Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra

Recenzja Samsunga Galaxy Z Fold 8 Ultra. No i po co ten galimatias?

Przy okazji premiery Samsunga Galaxy Z Fold 8 i Galaxy Z Fold 8 Ultra wspominałem, że producent namieszał nieco w nazewnictwie swoich składaków. W efekcie, to Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra (a nie Galaxy Z Fold 8) jest następcą Galaxy Z Folda 7. Rodzi to dość słuszne pytanie, czy aby na pewno dopisek Ultra jest tutaj zasadny. Jaki zatem jest Galaxy Z Fold 8 Ultra i czy prześciga albo chociaż zrównuje się z konkurencją?

Specyfikacja techniczna Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra:

  • wyświetlacze:
    • zewnętrzny: Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,5 cala, rozdzielczość 2520×1080 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, szczytowa jasność do 3000 nitów, HDR10+, Vision Booster, Gorilla Glass Ceramic 3,
    • wewnętrzny: składany Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 8 cali, rozdzielczość 2504×2256 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, szczytowa jasność do 3000 nitów, HDR10+, Vision Booster, powłoka antyrefleksyjna,
  • ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy (3 nm, do 4,74 GHz) z GPU Adreno 840,
  • 12 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej,
  • system Android 17 z One UI 9,
  • aparat główny 200 Mpix (f/1.7, OIS, Quad Pixel AF) + ultraszerokokątny 50 Mpix (f/1.9, 120°, AF) + teleobiektyw 10 Mpix (3-krotny zoom optyczny, f/2.4, OIS, PDAF),
  • aparat do selfie frontowy 10 Mpix (f/2.2, 85°) + wewnętrzny 10 Mpix (f/2.2, 100°),
  • WiFi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be), 2,4 + 5 + 6 GHz, EHT320, MIMO, 4096-QAM,
  • 5G (sub-6 GHz) z VoLTE i Wi-Fi Calling, eSIM,
  • dual SIM (nano SIM + eSIM/2x eSIM),
  • Bluetooth 6.0 z kodekami audio SBC, AAC, LDAC, SSC, aptX, LC3 (LE Audio), Auracast,
  • NFC,
  • GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo, QZSS,
  • łączność ultraszerokopasmowa UWB,
  • głośniki stereo z Dolby Atmos,
  • czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania,
  • port USB-C (USB 3.2 Gen 1),
  • akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 5000 mAh, ładowanie przewodowe 45 W + indukcyjne 20 W + bezprzewodowe zwrotne,
  • wymiary:
    • rozłożony: 158,4×143,2×4,1 mm,
    • złożony: 158,4×72,8×8,9 mm,
  • waga: 215 g,
  • IP48.

Cena Samsunga Galaxy Z Fold 8 Ultra w momencie publikacji recenzji startuje od 9599 złotych za podstawową konfigurację 12/256 GB. Wariant 12/512 GB wyceniono na 10499 złotych, a 16 GB/1 TB – 12199 złotych.

Gdzie kupić?

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra

ok. 9599 zł
(Przybliżona cena z dnia: 8 sierpnia 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra

Smukłość i solidność, czyli bryła Samsunga Galaxy Z Fold 8 Ultra

Na pierwszy rzut oka, Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra został zbudowany niemal dokładnie tak samo, jak jego poprzednik. Niech Was to jednak nie zmyli, bo choć – istotnie – wygląda identycznie, to wnętrze uległo dość znaczącym zmianom konstrukcyjnym. Zacznijmy jednak od tego, co widać.

Wymiarowo, Galaxy Z Fold 8 Ultra wypada podobnie jak poprzednik. Gdy jest złożony, ma 158,4×72,8×8,9 mm, zaś po rozłożeniu jego szerokość to 143,2 mm, a grubość 4,1 mm. Dla porównania, siódemka po rozłożeniu miała 4,2 mm (złożona tyle samo, czyli 8,9 mm). To wręcz marginalna różnica, ale nie zmienia to faktu, że – koniec końców – mamy do czynienia ze smukłym i relatywnie lekkim smartfonem. Waga wynosi 214 g (dokładnie o 1 g mniej).

Na główną, zewnętrzną bryłę, składają się płaskie dwie tafle szkła – Gorilla Glass Ceramic 3 na ekranie okładkowym i Gorilla Glass Victus 2 na pleckach oraz rama ze wzmocnionego Armor Aluminium. Zarówno tylny panel, jak i ramka, są matowe. Bryła jest w zasadzie całkowicie płaska, a delikatne szlify są tylko na krawędziach ramek – to też lekka różnica względem siódemki.

