Resident Evil Village wrażenia z Demo PlayStation 4 PS4

Resident Evil Village zapowiada się wyśmienicie! Sprawdziłem, jak działa na PlayStation 4

Resident Evil Village pewnie znów, tak samo jak i siódma odsłona serii, podzieli fanów tej marki. Ja sam po pierwszych zapowiedziach też nie byłem do końca przekonany czy Village idzie w dobrą stronę. Po ograniu dwóch wersji demonstracyjnych najnowszego Resident Evil, nie mogę jednak się już doczekać, gdy odpalę nareszcie pełną wersję tej gry.

Pora na kolejną odsłonę naszego corocznego cyklu ogrywania wersji demonstracyjnych nowych gier z serii Resident Evil. Po trzecim już roku z rzędu możemy już chyba wspólnie przyznać, że tempo pracy Capcomu jest wręcz piorunujące. Co jednak najlepsze to to, że szybkie tempo wydawania nowych gier z tej serii nie ma żadnego znaczącego wpływu na samą jakość tychże produkcji.

Reklama

Potwierdzeniem tych słów może być fakt, że Resident Evil Village zapowiada się na jedną z… najlepszych odsłon tej serii! Nie chcę tu oczywiście jeszcze przed premierą pełnej wersji gry rzucać takimi hasłami i wyciągać laur dla „Najlepszego Resident Evil w historii” – bo jak dobrze wiemy #WatchDogsUczy #Cyberpunk2077Uczy – ale moje pierwsze wrażenia z gry po przejściu dwóch wersji demonstracyjnych są bardzo pozytywne. I właśnie do tych wrażeń przejdźmy.

Pierwsze demo – Village

Wypada zacząć od początku, czyli od pierwszej wersji demonstracyjnej gry, dziejącej się we fragmencie tytułowej wioski. Na otwarcie wita nas pewna – można powiedzieć, że typowa dla tego gatunku gier i filmów – szalona staruszka, która rozpoznaje w nas ojca pewnej dziewczyny. Wierząc w przedpremierowe zapowiedzi Capcomu, to właśnie ten motyw porwanej córki ma być osią napędową całej fabuły.

Demo jednak jakoś bardzo na tej części historii się nie skupiało, bo zdaje się, że głównym zadaniem tego wycinka gry jest wprowadzenie nas w sam klimat Resident Evil Village, choć kilka dłuższych przerywników filmowych w celu rozbudowy fabuły też się tu znajdzie.

Wróćmy jednak do samego klimatu, a ten jest po prostu niesamowity i budowany przez tak wiele elementów, że trudno mi aż zdecydować, od czego w ogóle zacząć swoje zachwyty. Zacznę więc od tego, co widać już na pierwszy rzut oka, czyli od artystycznej strony gry – aspektom technicznym przyjrzymy się na samym końcu.

Resident Evil Village
Bez odpowiedniego obuwia nawet nie ma co tu przychodzić. Kalosze są obowiązkowe!

Już pierwszy widok, jaki ujrzymy po odzyskaniu kontroli nad bohaterem, mówi nam jasno, co nas czeka w tej wiosce. Zimna paleta barw, wszędobylskie błoto i bród, architektura jednoznacznie kojarząca się ze wschodnią Europą XV wieku, budują tu niepowtarzalny klimat, który miejscami przywołuje na myśl pewne słowiańskie skojarzenia. I nic w tym dziwnego, bo akcja gry dzieje się w końcu w Rumunii, gdzie tereny wiejskie mają ten specyficzny, niepowtarzalny klimat.

I ta decyzja twórców, by właśnie w takim miejscu osadzić akcję Resident Evil Village, jest moim zdaniem prawdziwym strzałem w dziesiątkę, bo – jak dobrze wiemy po przykładzie Wiedźmina 3 – takie „egzotyczne” słowiańskie klimaty, są bardzo dobrze oceniane na zachodzie, z racji tego, że tego typu motywy nie występują raczej w tamtej kulturze zbyt często.

