja. Stąd technologia ta przede wszystkim pojawi się w dużych ekranach.

Samsung rozwija ją od kilku lat w biznesowych ekranach The Wall. W tym roku jednak pojawi się pierwszy telewizor MicroLED w rozmiarze 110 cali. W drugiej połowie roku ekrany te powinny być jeszcze mniejsze, na pewno zobaczymy telewizor 98-calowy, ale też warianty do 70-cali są realne.

Cena liczona będzie w dziesiątkach tysięcy dolarów. To start jednak zupełnie nowej technologii wyświetlaczy.

W tym roku ekrany MicroLED wypuści też Sony Professional. Te będą jednak dedykowane stricte do biznesu – do budowy dużych ekranów w hotelach, centrach kongresowych, centrach handlowych, itd.

Co ciekawe, ekrany CrystalLED (marketingowa nazwa MicroLED u Sony) trafią też do studiów filmowych, gdzie stanowić będą znacznie bardziej zaawansowaną alternatywę dla zielonego ekranu.

Telewizory OLED zyskały na gabarytach

Technologia OLED zawsze miała pod górkę, a za sprawą MiniLED i MicroLED nie będzie miała łatwiej. Ograniczone rozmiary telewizorów, stosunkowo wysokie ceny (także produkcji), problemy z wypalaniem i niska jasność to główne mankamenty tych ekranów. Na szczęście LG.Display nie próżnuje i też stara się wyciskać z tej technologii jak najwięcej.

Największą nowością 2021 roku jest debiut 83-calowych ekranów OLED 4K. Taki telewizor będzie miało w ofercie zarówno LG, jak i Sony. W przypadku LG będzie to serial CX, a u Sony A90J.  

Topowe telewizory OLED mają być też nieco jaśniejsze od poprzedników, wciąż nie jest jednak pewne czy zostanie przekroczona bariera 1000 nitów w trybie HDR.

Przełomowym produktem wydaje się być też LG OLED A1, czyli telewizor OLED wyposażony nie w 120 Hz, a 60 Hz matrycę i nieco słabszy procesor od innych ekranów LG OLED 2021. To ma być model naprawdę przystępny cenowo. Jest szansa, że warianty 48 i 55-calowe będą kosztowały poniżej 3 tysięcy złotych pod koniec tego roku. Generalnie jednak wszystkie telewizory w tym roku będą nieco droższe od swoich poprzedników.

Google TV – trafi wreszcie do telewizorów

Zmiany dotknęły również kwestię Smart TV. W przypadku telewizorów LG system WebOS został kompletnie odświeżony. Zamiast kafelków u góry i dołu ekranu, otrzymaliśmy cały ekran startowy, mający być hubem dla wszelkich funkcji telewizora.

W dodatku LG zamierza licencjonować swój system – na początek trafi on do ekranów KONKA i BLAUPUNKT w Stanach Zjednoczonych.

Natomiast u Sony, TCL i prawdopodobnie także innych producentów telewizorów z system Android TV zagości Google TV, czyli Android TV 11.0 z nowym interfejsem graficznym przygotowanym przez Google. Ten zadebiutował w Chromecast Google TV 2020.  

Niestety, na razie nie ma żadnej oficjalnej informacji co do aktualizacji starszych modeli. Wiadomo, że ekrany TCL z 2020 roku otrzymają Androida 11, ale nie jest pewne czy będzie to także interfejs Google TV. Należy spodziewać się, że jednocześnie rozwijane będą dwie wersje – klasyczny Android TV oraz Google TV. 

Atutem Google TV jest skupienie większej uwagi na treściach. Aplikacje tracą na znaczeniu, uwypuklony jest szybszy dostęp do filmów i seriali niezależnie od tego, z którego serwisu streamingowego pochodzą. To istotne przy rozdrobnieniu jakie zaszło w świecie usług VOD.

Czy warto czekać na telewizory 2021?

W pierwszych dniach stycznia poznaliśmy ofertę takich firm jak LG, Panasonic, Samsung, Sony i TCL. Pod koniec miesiąca pojawi się zapowiedź telewizorów Philips. W przypadku Panasonica znamy jedynie detale topowego modelu JZ2000, który – poza HDMI 2.1 – nieszczególnie wyróżnia się względem zeszłorocznego modelu. To wciąż wyżyłowany wyświetlacz, który nie oferuje zbyt wiele od strony Smart TV.

Nie ma mowy o rewolucji na rynku, o czymś niezwykłym, nowatorskim. MiniLED to kolejny etap rozwoju telewizorów. Na pewno też nie dojdzie do jakiegoś większego przetasowania. Pierwsze skrzypce ilościowo i wartościowo gra Samsung, później jest LG. Za sprawą dużego popytu w Chinach i Stanach Zjednoczonych mocną światową pozycję ma też TCL. Sony, choć oferuje takie hity, jak XH90, to wciąż marka będąca synonimem telewizorów klasy premium. Będziemy też w dalszym ciągu świadkami mocnej rywalizacji wielu marek na rynku tanich telewizorów.

Pandemia, siła serwisów streamingowych, zmiana naszych przyzwyczajeń związanych z konsumpcją treści wideo sprawiła, że rośnie popyt na telewizory. Chcemy oglądać filmy i seriale na dużych ekranach, chcemy grać na dużych telewizorach. Producenci będą starali się to wykorzystać, dlatego należy spodziewać się nieco wyższych cen. Na niekorzyść w Polsce przemawia też obecny kurs dolara i euro.

Czy warto czekać na telewizory 2021? Jeśli interesuje was najnowszy topowy model to zdecydowanie warto czekać, ale trzeba liczyć się z dużo wyższą ceną niż aktualnie wyprzedawanymi topowymi telewizorami z 2020 roku. Ten przyrost jakości dla przeciętnego użytkownika raczej nie będzie tak duży, by wstrzymywać się z zakupem. Na pewno warto poczekać na OLED-y z HDMI 2.1 od Sony, jeśli lubujecie się w tej marce i chcecie kupić ekran OLED. Warto się wstrzymać również chcąc kupić duży telewizor OLED.

Osobiście najbardziej czekam na nowe ekrany Neo QLED od Samsunga oraz tani telewizor OLED LG A1. Myślę, że ciekawą propozycją może być też Sony X90J z Google TV.