Wykończenie tyłu urządzenia jest przyjemne w dotyku i nie powoduje ślizgania się w dłoni, ale gromadzi nieco odcisków palców. Wspomnieć też muszę, że podczas testów plecki mojego egzemplarza zebrały jedną, ale – niestety – dość widoczną rysę. W lewym górnym rogu znalazła się pionowa, dwustopniowa wyspa z trzema obiektywami, która dość mocno odstaje od korpusu.

Front (z poziomu złożonego smartfona) wypełnia ekran okładkowy, który otaczają nieprzesadnie smukłe, ale symetryczne ramki. Całościowo, wyświetlacz ten jest relatywnie wąski, ale blisko mu do klasycznego smartfona, a już na pewno znacznie bliżej niż starszym składakom Samsunga, pokroju Galaxy Z Folda 6. W efekcie, korzysta się z niego naprawdę bardzo komfortowo i nie ma tu poczucia trzymania w dłoni pilota do telewizora.

Trzymając Folda 8 rozłożonego, lewa ramka to wolna przestrzeń, natomiast na prawej umieszczono przyciski regulacji głośności oraz zasilania, ze zintegrowanym skanerem odcisków palców. U góry, na lewej połówce, znalazł się pierwszy z głośników i gniazdo nanoSIM, a bliżej prawej strony mikrofony. Na dole znajdziemy (od lewej) drugi głośnik, zaś po przeciwnej – złącze USB-C.

Konstrukcja Galaxy Z Folda 8 Ultra – podobnie jak w zeszłym roku – oferuje klasę IP48, zatem – teoretycznie – pełną odporność na wodę i częściową na pyły. Dla porównania, Honor Magic V6 ma już IP68 oraz IP69, czyli standardy znane z klasycznych smartfonów.

Nowy zawias, mniejsza bruzda w ekranie

Trudno omawiać konstrukcję składanego smartfona bez sięgania po temat zawiasu i wewnętrznego wyświetlacza, stanowiących przecież wręcz kluczowe kwestie. Jak zdążyłem wspomnieć chwilę wcześniej, zaszły tutaj pewne zmiany.

Po pierwsze, Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra został wyposażony w nowy zawias z elementami z tytanu. Ma on być jeszcze bardziej precyzyjny i wytrzymały, a przy tym przeżyć większą liczbę cykli złożeń i rozłożeń. Mając porównanie z niedawno testowanym Honorem Magic V6 śmiało mogę powiedzieć, że to właśnie Samsung oferuje lepszy zawias.

Precyzja jego działania stoi na kapitalnym poziomie. Smartfon domyka się samoczynnie dopiero, gdy połówki są około centymetr od siebie, a w pozostałym zakresie oferuje wyważenie wprost w punkt. Z jednej strony, wewnętrzny ekran otwiera się dość łatwo (choć niekoniecznie jedną dłonią), a z drugiej, zawias utrzymuje lekki opór niemalże do samego rozwarcia na płasko. W efekcie, możemy go bardzo precyzyjnie ustawić, co może się przydać chcąc używać telefonu w formie namiotu, podpory czy wpół otwartego w trybie flex.

Co też istotne, konstrukcja otwiera i zamyka się całkowicie na płasko, a po zamknięciu nie ma praktycznie żadnej szczeliny między połówkami.

Kolejna kwestia to wewnętrzny ekran. Samsung wspomina tutaj o nowej technologii Flex Titanium, w ramach której składany wyświetlacz oparty jest od wewnątrz na folii ze stopu tytanu i tytanowej płycie. Ich zadaniem jest – po pierwsze – większa odporność na wszelkie uszkodzenia, ale również zmniejszenie widoczności zagięcia.

No właśnie, bruzda na środku ekranu – istotnie – znacznie mniej rzuca się w oczy. Jest ona mniejsza zarówno od poprzednich Samsungów, jak i od przywoływanego już Honora Magic V6. Warto wspomnieć, że niekiedy zaraz po rozłożeniu telefonu potrafi sprawiać wrażenie nieco głębszej, jednak ostatecznie ekran bardzo szybko napręża się do właściwej formy.

