Na rynku smartfonów wieje nudą – tak, generalizując, można podsumować sytuację w ostatnich miesiącach czy nawet latach. Honor kombinuje ze smartfonem z gimbalem (premiera ponoć lada dzień), a reszta producentów spoczęła na laurach, zrzucając brak innowacji na końcowy koszt urządzenia (przez szalejące ceny pamięci telefony, niestety, mocno zdrożały). W tej samej chwili Samsung wypuszcza składaka w nowej, paszportowej formie, wyprzedzając w tym Apple – na składanego iPhone’a musimy poczekać do jesieni. Po dwóch tygodniach użytkowania nadszedł czas na opinię – jaki naprawdę jest Samsung Galaxy Z Fold 8?
Specyfikacja techniczna Samsung Galaxy Z Fold 8:
- wyświetlacze:
- zewnętrzny: Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 5,5 cala, rozdzielczość 1972×1248 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, szczytowa jasność do 3000 nitów, HDR10+,
- wewnętrzny: składany Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 7,6 cala, rozdzielczość 2448×1848 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-120 Hz, szczytowa jasność do 3000 nitów, HDR10+,
- ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy (3 nm, do 4,74 GHz) z Adreno 840,
- 12 GB RAM,
- 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.1,
- system Android 17 z One UI 9,
- aparat główny 50 Mpix (f/1.8, OIS) + ultraszerokokątny 50 Mpix (f/1.9, 120°),
- aparat do selfie frontowy 10 Mpix (f/2.2, 85°) + wewnętrzny 10 Mpix (f/2.2, 100°),
- WiFi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be), 2,4 + 5 + 6 GHz,,
- 5G, eSIM,
- dual SIM (nano SIM + eSIM/2x eSIM),
- Bluetooth 6.0 z kodekami audio SBC, AAC, LDAC, SSC, aptX, LC3 (LE Audio), Auracast,
- NFC,
- GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo, QZSS,
- łączność ultraszerokopasmowa UWB,
- głośniki stereo z Dolby Atmos,
- czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania,
- port USB-C (USB 3.2 Gen 1),
- akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 4800 mAh, ładowanie przewodowe 45 W + indukcyjne 20 W + bezprzewodowe zwrotne,
- wymiary:
- rozłożony: 123,9 x 161,4 x 4,5 mm,
- złożony: 123,9 x 81,9 x 9,7 mm,
- waga: 208 g,
- IP48.
Cena Samsunga Galaxy Z Fold 8 w momencie publikacji recenzji zaczyna się od 8749 złotych.
Samsung Galaxy Z Fold 8
Wzornictwo, jakość wykonania
Względem Samsunga Galaxy Z Fold 7, Galaxy Z Fold 8 zyskał nie tylko nowe proporcje (ten temat znacznie rozwinę w dalszej części tekstu), ale również nowy zawias i nieco inaczej wyprofilowane krawędzie. Choć to detal, okazuje się dość istotny – ich delikatnie ścięcie ku przodowi i tyłowi sprawia, że pomiędzy dwoma krawędziami, gdy telefon jest złożony, tworzy się przestrzeń do wygodnego rozłożenia konstrukcji. I, rzeczywiście, ósemkę rozkłada się łatwiej niż siódemkę.
Sam zawias działa bezproblemowo, ale warto wiedzieć, że nie pozwala na położenie telefonu na pleckach w pozycji półotwartej (nie ma tak zwanego trybu Flex) – tak, by móc np. coś napisać na klawiaturze, która wyświetla się w dolnej części, i podglądać tekst w górnej części.
Osobiście nie widzę w tym problemu (teksty piszę na zewnętrznym ekranie), ale kilka osób z mojego otoczenia zwracało uwagę, że to może być irytujące. Z drugiej strony dodam jeszcze, że w takiej opcji telefon leży na tej części obudowy, gdzie są wystające obiektywy aparatów, więc podczas pisania telefon by się stale gibał. Nic fajnego.

