Samsung Galaxy A52 5G – urzekający średniak pastelowy (recenzja)

W połowie marca Samsung postanowił odświeżyć swoją ofertę średniopółkowych modeli. W moje ręce wpadł środkowy przedstawiciel tej serii, czyli wyceniony na niecałe dwa tysiące złotych Samsung Galaxy A52 5G. Czy warto przyjrzeć się temu smartfonowi?

Na samym początku pozwolę sobie podkreślić, że Samsung Galaxy A52 i Samsung Galaxy A52 5G to – wbrew podobnej nazwie – nieco inne modele. Różnią się nie tylko obsługą sieci 5G, ale również – co z tego wynika – procesorem (Snapdragon 720G vs. Snapdragon 750G) oraz częstotliwością odświeżania ekranu (90 Hz vs. 120 Hz).

Zwracam na to uwagę, aby już na wstępie nie było wątpliwości, że różnica w cenie nie wynika wyłącznie z obsługi sieci nowej generacji, jak mogłoby się początkowo wydawać.

Wideorecenzja Samsunga Galaxy A52 5G

Samsung Galaxy A52 5G – specyfikacja techniczna

Cena w momencie publikacji recenzji: 1899 złotych

Samsung Galaxy A52 5G w Media Expert

Jeszcze zanim przejdziemy do wzornictwa, gdzie poruszę również sprawę koloru smartfona, pozwolę sobie nadmienić, że ten jest dostępny w czterech wersjach kolorystycznych – Galaxy A52 5G możecie kupić w kolorze czarnym, niebieskim, białym i fioletowym. Do mnie trafił ten ostatni, czyli wdzięczny Awesome Violet. Wszystkie warianty możecie kupić m.in. na stronie producenta oraz u naszego Partnera.

Zestaw sprzedażowy? Nudny standard, ale jest do czego się przyczepić

Jeżeli chodzi o zestaw sprzedażowy, to nie ma co nadmiernie się rozpisywać. Smartfonowi towarzyszy trochę papierów, szpilka do wyciągania tacki SIM oraz ładowarka modułowa. Szkoda, że ładowarka ma moc tylko 15 W (skoro smartfon wspiera ładowanie do 25 W) i… szkoda, że jest na USB typu A.

Powoli standardem staje się obustronny przewód USB typu C i analogiczna ładowarka (co ciekawe, Samsung dorzucał taki zestaw już w przypadku zeszłorocznego i coraz tańszego Galaxy A71). Skoro Galaxy A52 5G jest średniopółkowcem raczej „nowoczesnym” – oferuje przecież najnowszy standard komunikacji – to pomału starzejący się standard ładowarek jest tu słabym posunięciem ze strony producenta. Zdecydowanie lepiej widziałbym tutaj ładowarkę o mocy 25 W z obustronnym przewodem USB typu C (dokładnie taka znajduje się w zestawie z Galaxy A72, którego recenzję wkrótce przeczytacie na łamach Tabletowo).

Wzornictwo i jakość wykonania – urzekająco i pastelowo

Jak z wzornictwem? Cóż, mi się bardzo podoba, ale zdaje się, że w tym przypadku każdy musi wydać swoją ocenę. W końcu (podobno) o gustach się nie dyskutuje, ale.. skąd we mnie to zwątpienie?

Jakiś czas temu na łamach Tabletowo pojawiła się recenzja modelu A32 5G, którą przygotował dla Was Konrad. Sekcję wzornictwa i jakości wykonania, mój redakcyjny kolega zaczął tymi słowami:

Na renderach i zdjęciach promocyjnych producenta, Samsung Galaxy A32 5G prezentuje się naprawdę nieźle, głównie za sprawą – niecodziennych jak na obecną modę – aparatów. Te nie są umieszczone na żadnej wyspie, a po prostu „wyłaniają” się z plecków smartfona, co wygląda w mojej opinii bardzo stylowo i znacznie lepiej niż chociażby w „bratnich” modelach – Samsungu Galaxy A52 i Galaxy A72, które starają się upodobnić nieco do znacznie droższego Samsunga Galaxy S21.