W efekcie, zagięcie jest rzeczywiście mniej widoczne, a przede wszystkim dużo płytsze, bowiem nawet jeśli już pod pewnym kątem je zauważymy, to zaskakująco trudno wyczuć je pod palcem. W codziennym użytkowaniu, bruzdy w zasadzie ani przesadnie nie widzimy, ani nie czujemy. Widać, że Samsung naprawdę sumiennie odrobił lekcje w tej kwestii.

Wyświetlacze grają w najwyższej lidze

Raczej nikogo nie zdziwi, jeśli już na wstępie powiem, że ekrany zaimplementowane w Samsungu Galaxy Z Fold 8 Ultra reprezentują absolutnie topową półkę. Tyczy się to obu obecnych tu paneli.

Dwa słowa o suchych technikaliach. Na froncie, jako wyświetlacz okładkowy, znalazł się 6,5-calowy Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczość 2520×1080 pikseli z adaptacyjną częstotliwością odświeżania 1-120 Hz i szczytową jasnością do 3000 nitów.

Wewnątrz natomiast umieszczono składany panel wykonany w tej samej technologii, czyli Dynamic AMOLED 2X. Jego przekątna to 8 cali, rozdzielczość wynosi 2504×2256 pikseli, odświeżanie jest adaptacyjne w zakresie 1-120 Hz, a maksymalna jasność również sięga 3000 nitów. Oba oferują też wsparcie dla HDR10+.

I, tak, jeden i drugi wyświetlacz stoją na fantastycznym poziomie. Ich kolorystyka na domyślnych ustawieniach (są one identycznie skalibrowane) jest intensywna i miła dla oka, ale nie przesycona, jasność mininalna wypada doskonale, a szczytowa zapewnia bardzo dobrą czytelność również w mocnym słońcu. Kąty widzenia są niemal nienaganne, choć oba panele lekko przygaszają się pod większym kątem.

Tutaj muszę przy okazji wspomnieć, że w kwestii wewnętrznego wyświetlacza Samsung chwali się obecnością dodatkowej, nowej powłoki antyrefleksyjnej – ta rzeczywiście spełnia swoją rolę, co jest dostrzegalne przede wszystkim w słońcu. Nie daje jeszcze co prawda efektu całkowitej matowości ekranu, ale istotnie zmniejsza odbicia światła i nieco ogranicza gromadzenie odcisków palców.

Wśród dostępnych opcji nie brakuje ustawień sposobu wyświetlania barw oraz doskonale znanej funkcji Always On Display. Na obu ekranach może się ona pokazywać z przygaszoną tapetą ekranu blokady w tle. Samo AoD może być prezentowane na stałe, w określonych godzinach, po dotknięciu, przy nowych powiadomieniach lub automatycznie.

Wydajność i kultura pracy

Za wydajność Samsunga Galaxy Z Fold 8 Ultra odpowiada (jeszcze) najnowszy Snapdragon 8 Elite Gen 5 w wersji for Galaxy. To dokładnie ta sama jednostka, która napędza Samsunga Galaxy S26 Ultra, z nieco podwyższonym taktowaniem do 4,74 GHz. Wspomaga go 12 GB RAM oraz 256 GB pamięci masowej, co stanowi zarazem bazową konfigurację.

I, tak jak bezbłędnie wypada w benchmarkach, tak świetną wydajność oferuje także na co dzień. Podczas typowego użytkowania, Galaxy Z Fold 8 Ultra spisuje się po prostu rewelacyjnie. Aplikacje uruchamiają się od strzała, interfejs systemu pozostaje płynny i w pełni responsywny, a całościowo smartfon nie łapie zadyszek także podczas bardziej wymagającej, wielozadaniowej pracy. Spowolnień czy przycinek nie dostrzeżemy bowiem nawet korzystając z trzech aplikacji jednocześnie.

Marudzić nie mogę też przesadnie na optymalizację pamięci operacyjnej. Otwarte aplikacje potrafią pozostawać uruchomione w tle relatywnie długo i o ile nie wracamy do nich po paru godzinach, to zwykle zostają dokładnie w tym miejscu, w którym je zostawiliśmy. Choć, pewnie byłoby jeszcze lepiej, gdyby zastosowano tu na dzień dobry 16 GB RAM.

A co z kulturą pracy? Również nienagannie. Nawet podczas przechodzenia testów syntetycznych smartfon nie nagrzewa się do ekstremalnie wysokich temperatur (w moim przypadku było to maksymalnie 8 stopni więcej), a i na co dzień nie sprawia problemów.