Czy Galaxy Z Folda 8 da się rozłożyć jedną ręką? Nie jest to niemożliwe, ale wymaga naprawdę dużej dawki gimnastyki, która nie ma najmniejszego sensu. To nie jest Flip, w którym jest to właściwie bezproblemowe, bo wystarczy mocniejsze machnięcie ręką. Tutaj zdecydowanie lepiej wykorzystać w tym celu dwie ręce.
Samo wzornictwo to nic nowego – Samsung kontynuuje tworzenie smartfonów opartych na tej samej linii stylistycznej (z daleka można poznać, że ktoś ma akurat Samsunga) i dotyczy to również Galaxy Z Folda 8. Można śmiało powiedzieć, że pionowo umieszczone obiektywy aparatów jeden pod drugim przy krawędzi to znak rozpoznawczy tej koreańskiej marki.
Telefon jest też smukły – mierzy 4,5 mm rozłożony i 9,7 mm złożony. Waży podobnie jak standardowy smartfon – 208 g. Konstrukcja spełnia normę odporności na wodę i kurz IP48, więc warto dbać o to, by jednak ten kontakt z wyżej wymienionymi ograniczony był do minimum.





Jak na co dzień sprawdzają się nowe proporcje?
Doskonale. Szczerze je uwielbiam. Jednocześnie sprawiają pewne problemy – być może wieku dziecięcego. Zacznijmy jednak od podstaw.
Złożony Galaxy Z Fold 8, a właściwie jego zewnętrzny ekran, ma proporcje 10:16. Jest zatem sporo niższy, ale i sporo szerszy od tradycyjnego Folda (w tej generacji to już nie jest po prostu Fold, a Galaxy Z Fold 8 Ultra). Już w przypadku Samsunga Galaxy Z Fold 7 zwracałam uwagę na to, że zewnętrzny wyświetlacz stał się wreszcie w pełni używany (względem poprzedników), a tutaj to już jest mistrzostwo świata.
Bez potrzeby rozkładania telefonu możemy wygodnie (podkreślam: wygodnie!) pisać dłuższe teksty, odpisywać na mejle, etc. Możemy też równie komfortowo przeglądać strony internetowe, magazyny, a – po obrocie o 90 stopni – również YouTube’a (do tego zastosowania Galaxy Folda 8 można położyć na blacie w formie namiotu).

Jakie są zatem wspomniane wyżej problemy? Ano takie, że nie wszystkie aplikacje poprawnie się skalują. Prosty przykład: storiesy na Instagramie – raz wyświetlają się w oryginalnych proporcjach, by innym razem były nienaturalnie rozciągnięte na cały ekran.






Klawiatura podczas pisania nie wyświetla dostępu do emotikon (pojawiają się tylko zanim cokolwiek wpiszemy) – mała rzecz, ale potrafi zirytować.


Problem poprawnego skalowania widać również podczas przełączania się pomiędzy zewnętrznym ekranem a wewnętrznym – przy czym dotyka on głównie stron internetowych (portale horyzontalne mają z tym gigantyczny problem: WP, Onet czy Interia; Tabletowo skaluje się pięknie ;)).
Wewnętrzny ekran ma proporcje 4:3 w poziomie i 3:4 w pionie. I o ile początkowo spodziewałam się, że częściej będę sięgać po orientację poziomą, tak już pierwszego dnia okazało się, że to założenie było błędne – zdecydowanie częściej otwieram telefon i korzystam z jego otwartej formy w pionie. Co ciekawe, pierwszego wieczoru, i tylko raz, próbowałam z przyzwyczajenia… złożyć Folda 8 w pionie. Na szczęście szybko się zorientowałam, że coś jest nie tak ;)
Jak wyglądają wybrane aplikacje po otwarciu w różnych orientacjach ekranu możecie zobaczyć na poniższych screenach:















Dołączam też screeny pokazujące jak wiele treści mieści się na ekranie, gdy dzielimy widok pomiędzy np. Mapy Google i YouTube (znajomy prosił mnie konkretnie o taki scenariusz):




A teraz jeszcze porównajmy jak wygląda ta sama treść wyświetlana na Galaxy Z Fold 8, Galaxy Z Fold 7 (Galaxy Z Fold 8 Ultra jest w rękach testującego go Kordasa) i Galaxy S26 Ultra:




A co z tą fałdą/bruzdą na wewnętrznym ekranie? Widać? Nie widać? Pogłębia się czy nie?
Bruzda na wewnętrznym wyświetlaczu jest – to fakt. Czy ją widać? Pod pewnymi kątami – tak. I jeśli chce się ją znaleźć, to się ją znajdzie, ale podczas codziennego użytkowania właściwie można przestać zwracać na nią uwagę (ja tak mam). Czy się pogłębia im dłużej korzystamy z telefonu? Słyszałam takie teorie, ale testowy egzemplarz nie pozwala tego potwierdzić – od początku fałdka jest dokładnie takiej samej głębokości jak tuż po wyjęciu z pudełka.
Przyznaję, że mi osobiście to płytkie wgłębienie w ogóle nie przeszkadza – ani wizualnie, ani funkcjonalnie. Co więcej, osoby postronne, które pierwszy raz widziały tego typu sprzęt lub po prostu nie są obyte ze składanymi smartfonami, były pozytywnie zaskoczone jej wielkością – niektórzy zauważyli ją dopiero po dłuższej chwili.





Dla przypomnienia, oba wyświetlacze wykonane są w technologii Dynamic AMOLED 2X, mają adaptacyjne odświeżanie do 120 Hz, jasność do 3000 nitów i obsługują HDR10+. Wewnętrzny ekran ma przekątną 7,6” i rozdzielczość 2448×1848 pikseli, natomiast zewnętrzny – 5,5” i 1972×1248 pikseli.
Ogólnie ekrany zastosowane w Galaxy Z Fold 8 są świetne. Nie mam co do nich żadnych uwag zarówno pod względem jakości wyświetlanych treści, jasności, jak i responsywności.
Always on Display jest i to w rozbudowanej formie z wyświetlaną tapetą – może się pojawiać po dotknięciu, automatycznie, zawsze, dla nowych powiadomień lub według harmonogramu.


Dodam jeszcze tylko, że po równo dwóch tygodniach na zewnętrznym ekranie pojawiła się pierwsza (i póki co ostatnia) ryska – wewnętrzny wyświetlacz na razie nie nosi żadnych tego typu śladów intensywnego użytkowania.







A jak to cudo działa?
Pomijając kwestie związane ze skalowaniem się aplikacji – bezproblemowo. Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy w połączeniu z 12 GB RAM sprawdza się świetnie podczas codziennego użytkowania. Nie kojarzę żadnej sytuacji, w której telefon jakkolwiek by mnie zawiódł – zamyślił się, zawiesił czy jakkolwiek zamulił. Pod tym względem jest naprawdę OK.







Zresztą, wysoką wydajność telefonu potwierdzają również wyniki uzyskane przez Folda 8 w popularnych testach syntetycznych.
Benchmarki
- AnTuTu: 3170681
- Geekbench 6:
- single core: 3494
- multi core: 10195
- OpenCL: 22074
- Vulkan: 28977
- 3DMark:
- Wild Life: max
- Wild Life Extreme: max
- Wild Life Stress Test: 21476 / 13219 / 61,6%
- Wild Life Extreme Stress Test: 5481 / 2917 / 53,2%













Kto dokładnie zapoznał się z powyższymi wynikami ten wie, że podczas intensywnego użytkowania (benchmarki, gaming) Galaxy Z Fold 8 potrafi się znacznie nagrzać. Problem w tym, że jego obudowa nagrzewa się też podczas normalnego korzystania z niego – nie są to może niekomfortowe temperatury, ale zdecydowanie odczuwalne. Obudowa staje się cieplejsza dość często – niezależnie od tego, czy smartfon działa na WiFi, czy na 5G (i pomijając te najbardziej gorące dni – wtedy każdy telefon był cieplejszy niż zwykle).
Jeśli chodzi o oprogramowanie, Samsung Galaxy Z Fold 8 działa w oparciu o Androida 17 z nakładką One UI 9. Jak to w przypadku najdroższych modeli tego producenta bywa, możemy liczyć na długie wsparcie aktualizacjami – 7 lat zarówno dla dużych aktualizacji systemu Android, jak i łatek bezpieczeństwa.
To, co mnie mocno zdziwiło odnośnie oprogramowania, to brak możliwości zmiany liczby ikon aplikacji na ekranie głównym – brak wyboru czegokolwiek więcej niż domyślne 4 apki w rzędzie. Przedziwne, skoro miejsca jest więcej niż w każdym standardowym smartfonie. Można to jednak – na szczęście – zmienić, ale trzeba sięgnąć po apkę Good Lock, którą pobieramy z Galaxy Store, a w niej po moduł Home Up.