Cóż, moje odczucia są odwrotne. Do mnie wyspa, którą ma na pleckach Galaxy A52 5G, zwyczajnie przemawia. Zwłaszcza, że plecki urządzenia to jednolita bryła i aparaty, wraz z powierzchnią towarzyszącą, delikatnie wyłaniają się z tyłu smartfona. No cóż, są gusta i guściki – jaka wyspa jest, każdy widzi, więc werdykt pozostawiam waszej opinii. Dość tych sentencji – przejdźmy dalej.

Współcześnie fronty smartfonów niewiele się od siebie różnią, więc pierwsze, co zwraca naszą uwagę, to plecki. Galaxy A52 5G prezentuje się na tym tle naprawdę interesująco. Nie tylko za sprawą oryginalnego, pastelowego koloru (którego nie jestem w stanie precyzyjnie określić – liliowy? lawendowy?), ale również materiału, z którego jest wykonany. Żadnym zaskoczeniem nie jest tu tworzywo sztuczne, choć brak jakichkolwiek innych wstawek jest na swój sposób zaskakujący.

Matowy plastik prezentuje się naprawdę świetnie i jest całkiem przyjemny w dotyku, ale z jakiegoś powodu… nie przekonuje mnie od pierwszego dotknięcia. Porównałem go sobie do materiału, który zastosował producent w przypadku mojego prywatnego Samsunga Galaxy Note 20 i jest to… po prostu zupełnie coś innego. Lepszego? Gorszego? Nie wiem, mam naprawdę ambiwalentne podejście do tego tematu.

Pozwólcie zatem, że takiego werdyktu nie podam – powiem natomiast, że plastik bardzo dobrze „trzyma się dłoni”, w żadnym wypadku się nie ślizga, a przez cały okres testów nie zauważyłem, żeby był podatny na zarysowania czy zabrudzenia. Pastelowy mat świetnie maskuje odcisku palców, więc nawet, jeśli te znajdą się na naszym smartfonie, to zwyczajnie nie będzie ich widać. Od strony użytkowej jest jak najbardziej w porządku – może po prostu trzeba przywyknąć do feelingu?

Niemniej, bardzo się cieszę, że producent zdecydował się na zastosowanie identycznego plastikowego materiału na całych pleckach urządzenia. Osobiście uważam, że wygląda to fenomenalnie – taki zabieg sprawia, że Galaxy A52 5G podoba mi się nieco bardziej niż… Galaxy S21. Może to indywidualna kwestia, ale jest coś urzekającego w tej jednolitości, przełamanej wyłącznie szkiełkiem aparatu.

Jeżeli chodzi o boki smartfona, to nic nas tu nie zaskoczy – od góry znajdziemy tackę na karty nanoSIM oraz microSD, po prawej stronie przycisk zasilania oraz klawisze głośności, zaś na spodzie gniazdo USB typu C, głośnik oraz 3,5-milimetrowe gniazdko jack.

Wszystko umieszczone na błyszczącej, również plastikowej, ramce, która trochę ożywia sam smartfon. Dla formalności dodam, że drugi głośnik (w końcu mamy tu konfigurację stereo) znajduje się nad ekranem, choć zupełnie nie widać go na pierwszy rzut oka.

Skoro już przy ekranie jesteśmy, to przyjrzyjmy się na szybko frontowi urządzenia. Większość zajmuje 6,5-calowy ekran Super AMOLED, choć przyznać trzeba, że ramki wcale nie są takie najmniejsze. Głośnik umiejscowiony jest w wąskiej, bardzo subtelnej szczelinie nad ekranem, w której lubi zbierać się brud. Już chyba lepiej byłoby zastosować bardziej klasyczne, choć mniej subtelne rozwiązanie.

Aparat przedni co prawda jest wyłącznie „kropką” i nie ma mowy o żadnym notchu czy łezce, ale umieszczony jest relatywnie nisko – jego dolna krawędź graniczy z dolną krawędzią belki powiadomień, zaś u góry jest sporo przestrzeni. Bardziej naturalne wydawałoby im się umieszczenie go nieco wyżej, ale to naprawdę szczegóły.

