Recenzja Samsunga Galaxy Watch Ultra 2. Małe zmiany o dużym znaczeniu

Podczas premiery Samsunga Galaxy Z Fold 8 i Samsunga Galaxy Z Fold 8 Ultra zadebiutowały również zegarki – wśród nich Galaxy Watch Ultra 2. Smartwatch gościł na moim nadgarstku ponad miesiąc. Czas przyjrzeć mu się dużo bliżej niż w pierwszych wrażeniach w dniu rynkowego debiutu.

Wzornictwo? Małe zmiany o dużym znaczeniu

To jest w ogóle ciekawe, bo myśląc o Samsungu Galaxy Ultra, na myśl przychodzą mi dwie najbardziej wyróżniające się wersje kolorystyczne: szary z pomarańczowym paskiem i biała z białym paskiem (a później jeszcze niebieska, która pojawiła się w ofercie jakoś po roku od premiery).

Zupełnie wyleciała mi z głowy edycja najmniej rzucająca się w oczy – tytanowa z czarnym paskiem. Wspominam o niej, bo Galaxy Watch Ultra 2 – w wersji, która trafiła do mnie do testów – jest do niego bardzo podobny. Ale to naprawdę bardzo.

Największa różnica to nieco inaczej rozmieszczone akcenty kolorystyczne (tutaj jest jeden i wygląda to naprawdę świetnie – zwłaszcza pamiętając, że przycisk funkcyjny też jest w tym kolorze) i godziny zamiast kresek na ramce wokół ekranu (w dodatku mniej rzucają się w oczy, bo nie są białe). To drobna zmiana, która jednak całkiem mi się podoba.

Podobnie jak fakt, że nowy zegarek ma nieco przeprojektowany pasek. W modelu poprzedniej generacji była metalowa szlufka, która strasznie mnie irytowała – pracując na laptopie nie sposób było nie zahaczać nią o krawędź urządzenia. Tutaj tego nie ma – szlufki są gumowe i nie sprawiają takich problemów.

Galaxy Watch Ultra 2 zaliczył leciutką kurację odchudzającą – jest nieco mniejszy (47,4 x 47,1 x 10,77 mm vs 47,4 × 47,4 × 12,1 mm). Jest równocześnie nieco cięższy (61,5 g vs 60,5 g), ale biorąc pod uwagę zastosowanie większego akumulatora (800 mAh vs 590 mAh) można mu to wybaczyć. 

Warto też dodać, że zmianie uległa wielkość ekranu – z 1,47” (i 3000 nitów jasności) do 1,52” (i 5000 nitów jasności). Na temat wyświetlacza nie mogę powiedzieć złego słowa. Jest świetny w każdym calu – widoczny w każdych warunkach. I bezproblemowo reaguje na dotyk. 

A skoro o warunkach mowa, nie bez znaczenia jest też fakt, że Galaxy Watch Ultra 2 może się pochwalić odpornością na wodę i kurz. I to nie tylko podstawową, zgodną z normą IP68, a wyższą – IP69. Do tego można w nim nurkować – ma certyfikat EN13319, który nurkom jest doskonale znany.

Co potrafi Samsung Galaxy Watch Ultra 2?

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 to smartwatch z krwi i kości – w żadnym wypadku nie można o nim powiedzieć, że to opaska w bryle smartzegarka i raczej nikomu nie przyjdzie do głowy, by to robić. Urządzenie działa w oparciu o procesor Snapdragon Wear Elite, a za jego działanie odpowiada najnowszy system One UI 9.0 Watch. I, tak, oznacza to pełne wsparcie dla zegarkowego Google Play.

To z kolei pozwala na instalowanie masy aplikacji bezpośrednio na zegarku – oczywiście z Google Pay, Stravą czy Spotify (by używać offline; bezpośrednio do zegarka można podłączyć słuchawki Bluetooth i wyjść na trening bez telefonu) na czele. Mnie natomiast cieszy, że mogę sobie otwierać drzwi z użyciem Tedee bez sięgania do kieszeni po smartfon.

Na zegarku można korzystać z Gemini – chcąc sobie z nim pogadać wystarczy dłużej wcisnąć górny przycisk. A chcąc do kogoś zadzwonić, możemy to zrobić bezpośrednio ze smartwatcha – i to nawet nie mając w pobliżu telefonu (oczywiście wcześniej trzeba zainstalować kartę eSIM). I, tak, to oznacza, że Galaxy Watch Ultra 2 – bez zaskoczenia – ma zarówno głośnik, jak i mikrofon.