One UI to i masa funkcji opartych o sztuczną inteligencję, zwartych pod kapeluszem Galaxy AI. Oczywiście znajdziemy tu możliwość korzystania z Gemini, Circle to search czy nowości wprowadzonej wraz z serią Galaxy S26 – poczty głosowej. Jest też nieco bardziej rozbudowany Now Nudge czy Gemini Notebook.
Nie sposób też nie wspomnieć o My FanCam, czyli funkcji, która ma śledzić dany obiekt podczas nagrywania wideo i dostosowywać kadr do wybranych proporcji. Jest też oczywiście masa rozwiązań pozwalających edytować zrobione już zdjęcia – w tym dodawać obiekty, usuwać je czy np. zmieniać pogodę. Ah, i to kolejny Samsung, z poziomu którego można przesyłać do iPhone’a i odbierać z iPhone’a z pomocą Quick Share.














Bez zbędnego rozpisywania się dodam, że wszystkie moduły łączności działają tak, jak trzeba, i z żadnym podczas testów nie było najmniejszych problemów – łącznie z eSIM. Jakość rozmów z kolei jest bardzo dobra, a przynajmniej żaden z moich rozmówców nie narzekał, by było mnie gorzej słychać.
Samsung Galaxy Z Fold 8 występuje w kilku wersjach pamięciowych, ale do testów dostałam najmniej pojemny wariant, mający 256 GB pamięci UFS 4.1. Szybkość pamięci standardowo przetestowałam w CPDT (środkowy z trzech pomiarów):
- szybkość ciągłego zapisu danych: 1,61 GB/s,
- szybkość ciągłego odczytu danych: 2,49 GB/s,
- szybkość losowego zapisu danych: 105,73 MB/s,
- szybkość losowego odczytu danych: 30,29 MB/s,
- kopiowanie pamięci: 15,27 GB/s.

Zabezpieczenia biometryczne
Bez zaskoczenia – biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia ze składanym smartfonem, mamy do naszej dyspozycji zarówno rozpoznawanie twarzy, jak i czytnik linii papilarnych. Co trzeba o nich wiedzieć?
Przede wszystkim zaczęłabym od tego, że Galaxy Z Fold 8 ma – jak zdecydowana większość smartfonów (na ich tle wyróżnia się tylko Honor Magic 8 Pro i, a jakże, iPhone’y Pro i Pro Max) – ma podstawowe rozpoznawanie twarzy, oparte wyłącznie o przednią kamerkę, bez żadnego skanu przestrzennego.
To oczywiście jest mniej bezpieczne niż skan 3D, ale ma też zaletę – można było zaimplementować to rozwiązanie do kamerki umieszczonej nad zewnętrznym ekranem, ale też do tej znajdującej się nad ekranem wewnętrznym. Co jednak najważniejsze, nie udało mi się go oszukać zdjęciem i działa bardzo sprawnie (chyba że mówimy o warunkach nocnych, to wtedy jest odczuwalnie gorzej).
Możemy również korzystać ze skanera odcisków palców, który został zintegrowany z włącznikiem, znajdującym się na prawej krawędzi telefonu. Do jego działania nie mam żadnych zastrzeżeń.
Warto wiedzieć, że może być aktywny zawsze (wtedy mogą się przydarzać przypadkowe odblokowania telefonu w kieszeni) lub tylko na ekranie okładki, tylko na ekranie głównym, lub tu i tu.