Na ekranie nie ma folii – to złudzenie pozostawiane przez „obwódkę” aparatu

Są jednak dwie sprawy, które trochę mnie uderzają. Po pierwsze, tak na dobrą sprawę okazuje się, że „duże ramki” to niewielkie oszustwo ze strony producenta. Okazuje się bowiem, że nad błyszczącą, kolorową ramką, kryje się cieniutka, czarna, plastikowa ramka, a dopiero później wyświetlacz – za tą sprawą, Samsung Galaxy A52 5G z wyłączonym ekranem sprawia wrażenie, jakby szkło na froncie dochodziło niemalże do samych krawędzi, a sam smartfon udaje, że jest smuklejszy. Wydaje mi się, że to również przyczyna niefartownej szczeliny na głośnik. Ale czy taka ramka, to na dobrą sprawę wada? Chyba nie, skoro smartfon prezentuje się lepiej, ale po prostu warto być tego świadomym.

Drugi zarzut jest już nieco bardziej poważny. Optyczny czytnik linii papilarnych jest umieszczony po prostu za nisko. Powiedziałbym, że o jakieś 1,5-2 cm niżej niż powinien, żebyśmy mogli mówić o wygodzie odblokowywania ekranu. Jasne, po części można się do tego przyzwyczaić, ale odruchy są zbyt silne – często zdarzało mi się nie trafiać w czytnik, nawet po kilkunastu dniach korzystania wyłącznie z tego modelu.

Jak zatem mogę podsumować sekcję wzornictwa i jakości wykonania? Cóż, do wzornictwa nie mam zarzutu – pastelowy Galaxy A52 5G prezentuje się po prostu świetnie. Nieco inaczej jest, jeśli chodzi o jakość wykonania – aspekt użytkowy zastosowanych materiałów nie pozostawia nic do życzenia (zwłaszcza, że matowe wykończenie maskuje odciski palców), ale odczucia pozostawione po wzięciu smartfona po raz pierwszy do ręki… nie są piorunujące.

Niemniej, jeśli za punkt wyjścia wyjścia weźmiemy fakt, że Samsung decyduje się na plastikowe plecki nawet we flagowych modelach, to trudno szukać tu powodów do czepiania się.

Wyświetlacz – 6,5-calowy Super AMOLED

Samsung Galaxy A52 5G został wyposażony w 6,5-calowy wyświetlacz Super AMOLED o częstotliwości odświeżania – uwaga – 120 Hz. Osobiście powiedziałbym też, że 6,5 cala to dosyć rozsądne gabaryty jak na smartfon – oczywiście trudno mówić tu o poręczności rodem z iPhone’a SE. Wracam tu myślami do Samsunga Galaxy S20, który był taki trochę „ni z gruchy, ni z pietruchy” – tutaj jest po prostu w sam raz. Dodam jeszcze, że udział wyświetlacza w powierzchni całego frontu urządzenia to około 85%.

Czas przejść do czegoś, czego obawiałem się najbardziej – a więc częstotliwości odświeżania i rozdzielczości. W przypadku wspomnianego już Samsunga Galaxy S20 występował konflikt interesów, o którym nie ma mowy w tym przypadku. Smartfon został wyposażony w wyświetlacz Full HD+ (1080 x 2400 pikseli), co przekłada się na jakieś 405 ppi. Na deser oczywiście częstotliwość odświeżania 120 Hz. Skoro już tak powołuję się na niewinną es-dwudziestkę, to przytoczę słowa, które padły tam w kontekście pierwszego starcia z tego typu panelem – są nadal aktualne, choć styczność już nie pierwsza.

Po raz pierwszy mam przyjemność korzystać ze smartfonu z odświeżaniem 120 Hz nieco dłużej i muszę przyznać – wizualnie to naprawdę robi robotę. Immersja zdaje się być lepsza, wszystko wygląda płynnie, miło dla oka i potrafi zrobić wrażenie, zwłaszcza, jeśli zestawimy to ze „standardowym” wyświetlaczem.

Warto nadmienić, że telefon nie doświadcza żadnego nagrzewania się podczas korzystania z tego ustawienia, co niegdyś było bolączką Samsungów. Co równie istotne, czas pracy na baterii jest na tyle satysfakcjonujący, że zupełnie nie czułem potrzeby przywracania „standardowej” częstotliwości odświeżania (tj. 60 Hz) w celu wydłużenia czasu bez sięgania po ładowarkę – wrócimy do tego później.

