Meta zaanonsowała ciekawą zmianę w rolkach na Facebooku i Instagramie. Okiem użytkownika ta nowość może być przydatna, ale może też uprzykrzyć codzienne scrollowanie.
Nowy sposób na reklamy w Facebooku i Instagramie ma sporo wad i zalet jednocześnie
Meta wprowadza na swoje platformy nowość, która niekoniecznie Wam się spodoba, choć jednocześnie rozwiąże irytujący problem. Jeśli na co dzień korzystacie z social mediów, takich jak Facebook czy Instagram, i śledzicie twórców, z pewnością jesteście świadomi, że ci zarabiają na Waszym oglądaniu i „kliknięciach”, ale nie tylko na tym, bo wielu influencerów reklamuje również konkretne produkty.
Dotychczas jednak przejście do oferty lub sklepu, w którym można zakupić reklamowany produkt, nie było na Facebooku i Instagramie łatwe. Wielu twórców kierowało swoich widzów np. używając w opisie tekstu Link w bio lub udostępniając link w komentarzu. Wszystko dlatego, że niemożliwe było dodanie odnośnika do rekomendowanego produktu bezpośrednio w rolce. Teraz sytuacja wreszcie się zmieni, choć i ta metoda nie jest bez wad.
Reklamy w rolkach na Facebooku i Instagramie – jak to będzie wyglądało?
Jak podkreśla Meta, kwalifikujący się twórcy za pomocą linków afiliacyjnych będą mogli zareklamować do nawet 30 produktów w jednej rolce. Nie będą to jednak typowe linki w opisie, a specjalne przyciski wyświetlane w dolnej części ekranu, gdy influencer o nim wspomina. Dzięki temu kupujący będzie mógł skierować się wprost do polecanego przez twórcę produktu w konkretnym sklepie.

Funkcje mają zostać wdrożone zarówno w serwisie Instagram, jak i na Facebooku, ale ograniczeń jest całkiem sporo. Przede wszystkim twórcy mogą dodawać odnośniki wyłącznie do platform, takich jak Amazon i Shopee. Póki co nowe opcje będą dostępne w przypadku Amazonu na terenie USA, natomiast w przypadku Shopee w Brazylii, Indonezji, Malezji, Singapurze, Tajlandii i Wietnamie oraz na Filipinach i Tajwanie. W planach jest też wdrożenie kolejnych partnerów afiliacyjnych, takich jak Mercado Libre w Brazylii i Meksyku oraz Temu i eBay w USA. W przyszłości planowane są też wdrożenia na kolejnych rynkach.

Meta twierdzi, że póki co nie będzie pobierać prowizji od twórców za zakupy dokonywane przez widzów poprzez linki afiliacyjne. Jak jednak wspomina Endgadget, można się spodziewać, iż właściciel Facebooka i Instagrama wykorzysta dane sprzedażowe do własnej działalności reklamowej.