Zwykle Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra pozostaje raczej dość chłodny i nie daje odczucia jakkolwiek nagrzanego. Gdy zaczynamy korzystać z wielu aplikacji jednocześnie potrafi zrobić się delikatnie cieplejszy, ale wciąż raczej powiedziałbym, że jest on letni, aniżeli ciepły.

Innym scenariuszem, w którym czuć trochę wyższą temperaturę, jest dłuższe użytkowanie w drodze, z pomocą mobilnej transmisji danych po 5G.

Oprogramowanie, rozwiązania dla składaków

Już na dzień dobry Galaxy Z Fold 8 Ultra funkcjonuje na bazie systemu Android 17 z interfejsem One UI 9. Przy tym, podobnie jak inne smartfony Samsunga, może liczyć na długie, siedmioletnie wsparcie w zakresie aktualizacji do nowych wersji systemu oraz poprawek bezpieczeństwa.

Pod kątem tego, co widzimy, czyli warstwy wizualnej, nowe One UI 9 nie przynosi drastycznych zmian względem poprzedniej wersji, a raczej lifting. Odświeżono wygląd ikon, dodano nieco efektu przezroczystości (na przykład przy widżetach), przy czym można go dowolnie dostosowywać.

Całościowo, trudno narzekać zarówno na wygląd, ilość dostępnych funkcji dodatkowych i opcji personalizacji wyglądu czy też – co najważniejsze – ogólną optymalizację działania interfejsu systemu. Nie ma problemu z docieraniem powiadomień, brak też tony zbędnych, preinstalowanych aplikacji.

Przez lata Samsung zdążył nas już przyzwyczaić, że oprogramowaniu jego składanych smartfonów nic nie brakuje pod kątem funkcji stricte związanych z wielozadaniowością i wykorzystaniem potencjału dużego ekranu. Tak jest również i w tym wypadku. W zasadzie każda z obecnych tu opcji była już w poprzednich Galaxy Z Foldach, zatem pomińmy głębokie opisy i skupmy się na konkretach.

Jedno z kluczowych rozwiązań stanowi pasek zadań, który może wyświetlać się na dwa sposoby – na stałe, w mniejszej formie u dołu składanego ekranu lub tylko tymczasowo, po wysunięciu i wówczas jest on nieco większy. Pojawia się tutaj szuflada wszystkich aplikacji, parę wybranych przez nas apek oraz od dwóch do czterech innych ostatnio uruchamianych. Z jego poziomu możemy przechodzić do trybu podzielonego ekranu. Gdy już mamy włączoną jakąś apkę (lub apki), wystarczy tylko przytrzymać ikonę interesującej nas aplikacji na pasku i przeciągnąć ją na lewą, prawą, górną lub dolną połowę, by otworzyć w danej części ekranu. Jeśli upuścimy ją na środku, aplikacja otworzy się jako małe okienko.

No i właśnie, oprogramowanie pozwala nam na odpalanie aplikacji na dzielonym ekranie w kilku różnych konfiguracjach. Da się uruchomić je nie tylko na połówkach, ale również w ćwiartkach lub nawet w paru pływających małych oknach.

Jest również tryb flex, czyli inteligentne dzielenie ekranu w momencie, gdy złożymy smartfon wpół, do kąta prostego w pozycji horyzontalnej. Wówczas, na górnej połowie widzimy – na przykład – film lub stronę internetową, a na dolnej elementy sterowania.

Nowe funkcje w Galaxy AI

Wraz z One UI 9 użytkownicy nowych Foldów 8 zyskują dostęp do pakietu rozwiązań sztucznej inteligencji Galaxy AI. Zdecydowana większość z nich to funkcje znane już z poprzednich modeli, obecne chociażby w ostatnim flagowym Samsungu Galaxy S26 Ultra.

Skorzystać można tutaj zatem – między innymi – z tłumaczenia połączeń telefonicznych, tłumacza, asystenta pisania pozwalającego generować i poprawiać tekst, edytora zdjęć (z usuwaniem z nich elementów), transkrypcji i podsumowania nagrań z dyktafonu, generowania grafik z wykorzystaniem AI (bazując na szkicu lub komendzie) oraz podsumowania, czytania na głos i tłumaczenia stron internetowych w przeglądarce Samsung Internet. Każda z obecnych na pokładzie funkcji Galaxy AI w pełni funkcjonuje w języku polskim.