Rzekłbym, że wyświetlacz w tym urządzeniu jest skrojony dokładnie tak, jak powinien być. Wystarczająca i nieprzesadzona rozdzielczość dobrze zgrywa się z częstotliwością odświeżania, a odpowiednie zarządzanie energią przez procesor pozwala na cieszenie się tą funkcją przez cały czas, a nie sięganie po nią tylko w wyjątkowych przypadkach. Nie uważam jednak, że 120 Hz to cecha niezbędna – choć rzeczywiście, cieszy oko i dobrze, że można z niej korzystać bez zakłóceń.

Jako fan ciemnych motywów, jestem również fanem Super AMOLED-ów, bo głębia czerni i nieskończony kontrast sprawdzają się w tym zestawieniu świetnie. Oczywiście trzeba powiedzieć, że wyświetlacze tego typu są u Samsunga zawsze trochę przesycone i przekolorowane, choć można to w zasadzie unormować, zmieniając tryb ekranu z Żywego na Naturalny. Na dodatek producent dorzuca możliwość delikatnej regulacji balansu bieli oraz nasycenia barw RGB, co umożliwia dopasowanie wszystkiego pod siebie. O filtrze światła niebieskiego wspominać chyba nie muszę?

Przedni aparat tańczy na granicy belki powiadomień, a przestrzeni nad nim aż nadto

Samsung Galaxy A52 5G oferuje również Always On Display – zarówno w konfiguracji w ramach harmonogramu, ciągłego włączenia, jak i podświetlenia po dotknięciu. Do tego momentu mógłbym powiedzieć, że jestem zachwycony – dla formalności dodam, że jasność minimalna potrafi zejść bardzo nisko, a jasność maksymalna pozwala na swobodne przeglądanie treści nawet w słońcu. Mam jednak jedno zastrzeżenie. Czytnik linii papilarnych. Dacie wiarę, że nie mam tu na myśli bezpośrednio skuteczności biometrii?

Samsung Galaxy A52 5G został wyposażony w optyczny czytnik linii papilarnych umieszczony pod ekranem, o którego umiejscowieniu mówiłem już wcześniej. Tego typu skaner charakteryzuje się tym, że niejako „podświetla” nasz palec i to jest największa bolączka tego rozwiązania. Okazuje się bowiem, że kiedy sięgamy w nocy po telefon i chcemy odblokować ekran, to wystarczy minimalne nieprzykrycie czujnika palcem i całość dosłownie nas oślepia.

Zważywszy na fakt, że czytnik jest umiejscowiony nietypowo to w nocy lepiej sięgać po „klasyczne metody odblokowania”. Naprawdę, ta drobnostka jest w codziennym użytkowaniu bardzo irytująca – zwłaszcza, że Super AMOLED, zwłaszcza w trybie ciemnym, jest w nocy bardzo delikatny dla naszych oczu za sprawą niskiej jasności minimalnej, a wszystko „idzie na marne” przez początkowe oślepienie przez czytnik.

Jeśli chodzi o tę sekcję, mógłbym postawić smartfonowi jeszcze jeden zarzut. Zauważyłem, że kilka „nadprogramowych” razy włączyła mi się funkcja Ochrona przed przypadkowym kliknięciem. Problem oczywiście ustępował po przeciągnięciu palcem po kłódce odblokowującej ekran oraz przetarciu strefy odpowiedzialnej za emulowanie czytnika zbliżeniowy. Problem nie jest spory i niespecjalnie utrudnia życie, niemniej jest to pierwszy smartfon, w przypadku którego tak mi się zdarzyło, więc warto odnotować to jako – jakby nie patrzeć – wadę. Zdaje się, że wirtualny czujnik zbliżeniowy wcale nie jest idealnym pomysłem.

Nie zdarzyło mi się, aby emulowany czujnik zbliżeniowy zawiódł podczas rozmowy telefonicznej – przykładanie smartfona do ucha było wykrywane prawidłowo. Zdaje się, że producent postawił na drobną nadgorliwość, żeby uniknąć ewentualnych przykrych niespodzianek? Tak czy siak, czujnik zbliżeniowy nie powinien „przesadzać” w żadną ze stron, prawda?