Głośniki
Pierwsze, co trzeba zrobić po uruchomieniu Samsunga Galaxy Z Fold 8, to sięgnąć do ustawień dźwięku i przestawić Dolby Atmos z wyłączonego na włączone. Zmienia to charakterystykę odtwarzanego dźwięku diametralnie. O ile bez tego audio jest płaskie, bez dynamiki, środka i głębokiego basu, o tyle z Dolby Atmos robi się z tego przyjemna maszynka – Kuba nazwał ją nawet “bejbi Galaxy S26 Ultra” ;).
Dlaczego bejbi? Ano dlatego, że głośniki te grają odczuwalnie gorzej, ale wciąż zachowują tą samsungową jakość. Przy czym to dość łatwo wytłumaczalne, bo przestrzeń, którą wykorzystują głośniki w obu telefonach (tj. Galaxy Z Fold 8 i Galaxy S26 Ultra), różni się dość mocno. W składaku do wykorzystania są milimetry milimetrów i ta różnica w audio wywodzi się z pewnego kompromisu, na który musiał iść Samsung.
Uwagę trzeba zwrócić również na to, że telefon po rozłożeniu do poziomu ma głośniki ulokowane skrajnie po lewej stronie, a zatem niesymetrycznie względem nas. Rozkładając go do pionu, głośniki są na dole konstrukcji.

Czas pracy
Samsung Galaxy Z Flip 7 (Galaxy Z Flip 8 zresztą też) ma akumulator o pojemności 4300 mAh, a Galaxy Z Fold 7 – 4400 mAh. W Galaxy Z Fold 8 Ultra producent szarpnął się na ogniwo 5000 mAh, a w Galaxy Z Fold 8 – na 4800 mAh. Przed rozpoczęciem testów byłam bardzo ciekawa na jak wiele pozwoli ta wartość w przypadku tego paszportowego składaka.
4 godziny SoT i konieczność ładowania przed 18tą to to, co ujrzałam przed oczami, po pierwszym intensywnym dniu na 5G z ekranem w sporej części z jasnością maksymalną. To nie zapowiadało cudów, ale nigdy nie można oceniać telefonu po jednym dniu. A jak było w kolejnych dniach?
Dużo lepiej, przy czym kilka kolejnych cykli Galaxy Z Fold 8 działał na WiFi. I tutaj potrafił wykręcić bardzo dobre wyniki – np. 6,5 h SoT i jeszcze 24% zapasu, 4 h i 61% zapasu, 6 h SoT i 21% zapasu, 5 h SoT I 36% zapasu. I to były powtarzalne wyniki. Nieźle, co? Przy mieszanym użytkowaniu (trochę WiFi, trochę 5G) potrafiłam kończyć dzień z 2,5-3 h SoT i zapasem ok. 40-50%.














Na koniec zostawiłam testy na 5G, bo pierwszy cykl nie zapowiadał niczego dobrego i chciałam się przyjrzeć tematowi bliżej. I tu ważne były głównie dwa testy.
Pierwszy obejmował korzystanie z Folda 8 wyłącznie w zamkniętej formie, a zatem na zewnętrznym ekranie – w takim scenariuszu o 20:16 miał już tylko 4%, a SoT wyniósł 4h34’. Drugi cykl był skrajnie inny – korzystanie tylko z rozłożonego telefonu – tu telefon skończył z SoT na poziomie 4h14’ (o 20:24 mając 4%).


Jeśli chodzi o uzupełnianie energii, Galaxy Fold 8 wspiera ładowanie przewodowe 45-watowe i indukcyjne 20-watowe. Obsługuje też ładowanie zwrotne.
Co to oznacza w praktyce? Np. od 21% do 50% telefon ładuje się dokładnie 21 minut.


A od 4% do 80% w 46 minut, a kolejne 30 minut doładowuje do 99%.





Jakie zdjęcia robi Samsung Galaxy Z Fold 8?
Jeśli miałabym wskazać największą wadę Samsunga Galaxy Z Fold 8, byłyby to niewątpliwie możliwości fotograficzne rodem z Flipa.
Niestety, z jakiegoś dziwnego powodu producent zdecydował się wykastrować ósemkę z teleobiektywu (zobaczycie, będzie w jego następcy…), przez co – jeśli zależy nam na jakości – jakiekolwiek większe zoomowanie odpada. Zresztą, nie bez powodu mamy tu maksymalny zoom na poziomie jedynie 10x. Swoją drogą, czy to najdroższy smartfon bez teleobiektywu?

Żeby jednak nie było – zdjęcia z głównego aparatu (1x) są niezłe. Nie powiem, że wybitne, ale zdecydowanie można z jego pomocą uchwycić momenty i zapisać je w co najmniej zadowalającej formie. Jedyne co to czasem HDR niedomaga – w takich sytuacjach warto wymusić ostrość na obiekcie na pierwszym planie, bo różnica względem automatu jest kolosalna.
