Natomiast na szczególne wyróżnienie zasługują tu przede wszystkim dwie opcje, które doczekały się ulepszeń – Now Brief i Now Nudge. Obie były już obecne w ubiegłorocznych smartfonach Samsunga z Galaxy AI, natomiast tutaj potrafią one więcej.

Now Brief to funkcja generująca kontekstowe podsumowania kluczowych dla nas informacji, przy czym sami wybieramy, z jakich źródeł ma korzystać. Może to być – na przykład – pogoda (bieżąca i prognozowana), nadchodzące wydarzenia z kalendarza, sugerowane playlisty na Spotify, filmy na YouTube czy propozycje z Netflixa. Teraz, oprócz tego, że można wybierać źródła informacji, sami możemy wygenerować własną, niestandardową kartę do Now Brief.

Do wyboru mamy trzy kategorie kart – pogoda, zdrowie i filmy, w których wybieramy jakie konkretnie informacje mają zostać zawarte (np. w przypadku pogody konkretne parametry) oraz z jaką częstotliwością ta karta ma być dla nas generowana w podsumowaniu Now Brief.

Now Nudge to z kolei inteligentne sugestie wykonania konkretnych akcji po rozpoznaniu kontekstu z ekranu. W najnowszej odsłonie rozumie ono teraz jeszcze więcej kontekstów i – jak twierdzi Samsung – umożliwia wykonanie około 40 różnych czynności.

Co więcej, Now Nudge pozwala teraz na automatyczne dzielenie ekranu. Na przykład, jeśli w treści wiadomości SMS znajduje się jakaś data, w prawym dolnym rogu ekranu lub nad klawiaturą wyświetla się sugestia Now Nudge, by otworzyć kalendarz. Gdy klikniemy na ikonę dzielenia ekranu znajdującą się na tej sugestii, system automatycznie otworzy kalendarz na prawej połowie ekranu, pozostawiając poprzednio otwartą apkę po lewej.

Podobnie działa to też w przypadku linku do miejsca w Mapach Google – Now Nudge sugeruje otwarcie aplikacji i zapisanie danej lokalizacji lub nawigowanie do niej.

Sugestie pojawiają się nie tylko w samych aplikacjach, ale również w powiadomieniach.

Zaplecze komunikacyjne

Bez zaskoczenia, Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra został wyposażony we wszystkie kluczowe moduły łączności w swoich najnowszych standardach.

Do dyspozycji otrzymujemy tu 5G, WiFi 7 (obsługujące zakresy 2.4, 5 i 6 GHz), Bluetooth 6.0 z kodekami SBC, AAC, aptX (podstawowy, bez Lossless), SSC, LDAC i LC3, pozycjonowanie GPS, NFC oraz ultraszerokopasmowe UWB. Smartfon wspiera wirtualne karty eSIM, a także tryb dualSIM realizowany w ramach jednej fizycznej nanoSIM i jednej eSIM lub dwoma eSIM.

Podczas testów Galaxy Z Fold 8 Ultra towarzyszył mi na co dzień w różnych miejscach i sytuacjach. Ani razu nie doświadczyłem żadnych utrudnień w działaniu któregokolwiek z wymienionych modułów.

Bez zarzutów były zasięg sieci komórkowych, jakość połączeń telefonicznych czy prędkości internetu na 5G i WiFi, jak również łączność Bluetooth ze słuchawkami TWS, płatności zbliżeniowe oraz nawigowanie przez GPS.

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra

Zabezpieczenia biometryczne

Składane smartfony zdążyły nas już przyzwyczaić, że z uwagi na konstrukcję z dwoma ekranami, nie oferują znanego ze zwykłych modeli czytnika linii papilarnych w wyświetlaczu. Ten znajduje się na prawej krawędzi, zintegrowany z przyciskiem zasilania.

Sam proces rejestracji odcisków jest dość mozolny, ale – w zamian za to – precyzyjny. Dokonujemy go nie poprzez samo przykładanie opuszka (jak to niegdyś bywało), a wykonując okrężne ruchy na płytce skanera.