Jednym z najważniejszych zadań smartwatchy jest wyświetlanie powiadomień i Galaxy Watch Ultra 2 radzi sobie z tym zadaniem świetnie. Co prawda nie wyświetla zdjęć z każdej aplikacji (ale z SMS, WhatsAppa i Instagrama tak), ale wszystkie powiadomienia przychodzą zawsze na czas. Wibracja jest dyskretna, a jednocześnie na tyle intensywna, że raczej nie da się przeoczyć informacji o połączeniu czy wiadomości.

Galaxy Watch Ultra 2 ma też automatyczne wykrywanie upadku, kompas, galerię zdjęć czy nawet dyktafon. Aplikacji preinstalowanych na zegarku jest sporo, z czego duża ich część (nie wszystkie, wiadomo) jest naprawdę przydatna.

Monitorowanie aktywności, snu i zdrowia

Nie będę oszukiwać ani siebie, ani nikogo innego – aktualnie trudno powiedzieć, bym w jakimkolwiek stopniu zaliczała się do osób aktywnych. Jasne, czasem – ostatnio coraz częściej – pójdę na spacer (w czym, jak wiecie, pomaga mi sąsiadka i/lub jej pies ;)), ale na ten moment nic regularnie nie trenuję – nie biegam, nie jeżdżę na rowerze, etc.

Ale, spokojnie, takie osoby też mogą korzystać z Galaxy Watcha Ultra 2 ;). I, tak, im też zależy na tym, by GPS pokazywał poprawne wskazania. Na szczęście ten smartwatch nie ma z tym najmniejszego problemu. I bardzo szybko, błyskawicznie wręcz, łapie fixa.

Tą samą trasę postanowiłam przejść kilka razy na przełomie kilkunastu dni. Pierwszy raz zegarek pokazał 4,72 km. Gdy następnym razem stwierdziłam, że porównam dane zebrane z zegarka z tymi z telefonu (odpalona Strava), na mojej twarzy można było dostrzec rozczarowanie – wynik rozjeżdżał się i to znacznie. Zegarek wskazał 4,74 km, telefon – 5,25 km. Skąd ten rozjazd? I czy to możliwe, że smartwatch Samsunga dwukrotnie się pomylił? – pomyślałam. I oczywiście poszłam na kolejny spacer.

Po zakończeniu trzeciej rundki wokół komina telefon wskazał 4,76 km, Samsung Galaxy Watch Ultra 2 – 4,72 km, a Huawei Watch GT 7 41 mm – 4,70 km. Różnica niewielka (a na GWU2 względem pierwszego pomiaru wręcz żadna), można się rozejść – to telefon musiał mieć jakiś problem egzystencjonalny za pierwszym razem.

Pewnego razu zabrałam Frodo na dłuższy spacer – dla psa frajda, a dla mnie kolejna okazja do testów. Galaxy Watch Ultra 2 pokazał 11,15 km, a Huawei Watch GT 7 – 11,12 km. Ponownie – różnica prawie żadna, zwłaszcza na tak dużym dystansie. Liczba kroków też była bardzo zbliżona – odpowiednio: 13844 i 13882, jak i średnie tętno: 119 ud/min w obu przypadkach.

A co z pulsem? Podczas spaceru oba zegarki pokazywały praktycznie te same pomiary – dopiero krótka przebieżka (czy też przejście z niej do marszu) pokazały, że oba modele dość wolno zmieniają wskazania pulsometru. Ostatecznie średnia uderzeń na minutę w obu przypadkach była zbieżna (różnica 1 ud/min to żadna różnica).

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 potrafi automatycznie wykrywać trening na orbitreku, ergometrze, trening dynamiczny i pływanie w basenie, a także aktywności na powietrzu, jak chód, bieganie i jazdę na rowerze, ale domyślnie nie rejestruje wtedy trasy, przez co nie możemy jej później podejrzeć na mapie (są tylko podstawowe informacje o treningu) – aby to zmienić, trzeba przejść do ustawień na zegarku. Ma też opcję autopauzy i wznawiania treningu.

Co ważne, do zegarka można wgrać trasy zapisane w formacie gpx.

Monitorowanie snu

Jeśli dobrze pamiętam, pierwsza generacja Galaxy Watcha określiła mnie jako lwa (spałam długo, bezproblemowo, głęboko). Tym razem jednak, przez to, że koty częściej wybudzają mnie w ciągu nocy, zostałam pingwinem.