Tryb portretowy sprawdza się dobrze, ale bez większej rewelacji – robi, co ma robić. Nie jest przesadnie agresywny, momentami odnoszę wrażenie, ze mógłby być bardziej. Ogólnie jednak – na plus.





















W nocy lub po prostu w gorszych warunkach oświetleniowych widać zaszumienie w ciemniejszych częściach kadru, jak również zauważalny jest spadek detali i momentami też ostrości.
























A, i oczywiście jest tu też aparat ultraszerokokątny, który pozwala umieścić w kadrze więcej bez cofania się od obiektu. Tu jednak – znowu – musimy liczyć się z pogorszeniem jakości względem głównego oczka.





















Jeszcze dodam jedną ważną rzecz użytkową: trzymając Folda 8 w dłoni aż się prosi, by palcem wskazującym podpierać moduł aparatów – przy czym wygodniej jest położyć palec bezpośrednio na module, pod dolnym oczkiem. I tu pojawia się problem, bo – robiąc pionowe zdjęcia, trzymając telefon w ten sposób, wsadzamy palec w kadr. Ile mam zdjęć z paluchem w kadrze… szkoda słów. Po różnych materiałach w sieci wnioskuję, że nie jestem jedyna ;) Warto o tym detalu pamiętać.






Selfie możemy zrobić przednim aparatem, który umieszczony jest na zewnętrznym ekranie, aparatem nad ekranem wewnętrznym lub, co uważam za najlepszą opcję, aparatem głównym – mając stały podgląd kadru i zachowując jak najwyższą jakość fotografii.







A co z wideo? Jest nieźle. Dopóki nagrywamy w ciągu dnia, głównym obiektywem, bez zoomowania czy przełączania się na ultraszeroki kąt, naprawdę trudno jest się czepiać jakości nagrywanej treści – nawet stabilizacja sprawdza się zupełnie dobrze. Gorzej, jeśli do gry wkroczy zoom czy będą gorsze warunki oświetleniowe – wtedy trzeba się nastawić na podobne odczucia, jak przy zdjęciach: spadek szczegółowości, zaszumienie czy braki ostrości.
A dodam jeszcze, że nagrywać możemy maksymalnie w 8 w 60 FPS (ale przełączanie się pomiędzy obiektywami jest możliwe do 4K 60 FPS), a głównym aparatem – w 4K 60 FPS.



Podsumowanie
Samsung Galaxy Z Fold 8 to mógł być idealny smartfon. Ale nie jest, bo producent zostawił sobie coś do udoskonalenia w kolejnej generacji, żebyśmy nie mogli mówić, że przecież nic się nie zmieniło. Najbardziej brakuje mi w nim teleobiektywu.
Problemem jest też – póki co – skalowanie aplikacji (niektóre w ogóle nie chcą tego robić, inne robią to źle). Drugi problem to relatywnie częste nagrzewanie się obudowy telefonu i to nie tylko podczas bardziej intensywnego użytkowania – odnoszę wrażenie, że ten typ tak po prostu ma. I bateria… nie ma tragedii, ale aż się prosi, by na danych mobilnych działała dłużej (rozładowanie go przed wieczorem nie jest żadnym wyzwaniem).
Szkoda też, że nie obsługuje Qi2- by móc korzystać z magnetycznych akcesoriów, należy dokupić etui. Ah, i czasem otwór na przedni aparat nad wewnętrznym ekranem potrafi wkurzać, zasłaniając treść wyświetlaną na ekranie. No i cena… chyba wszyscy się zgodzą, że jest zdecydowanie za wysoka.
Podoba mi się to, jak Galaxy Z Fold 8 wygląda (te małe stylistyczne względem siódemki zmiany są zdecydowanie na plus, podobnie jak ograniczona widoczność bruzdy w wewnętrznym ekranie i smukłość konstrukcji), jak dobrze działa jego zawias, w sumie jak ogólnie działa czy wreszcie jakie ma proporcje – to jego największa siła i wyróżnik na rynku.
Powiem więcej: po Foldzie 8 życie nie będzie już takie samo. Wzięcie do ręki jakiegokolwiek innego smartfona kończy się komentarzem: jaki on wąski…