Samo działanie czytnika w codziennym użytkowaniu nie daje większych powodów do narzekania. Z reguły reaguje bezbłędnie, a odblokowanie telefonu następuje bardzo szybko, wręcz błyskawicznie. Od czasu do czasu zdarzało się, że nie odpowiadał mu kąt położenia palca lub to, że został zdjęty zbyt szybko, ale zazwyczaj wystarczało tylko przyłożyć go drugi raz, by czytnik już zadziałał poprawnie.

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra

Alternatywna opcja blokady dostępu do smartfona to rozpoznawanie twarzy. Korzysta ono tylko z obrazu z kamerki, zatem skan realizowany jest w 2D i może być używany zarówno na ekranie okładkowym, jak i wewnętrznym.

I, generalnie, rozpoznawanie twarzy działa tutaj naprawdę bardzo sprawnie. W dobrym oświetleniu weryfikacja rys twarzy odbywa się szybko i – zazwyczaj – bezbłędnie. Gdy światła jest mniej, oprogramowanie próbuje nadrabiać doświetleniem twarzy przez ekran, co jest skuteczne, ale i tak powoduje wydłużenie całego procesu odblokowania.

Głośniki, wibracje

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra został wyposażony w dwa głośniki, umieszczone w jednej osi – na górze i dole lewej połówki smartfona. Grają one w pełni symetrycznie, zatem dźwięk z obu wydobywa się tak samo głośno, co pozytywnie wpływa na poczucie przestrzenności dźwięku. Przy tym, są one dość donośne i zazwyczaj w zupełności wystarczał mi przedział 50-75% głośności. Niemniej jednak, nawet na maksymalnych poziomach, dźwięk pozostaje czysty w całym zakresie tonalnym.

W aspekcie brzmienia, powiedziałbym, że jest bardzo dobrze, ale jeszcze nie świetnie. Przede wszystkim brakuje mi tutaj więcej masywności i dołu pasma, bowiem bas wybrzmiewa bardzo spokojnie. Nie jest on anemiczny czy zupełnie wycofany, ale mógłby być mocniejszy i – po prostu – nieco lepiej wyeksponowany. Poza tym, mamy tutaj odpowiednio wysunięty środek wraz z bliskimi wokalami oraz łagodne, obecne tony wysokie.

Świetnie wypada natomiast wspomniana już przestrzenność dźwięku, na co niewątpliwy wpływ na obecność Dolby Atmos. I, tutaj ważna uwaga – domyślnie jest on wyłączony (kompletnie nie rozumiem dlaczego), a jego aktywacji dokonujemy w ustawieniach dźwięku. Gdy to zrobimy, dźwięk zyskuje na przestrzeni, głębi i nieco grubiej zaznaczonym basie.

Bardzo pozytywnie oceniam również wibracje. Są wysokiej jakości, odpowiednio mocne i zróżnicowane, zależnie od przekazywanego komunikatu, a odpowiedzi haptyczne zaszyto też w niektórych miejscach interfejsu systemu.

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra i większa bateria w praktyce

Na papierze, Galaxy Z Fold 8 Ultra (wreszcie) zyskał względem poprzednika większy akumulator, konkretniej o pojemności 5000 mAh, gdzie w Galaxy Z Foldzie 7 miał on 4400 mAh. Co też warto dodać, po raz pierwszy Samsung zdecydował się tutaj na zastosowanie ogniw krzemowo-węglowych (też wreszcie).

Jak przekłada się to na czas pracy? W ogólnym rozrachunku, jest po prostu dobrze, nawet bardzo dobrze, ale nie wybitnie i chociażby Honor Magic V6 (przywołuję go tu już do znudzenia) oferuje jednak lepsze wyniki.

Osiągnięcie całego dnia od rana do po północy nie stanowiło większego problemu, natomiast raczej nie kończył wówczas cyklu z przesadnie dużym zapasem mocy, a maksymalnie około 20%. Gdy używałem go wyraźnie intensywniej, prosił o ładowanie w okolicach 21:00-22:00, zwłaszcza przy dniach poza domem, czyli zwykle na 5G.

W cyklach, gdy przez niemal cały dzień przeważało użycie 5G, mogłem liczyć na około 4,5 h, w porywach do niespełna 5 h czasu na włączonym ekranie. Przy mieszanym korzystaniu z WiFi i 5G było to ponad 5,5 h, natomiast jeśli więcej było samego WiFi, uzyskiwałem nieco powyżej 6 h SoT.

Poza większą baterią, obecne jest tu też szybsze, bo 45-watowe ładowanie przewodowe, zamiast 25-watowego jak w poprzedniku.