Działanie i oprogramowanie

Samsung Galaxy A52 5G jest wyposażony tak, jak na średniopółkowy smartfon tego producenta przystało. Teoretycznie nie najgorzej i tak, aby nie było zbyt wiele deficytów – w praktyce dałoby się zrobić to lepiej. Niemniej, procesor Snapdragon 750G, 6 GB pamięci RAM i 128 GB w duecie z wyświetlaczem o częstotliwości odświeżania 120 Hz, to całkiem niezły zestaw jak na te pieniądze.

Jeżeli chodzi o specyfikacyjne braki, zwróciłbym uwagę na jedną drobnostkę – szkoda, że smartfon nie jest wyposażony w możliwość ładowania bezprzewodowego. Zwłaszcza, że ta technologia ma się z roku na rok coraz lepiej, a przecież plastikowe plecki nie stanowią w tym zakresie żadnej bariery. Swoją drogą pamiętacie, że sporo osób się oburzało, że metalowa obudowa w LG G5 „uniemożliwiła” producentowi zastosowanie technologii ładowania bezprzewodowego? ;)

Urządzenie pracuje pod kontrolą Androida 11 z nakładką One UI 3.1. Szkoda, że producent niespecjalnie popisał się w kwestii poprawek – te datowane na luty bieżącego roku może nie są najstarsze, ale nie grzeszą „świeżością”. Oczywiście stan rzeczy jest aktualny w chwili publikacji recenzji.

Pozwólcie, że nie będę nadmiernie rozpisywał się na temat możliwości oferowanych przez nakładkę producenta. Podobnie jak Konrad, do szerszych opisów oprogramowania odsyłam Was chociażby do recenzji Galaxy S21 5G Andrzeja czy Galaxy S21 Ultra 5G Kasi. Jeśli jednak jesteście ciekawi bezpośrednio moich wrażeń, to sporo funkcji One UI „trzeciej generacji” omawiałem przy okazji recenzji Galaxy S20. Mam nadzieję, że nikt się nie pogniewa, że nie powtarzam się do bólu? ;)

Chciałbym zwrócić dodatkową uwagę na możliwość programowania akcji pod podwójnym przyciskiem zasilania, które osobiście wykorzystuję do włączania latarki. Brzmi znajomo, prawda? Korzystam z tego równie chętnie, co z potrząsania smartfonami z rodziny Motoroli. Warto wspomnieć także o wsparciu dla Połącz z Windows, z czego – muszę przyznać – od czasu do czasu chętnie korzystam.

A co z wydajnością? Zacznijmy może od „zaspokojenia” tych, którzy rzucają okiem przede wszystkim na cyferki – poniżej załączam wyniki testów syntetycznych. Co ważne (i czego nauczyłem się przy okazji zeszłorocznego flagowca producenta…), testy wykonywałem kilka razy z rzędu, aby upewnić się, że są powtarzalne. W tym przypadku są – dopiero wiele pomiarów jeden po drugim sprawia, że wydajność nieco spada.

Skoro już przy obciążaniu smartfona jesteśmy, muszę dodać, że Samsung Galaxy A52 5G praktycznie wcale się nie grzeje. Czy to kwestia racjonalnie zoptymalizowanego procesora, czy też plastikowych plecków – nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić. Wiem, że podczas normalnego użytkowania nie udało mi się ani razu podwyższyć temperatury urządzenia, a nawet podczas silnego obciążania procesora benchmarkami, ten stał się tylko nieznacznie ciepły.

Wróćmy na chwilę do wyników testów syntetycznych. Ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że słabszy i tańszy Galaxy A32 5G wcale nie wypada dużo gorzej… więc gdzie tkwi szkopuł? Sam nie wiem. Dochodzę jednak do wniosku, że – w przeciwieństwie do Galaxy A32 5G – Samsung Galaxy A52 5G działa bardzo stabilnie, ani razu się nie zaciął ani nie „wykrzaczył”, choć muszę przyznać, że czasami musiałem czekać na daną akcję nieco dłużej, niż oczekiwałbym tego po smartfonie z tej półki cenowej.

Nie uświadczyłem ani odnotowanego przez Konrada błędu związanego z aparatem, ani podwójnych powiadomień, ani informacji o w pełni naładowanej baterii. Czy ta różnica wynika z odmiennych układów SoC, czy też – jakby nie patrzeć – analogiczny system jest na tym smartfonie lepiej zoptymalizowany?