Dodatkowo cały klimat podkreśla fenomenalne udźwiękowienie i nie będę tu nawet poruszał kwestii muzyki, a skupię się na samych dźwiękach otoczenia. Bardzo często w tle jedyne, co słyszymy, to skrzypienie desek pod naszymi cyfrowymi butami, rechot wron na zewnątrz czy dziwny stukot w – teorii – pustym pokoju obok. Ta częsta obecność podejrzanych dźwięków wokół nas buduje taki klimat i napięcie, że nawet zwyczajny strach na wróble potrafi wtedy wystraszyć.

Jeśli chodzi zaś o samą rozgrywkę, to pierwsze demo Resident Evil Village w tym aspekcie nie pokazało nam żadnej rewolucji względem siódemki. Przynajmniej nie żadnej dużej, bo charakterystyczna konstrukcja serii Resident Evil nadal gra tu główne skrzypce. I dobrze, bo uważam, że ten element gry może dobrze się sprawdzać i teraz, jeśli odpowiednio unowocześnimy pozostałe aspekty rozgrywki.

Resident Evil Village
Rozmiarami szkodników na tym polu zboża możecie być dość mocno zaskoczeni.

Wydaje się jednak, że lokacje, które będziemy przemierzać w Resident Evil Village, są znacznie większe niż poprzednio i pozwalają one na nieco więcej opcjonalnej eksploracji. Również samo menu ekwipunku nam to sugeruje, ponieważ od razu widać, że Ethan może zabrać ze sobą teraz znacznie więcej przedmiotów niż w RE7. Jednak sama walka czy styl zagadek raczej znacząco się nie zmieniły… choć jest to nieco złudne, bo drugie demo dziejące się już w zamku, stawia kwestie rozgrywki w nieco innym świetle.

Drugie demo – Castle

A wszystko dlatego, że zamczysko Lady Dimitrescu to majstersztyk level designu – a przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć po udostępnionym nam przedpremierowo wycinku gry. Będąc w tej lokacji, całkowicie uciekamy już od stereotypowych skojarzeń związanych z Rumunią i przenosimy się myślami do takich miejsc, jak chociażby pałac w Wersalu czy zamek Neuschwanstein w Niemczech.

Resident Evil Village
Zamek wygląda na gościnny…

Wszechobecny przepych, a także ogromna liczba pomieszczeń, mogą wręcz przyprawić nas o zawrót głowy, w którym pomóc może standardowo mapa. Oczywiście już w „siódemce” niektóre lokacje robiły spore wrażenie swoimi gabarytami, ale nijak się to ma do tego, co zobaczyć możemy w Resident Evil Village.

W tematyce rozgrywki i mechanik też zauważyć można tu spory progres, bo już zaledwie po kilku minutach z tym demem natrafiamy na handlarza, u którego możemy zakupić nie tylko nowe przedmioty za znalezione po drodze monety, ale także ulepszyć swoją broń.

A ta z pewnością nam się przyda, bo zapowiada się, że w Resident Evil Village będziemy mieć wiele okazji do strzelania. Co prawda w konfrontacji z którąkolwiek z wampirzyc podstawowa broń zdaje się być bezużyteczna, ale na naszej drodze staną również inni pomniejsi przeciwnicy.

A walka z nimi wydaje się dużo bardziej stawiać na tworzenie odpowiednio dużego dystansu pomiędzy nami a przeciwnikami, do czego duże pomieszczenia właśnie zachęcają. Również parowanie ataków naszych oponentów będzie teraz o wiele ważniejsze niż w poprzedniku – to wszystko sprawia, że gra podczas konfrontacji jest paradoksalnie dużo bardziej dynamiczna, uciekając delikatnie od horrorowych korzeni serii na rzecz wartkiej akcji.