W praktyce, rozpoczynając uzupełnianie baterii od 1%, po upływie 30 minut na ekranie pojawiało się 68%, natomiast do pełna Galaxy Z Fold 8 Ultra ładował się w dokładnie 65 minut.

Na pokładzie nie zabrakło także 20-watowego ładowania indukcyjnego oraz zwrotnego bezprzewodowego.

Aparat – jakie zdjęcia robi Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra?

W zakresie możliwości fotograficznych doszło tu do jednej, dość istotnej zmiany względem ubiegłorocznego Galaxy Z Folda 7. Ulepszenia doczekał się aparat ultraszerokokątny i ma on teraz rozdzielczość 50 Mpix zamiast 12 Mpix. Oczko główne ma 200 Mpix, tak jak w poprzedniku, natomiast teleobiektyw to sensor 10 Mpix z 3-krotnym zoomem optycznym, identyczny jak w ostatnich generacjach.

I, cóż, generalnie zdjęcia robione Samsungiem Galaxy Z Fold 8 Ultra prezentują się naprawdę bardzo dobrze i zdecydowanie mogą się podobać. Jednocześnie, jedno z trzech obecnych tu oczek wyraźnie odstaje i stanowi piętę achillesową tego zestawu.

W ogólnym rozrachunku, fotki mają charakterystyczną dla Samsunga, nasyconą kolorystykę, bardzo dobrą rozpiętość tonalną i na ogół skuteczny HDR.

Bezwzględnie, główny aparat jest tym najmocniejszym. Oferuje bardzo wysoką szczegółowość, rejestruje dużo detali i generuje całkiem ładnie wyglądający efekt bokeh w przypadku zdjęć obiektów z bliska.

Tu jednak muszę wspomnieć, że w przypadku takich właśnie kadrów bywa on czasem nieco kapryśny, jeśli chodzi o ostrzenie, gdy trochę mocniej zbliżymy się do obiektu. Wówczas, dany element kadru potrafi być tylko albo połowicznie ostry, albo niemal wcale.

Ultraszeroki kąt jest znacznie lepszy niż wcześniej i to widać. Zachowuje większą spójność barwową z obiektywem głównym oraz znacznie więcej detali, niemalże na poziomie zbliżonym do niego. Brak tu też problemów z nieostrościami w jakichkolwiek częściach kadru, również na brzegach. Wypada jeszcze odnotować, że obiektyw ultraszerokokątny ma autofocus, pozwalający nam na wykonywanie zdjęć makro.

Za obiektywy główny i ultraszeroki mogłem chwalić, za teleobiektyw muszę już skarcić. Wciąż ma on mizerne 10 Mpix przy 3-krotnym zbliżeniu optycznym, a maksymalnie dostępny jest 30-krotny zoom cyfrowy.

I, o ile zdjęcia zrobione z perspektywy 3x prezentują się jako tako, choć nie rzucają na kolana, mając – przede wszystkim – wyraźnie mniej detali, tak im dalej w przybliżenie, tym gorzej. Zdarza się, że w dogodnych warunkach algorytmom udaje się odratować zdjęcie i mniej więcej do poziomu 10x może wyglądać ono akceptowalnie. Maksymalny zoom wypada już jednak bardzo przeciętnie, jest – zazwyczaj – pozbawiony jakichkolwiek szczegółów i pełen zaszumienia.

Nie mam wątpliwości, że gdyby teleobiektyw również doczekał się sensora 50 Mpix, tak jak ultraszeroki kąt, otrzymalibyśmy tutaj znacznie lepsze efekty. A tak, jest co najwyżej przyzwoicie, nic więcej.

Zdjęcia nocne wyglądają naprawdę bardzo dobrze, co pokrywa się z obietnicami Samsunga co do ulepszonej fotografii nocnej. Fotki nie są nadmiernie prześwietlone (nie mamy tu wrażenia zrobienia dnia z nocy), algorytmy z reguły skutecznie niwelują znaczną większość szumów w kadrze, a to, co trzeba, jest zazwyczaj odpowiednio podbite i doświetlone.

Widać tutaj jednak tą samą tendencję, co w fotkach dziennych. O ile ultraszerokiemu kątowi i oczku głównemu trudno coś zarzucać, tak na zdjęciach po zmroku zrobionych teleobiektywem niekiedy można już dostrzec smużenie, zwłaszcza w ciemniejszych sceneriach.

