O wielkie nieba, historyczna chwila, przedpremierowo dostałam do testów sprzęt Samsunga. I jest to rzeczywiście spore wydarzenie, bo nie przypominam sobie, by w ostatnim dziesięcioleciu taka rzecz miała miejsce. W przeciwieństwie do innych firm, Samsung wydaje testowy sprzęt dopiero po premierze. Tymczasem z Galaxy Watch Ultra 2 mam okazję korzystać kilka dni (krótko, ale zawsze) i mogę powiedzieć kilka słów na jego temat. Najważniejsze: rzeczywiście czuć lekki powiew świeżości – również w kwestii czasu pracy!
W poprzedniku irytowały mnie głównie dwie rzeczy
Testując Samsunga Galaxy Watch Ultra pierwszej generacji w 2024 roku zwróciłam Waszą uwagę na to, że niefortunne jest zastosowanie aluminiowej szlufki, która obija się o podstawę laptopa podczas pracy na nim lub o biurko pisząc na klawiaturze. Producent ewidentnie posłuchał mojego narzekania i w dwójce problem został rozwiązany – tym razem postawiono na gumowe szlufki, które są zdecydowanie bardziej neutralne. I to jest mała zmiana, która mnie osobiście bardzo cieszy.

Dużo większa i dużo bardziej odczuwalna dla wszystkich zmiana to czas pracy. Jasne, producenci zawsze obiecują, że stanęli na wysokości zadania i poprawili go, raz mniej, raz bardziej. W przypadku Galaxy Ultra 2 nie są to wyłącznie nic nie znaczące obietnice, a realna zmiana, dzięki zastosowaniu większego akumulatora – 800 mAh. A przynajmniej tak wynika z mojego pierwszego cyklu baterii.
Póki co miałam okazję sprawdzić jak długo Galaxy Watch Ultra 2 trzyma z włączonym Always on Display (co ciekawe, Samsung musi być bardzo pewien siebie, bo tryb ten włączony jest domyślnie). Nie wiem czy pamiętacie, poprzednik z AoD działał zaledwie 1,5 dnia i był to wynik wręcz rozczarowujący.
Nowy zegarek odłączyłam od ładowarki jednego dnia o 12, by trzeciego dnia o tej samej porze miał 24% – jest spora szansa, że mógłby dociągnąć do wieczora. Śmiem twierdzić zatem, że bez AoD Galaxy Watch Ultra 2 powinien działać nawet tydzień. To oczywiście póki co są wyłącznie moje szacunki – będę to sprawdzać w kolejnych dniach.






Jasne, to wciąż nie jest poziom flagowych smartwatchy Huawei, ale musicie przyznać, że stanowi odczuwalny krok w przód.
Dodam jeszcze, że domyślnie zegarek ma ustawione pomiary pulsu co 10 minut w bezruchu i stresu tylko ręcznie, a także włączone monitorowanie snu z saturacją krwi i temperaturą skóry.

Co warto wiedzieć o Samsungu Galaxy Watch 2?
Sam design Galaxy Watcha 2 nawiązuje do poprzednika i, nie wiedząc, co się zmieniło pomiędzy nimi, można je ze sobą bardzo łatwo pomylić. A co się zmieniło? Przede wszystkim inaczej rozmieszczone są akcenty kolorystyczne na kopercie – w jedynce było ich znacznie więcej (co nie każdemu pasowało), w dwójce jest ich mniej i są bardziej subtelne. Tak, nowy model podoba mi się bardziej. Nie bez znaczenia jest też fakt, że jest nieco smuklejszy i lżejszy, ale są to różnice marginalne.
Zmienił się też kolor paska, który jest tym najważniejszym dla Samsunga. Dwa lata temu był to kolor pomarańczowy (pamiętajcie, że Apple Watch Ultra też miał taki pasek), natomiast teraz jest to kolor zielony. Przy czym nie jest to żaden neonowy ani pastelowy odcień – bardziej przytłumiony butelkowy. Na żywo wygląda nieźle, ale bardziej celowałabym w jakiś niebieski.

Pod względem jakości ekranu i szybkości działania, jak i wyglądu czy pracy oprogramowania, już przy okazji korzystania z Galaxy Ultra pierwszej generacji nie miałam większych uwag. Nie inaczej jest w przypadku jego następcy.
Wyświetlacz świeci jeszcze jaśniej (w szczycie ma osiągać nawet 5000 nitów zamiast 3000; dodam przy okazji, że jego średnica to 1,52”, a rozdzielczość 498×498 pikseli). Procesor jest nowszy i jeszcze szybszy – w końcu to Snapdragon Wear Elite. Za pracę całości odpowiada najnowszy system One UI 9.0 Watch – oczywiście ze wsparciem Gemini.


Ekran jest responsywny, interfejs śmiga jak szalony. Nie mam żadnych uwag do działania Galaxy Watcha 2 – pod tym względem to, ponownie, topka.
Niezmiennie do naszej dyspozycji jest szereg funkcji oceniających nasze parametry życiowe. I tak na przykład możemy sprawdzić jak dobrze (lub źle) spaliśmy. Miałam jedną taką noc, podczas której obudziłam się po czwartej i długi czas nie mogłam zasnąć – zegarek ocenił ją, całkiem trafnie, na 58 punktów. Jest też ocena energetyczna – tą zazwyczaj mam bardzo wysoką, na poziomie ok. 80 a nawet 90 punktów, choć osobiście, na podstawie samopoczucia, raczej bym ją obniżyła.







Zegarek pozwala mierzyć przeróżne parametry życiowe, ale o tym pisał już Kordas w newsie na temat premiery Galaxy Watcha 2 – zainteresowanych odsyłam. Ja od siebie dodam, że sporo tych funkcji wymaga stałego noszenia zegarka przez 7 dni, więc – niestety – do momentu publikacji tego tekstu nie byłam w stanie ich nawet liznąć.










Tymczasem jest już po premierze i mogę zabrać się za dalsze, bardziej szczegółowe testy. W końcu mogę już wyjść z tym zegarkiem jak człowiek na ulicę ;)
Jeśli macie jakieś pytania na temat Samsunga Galaxy Watch 2 – zapraszam do komentarzy.
Dodam jeszcze, że cena Samsunga Galaxy Watch Ultra 2 wynosi 3249 złotych (tanio to już było) i dostępny jest tylko w jednym wariancie – z LTE. Z naszymi kodami rabatowymi (#współpracaafiliacyjna) możecie go kupić taniej o 150 złotych (kody do stosowania zamiennie: GLAXYZ-NEW – tak, z literówką, oraz KASIAPURA-NEWGALAXY). Kody obniżają też cenę nowych składanych smartfonów o 300 złotych.