Ostatecznie, jeśli chodzi o sekcję działania i oprogramowania, powiedziałbym, że jest… klasycznie dla tego producenta? Nie najlepiej w swojej półce cenowej, co Samsung stara nadrobić się wzornictwem, funkcjonalnością nakładki i może po części prestiżem marki, który nadal funkcjonuje w myślach wielu osób. Ostatecznie jednak smartfon wypada naprawdę przyzwoicie i z Galaxy A52 5G dobrze korzystało mi się na co dzień. Model ten może nie jest liderem w tabeli cena/wydajność, ale w moim odczuciu niczego mu w tym zakresie nie brakuje.

Zaplecze komunikacyjne

Jeśli chodzi o tę sekcję, nie mam do powiedzenia nic szczególnego, choć podkreślenia wymaga fakt, że Samsung Galaxy A52 5G jest wyposażony – jak sama nazwa wskazuje – w 5G. Podkreślić wypada również, że niestety nie miałem możliwości sprawdzić, jak smartfon radzi sobie z komunikacją w obrębie sieci nowej generacji. Pozostaje mi wierzyć, że producent nie zawiódł – tak, jak nie zawiódł w pozostałych aspektach komunikacyjnych.

Nad fioletową, błyszczącą ramką widać czarny plastik, który próbuje zlać się z taflą szkła

Smartfon jest wyposażony w NFC, nie ma żadnego problemu z działaniem sieci Wi-Fi, ani Bluetooth. Zresztą, z siecią komórkową 4G również żadnych problemów nie ma. Podobnie sprawy się mają z jakością połączeń – jest bez zarzutu, tzn. żaden rozmówca nie skarżył się, że słyszy mnie kiepsko, ja również wszystkich słyszałem wyraźnie.

Słowem, w kwestii zaplecza komunikacyjnego nie mogę się do niczego przyczepić – gwoli uczciwości i precyzji przypomnę raz jeszcze, że ze względu na brak obsługi 5G przez mojego operatora komórkowego, nie udało mi się sprawdzić dokładnie tego aspektu.

Audio

Podobnie jak Konrad zwrócę uwagę na fakt, że Samsung Galaxy A52 5G nie może pochwalić się obsługą aptX HD – choć w moim przypadku skutecznie zastępuje go LDAC. Poza tym, do audio nie mogę w żadnym razie się przyczepić – głośniki stereo są w zupełności wystarczające do konsumpcji multimediów, nie wydają też żadnych artefaktów dźwiękowych, a 3,5-milimetrowe gniazdo jack dopełnia możliwości tego smartfona. W kwestii audio wszystko działa tak, jak należy, choć nie ma tutaj żadnych niespodzianek czy zaskoczeń – ani tych negatywnych, ani tych pozytywnych.

Biometria

Biometria przedstawia się klasycznie, tj. Samsung Galaxy A52 5G wyposażony jest w mniej sugerowane zabezpieczenie twarzą oraz bezpieczniejsze zabezpieczenie za pomocą odcisku palca. Optyczny skaner linii papilarnych umieszczany jest w ekranie i, jak już się skarżyłem, ma dwie wady – jest źle umiejscowiony oraz potrafi nieźle razić w ciemnych okolicznościach.

Sam czytnik działa całkiem poprawnie – zdarzają mu się nieco gorsze chwile, jednak ostatecznie działa zadowalająco szybko i celnie. W warunkach codziennego użytkowania nierzadko okazywało się jednak, że nie trafiałem palcem w przewidzianą przez producenta przestrzeń, co skutkowało nieudanym odczytem palca.

Wychodzi więc na to, że czytnik linii papilarnych – choć teoretycznie odczytuje palec całkiem sprawnie – nie jest najmocniejszą stroną tego urządzenia. To nie tak, że jakoś odczuwalnie utrudniał mi życie. Ale nie mogę też powiedzieć, żeby ani razu mnie nie zirytował i żebym przeszedł koło jego działania w zupełności obojętnie. Ostatecznie, za to wszystko mały minusik.