Generalnie nie mam problemu ze snem i lubię spać długo – 8, a nawet 9 godzin – dla mnie to wręcz niezbędne minimum. Przy czym nie powiem, bym przesypiała całe noce bezproblemowo i budziła się wypoczęta. Zdarzają się takie noce, oczywiście, ale ostatnio to raczej wyjątek od reguły. Mimo to średni wynik snu z ostatniego miesiąca to 80/100, co uważam za bardzo dobrą notę.

Z reguły wynik snu rzeczywiście odpowiada temu, jak przebiegała noc. Jedną z najgorszych ostatnio nocy odnotowałam kilka dni temu, kiedy to – choć czas snu w teorii był standardowy – to jednak wybudzałam się tak często i na tak długo, że mój organizm zdecydowanie to odczuł. Ja bym tej nocy dała notę -2/10, a zegarek dał jej 56 punktów. Czyli może być gorzej… (sama poniżej tej punktacji nie zeszłam).

Samsung może przeprowadzić nas przez trening snu, ale w moim przypadku nie ma nawet sensu próbować – chyba, że wpadnie do mnie i wybawi wszystkie moje koty i zapewni im zabawę w środku nocy… ;)

Monitorowanie zdrowia

Zdrowie to ten obszar, któremu gros producentów poświęca ogrom miejsca i czasu w zegarkach inteligentnych czy sportowych. Nie inaczej jest w przypadku Samsunga. Wciąż jednak jest to tylko narzędzie w naszych rękach – nie zastąpi wizyty u lekarza.

Niezmiennie, Galaxy Watch Ultra 2 pozwala mierzyć puls, jak również wykonywać pomiary EKG i ciśnienia tętniczego (pierwszy pomiar należy skalibrować z wykorzystaniem tradycyjnego ciśnieniomierza), ale do tych dwóch ostatnich wymagane jest połączenie ze smartfonem Samsunga i apką Samsung Health Monitor. Nie zabrakło też oczywiście możliwości badania składu ciała i monitorowania poziomu stresu (domyślnie opcja wyłączona).

To, co jest fajne, to szybka możliwość podejrzenia – z poziomu apki Health – zakładki Stan zdrowia. To właśnie tutaj, w fajny, przejrzysty, graficzny sposób wyświetlane są informacje na temat takich parametrów życiowych, jak tętno, zmienność tętna, częstotliwość oddechów, temperatura skóry i saturacja krwi. 

Co ciekawe, o ile przez większość czasu trwania testów większość parametrów miałam w normie, tak dosłownie kilkukrotnie wyskoczyła mi informacja, że mam za niską częstotliwość oddechów i za niską lub za wysoką zmienność tętna. Wygląda na to, że jest to rzecz, której powinnam się przyjrzeć.

Jest też nowość w postaci zakładki Zdrowie serca. Oceniana jest średnia długość snu w ciągu 7 dni, obciążenie naczyniowe, BMI oraz aktywność o umiarkowanej lub wysokiej intensywności. Oczywiście, aby część tych funkcji działała, należy je włączyć i wyrazić wszelkie zgody.

Czas pracy Samsunga Galaxy Watch Ultra 2

To, jak długo (w sensie krótko), działał Galaxy Watch Ultra z 2024 roku, było rozczarowujące – średnio 1,5 dnia z Always on Display i do trzech dni bez AoD. Tym razem niosę o wiele lepsze wieści, bo Samsungowi udało się ten czas odczuwalnie poprawić.

I nie są to wyłącznie czcze życzenia użytkowników, a realne wyniki, jakie udało mi się uzyskać (przy domyślnie ustawionych pomiarach: pulsu co 10 minut w bezruchu i stresu tylko ręcznie, włączone monitorowanie snu z saturacją krwi i temperaturą skóry).

Z włączonym AoD Galaxy Watch Ultra 2 wytrzymuje nawet 3,5 doby, co jest wynikiem aż nie do uwierzenia (z ponad 2 godzinami włączonego GPS czas ten spada do 2 dób i 22 godzin). Co ciekawe jednak, rezygnacja ze stale wyświetlanej godziny wydłuża czas działania zaledwie o… dobę. Moim zdaniem zatem nie ma sensu poświęcać AoD dla tych 24 godzin.