Resident Evil Village
24 naboje to dużo? Oj, zdziwicie się…

A walka z nimi wydaje się dużo bardziej stawiać na tworzenie odpowiednio dużego dystansu pomiędzy nami a przeciwnikami, do czego duże pomieszczenia właśnie zachęcają. Również parowanie ataków naszych oponentów będzie teraz o wiele ważniejsze niż w poprzedniku – to wszystko sprawia, że Resident Evil Village podczas konfrontacji jest paradoksalnie dużo bardziej dynamiczny, uciekając delikatnie od horrorowych korzeni serii na rzecz wartkiej akcji.

Ale spokojnie, już w samym demie wyraźnie czuć, że rozgrywka jest bardzo dobrze wyważona, dając nam czas również na spokojniejszą eksplorację czy – znacznie bardziej stresującą – ucieczkę przed silniejszymi przeciwnikami. Również zagadki wydają mi się mniej oczywiste, bazując na fizyce gry i otoczeniu – ale czy rzeczywiście tak będzie w całym Resident Evil Village, przyjdzie nam ocenić dopiero po premierze tego tytułu.

Resident Evil Village
Warto obserwować otoczenie, bo w wielu miejscach możemy znaleźć wskazówki odnośnie jakiejś zagadki.

Jednak już po tych dwóch krótkich prezentacjach widać, że ósma część Resident Evil idzie w bardzo dobrym kierunku, rozbudowując udane mechaniki i rozwiązania z „siódemki”. W szczególności zmiany te widać w demie „Castle”, które – w przeciwieństwie do „Village” – stara się w większym stopniu skupić na mechanikach, niż na samej opowiadanej historii.

Swoją drogą to właśnie drugie demo Resident Evil Village utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że jest to gra, która nie powinna zawieść fanów pierwszej odsłony – a przynajmniej pod względem swojej konstrukcji. Przez cały ten wycinek gry miałem silne skojarzenia z kultowym już dworem z Resident Evil z 2002 roku. Ogromne i klimatycznie oświecone pomieszczenia, mnóstwo korytarzy, skrótów, dzieł sztuki na ścianach i znajdziek – szykuje się naprawdę masa eksploracji dla chętnych!

Jak Resident Evil Village wygląda na PlayStation 4?

Po cichu trochę liczyłem, że Cyberpunk 2077 będzie takim podsumowaniem tego, na co stać PlayStation 4 i Xboksa One pod koniec ich życia. I łagodnie mówiąc… delikatnie się na tym zawiodłem, ale spokojnie, na ratunek honoru konsol starej generacji przychodzi Resident Evil Village, który w mojej opinii wygląda wręcz obłędnie.

Resident Evil Village
Można się poczęstować?

Nie jest to może najładniejsza produkcja na PS4 czy Xboksie One, w końcu takie ekskluzywne gry, jak The Last of Us Part II czy Gears 5, prezentują w mojej opinii wyższy poziom (choć trudno też to porównywać), ale w kategorii gier multiplatfromowych, Village prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Tym bardziej, że na tym etapie konsolowego życia, twórcy często przykładają mniej starań, by wersja gry na poprzednią generację trzymała wysoki poziom – niech za przykład robi nam, chociażby Śródziemie: Cień Mordoru na PlayStation 3 i Xboksa 360.

A tu Capcom zadbał o każdą platformę, nawet o najsłabsze podstawowe konsole. Moim pierwszym zaskoczeniem było to, że najnowszy Resident Evil działa na PlayStation 4 w około 45-50 FPS, zaliczając bardzo rzadkie spadki poniżej tej wartości. Wrażenie zrobiła na mnie również ogólna jakość tekstur i oświetlenia, nawet te „udawane” odbicia, które nie mają oczywiście startu do ray tracingu, spełniają swoją rolę i tworzą miłą dla oka iluzję realistycznych refleksów.

Resident Evil Village
Gra cieni robi w Resident Evil Village ogromną robotę!