Do zdjęć selfie oddelegowano dwa aparaty ulokowane nad ekranem okładkowym i wewnętrznym – po 10 Mpix rozdzielczości każdy. Ich jakość jest po prostu dobra, ale nic więcej.

Przewagą tego typu konstrukcji jest jednak możliwość robienia selfiaków przy wykorzystaniu głównego zestawu aparatów, poprzez obrócenie smartfona i użycie ekranu okładkowego jako podglądu. Wówczas już, takie selfie prezentują się ponadprzeciętnie dobrze – są szczegółowe oraz ostre w punkt.

Jeśli chodzi o wideo, Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra daje nam do dyspozycji maksymalną rozdzielczość na poziomie 8K przy klatkażu do 30 kl./s, ale jest ona dostępna tylko na ultraszerokim kącie i głównym obiektywie. Wszystkich trzech można użyć korzystając z rozdzielczości 4K z 60 klatkami na sekundę. Umożliwia on również nagrywanie w HDR.

Filmy nagrane Galaxy Z Foldem 8 Ultra prezentują kolorystykę zbliżoną do robionych nim zdjęć, zatem są nasycone, ale zdecydowanie w granicach rozsądku. Stabilizacja obrazu działa bardzo dobrze, zwłaszcza przy umiarkowanie dynamicznych ruchach, reakcja na zmiany ekspozycji jest bezbłędna, a autofocus z reguły celny i dość szybki.

Nowością jest natomiast opcja kręcenia z wykorzystaniem profesjonalnego kodeku wideo APV, w profilu LOG i z możliwością użycia jednego z kilku gotowych LUT-ów, mających nadać obrazowi kinowego wyglądu (i stąd też nazwa Cine LUT).

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra

Podsumowanie – jaki jest Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra?

Po dwóch tygodniach z Samsungiem Galaxy Z Fold 8 Ultra nie mam wątpliwości, że to kolejny świetny składany smartfon, nie tylko w ofercie marki, ale i ogólnie, na całym rynku. Jednocześnie, zmiany względem poprzednika nie są rewolucyjne (to nie ten sam przeskok co między szóstką a siódemką), a wzrost cen jest – delikatnie mówiąc – znaczący.

Większość aspektów wypada co najmniej bardzo dobrze, część nawet świetnie. Bezwzględnie skarcić mogę przeciętny teleobiektyw odstający od reszty obiektywów, bo – w moim odczuciu – dość mocno psuje fotograficzne szyki tego modelu.

No i właśnie, jeszcze ta cena… W premierowym wpisie wyliczałem, że Galaxy Z Fold 8 Ultra jest aż o 800 złotych droższy od bazowej konfiguracji jego bezpośredniego poprzednika, czyli Folda 7. I, patrząc na ilość zmian względem niego, naprawdę trudno uzasadnić tak duży wzrost ceny. Jest po prostu za drogo.

Dla porównania, Honor Magic V6 kosztuje co prawda jeszcze więcej, bo 9899 złotych, ale jako bazowa (i jedyna) konfiguracja ma więcej pamięci, bo 16/512 GB. Przy tym, oferuje lepszy aparat (głównie teleobiektyw), ewidentnie dłuższy czas pracy i trochę szybsze ładowanie, a także klasy odporności IP68 i IP69, względem IP48 w Galaxy Z Foldzie 8 Ultra.

Konkludując, Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra to zdecydowanie nie jest zły smartfon. Wprost przeciwnie, o czym mogliście przeczytać w całej powyższej recenzji. Na ten moment jednak, jego cena stanowi koronny argument ku temu, by poczekać na sensowne promocje.

Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra
Recenzja Samsunga Galaxy Z Fold 8 Ultra. No i po co ten galimatias?
Zalety
doskonałe wyświetlacze
mniej widoczna bruzda w ekranie
nienaganna wydajność i bardzo dobra kultura pracy
bardzo dobra ogólna jakość zdjęć
smukła, lekka i solidna konstrukcja ze świetnym zawiasem
długie, siedmioletnie wsparcie aktualizacyjne
Wady
wyższa cena od poprzednika (zdecydowanie za dużo wyższa...)
bardzo przeciętny teleobiektyw i sama jakość zoomu
odporność tylko IP48 (konkurencja ma już IP68 i IP69)
8.9
Ocena