Akumulator

Samsung Galaxy A52 5G został wyposażony w akumulator o pojemności 4500 mAh – nie jest to drastycznie mało, ale ku mojemu zaskoczeniu mniej, niż oferuje testowany przez Konrada mniejszy brat. Niemniej, z czasu pracy na baterii jestem bardzo zadowolony – urządzenie średnio oferowało 5-6 godzin czasu pracy na ekranie, przy stale włączonej częstotliwości 120 Hz. Dla uzupełnienia informacji dodam, że korzystałem z ciemnego motywu, a Always On Display było ustawione w tryb podświetlania po dotknięciu ekranu.

Oczywiście podczas testu zdarzyły mi się także 4 godziny SoT, ale dla równowagi zdarzało się również 8 godzin czasu pracy na ekranie, a nawet wybryk w postaci… niemal dwunastu godzin screen-on-time. Przyznam się jednak, że ten ostatni rezultat udało się osiągnąć wyłącznie przez przypadkowe pozostawienie YouTube na minimalnym poziomie jasności podczas snu.

Niemniej, średni rezultat 5-6 godzin (zwłaszcza przy stale włączonym 120 Hz) to świetny wynik – zwłaszcza, że da się wyciągnąć dużo więcej. Zresztą, rzućcie sami okiem na pełen przekrój wyników.

Samsung Galaxy A52 5G możemy naładować z mocą 25 W, choć dołączony do zestawu zasilacz oferuje tylko 15 W. Jak już wspomniałem, szkoda, że producent dołącza ładowarkę nie tylko o mniejszej mocy, ale również opartą o technologię USB typu A, a nie „w pełni” USB typu C. Za to kolejny minus, choć przełknięcie tej łyżki dziegciu ułatwia beczka miodu w postaci nieczęstej konieczności dokarmiania akumulatora.

Aparat

Samsung Galaxy A52 5G został wyposażony w trzy aparaty główne oraz czujnik głębi. Jeszcze zanim przejdziemy do przykładowych zdjęć – muszę przyznać, że te wyglądają naprawdę dobrze i z tej perspektywy smartfon robi wrażenie droższego niż jest w rzeczywistości!

Aplikacja aparatu proponuje nam robienie trzech typów zdjęć – w powiększeniu 0,5x, 1x oraz 2x – niejako sugerując, że smartfon oferuje fizyczny teleobiektyw. Zdecydowałem się z tego powodu na cyknięcie fotek w każdej z konfiguracji, choć musicie mieć z tyłu głowy, że te najbardziej przybliżone zdjęcia to w istocie zoom cyfrowy – smartfon wyposażony jest w aparat główny, aparat ultraszerokokątny, makro oraz czujnik głębi.

Jeszcze zanim przejdziemy do przykładowych zdjęć, pozwolę sobie przypomnieć, że Samsung Galaxy A52 5G jest wyposażony w OIS – optyczna stabilizacja obrazu to funkcja, której w poprzednikach zabrakło, więc warto to wyszczególnić. Zwłaszcza, że smartfon potrafi nagrywać w 4K przy 30 fps, więc jest szansa na zarejestrowanie przyzwoitych filmów, jeśli tylko macie taką ochotę.

Teraz możemy już zacząć oglądać zdjęcia ;). Niestety, okres testów nie przysporzył mi ładnych, słonecznych dni, więc zdjęć z takich okoliczności nie jestem w stanie dostarczyć, niemniej do porównania wystarczy.

Da się strzelić dobrą, miłą dla oka fotkę, ale czasami ustawienia automatyczne nie wybierały najlepszej ekspozycji – takie przykłady również znajdują się w powyższym zestawieniu. A ze względu na parszywą pogodę, znajdziecie też tu wyjątkowo dużo jedzenia – przepraszam wszystkich głodnych ;).

A jak Samsung Galaxy A52 5G radzi sobie nocą? Cóż, tu zdecydowanie potrzebny jest Tryb nocny – z jego współpracą da się zrobić całkiem niezłe, choć charakterystycznie zażółcone fotki. W poniższym zestawieniu możecie porównać, jak smartfon radził sobie we współpracy z Trybem nocnym, a jak bez niego – różnicę widać gołym okiem.