Mój zachwyt nad grafiką w tej grze na starej generacji, to też oczywiście kwestia tego, że w Village twórcy postawili nie tylko na zaawansowane technikalia i fenomenalny w mojej opinii silnik RE Engine, ale i na wspomnianą na początku tego tekstu bezbłędną stronę artystyczną. Po pierwsze, nie ma tu jakiegoś prostego kopiuj-wklej przedmiotów, ponieważ artyści zadbali o przeogromną wręcz liczbę assetów, które są pełne detali. Do tego dochodzi też bezbłędne budowanie klimatu świata poprzez otoczenie – miejscami naprawdę można tu się poczuć jak w jakimś skansenie.

Niewiarygodnie dobrze wyglądają tu też takie rzeczy, jak np. broń palna czy dłonie bohatera, na których dojrzeć możemy nie tylko włosy, ale nawet i pory na skórze! I warto tu wspomnieć, że temu wszystkiemu dokładnie możemy się przyjrzeć dzięki bardzo zaawansowanemu trybowi fotograficznemu Resident Evil Village, który – jeśli się nie mylę – jest nowością w serii.

Resident Evil Village
Opcji edycji przed zrobieniem zrzutu ekranu jest naprawdę dużo.

Wiadomo, wolałbym Resident Evil Village na premierę ograć na swoim Xboksie Series S, gdzie mógłbym liczyć nie tylko na rozdzielczość 1440p, ale nawet i na ray tracing. Jednak gdyby przyszło zagrać mi w Village na PlayStation 4 to… jakoś nieszczególnie kręciłbym nosem.

Wersja na starą generację konsol po prostu wygląda i działa zaskakująco dobrze. Ba, w mojej opinii jest to nawet jedna z najładniejszych gier multiplatformowych na starą generację konsol, która rozczarowuje tylko swoją stosunkowo niską natywną rozdzielczością 900p – ale cała reszta oprawy po prostu zachwyca!

Już nie mogę doczekać się premiery!

Moje zainteresowanie ósmą główną odsłoną serii Resident Evil wzrosło diametralnie i już teraz nie mogę się doczekać, by zagrać w pełną wersję tego tytułu. I, tak, Village zdaje się jeszcze bardziej odchodzić od formuły i wyglądu całej serii niż swój poprzednik, ale czy to naprawdę jest problemem? Najwięksi fani może i mogą być tym faktem zawiedzeni, ale weźmy pod uwagę, że jest to już ósma główna odsłona serii i pewnie jakaś dwudziesta cześć w ogóle, licząc wszystkie spin-offy.

Po tylu już grach, twórcy po prostu zamykani byli w pewnych schematach, a to mogłoby źle wpłynąć na kolejne gry z tej serii. Tak więc mnie eksperymenty w postaci Resident Evil 7 i Resident Evil Village cieszą, bo jest to coś nowego, oryginalnego i – subiektywnie – bardzo dobrze przemyślanego i wykonanego.

Resident Evil Village
Tu na wiele zwykłe kulę się nie przydadzą…

Co najlepsze, fabularnie nadal w jest to kontynuacja historii całej serii, choć poziom absurdu powoli wymyka się już spod kontroli. Jeśli jednak nadal Was nie przekonuje kierunek, w którym podąża ta seria, to twórcy zostawiają Was z dwoma ostatnimi remake’ami jednych z dwóch pierwszych odsłon serii Resident Evil, które moim zdaniem też wymiatają.

Jeśli chcecie przed zakupem gry samodzielnie sprawdzić, czy Resident Evil Village jest dla Was (lub czy wersja gry na daną platformę spełnia wasze oczekiwania) to zapraszam w najbliższą niedzielę na ostatnie już ogranie wersji demo przed premierą najnowszej gry Capcomu.

Godzinną wersję demonstracyjną ósmego Resident Evil Village ograć będziecie mogli już 2 maja od godziny 2:00 w nocy. Warto tu dodać, że demo będzie dostępne tylko do 10 maja na PC, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One i Xbox Series X|S.

Pełna wersja Resident Evil Village zadebiutuje na rynku już 7 maja 2021 roku na PC, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One i Xbox Series X|S.