Tu jedna uwaga – Samsung Health pokazuje estymowany czas pracy, jaki jeszcze pozostał w danym cyklu baterii, ale nie można mu ufać. Jeden z przykładów – o 10:12 zegarek pokazywał 22% naładowania z informacją, że do rozładowania zostało 18 godzin i 51 minut. Siedem godzin później, o 17:43, było już tylko 15% i 14 godzin i 4 minuty (powinno być 11?), a o 20:36 – 7% i 6 godzin i 22 minuty. Coś się tu nie zgadza ;)

Ile ładował się Galaxy Watch Ultra? Ja już przez te dwa lata zdążyłam zapomnieć, że trwało to strasznie długo – prawie trzy godziny. Tu też, na szczęście, nastąpiła poprawa. I to znaczna!

Rozpoczynając ładowanie o 9:30, mając 5%, po 38 minutach na jego ekranie pojawia się 50%, a naładowanie do pełna (no dobra, od 5% do 99%, więc prawie) trwa dokładnie 97 minut. Przy czym musicie być świadomi tego, że tuż po zakończeniu ładowania zegarek jest od spodu gorący – trzeba dać mu chwilę, zanim trafi na nadgarstek.

Jakaś łyżka dziegciu w tej beczce miodku? Ano jest – Galaxy Watch Ultra 2 nie ładuje się indukcyjnie kładąc go na plecki smartfona, który ładowanie zwrotne umożliwia. Ponownie – szkoda.

Podsumowanie

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 to smartwatch wytrzymały, dość toporny, ale i charakterystyczny (i charakterny!). Ze świetnym ekranem i wydajnym procesorem. Z możliwością pobierania szeregu aplikacji i tarcz z użyciem Google Play, korzystania z Gemini czy wreszcie masy funkcji zdrowotnych, z których większość po cichutku działa sobie w tle, monitorując naszą formę.

Wreszcie doczekaliśmy się dłuższego czasu pracy, choć oczywiście lojalnie trzeba powiedzieć, że konkurencja wciąż w tym aspekcie potrafi więcej (jest też szybkie ładowanie! – takie nie tylko z nazwy szybkie). GPS działa bezproblemowo, podobnie zresztą jak sam zegarek – na temat jego działania nie mogę powiedzieć złego słowa.

To o czym mogę? Przede wszystkim o cenie – Galaxy Watch Ultra 2 występuje wyłącznie w wersji z eSIM (LTE), co automatycznie ją winduje. Poprzednik kosztował 2899 złotych, co już było dużą kwotą, a dwójka startowała z poziomu 3249 złotych i jest to jej rekomendowana cena (i taka też wciąż widnieje na stronie Samsunga). Jednak dzięki temu, że ta recenzja trochę poleżała na dysku i zyskała moc urzędową, w wielu sklepach można kupić ten zegarek za 2349 złotych, co jest o wiele lepszą ofertą.

Oczywiście – to produkt pod wieloma względami udoskonalony (większy akumulator, dużo jaśniejszy ekran i sporo pomniejszych zmian), ale te 3249 złotych to wciąż kupa kasy. Za 900 złotych mniej robi się z niego dużo bardziej atrakcyjny wybór, który łatwiej zarekomendować.

Gdzie kupić?

Samsung Galaxy Watch Ultra 2

ok. 2349 zł
(Przybliżona cena z dnia: 18 października 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Będę miło wspominać ten miesiąc z Samsungiem Galaxy Watch Ultra 2, ale muszę przyznać, że chętnie przesiadłam się na mniejszy zegarek – najpierw Huawei Watch GT 7 Pro, a później na Huawei Watch 6 Pro Space Edition.

Recenzja Samsunga Galaxy Watch Ultra 2. Małe zmiany o dużym znaczeniu
Zalety
jeszcze jaśniejszy ekran
dobra zmiana odnośnie paska
zwiększona odporność względem poprzednika
bezproblemowe, szybkie działanie
dostęp do Google Play
Gemini na nadgarstku
eSIM
szybsze ładowanie
sporo opcji monitorowania aktywności i zdrowia
Wady / braki / uwagi
niezmiennie część funkcji ograniczona do smartfonów Galaxy
mocne grzanie się podczas ładowania
brak możliwości ładowania bezprzewodowego
wciąż szkoda braku obracanego pierścienia
dedykowane paski
warto wspomnieć: nie współpracuje z iPhone'ami
8.5
Ocena