Na deser – parę przykładowych fotek wykonanych z pomocą oczka makro. Choć nie jestem fanem tego typu fotografii, to muszę powiedzieć, że Samsung Galaxy A52 5G sprawdza się w tym trybie całkiem nieźle i robienie zdjęć w ten sposób… nie jest uciążliwe. Takie odczucia w tym zakresie zostawiła u mnie Motorola Moto G9 Power – smartfon, rzecz jasna, dużo tańszy, więc cieszę się, że tutaj jest inaczej.

Na sam koniec sekcja, za którą przepadam najmniej, ale jest dla niektórych jest ważna na tyle, że nie sposób byłoby ją pominąć. Jak sprawdza się przedni aparat? Zobaczcie sami – wszystkie zdjęcia wykonywałem zarówno w szerszym, jak i węższym spojrzeniu (można szybko przełączyć się między opcjami w aplikacji Aparatu), a te wykonane po ciemku – w trybie nocnym oraz bez niego.

Ostatecznie dochodzę do wniosku, że aparaty nie są mocną stroną tego modelu. Owszem, ze zdjęć da się trochę wycisnąć, pomaga tutaj szereg dostępnych opcji (jak chociażby zmiana jakości zdjęć z domyślnego aparatu na 64 Mpix, optymalizowanie scenerii czy różne dodatkowe tryby), ale mogłoby być trochę lepiej.

Samsung Galaxy A52 5G na pewno nie deklasuje konkurencji, ale nie ma też specjalnych powodów do wstydu. Tę sekcję możemy zamknąć neutralnym może być – w końcu nie można powiedzieć, żeby było źle.

Podsumowanie

Choć Samsung Galaxy A52 5G ma jakieś wady, do których można się przyczepić, to ostatecznie oceniam smartfon jako średniaka bardzo przyzwoitego i kompletnego, który nie ma żadnych wyraźnych braków na żadnym polu.

Ciekawe wzornictwo? Jest. Obsługa 5G dla żądnych nowości lub chętnych zabezpieczenia na dłuższy czas? Jest. Świetny wyświetlacz o flagowej częstotliwości odświeżania? Jest. Przyzwoity czas pracy na baterii? Jest. Nie trzeba nawet wymieniać dodatkowych zalet, jak przyzwoity zestaw aparatów, 3,5-milimetrowe gniazdo jack, powrót OIS i IP67 czy głośniki stereo, żeby powiedzieć – mamy to!

W obliczu szeregu zalet bardzo łatwo przełknąć symboliczne wady. Jasne, mogłoby być wydajniej – jak to zwykle bywa. Ale oprócz tego, moim głównym zastrzeżeniem jest nonsens dorzucanej do zestawu ładowarki i konieczność przyzwyczajenia się do w pełni plastikowego wykończenia smartfona.

Jeśli te sprawy nie są dla Was szczególnie kłopotliwe, a szukacie czegoś „nowoczesnego”, to warto zerknąć w kierunku tego modelu. Za pojedyncze kaprysy wirtualnego czujnika zbliżeniowego malutki minus – to również musi paść w podsumowaniu.

Oczywiście to nie jest tak, że Samsung Galaxy A52 5G deklasuje konkurencję – jest to smartfon bardzo przyzwoity, ale nadal wyceniony na całkiem przyzwoitą sumkę. Niemniej, nasz ostatni poradnik zakupowy na smartfony do 2000 złotych trochę się zdezaktualizował – myślę, że ta propozycja powinna się tam znaleźć.

Samsung Galaxy A52 5G – urzekający średniak pastelowy (recenzja)
Zalety
wzornictwo i jakość wykonania
świetny wyświetlacz
przyzwoita wydajność
Android 11 z One UI 3.1
wydajna bateria
bardzo dobra kultura pracy
hybrydowy dual SIM
pełen pakiet komunikacyjny - w tym 5G, NFC czy 3,5-milimetrowy jack
przyzwoite aparaty
Wady
przestarzała ładowarka w zestawie
drobne problemy z emulowanym czujnikiem zbliżeniowym
plastik nie jest zły, ale może nie zaszkodziłaby odrobina dopieszczenia materiałów? nawet dla samego odczucia!
czytnik linii papilarnych - nie dość, że optyczny (i razi), to umieszczony zbyt nisko
8
Ocena
Gdzie kupić?
Exit mobile version